Dalej jestem sama

znowusama

Ktoś kiedyś powiedział "płacz, płacz, bo płacz ukoi ból" ale ileż można płakać.

 

Jestem sama, tak kiedyś powiedziałam mojemu synowi, on mi odparł na to" jak to sama a ja,twoi rodzice to nikt?". Mądrze odpowiedział. Tylko,że nie zawsze można ich obarczać swoimi problemami. Mojego syna wychowywałam sama prawie 18lat.Nieraz źle do niego odnosiłam się, ale zawsze jest na pierwszym miejscu, i zawsze będę go kochać, ale mam 41 lat i dalej jestem sama.

Dyskusja - Dalej jestem sama
Potret użytkownika anonimowego

Też się boję, że mnie to czeka.

Potret użytkownika anonimowego

KUP SOBIE PSA-SPACERY CI DOBRZE ZROBIĄ

zdjęcie użykownika nicram212

Każdy jest sam ale może być nie osamotniony, a to już robi znaczną różnicę, rozumiem że Pani czuje się osamotniona? Proponuję przepracować z psychoterapeutą tą kwestię, a pojawi się szansa na promyk nadziei.

Potret użytkownika anonimowego

Trzeba sobie znaleźć jakąś formę aktywności. Coś co Panią interesuje a np. pomoże w poszerzeniu kontaktów międzyludzkich, poznaniu nowych ludzi. Teraz może do Pani dociera także, że syn jest już dorosły, ma swoje problemy, znajomych i nie jesteście już tak związani jak kiedyś. To wpływa na poczucie Pani samotności.

zdjęcie użykownika Nikt

Pies to bardzo dobry pomysł, naprawdę.

Potret użytkownika anonimowego

Tej pani nie chodzi o psa:) Potrzebuje wypełnienia pustki jaką jest brak drugiej osoby. Znam to doskonale też jestem sama. wychowuje małe dzieci. Mam cały dzień zajęty, a mimo to brakuje bliskości i drugiej osoby.

zdjęcie użykownika znowusama

Dziękuję, właśnie tej bliskości brakuje.

zdjęcie użykownika Atia

Psa?

Z całym szacunkiem, ale... bardzo proszę nie rozśmieszać ani mnie, ani Pani Znowusamej.

Może się mylę, ba, mam właściwie dopiero dokładnie połowę lat Autorki tego wątku, nieśmiało jednak, na podstawie własnego singielstwa (a propos, jakiż to ładny, kulturalny współczesny eufemizm dla samotności, co nie?), wydaje mi się, że PIES nie pogładzi po włosach, nie przytuli i nie powie "Będzie dobrze, d a m y sobie radę".

Idąc nawet dalej, teoretycznie mógłby zrobić to ktokolwiek bliski: rodzina, przyjaciel... ale? Tja, znowu to cudowne "ale". Ale każdy i tak przecież ma jakieś własne życie, a potrzeba dzielenia się tym swoim, na każdej, nawet najdurniejszej płaszczyźnie, pozostaje. Potrzeba krzycząca, wiercąca, wyzierająca co noc z zimnej pościeli (bo PIES nam jej nie wygrzeje), z niechęci do wklejania w albumik kolejnych s o l o w y ch zdjęć i z każdego zerknięcia w stronę tysiąca roześmianych par trzymających się radośnie za rączki.

Wniosek? Moich oczu psem, fretką czy nawet i hipopotamem w obliczu przemierzania świata samej zamydlić się nie da. Tutaj potrzeba miłości. Albo nawet Miłości. Przez duże M. Najlepiej do samej siebie, ale jako że wszyscy poniekąd wiemy, jakie to chwilami trudne: wsparcia, zrozumienia, się znania, zaśmiewania z tych samych kawałów i okruszków ze wspólnego śniadania w prześcieradle. Ludzie mają bowiem nieco bardziej skomplikowane potrzeby społeczne niż nasypanie Pedigree do miski czworonożnemu sierściuchowi...

Pozdrawiam zatem, Panią Znowusamą i Szanowną Resztę. I życzę udanych relacji, wszystkim nam, bo mój komentarz pod tym wątkiem, to tylko kolejny dowód na to, że samotność po prostu wieku nie ma.

zdjęcie użykownika Tomek666

Atia jesteś mądra.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica