Czym sobie na to zasłużyłam?
Mam 49lat. Przed świętami Bożego Narodzenia mąż powiedział, że mnie zostawia, bo ma inną, z dwojgiem dzieci.
Po prostu rozbił czyjeś małżeństwo i zabrał dzieciom ich prawdziwego ojca. Jeszcze jedno, za namową syna i na pewno, żeby mu nie zrobić przykrości, pojechał ze mną do mojej mamy na święta. Ona o niczym nie wiedziała, bałam się o nią i jej zdrowie, dlatego zgodziłam się na wyjazd. Przez to wszystko znalazłam się, na psychiatrii, zaczęłam się leczyć, ale to nic nie pomaga. Zostałam sama, nie wiem co ze sobą zrobić, czuję wielką pustkę i osamotnienie.
Nie mogę sobie wszystkiego poukładać, codziennie czuję się gorzej i nie wiem co dalej. Mój stan psychiczny jest taki, że nie potrafię go nawet określić. Chodzę do psychiatry. Moje życie straciło sens. Nie wychodzę z domu, tylko do pracy, bo na razie wiem, że żeby żyć, to trzeba pracować, ale gdy wracam do domu, ogarnia mnie rozpacz i pustka. Nigdzie nie wychodzę, całe popołudnia spędzam w domu, najczęściej sama rozmyślając co dalej. Zastanawiam się, dlaczego po 27 latach wspólnie przeżytych spotkał mnie taki cios. Udaję przed synem i synową, że jest wszystko dobrze, a tak naprawdę jest beznadziejnie.
Czym sobie zasłużyłam na takie potraktowanie. Dlaczego powiedział mi tuż przed świętami jak można być tak podłym, żeby w takim czasie coś takiego powiedzieć, po 27 latach przeżytych wspólnie. To mi nie daje spokoju i z tego powodu czuję się podle.
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz





Komentarze
Mam tyle lat co Ty i taki sam staż małżeński. Myślę sobie, że to jest podłe, ale życie w kłamstwie byłoby może jeszcze gorsze. Mężczyźni to ciągle niedorosłe dzieci, bo uważają, że zawsze są atrakcyjni i mogą zmieniać kobiety jak zabawki. To nieprawda, bo jak się z kimś przeżyło 27 lat to chyba do czegoś ich zobowiązuje.
Przecież była miłość, przyszły na świat wspólne dzieci i co... to nic nie znaczy?
przytoczę słowa piosenki "Facet to świnia ......."
Współczuję Ci serdecznie bo to nie był najlepszy czas na taki krok.
A tak na marginesie ja mam męża alkoholika i nie wiem czy taka gehenna nie jest gorsza? Mnie też żal jest straconych lat ale nie mam siły i gdzie odejść. Ja także chodzę tylko do pracy, nie mam żadnych znajomych, bo mi wstyd za męża.
Pozdrawiam i nie załamuj się.xyz
STARAM SIĘ NIE ZAŁAMYWAĆ, ALE TO WSZYSTKO JEST BARDZO TRUDNE. JEGO ODEJŚCIE BYŁO ZASKOCZENIEM WIELKIM DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY GO ZNALI. POKAZAŁ SWOJĄ DWULICOWOŚĆ. NIENAWIDZĘ GO ZA TO CO MI ZROBIŁ PO TYLU LATACH WSPÓLNEGO ŻYCIA I NIC GO NIE TŁUMACZY. JEST PODŁY I BEZWZGLĘDNY TAK PRZYNAJMNIEJ TO ODCZUWAM. SERCE Z ŻALU MAŁO MI NIE PĘKNIE.
Jednym ze sposobów w jaki może Pani poradzić sobie z tą sytuacją, to mieć bliskich, zaufanych, którzy pomogą, wesprą, wysłuchają Panią, pomogą Pani w ten sposób. Życzę powodzenia.
MAM NIEWIELU PRZYJACIÓŁ, BO KILKA LAT TEMU PRZYJECHALIŚMY DO KRAKOWA, BARDZO NIE CHCIAŁAM ZMIENIAĆ MIEJSCA ZAMIESZKANIA. MIAŁAM JUŻ 39 LAT. BEZGRANICZNIE MU UFAŁAM, A ON TAK BARDZO ZAWIÓDŁ. BARDZO TO BOLI. JAK CHODZĘ DO PRACY TO JESZCZE JAKOŚ LECI, NAJGORSZE SĄ SOBOTY I NIEDZIELE. NIE WIEM KIEDY SIĘ Z TYM UPORAM. POZDRAWIAM.
