- abcdepresja.pl
- Historie Użytkowników
- CZUJE niechęć do samej siebie i do życia, bezsens..
CZUJE niechęć do samej siebie i do życia, bezsens..
Witam Hmm.. właściwie nie wiem od czego zacząć. Jestem młoda, ale nie wcale mnie to nie cieszy, tak naprawdę nie wiem co mnie cieszy, chyba nic.
Kiedyś byłam bardzo szczęśliwa, miałam wszystko i to WSZYSTKO roztrzaskało się właściwie jednego dnia. Skończyłam studia z wyróżnieniem, byłam piękną kobietą, pełną energii, zapału i chęci do życia. Piękne stroje, piękna twarz, idealne wymiary. Oczytana, inteligentna, specjalistka spełniająca swoją misję w idealnej pracy.
Pewnego ciepłego wieczora ten czar prysł. Właściwie nie wydarzyła się jakaś wielka tragedia, ale dla mnie to jest koniec świata, straciłam pracę.. a wraz z nią wszystko - przyjaciół, uśmiech, radość, szacunek... WSZYSTKO.
Teraz rzadko wychodzę z domu, boję się gdziekolwiek wyjść, bo w domu czuję się najbezpieczniej. Nie mam siły żeby wstać rano z łóżka, żeby cokolwiek zjeść. Mam myśli samobójcze, a kiedyś tak bardzo kochałam życie. Mieszkam setki kilometrów od domu rodzinnego, jest mi strasznie źle. Boję się żyć! Rzadko podejmuję jakieś działania, a jeśli nawet to nie doprowadzam ich do skutku.
Mam naturę neurotyczną, zawsze taka byłam, ale teraz to wszystko się nasiliło. Wydaję mi się, że nikt mnie nie rozumie, nie akceptuje, wszyscy wyśmiewają, szydzą ze mnie. Miałam kiedyś taką sytuację na studiach, że ktoś mnie wyśmiał podczas mojego wystąpienia na zajęciach co mnie bardzo zabolało i boli do tej pory. Chciałbym uciec gdzieś daleko do jakiegoś lepszego świata... Życie mnie przeraża. Teraz moje życie to płacz... i bezsenne noce, dni spędzone przed komputerem. Nie wiem co mi jest, ciągle prześladuje mnie myśl, że lepiej byłoby się w ogóle nie urodziła.. CZUJE niechęć do samej siebie i do życia, bezsens...








Jesu jakbym czytała o sobie z tym, że u mnie dodam nerwicę, a to potęguje mą niechęć do życia ze zdwojoną silą.
Dziękuję za komentarz. Niedługo święta, a ja się wcale nie cieszę. Boję się, bo znów będę musiała udawać przed rodziną, że wszystko ze mną ok.
Byłam już na ok. 20 rozmowach kwalifikacyjnych w przeciągu 3 miesięcy i nic!
Jestem załamana...Boję się żyć.
Ja również tak mam...
Nie jesteś sama... a jak temu zaradzić, to nie wiem.
no tak, życie...........
ale coś nam daje...........
nie mamy nic innego w zamian............
to co piszesz, ja też znam, nawet w tej chwili mnie dopadła.........
walczę z tym potworem i wygrywam, jak na razie - jestem po pięćdziesiątce............
to co osiągnęłaś już zwyciężyłaś życie, to co osiągniesz - życie ci podda, ja tego nie udźwigłam......jesteś zwycięzca..........brawo.........zazdroszczę ci ...........Ala.
Dziękuję za komentarze
Tylko i aż praca, wizja przyszłości w czarnych barwach, przestawienie nocy z dniem - ucieczka od ludzi - komputer, internet to wszystko idealnie pasuje, cholerna ignorancja ludzi...
Miałem kiedyś potężną depresję po utracie pracy (sam odszedłem). Nie była to do końca praca marzeń (w sumie dość daleko było do pracy marzeń) i stan podobny jak mówisz (ale na szczęście była rodzina obok i jakieś tam wsparcie (ale bez większego zrozumienia). Ale z Bożą pomocą (tak tak bez patosu, Bóg pomógł byłemu ateiście) trafiłem po nitce do kłębka do bardzo fajnej firmy, gdzie mniej lub więcej realizuje swoje zainteresowania (myśl, że nigdy nie znajdę pracy w interesującym mnie zawodzie była główną przyczyną depresji). I nie powiem - nie jest idealnie - głównie ze względu na moją neurotyczność i zaburzenia nastroju - ale ogólnie setki tysięcy kilometrów od tej cholernej czarnej dziury, która była kiedyś.
