- abcdepresja.pl
- Historie Użytkowników
- Jak zrobić, by na nowo się śmiać?
Jak zrobić, by na nowo się śmiać?
znowusama
Witam. Jestem tutaj pierwszy raz i szczerze mówiąc pierwszy raz piszę publicznie. Nie chcę użalać się nad sobą ale to chyba jest jedyny sposób, gdzie mogę to zrobić.
Nie jestem pewna czy mam depresję ale wszystko na to wskazuje. A wszystko to przez zagrożenie utraty pracy. Boję się, że sobie nie poradzę w życiu.
Mam 41 lat i od 23 lat pracuję na tym samym stanowisku i nie umiem robić nic, po za tym co robiłam, bo uwielbiałam swoją pracę ,mimo że praca ta jest bardzo niewdzięczna. Mam syna prawie 18 latka i od pewnego czasu nie potrafimy się dogadać.
Jak mam zacząć myśleć, abym znów mogła się śmiać i cieszyć życiem?






Naucz się czegoś nowego co ci będzie sprawiało przyjemność. A dla syna wyrozumiałość ale i konsekwencja.
Witaj
Twój post jest stosunkowo stary, ciekawi mnie, czy dajesz sobie radę. Chyba też mam stany depresyjne, z pozoru udane życie - jest dobre wykształcenie, praca, mąż, dziecko, zdrowie, na chleb i dach nad głową pieniędzy starcza, a jednak mi smutno, nie mam satysfakcji z życia, czuję się głupia i nieprzydatna w pracy, nie mam hobby ani chyba tak naprawdę żadnego przyjaciela. Niska samoocena, brak odporności psychicznej (a chyba kiedyś byłam twarda, choć w sumie zawsze aspołeczna), brak celu w życiu i coraz większy lęk, że nikt mnie nie szanuje, nikomu oprócz rodziny nie jestem potrzebna. Próbuję sobie tłumaczyć, że wiele mam, wiele osiągnęłam, za wiele powinnam być wdzięczna, że inni zazdrościliby mi, ale teorii nie potrafię przełożyć na praktykę, nie czuję radości, mimo że racjonalnie widzę powody do jej odczuwania.
Smutek, przygnębienie, brak wiary w siebie i we własną wartość. Nie pasuję do świata czy po prostu jeszcze nie znalazłam swojego miejsca? Mam coraz mniej siły, coraz mniej wiary, że będę szczęśliwsza, że coś mogę zmienić w swoim życiu.
Piszę Do ciebie, chociaż nie mam w sumie żadnej rady dla ciebie - pewnie i ty znasz teorię - idź na kursy (nawet unijne, bezpłatne) i zdobądź nowe kwalifikacje, zacznij rozmawiać z synem szczerze, spójrz na życie optymistycznie, może skorzystaj z doradztwa zawodowego albo poradni psychologicznej, aktywnie szukaj pracy. Z teorią łatwo, z siłą na praktykę trudniej.
Życzę ci, żebyś potrafiła praktykować :-) Wiedz, że nie tylko ty masz problemy, nie tylko ty borykasz się, jak je rozwiązać. Poczułam do ciebie sympatię i wiedz, że chętnie poświęcę ci uwagę, jeżeli będziesz chciała z kimś porozmawiać mailowo. Tak, mam w tym własny interes - chciałabym poczuć się potrzebna ci, bo to wpłynie może na wzrost poczucia własnej (mojej) wartości.
Pozdrawiam ciepło
Witaj Elizo. Dziękuję za rade o kursach, nowych kwalifikacjach - tylko że to nie jest dla mnie takie proste. Z chwilą utraty pracy stałam się jeszcze bardziej zamknięta w sobie, strachliwa i nieśmiała. Było już z moim stanem psychicznym całkiem nieźle, niestety powróciły dawne obawy, wszystko mnie denerwuje, a w szczególności mój syn, tak jakbym miała pretensje do niego o wszystko. Wiem, że to jest złe, ale nie łatwo jest się z tym pogodzić.
Pisałaś mi, abym szukała pracy - tak właśnie postępuję, ale tam, gdzie się zgłaszam to nie ma, albo nie jestem w odpowiednim wieku, dość ładna itp. Nawet dawne znajomości poszły w zapomnienie, bo nikt nie chce mieć do czynienia z osobą drugiej kategorii. Śmieszne, prawda? "Osoba drugiej kategorii" - nie powinno tak być, ale, niestety, nie mam siły tego zmienić. Przepraszam, że piszę bez sensu ładu i składu. Pozdrawiam serdecznie.
I znowu dopadło mnie zniechęcenie do życia.
Ja dam pani dobrą radę.Ja też czasami tak mam i może pani się wydawać że ja nic nie rozumiem bo mam dopiero 15 lat i masz rację bo na pewno nie wiem co to życie ale ta rada jest potrzebna każdej osobie bez względu ile ma lat,jakie wykształcenie itp.Żeby pani to nie zniechęciło, bo nie wiem jak tam z pani wiarą i religijnością to powiem że najlepszą rzeczą jest przystąpić do spowiedzi normalnie rewelacja 100% skuteczności (tylko jak uczyni się to według pewnych warunków a mianowicie "Warunków dobrej spowiedzi". I trzeba zaufać Panu Bogu i oddać się mu bo jak to zrobisz to On pokieruje twoim życiem i będziesz szczęśliwa.Dużo też daje pomoc innym to też jest w 100 % skuteczne. Jeśli nie jesteś katoliczką (bo ja jestem) to na pewno nie wiesz o czym mówię ale pomoc innym to pewnie zrozumiałe słowo. A jeśli chodzi o syna to (wiem z własnego do świadczenia, bo też z mamą nie zawsze się zgadzam)musisz być dla niego miła i pamiętaj nigdy nic na siłe :)
Wiem że dla pani jestem smarkulą ale jak pani usłucha moich rad to na pewno nie będzie pani smutno.:)
ja sama bardzo dużo się śmieję i wszyscy mi się dziwią,bo nie jestem bogata(chodzę też przez wakacje do pracy)ale mam swój cel w życiu i staram darzyć się każdego sympatią dlatego się śmieję bo nikt nie lubi ludzi którzy chodzą jak "mumie egipskie" :) Cieszę się ,że mogę pomóc :):):):):):):):)Pozdrawiam
Dodaj nowy komentarz