- abcdepresja.pl
- Wszystkie artykuły
- Czy to już depresja?
Czy to już depresja?
Początek depresji może być nagły, ale bywa, że choroba powstaje miesiącami lub nawet latami. Niepokój powinno wzbudzić to, że objawy, takie jak ciągłe przygnębienie, brak energii i zmniejszenie aktywności, zaczynają zaburzać naszą codzienność. Jak odróżnić kliniczną depresję od chwilowego obniżenia nastroju albo gorszego samopoczucia? Jakie są wskazówki do diagnozowania epizodu depresyjnego? Kiedy zacząć się niepokoić i poszukać specjalistycznej pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej?
Klasyczne objawy depresji
Klasyczne objawy depresji to utrzymujące się przez co najmniej kilka tygodni, nasilone i utrudniające funkcjonowanie:
- przygnębienie,
- trudności w odczuwaniu radości lub wręcz niemożliwość jej odczuwania,
- stopniowe odchodzenie od wcześniejszych zainteresowań bez powstawania nowych,
- zmniejszenie aktywności życiowej,
- izolacja od ludzi,
- brak energii,
- ciągłe zmęczenie,
- lęk i wewnętrzne napięcie,
- trudności z pamięcią i koncentracją,
- pesymizm,
- obniżenie samooceny.
Objawy somatyczne depresji
Depresja to nie tylko stan psychiczny. Towarzyszą jej zazwyczaj różne objawy cielesne, pozornie wskazujące na problemy z sercem, układem oddechowym lub przewodem pokarmowym. Są to tak zwane „maski depresji”, czyli coś, co odwraca uwagę od istoty problemu i daje mylne sygnały. Wielu lekarzy nie potrafi zdiagnozować depresji i wdraża leczenie objawowe dolegliwości somatycznych.
Do najczęstszych postaci występujących w przebiegu zaburzeń depresyjnych należą:
-
bóle głowy,
-
dolegliwości żołądkowo-jelitowe.
Występują także takie objawy, jak: spadek łaknienia, suchość w jamie ustnej oraz nerwobóle o różnej lokalizacji (ból typu rwy kulszowej, bóle w klatce piersiowej). Do podstawowych cech depresji należy obniżenie napędu i nastroju. Współistnienie tych mechanizmów powoduje ograniczenie aktywności społecznej i zawodowej.
Kłopoty z aktywnością w depresji
Charakterystyczne są kłopoty z działaniem i myśleniem – brak energii, problemy z koncentracją. Dla chorych na depresję najgorsze są poranki. Tuż po przebudzeniu najciężej jest im podjąć jakiekolwiek obowiązki. Niektórzy odczuwają wyraźną ulgę po południu i specjalnie ustawiają swoje plany tak, aby tylko wtedy pracować. Do braku energii dołącza się poczucie bezsensu wykonywanej pracy i wrażenie, że jest ona zadaniem ponad siły chorego. Czynności, z którymi wcześniej pacjent radził sobie bez problemu, stają się zadaniami niewykonalnymi.
Nowe przekonania a depresja
U pacjenta z depresją powstaje zbiór nowych przekonań, niejednokrotnie pod postacią urojeń. Mogą one przybierać postać urojeń nihilistycznych. W skrajnych przypadkach stwierdza się zespół Cotarda. Pacjent jest wtedy przekonany, że jego narządy ulegają rozpadowi, a jego ciało zanika. W takiej sytuacji pojawiają się natrętne myśli samobójcze, które należy uznać za sygnał alarmowy i wskazanie do hospitalizacji.
Pacjent z depresją obwinia siebie o wszystkie niepowodzenia. Należy podkreślić, że racjonalne wyjaśnienia nie są dla takiej osoby argumentem i nie pomagają przezwyciężyć choroby. Nowe przekonania religijne to także jeden z sygnałów choroby. Zarówno nagły wzrost religijności, jak i jej spadek powinien obudzić w nas czujność. Chorego z depresją dręczy ciągłe poczucie winy i grzeszności, ma wrażenie, że utracił już wszelkie szanse na zmianę tego stanu. Depresja jest jedną z głównych przyczyn zaginięć – czasem chory czuje się winny niepowodzeń swojej rodziny, kłopotów finansowych czy zdrowotnych bliskich mu osób. Dochodzi do wniosku, że powinien odejść z domu i zerwać kontakt z rodziną, aby nie przysparzać nikomu problemów.
Lęk bezprzedmiotowy
W depresji często występują stany lękowe. Miewa je około 9 proc. społeczeństwa, tymczasem pomocy poszukuje jedynie 30 proc. z nich. Nic więc dziwnego, że depresja rozwija się aż u 30-50 proc. osób cierpiących na zaburzenia lękowe. Wszelkie lęki z czasem powodują stopniowe osamotnienie, a stąd do depresji droga nie jest już daleka. Lęk bywa nie tylko początkiem depresji, może też być jej skutkiem. Najbardziej charakterystyczny jest tzw. lęk bezprzedmiotowy. Trudno go opisać komuś, kto nigdy czegoś takiego nie doświadczył. To strach utrzymujący się przez ponad 2-3 tygodnie. Nasila się zwłaszcza wtedy, gdy pacjent się go obawia. Powstaje błędne koło. To rodzaj wewnętrznego niepokoju bez uchwytnej przyczyny. Chorzy często używają stwierdzenia „ciężar”, który przytłacza nie tylko ich myśli, lecz także ciało.
Bibliografia:
Fajkowska M., Szymura B., LĘK: geneza, mechanizmy, funkcje, SCHOLAR, Warszawa 2009, ISBN 978-83-7383-343-2.
Jarema M., Rabe-Jabłońska J., Psychiatria, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2011, ISBN 978-83-200-4180-4.
Dudek D., Zięba A., Depresja - wiedzieć, aby pomóc, Krakowskie Wydawnictwo Medyczne, Kraków 2002, ISBN 83-88614-05-3.
Hammen C., DEPRESJA - modele kliniczne i techniki terapeutyczne, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004, ISBN 83-89574-37-3.
Różne twarze depresji






A jak to jest z tym lękiem? Ja bardzo często się martwię o jakieś pierdoły, nieistotne zupełnie.
Czy taki lęk długo trwa?
Koszmary nocne mogą być objawem depresji?
Lęk towarzyszy mi, odkąd pamiętam. Czasem nawet nie umiem powiedzieć, czego się boję. To paskudne uczucie.
ja to wszystko mam .nie moge dac sobie rady,
ciezko zyc kiedy cos takiego dopadnie
To ja mam dwa objawy tu opisane: suchość w ustach i żołądek z jelitami razem i wiele innych somatycznych rzeczy.
Potrzebuję pomocy... mam depresję od 3 lat, a teraz jej objawy się nasiliły... nie radzę sobie sama ze sobą...
prawda jak sie w to wpadnie to jak śliwka w kompot ja nawet teraz mam tak silne bóle..że tylko się zwijam...tragedia..
Wiecie czy wpadając w stan depresyjny mamy go stale o różnym nasileniu, czy miewa się też ''normale dni"?
Mam ciągłe bóle głowy (tak jak 10-12lat temu kiedy ciągle ryczałam i uciekałam z domu), bóle brzucha, a jak się denerwuje to nudności, nerwobóle (plecy) i ścisk w klatce piersiowej. Od rana do wieczora myślę o wszystkim, a szczególnie o tym co jest nie tak. Zrobiłam się leniwa - nie poznaje siebie, mam dość takiego sposobu życia. Jedyne co mnie ratuje to praca - tu czuję, że żyję. Choć w głębi i tak mi smutno. Czuję lęk przed najbliższą przyszłością. Jestem zawiedziona NIM choć ON twierdzi, że wszystkie problemy to moja zryta psychika i niedojrzałość. Mili się, nic nie rozumie...nikt mnie nie rozumie, mam tego dość już!
Mam tak jak ty, a do tego wmawiam sobie, że jestem idiotką.
choruje na depresje od 6 ciu mcy. mam wszystkie opisane wyzej obiawy a najwieksza trudnosc radzenia sobie w godzinach rannych ale nie trace nadziei ze wyzdrowieje. biore leki mirzaten, efektin er 75 i w stanach lekowych zoomiren. i choc nikt mnie nie rozumie a najbardziej moja zona to staram sie nie poddawac i wiele rzeczy robie przez sile jezdze autem prowadze firme w 1/5 wydajnosci co wczesniej ale to mnie nie zraza do zycia i nie mam mysli samobojczych pozdrawiam i zycze sobie i innym cierpliwosci i wytrwalosci w dochodzeniu do zdrowia.
Mam 17 lat ogromny lęk trwa to ok 2 mies..to stało się po zapaleniu trawki...;/ od tamtej pory miałem ogromny lęk, że nigdy już nie będę sobą..po 4 dniach przeszło w 100%. Poznałem fajną dziewczynę i bylem normalny, a to całe zdarzenie traktowałem jako błąd i myślałem - było - minęło...stałem się sobą, lecz po 2 tyg. pojechaliśmy z rodziną do babci, poszedłem spać i śniło mi się, że mój brat rodzony (3lata) coś ćpa i się zerwałem. Wrócił OGROMNY lęk, bo tylko to mi towarzyszy - 2 objawy to lęk i 2 razy płacz..tak jest do tej pory. Czy może mi ktoś pomoc...??
RADZĘ CI RZUĆ TO BADZIEWIE ZANIM POZOSTANIESZ SCHIZOFRENIKIEM. MOŻESZ USZKODZIĆ SOBIE PRZY DŁUŻSZYM PALENIU. JAK NIE MOŻESZ SOBIE PORADZIĆ Z CHĘCIĄ ZAPALENIA TO UDAJ SIĘ DO PSYCHOLOGA OD UZALEŻNIEŃ.
Pomocy chyba muszę iść do psychiatry, tylko jak? Nie chcę, by ktoś wiedział ale już brak mi sił do życia-------> żyję tylko dla mojego synka. Dziękuję mu że jest, dzięki niemu żyję.
Jest to coś okropnego, po prostu koszmar, trzymam w sobie moje problemy zdrowotne aby bliscy i znajomi nie pomyśleli, że jestem psycho. Od początku lekceważyłam te objawy, lecz teraz absolutnie jestem uziemiona, przygniata mnie coraz większy okropny ciężar, drżenie, ciągły lęk, duszność, nieprzespane nocki, bóle okolic serca (wydaje się, że to zawał ) i od nowa jeszcze większy i większy lęk, dławi w gardle, ściska żołądek i jeszcze większy lęk, że niedługo zwariuję i tak trwa od maja ubiegłego roku, z małymi przerwami na psychotropy (których nienawidzę) przepisane przez lekarza rodzinnego. Jestem kompletnie załamana, nie mogę się na niczym skupić i żadnej nadziei na lepiej, nie wytrzymuję już tego!
Mam 30lat i wciąż jestem nerwowa, byle co mnie straszne denerwuje. Zebrałam się i poszłam do psychologa i stwierdził, że mam lekką depresje. A wciąż uważam, że to jest nerwica. Dostałam nawet skierowanie do psychiatry, czy mam brać leki depresyjne, czy tylko uda się na wizytach u psychologa? Czuje się z tym strasznie, ale muszę się wziąć za siebie, bo mam małe dzieci na wychowaniu, a nie ma kto mi w ich pomóc, bo moja kochana mamusia już nie żyje, a z mężem nie umie o tym rozmawiać. Jak powiedziałam mężowi, że mam depresje to się, że mnie śmiał wyobraźcie jaka byłam wściekła i jak ja mogę z nim o czymś porozmawiać jak on się wyśmiał z mojej choroby. Czuje się samotna i opuszczona :(
Mam wszystkie objawy...zaczęło sie od nerwicy której nie leczyłam i mam za to depresje, nie umiem sobie poradzic, właśnie bylam w kościele i zasłabłam...prawie zemdlałam, to chyba już z wycieńczenia, nic nie mogę jesc:( i ten natłok mysli w kółko to samo, a w zasadzie nie wiem o czym nawet myslec, zaczynają mi się egzaminy na studiach i nie mam pojecia jak je pozaliczam....brak sil i motywacji...wizyte u psychiatry mam dopiero za 6 dni...muszę jakoś dac rade do tego czasu. Nie mam z kim o tym porozmawiac, rodzice obwiniają mnie ze sobie cos nawbijałam do głowy a rodzeństwo smieje sie i mówi ze jest przecież wszystko ok i ze musze się ogarnąc, miło...Mam nadzieję ze leki i psychoterapia postawią mnie na nogi.
Dodaj nowy komentarz