Mój osobisty "czeski film"

artemius

Właściwie nie wiem od czego zacząć swoją historię. Bardzo poruszyły mnie wasze opowiadania i postanowiłem, że podzielę się z Wami moją historią.

Obecnie mam 24 lata, mieszkam na Górnym Śląsku, ale zacznijmy od początku.

Szkołę podstawówkę i gimnazjum ledwo skończyłem, uczyłem się nawet bardzo dobrze, czemu mówię ledwo, bo z ludźmi nie umiałem sobie dać rady, a że miałem ojca kretyna i ciągle słyszałem, jakim to ja jestem, cytuje dosłownie, zje..m. Za co się brałem w dzieciństwie, czy to był sport, czy muzyka, to ciągle słyszałem krytykę, że żeś niedojda życiowa i wielkie nic. Najgorsze było to, że gdzie nie pojechaliśmy w gości (czy to do rodziny, czy do znajomych rodziców) to nadawał na mnie jaka ze mnie kaleka życiowa, że nie umiem nikomu po mordzie dać. W końcu zaczęło wszystko we mnie kipieć.

Widzieliście kiedyś czternastoletniego chłopaka, któremu ręce się trzęsą jak alkoholikowi? W szkole byłem poniżany, gdy się z kimś zaprzyjaźniałem. Pamiętam taką historię, że kolega jeden był dla mnie bardzo miły, przychodził do mnie, graliśmy na komputerze, razem chodziliśmy na wagary, a potem okazało się, że roznosił na mój temat plotki (mniejsza oto jakie), ale przez te plotki nikt nie chciał mieć ze mną nic do czynienia. W wieku 17 lat nie wytrzymałem tego wszystkiego, zażyłem 30 tabletek psychotropów, ledwo mnie uratowali, skończyło się trzy miesięcznym pobytem w psychiatryku. Po psychiatryku dostałem nauczanie indywidualne myślałem, że już wtedy wychodzę na prostą, poznałem piękną dziewczynę, przeżyłem wspaniałą miłość, ale co piękne nie trwa wiecznie. Maturę zdałem ledwo ale zdałem, zamiast iść na studia postanowiłem, że zostanę pisarzem, napisałem ze sto powieści, ale co z tego, jak nikogo to nie zainteresowało. Powiedziałem, może pisanie nie dla mnie, pójdę do pracy. Zatrudniłem się jako robotnik fizyczny, po dwóch dniach zrezygnowałem, bo nie wytrzymałem tempa w tej pracy.

Wylądowałem u psychiatry. Kazała mi chodzić na oddział dzienny, zacząłem ciągle rozmyślać, jaki sens ma moje życie, w między czasie moi rodzice się rozeszli. Zadawałem sobie pytanie, co będzie za kilka lat. U matki jakieś tam wsparcie mam, ale nie będę non stop na pomoc mojej mamy liczył. Powiedziałem dość, nie chcę być dla nikogo ciężarem.

Był grudzień, piąta rano, poszedłem na tory kolejowe, ale nie dałem rady. Powiedziałem o tym incydencie mojej psycholog, wylądowałem w psychiatryku, miesiąc odsiadki, po wyjściu ze szpitala zacząłem pić i eksperymentować z narkotykami efekt taki, że któregoś dnia sobie żyły podciąłem i znowu wylądowałem w psychiatryku.

Naprawdę nie wiem co będzie dalej. Moje życie to jedna wielka wegetacja, próbuje się czymś zainteresować, czy to grafiką komputerową, graniem na gitarze, czy znowu pisaniem. Nic mi nie wychodzi, najgorsze jest to, że nie mam w ogóle przyjaciół i nikogo bliskiego. Ostatnio jak poznałem wartościową dziewczynę, powiedziała, że może coś z tego będzie, ale gdy się dowiedziała, że byłem w szpitalu psychiatrycznym, to przestała się do mnie odzywać.

Moje życie przypomina czeski film, całymi dniami siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę, nie wiem co będzie dalej, już przestałem wierzyć w przyszłość, bo jej nie mam. Na pracę na etacie nie mam szans, cztery lata nic nie robię, na normalny związek i rodzinę też nie mam szans, zawsze jak włączę muzykę, to sobie marzę, że mam domek na odludziu i mieszkam z osobą, którą kocham i psem, ale co z tego jak już wszystko zmarnowałem. Naprawdę nie wiem co będzie dalej.

Dziękuje, że mnie wysłuchaliście. Pozdrawiam

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica