Moja derealizacja

Magda Weichert

Najgorszym z moich objawów jest DEREALIZACJA. Po prostu czuję jakbym była w jakimś chorym filmie grozy. Wszystko jest nierealne, a zarazem pełne lęku. Jak za szklaną ścianą. Niczego nie mogę namacalnie przeżyć, widzę i obserwuję ten świat, a wszystko jest przerażające. Nie mogę od tego uciec i nie mogę też rozbić tego szklanego muru i przebić się na drugą stronę!

Czuje się jakbym nie żyła, była tylko duchem w realnym świecie. Dlaczego tylko odczuwam ból i strach? W świecie duchów? Chcę żyć, lecz nie mogę! Chcę przezywać, a czuję tylko lęk. Nic oprócz strachu do mnie nie dociera. Nie wiem jak się wyrwać zza tej szklanej bariery.

Dyskusja - Moja derealizacja
zdjęcie użykownika Viola10

Podoba mi się twoja historia, z tym że nieco krótka:) /zart/.
Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego piszesz, że odczuwasz oprócz strachu także ból. Czy masz na myśli ból stricte fizyczny? Jeśli możesz, dopisz coś więcej, OK?
Viola10

Potret użytkownika anonimowego

Mam to samo. W moim przypadku przez to, że zapaliłem marihuanę 4 razy w życiu.

zdjęcie użykownika Magda Weichert

Dzięki, ja mam to nawet nie paląc. Chociaż kiedyś jarałam, ale miałam same pozytywne odczucia.
Teraz mój mózg robi mi psikusa, heheh. Stawia mi szklaną ścianę, może po to bym nie zwariowała żyje w świecie zjaw.
cmok.

Potret użytkownika anonimowego

Ja także czuję tylko strach, ale ciągle kłopoty, ciągle brakuje kasy. Cały tydzień tyrania, a niedziela za krótka na odpoczynek. 56 lat, 4 dzieci, 30 lat pracy i jeszcze 6 wnuków, a ja muszę teraz tyrać jeszcze, żeby nie umrzeć z głodu.

zdjęcie użykownika Magda Weichert

Odczuwam także ból fizyczny. Ściskanie żołądka, bóle oczu, okropne, nie mogę patrzeć na ten świat. Chyba, one mnie wykańczają, mój psychiatra skomentował to tak: "strach ma wielkie oczy", nawet oczy mogą bolec od światła i dlatego że nie chcą widzieć, bo to co widzą napawa nas lękiem i przerażeniem.
Czasami wydaje mi się, że umieram.

zdjęcie użykownika Viola10

Hej Magda co u ciebie lepiej czy gorzej ostatnio z ta derealizacja?Jak siegnelam pamiecia moja pierwsza derealizacja zaczela sie w wieku ok 28-30 lat jakos tak, z tym ze po jakims czasie jak samo przyszlo taki samo odeszlo na dluzszy czas takze zapomnialam o niej zupelnie, potem pojawiala sie doslownie sporadycznie, prawie wcale.Wrocila ze zdwojona sila jak wszystkie zreszt inne jakiekolwiek objawy plus nowe dotychczas mi nie znane/co nowe najbrdziej przeraza bo to takjakbysmy nie znali wroga wiec nie wiemy jak z nim walczyc/..wrocila okolo 3-4 lata temu sukcesywnie i coraz bardziej systematycznie, nie uchronily mnie leki przeciwdepresyjne/pdodobnie jak ty wciaz jakbym miala nawracajace depresje tak to wygladalo no i zespol leku uogolnionego sie dolaczyl/ ktore mialy leczyc stany depresyjne oraz lekowe, nie pomogly terapie tzn pomagaly jedynie na pewnien czas.Oczywiscie uwazam ze podstawa do walki przeciw objawom jest wiedza o nich..i indywidualne znalezienie sposobu na nie.Przede wszytskim w takich sytuacjach, a miewam je juz ostatnimi czasy stosunkowo czesto nawet zbyt czesto powiedzialabym, jest dla mnie ;"bez paniki","to tylko przejsciowe i musze przeczekac az przejdzie"prawie zawsze to dziala i wowczas oczy nawet ktore - zapomnialam ze tez mnie bola czesto i mam zle widzenie ktore jest wlasnie przejsciowe, czasami jednak utrzymuje sie dluzej, tzn ten szklany swiat jakby nierealny i nawet czasami takze /kiedys nie/ ciemniejszy.Pamietam jak bylam w wieku ok 30tki i zaczely sie te stany .., pamietam jak moja pani doktor mowila mi ze trafnie obserwuje siebie i rozpoznajac na czas walcze z moimi objawami, tak to jest nieustanna moja walka z zyciem o zycie..coraz ciezej z wiekiem..Pozostale jakiekolwiek bole zoladka itd nawet nog silne w niektrorych okresach , wszytskie dolegliwosci fizyczne wykluczone przez lekarza ogolnego, etc..to wszystko jest lek wiadomo, podstawa do rozwoju nawet ciezszych zaburzen, co ciekawe walcze z tymi ktore znam, pojawiaja sie nietypowe jakies nowe objawy.Twoim najgorszym objawem jest derealizacja, mnie zaskoczylo cos co jakby bylo ciezszym przejawem tego, jakbym nie nalezala do tego swiata i byla jakas np duszyczka, a jeszcze gorszym zdarzylo mi sie po prostu nie istniec, nie wiem gdzie bylam w danym czasie i skad wrocilam do realnosci do swiata zywych, zupelnie mnie nie bylo.Epilepsji nie zdiagnozowali i do tej pory dziwia sie co mi jest, a to najgorsze jak lekarz ci nie powie co ci jest co to za rodzaj objawu przynajmniej...Powiem ci..w najgorszych stanach moich "dziwnych iniezdiagnozowanych" stanow walcze cala swoja podswiadomoscia ..a i bywa ze biegne np do obrazu Sw Antoniego i prosze go o odnalezienie sie spowrotem o pomoc w przetrwaniu, powiem ci ze wiara w milosc Boga do czlowieka oraz chec niesienia milosci swiatu w najgorszych objawach jest ta jedyna juz ostatnia moja bronia..by nie zwariowac ostatecznie, by lek nie polozyl mnie calkowicie.Lekarze czekaja na jakies ostre widoczne dla otoczenia objawy a ja walcze z nimi ze wszystkich sil wlasnie szczegolnie miloscia..juz jako ostatecznosc i trzymam sie i nie poddaje sie lecz jestem juz tak zmeczona probujac wlasciwie sama walczyc /nawet okresowo i bez lekow zadnych/ a te dziwne rzeczy z ktorych pierwsza po depresjach byla derealizacja, po prostu sie jakby dzieja mimo wszytsko czy z lekami czy bez z jakimi..jakby niezaleznie i widze ze tak na prawde to psychika - podswiadoma walka- to jedyna skuteczna bron jak do tej pory. Pamietaj o tym i znajdz swoje sposoby, swoje slowa skierowane do siebie w takich momentach, to dziala, to wszytsko dzieje sie w naszych glowach..i to jest glowna i podstawowa bron.

Potret użytkownika anonimowego

Przejdzie! Mam to teraz, ale dopadło mnie to również jakieś 1,5 roku temu. Najważniejsze jest starać się nie myśleć o tej przypadłości (wiem,że jest trudno) i przejdzie. Na pewno! Wizyta u psychologa może pomóc ( sam niedługo się pewnie wybiorę). Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia! Derealizacja - obrona psychiczna przed nadmiernym lękiem!

zdjęcie użykownika Viola10

Tak, zgadza się - przejdzie, tylko że znowu kiedyś wróci… No ale tym się należy chyba pocieszać chociaż, że przechodzi.

Potret użytkownika anonimowego

Ja też to mam, takie dziwne trochę coś, jakby przytępienie wewnętrzne takie, nie czujesz takiej satysfakcji i radości, tylko napięcie ciągłe...

zdjęcie użykownika Viola10

Daj znać jak się czujesz Magda…
Swoja droga: niesamowicie trafnie opisałaś swoja derealizacje, nie potrafiłabym jej aż tak dobrze ująć. No i dobrze jest jednak mieć świadomość, że nie tylko my sami cierpimy, że są inni ludzie, którzy są w ogóle w stanie nas zrozumieć.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica