- abcdepresja.pl
- Wszystkie artykuły
- Fibromialgia a depresja
Fibromialgia a depresja
Fibromialgia jest odrobinę tajemniczą chorobą. Do końca nie ma pewności, czy jest to choroba reumatologiczna czy psychiczna i neurologiczna, a może z pogranicza wszystkich tych specjalizacji. Nie jest też pewne, czy jest formą depresji, czy raczej predysponuje do zachorowania na nią. Z pewnością związek fibromialgii z depresją jest dość ścisły.
Objawy fibromialgii
Fibromialgia objawia się przewlekłym uogólnionym bólem mięśni i stawów, bolesnością w typowych punktach uciskowych (tkliwych), zmęczeniem, zaburzeniami snu, objawami wegetatywnymi (np. suchością w ustach, uczuciem zimna kończyn, niemiarowością serca), częstymi skłonnościami do lęku i obniżenia nastroju. Rozwój choroby i nasilenie dolegliwości często związane są z sytuacją stresową. Największą grupę chorych stanowią kobiety między 30. a 50. rokiem życia.
Depresja w fibromialgii?
Nie jest to typowa choroba reumatyczna. Ból mięśni i stawów odczuwany w fibromialgii nie jest charakterystyczny dla schorzenia reumatoidalnego, ponieważ nie jest wynikiem stanu mięśni i stawów, a raczej nadmiernych doznań bólowych. Brakuje tu także wskaźników stanu zapalnego w organizmie oraz zmian w innych badaniach diagnostycznych. Dlatego wydaje się, że „centrum” choroby znajduje się w ośrodkowym układzie nerwowym, gdzie zachodzą zaburzenia na poziomie połączeń między neuronami w przekazywaniu reakcji bólowych. Dodatkowe odkrycie zmniejszonego poziomu serotoniny w tej chorobie tłumaczyć może zarówno większą wrażliwość na ból, jak i pozostałe objawy, przede wszystkim te tożsame z depresją.
Jak widać, większość opisanych objawów i cech fibromialgii jest także charakterystyczna dla depresji. Dotyczy to zarówno obniżenia nastroju, jak i uczucia zmęczenia, zaburzeń snu, objawów wegetatywnych i zaburzeń czynnościowych. Wspólne są także obniżenie stężenia serotoniny i brak typowych zmian w wykonywanych badaniach diagnostycznych, a nawet podobna jest grupa stanowiąca największą liczbę chorych. Mając na uwadze postać maskowaną depresji, gdzie na pierwszy plan wychodzą dolegliwości fizyczne chorego, trudno z jednej strony nie oprzeć się wrażeniu, że fibromialgia odpowiada tej kategorii. Z drugiej – można uważać, że przewlekłe dolegliwości bólowe, mniejsza aktynowość, unieruchomienie są czynnikami ryzyka wystąpienia depresji. I w takim przypadku obniżenie nastroju jest formą reakcji na chorobę podstawową – fibromialgię. Depresja jest dodatkowo czynnikiem, który zwiększa poziom odczuwania bólu. A zatem to koło pomiędzy bólem a obniżonym nastrojem się napędza.
Leki przeciwdepresyjne na fibromialgię
Najważniejszym argumentem za bliskie związki fibromialgii z depresją może być jej leczenie. Nie przynoszą tu skutku leki stosowane w dolegliwościach bólowych w typowych chorobach reumatycznych: niesteroidowe leki przeciwzapalne, zmniejszające napięcie mięśni i leki przeciwbólowe. Natomiast najbardziej skutecznym leczeniem jest zastosowanie leków przeciwdepresyjnych. Dotyczy to trójcyklicznych leków przeciwdepresyjnych oraz SSRI – selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny. Czasem pomocna jest także psychoterapia oraz rehabilitacja ruchowa.
Trudno jest jednoznacznie rozstrzygnąć, jaka jest zależność pomiędzy tymi chorobami. I nie są to zależności przesądzone, ponieważ można chorować na fibromialgię i nie odczuwać obniżonego nastroju, tak samo jak nie każdej depresji towarzyszą dolegliwości bólowe. Jednak niezależnie od tego leczenie jest jedno i jego podstawą są leki przeciwdepresyjne.
Bibliografia
Puszczewicz M. Wielka interna - reumatologia, Medical Tribune Polska, Warszawa 2010, ISBN 978-83-62597-06-2
Brzosko M. Reumatologia kliniczna, Pomorska Akademia Medyczna, Szczecin 2010, ISBN 978-83-89318-33-7
Pużyński S. Leki przeciwdepresyjne, Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa 2005, ISBN 83-85705-77-5
Möller H., Möller W., Rüther E., Nowoczesne leki przeciwdepresyjne, Urban & Partner, Wrocław 2004, ISBN 83-87944-99-8






Od 20 lat mam bóle mięśni i stawów. Wszystkie badania w kierunku choroby reumatycznej są dobre a ja nie mogę chodzić rano, muszę się rozruszać. Każda praca nasila ból i tak trwa to wiele lat z mniejszym lub większym nasileniem.
Widzisz.... mam praktycznie to samo. Niesamowity ból, wszystkie badania ok, lekarze twierdza, że symuluję. Sposób znalazłam dopiero po rehabilitacji (wymusiłam od lekarza skierowanie, gdyż sugerowano mi leżenie, całkowite zaniechanie siedzenia, ewentualne spacery) - joga (część ćwiczeń pokrywa się z tymi z rehabilitacji..). I mówię całkiem poważnie. Godzina dziennie ćwiczenia. Pomaga! Samopoczucie też skacze o kilka poziomów w górę. Bardzo polecam. Nie trzeba też chodzić do żadnej szkoły jogi, etc. etc. Materiałów do ćwiczeń jest w bród na internecie. Wystarczy poszukać i zacząć od naprawdę banalnych ćwiczeń... reszta przyjdzie z czasem :). Pozdrawiam :)
Dodaj nowy komentarz