Dzień dobry. Mam 46 lat, za sobą nieudane małżeństwo z mężem alkoholikiem, który pił, bił, ubliżał, poniżał. Po 6 latach małżeństwa wraz z 6 letnią córeczką przeprowadziłam się do rodziców. Przez 7 lat byłam sama, zajęłam się wychowaniem córki, pracą. Potem poznałam mężczyznę, z którym byłam 12 lat. On był po przejściach, odszedł wraz z 2 córkami od żony alkoholiczki, ja też 'panna z odzysku' z dzieckiem tworzyliśmy udany związek. Przez tyle lat córki dorosły, wyszły za mąż, wyjechały za granicę, my zostaliśmy sami. Mieliśmy wspólne plany, marzenia. Kilka miesięcy temu coś złego zaczęło dziać się z moim partnerem, był nerwowy, nadpobudliwy, zaczął mieć zmienne nastroje, humory. Nie przyjmował do siebie żadnej krytyki, obrażał się o byle co. Aż wreszcie zarzucił mi, że go zdradzam z jego bratem. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Ani brat nie był mną zainteresowany,tym bardziej ze ma udaną szczęśliwa rodzinę, ani ja gdyż kochałam swojego faceta. Żadne argumenty, prośby , rozmowy,nie przekonują go że to nie prawda, uważa że jestem nie szczera, zakłamana, że mi nie ufa i że nie może dalej być ze mną i że ze mną zrywa. Rozstaliśmy się ponad miesiąc temu, bardzo mnie to boli, bo nawet w myślach mojego pana nie zdradziłam, a on zarzuca mi takie świństwa. Twierdzi że, widział mnie z bratem, że miał mnie na ostrzu noża, że dzwoniłam do brata i umawiałam się z nim do hotelu i wiele innych absurdów. Chciałam doprowadzić do konfrontacji z bratem, ale on stwierdził, że to nic nie da, bo my jesteśmy w zmowie i brat też będzie się wypierał tak jak ja. Ma po prostu paranoję. Boję się że to naprawdę koniec naszego związku. Nie umiem o niczym innym myśleć, nie mogę na niczym się skupić, ciągle chce mi się płakać. Nic złego w życiu nie zrobiłam, a ciągle jestem krzywdzona. Ja też uważam, że faceci to świnie i nie pozwolę żeby mnie któryś jeszcze raz skrzywdził. Głowa do góry, nie możemy się załamywać. Pokażmy tym draniom, że nie są warci naszych łez. Pozdrawiam.
JESTEM DZISIAJ SAMA, MÓJ MAŻ POJECHAŁ DO SWOJEJ KOCHANKI. NIE MOGĘ SOBIE ZNALEŹĆ MIEJSCA W DOMU. CIĄGLE PŁACZĘ. WŁAŚNIE JAK TO PISZE TO WRÓCIŁ BEZ SŁOWA I SIEDZI W DRUGIM POKOJU. MAM OCHOTĘ MU NAUBLIŻAĆ, LEDWIE CO SIĘ POWSTRZYMUJĘ. WIEM, ŻE NIE SA WART NASZYCH ŁEZ ALE PO TYLU LATACH JEST TO BARDZO TRUDNE. POZOSTAWIŁ SWOJEGO JEDYNEGO SYNA I POSZEDŁ DO NIEJ.
Zastanawiam się czy można wybaczyć zdradę? Jak dalej żyć? Czy zdradzać kogoś bardzo bliskiego to normalne w tych czasach? Czy nic nie znaczą słowa przysięgi małżeńskiej? Wszystko misie już miesza. Może to ja jestem nienormalna i chcę za wszelka cenę pozostać przy tym człowieku, pomimo że wyrządził mi tyle krzywdy. Może jestem od niego uzależniona, a może nasz związek był w całości toksyczny.
Jestem w podobnej sytuacji i chętnie bym się rozwiodła z moim mężem, tylko nie mam siły...