Aha i jeszcze jedno ... cholernie banalne może się wydać, ale ktoś ważny dla mnie powiedział mi wtedy "Życie nie kończy się na jednej pracy" :-) Wiem jak to brzmi ale wiesz co okazało się prawdą? Rodzina szukała ogłoszeń w gazecie (i to było irytujące i dołujące nawet bardzo czasem) ale jak już mówiłem, po nitce do kłębka.. :) Jeśli chciałabyś czasem pogadać headnail@o2.pl
a propos rozmów kwalifikacyjnych... no po prostu NIC na to nie poradzisz. Jeśli się nie udało trudno - szukaj dalej... no kurde wiem jak to brzmi, cholerny banał, ale tak to po prostu wygląda :)
Dzięki. Nowy Rok za pasem, nadchodzi ten cholerny czas podsumowań. W moim życiu nic mi nie wyszło poza dyplomem.
BOLI mnie to bardzo. Zostałam "odtrącona" przez moich pseudo-przyjaciół. TRĘDOWATA, to najlepsze określenie jak się czasem czuję. Byłam kiedyś, teraz coraz bardziej czuję, że mnie nie ma. Nie ma mnie w pracy, więc czuję się jakbym nie istniała naprawdę!!!
Skąd ja to znam, pseudoprzyjaciele są wszędzie.
TO PRAWDA, ŻE CZĘSTO DO NASZEJ DEPRESJI PRZYCZYNIAJĄ SIĘ INNI LUDZIE. NAJCZĘŚCIEJ CI, KTÓRZY SĄ NAJBLIŻEJ, RODZICE, PRZYJACIELE, MAŁŻONKOWIE..A BÓL ZADANY PRZEZ BLISKĄ OSOBĘ BOLI BARDZIEJ..
ZNAM TĘ PUSTKĘ..CHOCIAŻ NIE JESTEM SAMA CZĘSTO TAK SIĘ CZUJĘ..
LUDZIE SĄ BEZLITOŚNI.. ZAZDROSZCZĄ, NIENAWIDZĄ TYLKO DLATEGO, ŻE KOMUŚ SIĘ POWIODŁO
PRZYJACIEL- NIE ZNAM TEGO SŁOWA...
Tak, ale nie można uciekać od ludzi!
brrrrr smutna ta historia, ale jeszcze będzie ok!
No cóż życie kopie nas po tyłkach. A nam wydaje się, że skoro idzie dobrze, jest tak kolorowo to już tak będzie, tak musi być, bo przecież to my jesteśmy panem/panią życia. Aż tu pewnego dnia ni stąd ni zowąd zostajemy sprowadzeni do parteru, ta kłoda była za wysoka by ją przeskoczyć, razem z naszym upadkiem, upada również nasz świat. A tusz który trzymaliśmy gdzieś na dnie kieszeni wylewa się nam na cały piękny obrazek. Ciemność, smutek, przygnębienie, bezsens. Zastanawianie się po co nam to?? Dlaczego akurat ja?? Przykre... Czy życie nie powinno być piękne? Cholera, mam teoretycznie wszystko, szkołę, pasje która kocham nad życie i mimo, że ogólnie jestem pogodną osobą gdzieś w środku umiejscowił mi się smutek, który wraca, wraz z tysiącem pytań, czego wciąż mi brak. Dlaczego nie potrafię się cieszyć z tego wszystkiego? Dlaczego w realizowaniu marzeń tak bardzo paraliżuje mnie strach, dlaczego myślę, że najlepszy byłby biały pokój bez klamek... Tysiące pytań, a odpowiedzi brak. Wyścig szczurów trwa, a każdy ma takie łapska by zdeptać rywala, ot cała filozofia pracy, życia.
Znów wraca problem pseudo przyjaciół, oni są tacy fantastyczni, gdy nas potrzebują, a potem gdy jest źle mają nas gdzieś.
Każdy człowiek ma w sobie tyle siły, że sam potrafi się wyleczyć, lecz nawet o tym nie wie. Wystarczy zacząć inaczej myśleć i PRZYJĄĆ TO ŻYCIE TAKIM, JAKIE ONO JEST ...
Z uśmiechem traktuj siebie,
swoje niedociągnięcia,
swoją duchową nieporadność.
Miej poczucie humoru.
G.B.Hume
Mam przyjaciółkę, rodzinę, chłopaka. Powinnam być pełna radości, jestem zdrowa, piękna itp tylko i tak ciągle płacze w sumie niby bez powodu. a najgorsze jest to, ze te osoby które kocham muszą to oglądać, chyba nie ma dla mnie miejsca na tym dziwnym świecie, ta nadwrażliwość zabija mnie od środka, wypala się jak jakiś romantyk w pozytywizmie, a przecież nie tak miało być, żyję marzeniami których inni nie rozumieją, mimo że mają niby takie same... wciąż słyszę "ja też tego chcę" a wszystko stoi w miejscu, a już tak nie mogę, te moje łzy już nie działają na nikogo bo zbyt często płaczę już się chyba przyzwyczaili. Pojawia się czasem iskierka a potem gaśnie, zanika w mroku i zostaje ból jeszcze większy niż przed ta cala nadzieja, czasem myślę, że lepiej gdybym nigdy nie poczuła miłości, dobra, szczęścia, bo po prostu mogę nie przeżyć olejnej utraty tego. Jestem jak małe zagubione dziecko, który wiecznie potrzebuje opieki. przytulenia i slow : kocham Cie... one w samej sobie czy ktoś mnie zdąży uratować?
skąd ja to znam
Ja czuję, że lawiruję, ciągle mi coś nie wychodzi. Mam humory, jest raz dobrze raz źle, chaotycznie. Mój humor odbija się na moich bliskich, jest fatalnie, czuję się odtrącona, zepchnięta na dalszy plan, ta gorsza. Wszyscy są mi obcy. Pomóżcie, jest coraz gorzej.
AUTORKA powyższej historii
Pomóżcie mi proszę
autorka historii.
Życie boli, to prawda, ważne, żeby się nie poddawać.
Nic nie boli tak jak życie. Słowa jak najbardziej prawdziwe, jedynym pocieszeniem jest fakt, iż to nasze życie jest nic nie warte. Zabijamy się o kasę władzę, a tak naprawdę jutro możemy stracić życie.
Życie przeraża, życie cieszy, wszystko zależy od nastawienia patrzącego. Więcej optymizmu życzę autorce.
Powodzenia.
Moja depresja zaczęła się w wieku 20 lat, po wyjeździe z domu rodzinnego, i trwa do dziś, czyli już 15 lat:((((((((((
Nie pamiętam, kiedy śmiałam się...
Dziękuję za komentarze i proszę o jeszcze:)
Dzięki nim widzę, że nie tylko ja borykam się z depresją.
Może dzięki Wam, drodzy komentatorzy i drogie komentatorki, moim ulubionym kolorem przestanie być czerń i na wiosnę kupię sobie kilka kolorowych ubrań.
Hej, i co u Ciebie? Kupiłaś na wiosnę kilka nowych ubrań?
Mam nadzieje, że tak!!
Ja od pewnego czasu też mam problemy ze sobą. Nie widzę sensu w moim życiu, nie wiem czy uda mi się skończyć studia, nie jestem ani zbyt ładna ani zbyt mądra. Tobie chociaż udało się już skończyć studia! Poza tym masz faceta, przyjaciół, dobry wygląd. Wykorzystaj to. Wiem, łatwo to napisać, gorzej z realizacją...
Pozdrawiam Cie ciepło, uśmiechnij się :)
Tak kupiłam, kolejny czarny płaszcz. W piątek wracam do rodziny na jakiś czas. Na tydzień, dwa, może dłużej.
He ja mam podobne tylko bardziej dołująco :) Ale udaję, że jest ok przy rodzinie i znajomych, ale i tak mam dola bezsensownego i jeszcze te plotki na mój temat, które nie są prawdą a najlepsze jest to, że wydaje mi się, że wszyscy mi kłamią i olewają.
Witam, mam bardzo podobny problem. Niby w życiu mam wszystko, powinnam być wdzięczna, uroda, inteligencja, zdrowie przede wszystkim, ale jednak moja neurotyczna natura zdaje się dzierżyć ster w tym wszystkim i wszystko inne schodzi na drugi plan. Już nie mam do siebie siły...raz mam wrażenie, że mogłabym góry przenosić i nie mam dla mnie rzeczy niemożliwych, za chwilę (szczególnie po jakiejś sytuacji, kiedy mam wrażenie się palnęłam coś głupiego, lub się jakoś ośmieszyłam w oczach innych- gdzie ktoś mógł tego nawet nie zauważyć). Cala pewność siebie burzy się, jak domek z kart. Zostaje pustka, izolacja i łzy...to jest chora...i nie wiem, jak mam sobie pomoc. Czuję się taka samotna. Pozdrawiam
MAM TAK SAMO.
Ciągle analizuję jak się zachowałam, boję się ośmieszenia w oczach innych, że coś nie tak powiedziałam, zrobiłam itp.
Pozdrawiam ciepło.
autorka powyższej historii
mnie nikt nie chce sluchac jestem zerem stracilam prace nie mam przyjaciol placze czesto sama do siebie. Zaczelam studia ale co z tego jak mi nie idzie oblalam ezamin choc sie na niego uczylam. Nie mam motywacji by dlaej zyc. Na zjazdy jezdze bo jezdze bo za to place. Zeby jeszcze kotos do ciebie zagadal. Mam dosc. z depresja walcze od 3 lat nie mam juz sil...
Dodaj nowy komentarz