Czy to faktycznie moja wina?
Witam, czy zaczynając życie od nowa można się rozczarować?
Otóż można, wyszłam drugi raz za mąż, to była naprawdę przynajmniej z mojej strony wielka miłość. Mamy synka, to moje oczko w głowie. W kwietniu będzie rok jak powiedzieliśmy tak, oboje byliśmy rozwodnikami. Mój mąż już dwa razy podniósł na mnie rękę, twierdził, że go sprowokowałam. Fakt uderzyłam go pierwsza, za każdym razem przepraszał, a nawet płakał, może faktycznie to moja wina, nie wiem.
Co robić?
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz





Komentarze
To ty podniosłaś na niego rękę nie on na Ciebie (prawdopodobnie się bronił oddając). To trzeba leczyć, prawdopodobnie rodzice Twoi nie stronili od tej formy karcenia. Jest wyjście, psychoterapia.
Nie powinno się podnosić rękę na nikogo, nawet żeby nie wiem co powiedział, zawsze możesz go wyrzucić z domu ale nie bić. A co ma stać jak słup i czekać aż się wyżyjesz? Przemyśl to sobie, faceci nie są z kamienia.
Myślę, że to problem Was obojga. Może terapia małżeńska, która jest dobrym wyjściem do indywidualnej terapii. Spróbujcie razem nad tym popracować. Życzę powodzenia.
Emocje - nie panujesz nad nimi, nie powinnaś podnieść na niego reki, tak skumulowałaś swoją agresję... on stał się jej ofiarą.