Czego ja naprawdę chcę...
Witam. Piszę ponieważ mam problem chyba ze sobą. Od ponad dwóch lat jestem z Mateuszem, między nami zawsze było wszystko cudownie, jak w bajce...
W te wakacje Mateusz zdecydował się na wyjazd za granicę, ja bardzo za nim tęskniłam, przyjeżdżał raz na jakiś czas. Wtedy mieszkaliśmy razem od roku. Już czułam że się oddalam, we wrześniu również wyjechał na 9 dni, wtedy jak był na zagranicą, nie wiem dlaczego wymyśliłam straszne kłamstwo:( powiedziałam mu, że byłam w ciąży, ale że poroniłam. Nie wiem dlaczego ale wszystko działo się w mojej głowie, byłam pewna że tak było, i strasznie w to brnęłam. Jak się zorientowałam, że coś jest ze mną nie tak, było już za późno, bo mój Mateusz dowiedział się o tym, bo rozmawiał z moim lekarzem, czyli wpadłam.
Dopiero jak to się wydało doszło do mnie co zrobiłam ( wcześniej razem z nim opłakiwałam to że tak się stało), od pół roku bardzo chciałam mieć dziecko z Mateuszem ale on tego nie chciał... Mówił, że za wcześnie więc zgadzałam się na to. Mateusz się wyprowadził ale potem mi wybaczył... Chodź ja i tak się wyprowadziłam. Do teraz wynajmuję sama mieszkanie.
W czasie gdy nie byliśmy razem poznałam Kubę, imponował mi, bo on jest starszy, marzy o rodzinie i w ogóle bardzo był za mną, ale gdy Mateusz mi wybaczył powiedziałam Kubie, że kocham Mateusza i nie będę z nim...
Ciągle Kuba pojawia się w moim życiu, wiem że bardzo mnie kocha, jak tylko pojadę do mojego domu rodzinnego zawsze się z nim spotykam, jakoś nie potrafię mu odmówić:( to jest silniejsze. Mateusz ciągle wyjeżdża nadal... Ale wiem, że mnie kocha... Lecz ja już nie wiem co mam robić... W zeszłym tygodniu spotkałam się z Kubą, trzy wieczory spędziliśmy ze sobą, czułam się cudownie przy nim, dopiero jak wróciłam do Koszalina to zaczęłam mieć co do Kuby wątpliwości, a jeszcze niedawno byłam pewna że zostawię Mateusza jak wróci...
Teraz nie wiem co robić, co czuję i czego chce. Ja nie potrafię być sama, jak tylko siedzę w domu sama, to od razu pisze albo do Kuby albo do Mateusza, mam wrażenie, że panicznie boje się być sama, że jestem uzależniona od związków.
Jestem bardzo zagubiona i smutna:( Ciągle o tym myślę. Czuje, że jestem złym człowiekiem:((( proszę o pomoc.
Chciałam również napisać że miałam bardzo trudne dzieciństwo, tata bił mamę, rozeszli się, moja mama spotkała innego ma z nim 3 dzieci, on pił i ją zostawił, teraz ma kogoś innego, dla niego zostawiła rodzeństwo, moje rodzeństwo jest w rodzinie zastępczej, przez 3 miesiące miałam moją najmniejszą siostrzyczkę Olę u siebie. Wychowywałam ją ale potem mama mi ją odebrała, po to aby znów ją oddać:(( Ona ciągle mnie rani,i miesza w swoje problemy. Jeszcze niedawno ciągle przez nią płakałam, niszczyła mi życie. Wiem, że moje dzieciństwo ma duży wpływ na mnie i na to co teraz się dzieje.
Dlaczego ja zdradzam Mateusza? Dlaczego nie wiem czego chce i nie jestem stała w uczuciach? Może powinnam być sama, aby nie krzywdzić innych... Żałuję wszystkiego co zrobiłam źle ale najgorsze jest to, że nie potrafię przestać i podjąć decyzji:( Strasznie się boję tego wszystkiego ... Wiem że dzieje się ze mną coś nie dobrego. Najbardziej czego pragnę to tego aby być pewną swoich uczuć, ustatkować się i nie zmieniać swojego życia :( Okropnie mi z tym wszystkim mam koszmary po nocach...
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz







Komentarze
Chciałabym Ci pomóc, ale chyba lepiej będzie jeśli porozmawiasz ze specjalistą...pozdrawiam serdecznie
Masz trudną sytuację, ale nie bez wyjścia. Pamiętaj o tym:) Może daj sobie trochę czasu dla siebie, żebyś mogła pomyśleć i przez ten czas nie spotykaj się z żadnym chłopakiem. Idź za tym, czego najbardziej chcesz. To jest w Tobie. Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że z czasem wszystko się ułoży:))) Pozdrawiam ciepło.
Czy ten Kuba nie jest przypadkiem dużo starszy od Ciebie? Może być tak, że wykorzystuje "młódkę", po 2 jeśli chcesz wybrać kogoś z tych dwóch mężczyzn zastanów się nad tym, który z nich jest bardziej wartościowym człowiekiem, z którym będziesz bezpieczna, a twój związek stabilny. To rozedrganie emocjonalne to skutek przeżyć z matką, kiedy raz ją strasznie kochałaś i było Ci jej na pewno żal, a raz nienawidziłaś, takie samo niezdecydowanie do rodzeństwa przyrodniego raz było, a potem jakby nie patrzeć zniknęło z twojego życia. Mężczyzna którego wybierzesz musi być dla Ciebie podporą i gwarancją spokojnej przyszłości, nie babraj się za dużo w emocjach, które jak sama widzisz raz przychodzą, a raz odchodzą. Ważne żeby ktoś dbał o Ciebie,a ty o niego. Święty spokój i poczucie bezpieczeństwa i wartościowy człowiek przy boku - tego się trzymaj.
Pozdrawiam Reida
...jedyne co chciałbym dodać do tego co napisałaś, to że - " ...wszytko co nowe ładnie błyszczy..." a przypomnij sobie co miałaś, co osiągnęliście razem, jakie mieliście plany, i jakie wspomnienia, jeśli twierdzisz, że byliście szczęśliwi...
Hej, czytając Twoją historię wydaje mi się, że to także trochę moja. Mam bardzo podobną, dwóch mężczyzn, niezdecydowanie, pretensje do siebie i poczucie, że nie jestem ciągle popełniam błędy , ranie innych, a sama dostaję najbardziej po d*** ;/
Ja podobnie jak Ty widzę też dlaczego się tak dzieje, także boje się samotności, nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam sama, bycie z kimś (nawet kimś do kogo nic nie czuje, kto mnie obraża) uważam w jakiś sposób za stabilizację. Jaka to stabilizacja??
Podobnie też nie miałam łatwego dzieciństwa, rozwód rodziców, inny facet mamy i nie najlepsze z nią stosunki.
Sama wiem także jak trudno jest pomóc komuś w takiej sytuacji, ale myślę, że powinnaś się zastanowić z kim chcesz być, bo zawsze będziesz miała wyrzuty sumienia, że kogoś oszukujesz i nie będziesz szczęśliwa. Postaraj się wybrać i być w tej relacji szczera.
Mi się niestety nie udało i bardzo wiele straciłam, a teraz cóż.... teraz już za późno ;/