Moja kochana żona chce ze mną rozwodu

marco1403

Witam.

Mam poważny problem ze sobą. Moja kochana żona chce ze mną rozwodu :( powiedziała mi ale nie wie co dalej robić, bo nie ma pieniędzy, tylko ja pracuję, a mamy dziecko, kredyt mieszkaniowy. Boję się zostać sam wiem, że to zrujnuje mnie. Całe życie byłem dla niej.

Mam 29 lat, a od 11 lat dla niej robiłem wszystko. Wiem, że poznała kogoś w tamtym roku na jednym z portali internetowych. Teraz chyba sobie z nim życie układa. Napisałem do niego czy wie, że mi życie rujnuje?

Nie umiem sobie poradzić z własną istotą samotność mnie dobije. Już przed świętami powiedziała mi, że chce odejść. Porozmawialiśmy i zmieniła zdanie. Przykre sie zrobiło to, że nie przemyślała sprawy. Cały czas jestem obok niej, nie umiem wytrzymać tej presji ale dziecko jest koło mnie. Aniołek.

Po prostu wiem, że zapadam sie coraz mocniej. Jestem jedynakiem. I czuję się bardzo źle dzień za dniem. Coraz bardziej idę na dno. Nie jem parę dni, nie umiem przełknąć czegokolwiek. Chodzę do pracy i piję kawę, bo sny nie dają mi spać. Ciągłe koszmary. W nocy koszmar i w dzień koszmar.

Dyskusja - Moja kochana żona chce ze mną rozwodu
zdjęcie użykownika paszka

Nie napiszę Panu, "głowa do góry, wszystko będzie dobrze", bo to suche slogany...
Napiszę, że życzę powodzenia i siły, niezależnie od finału sprawy. Spokoju myśli, choć minimalnego dystansu, proszę odnaleźć w sobie ciepło, miłość do Dziecka. Może to Panu pomoże przetrwać ten trudny czas?
Pozdrawiam ciepło.

Potret użytkownika anonimowego

Ja po prostu nie wiem co mam robić. Wczoraj przyszedłem, a tutaj obiad, posprzątane. Nie wiem. Zablokowałem żonie internet i jak się sama przyznała zaczęła robić w domu rzeczy. Pisałem jeszcze smsy z prośbą o to żeby przemyślała sprawę. Pytałem co teraz będzie: "nie wiem odpowiedziała". Beatka mój aniołek. Ciepła we mnie już nie ma. Dziecko kocham, ale cała sprawa powoduje, że nie umiem wyrazić tego tak jak bym chciał. Szczerze nie chcę tracić rodziny, dla mnie to rodzina, a chciałbym żeby okazało się to po prostu kłótnią i kryzysem małżeńskim.

zdjęcie użykownika anka777

Nie wiem jakim człowiekiem jest pana żona. Ale skoro ją pan kocha to proszę z nią porozmawiać. Przypomnieć jej dobre wspólne chwile. Każdy ma problemy a ktoś poznany w internecie nie przeżył z nią tyle co pan. Jeśli tego nie zrozumie to chyba żyje w innej bajce. Ale to już nie pana wina. Dużo siły życzę.

Potret użytkownika anonimowego

To bardzo trudne przeżycie, kiedy ukochana osoba chce odejść. Życzę, żeby odnalazł Pan siłę w sobie na przejście przez to wszystko.

zdjęcie użykownika nicram212

Proszę udać się do psychologa i opowiedzieć mu o całej sprawie. Może skieruje Was na terapię małżeńską. W moim wypadku była ona wybawieniem i nie tylko uratowała przed rozstaniem, ale wniosła dużo dobrej, świeżej energii do naszego związku. Bardzo ważne jest żeby wykorzystać czas kiedy jeszcze Pan chce coś zmienić. Proszę nie czekać. Życzę powodzenia.

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Terapia małżeńska tak owszem ale pieniądze co szukam to koszt około 120zł za godzinę. Przykro mi ale nie mogę na to pozwolić żona nie ma pracy stara się o nią. Wczoraj żona miała bardzo zły humor, chciała spać, spać, spać i ciągle spać. Próbowałem ją nosić po domu i udawać, że jesteśmy na wycieczce. Później wiedziałem, że ma karnet do solarium i zaproponowałem że pojedziemy. Wieczorem zrobiłem obiad. Tylko troszkę się jej polepszył. Konsensus sprawy cały dzień prosiłem o rozmowę na temat naszego rozwodu czy da naszemu życiu jeszcze jedną szansę, czy może lepiej będzie jak wyprowadzę się i zniknę z oczu. Powiedziała, że jest to za ciężkie pytanie. Wiec czy ja jestem tak naiwny i to jest jakaś próba przełamania jej w samej sobie o tą próbę?

Potret użytkownika anonimowego

Powiem tak: walcz do ostatnich sił. Wiem co to za uczucie gdy "Ten ktoś" jest twoim światełkiem. Jeśli nie uda się trudno, lecz wierz mi wróci oszukana i upokorzona przez tego faceta - ona tego jeszcze nie wie ale oby się nie dowiedziała i przede wszystkim dziecko, żal d... ściska.
Pozdrawiam Krzychu

Potret użytkownika anonimowego

Może ciągły brak pieniędzy negatywnie wpływa na nastrój Pana żony. Jedynym wyjściem będzie znalezienie dla niej pracy. Dodatkowy zastrzyk gotówki na pewno poprawi między wami relacje. Jeśli jednak dziecko jest zbyt małe. To trzeba przynajmniej przez te trzy latka poczekać aż nasza pociecha pójdzie do przedszkola.

zdjęcie użykownika marco1403

Witam ponownie. Wczoraj kiedy kolejny raz powiedziałem, raczej zapytałem co dalej? Zbliżają się urodziny jej chrześnicy, jej kuzyna i naszej córki. Chciałem wiedzieć po prostu co dalej (pieniądze trzeba załatwić żeby - sami wiecie jak to jest). Przyznam się puściły mi nerwy zaczęliśmy wrzeszczeć na siebie. Ja już nie mogłem. Aż w końcu powiedziała mi, że teraz po tej awanturze jest już za późno. Przepraszam za wyrażenie ale tu chciałbym przekląć. Przykre bardzo przykre chce mieszkać ze mną jeszcze 2 lub 3 miesiące dopóki nie uzbiera na rozwód. Ja mam załamkę. Nie wiem czy wrócę do domu, bo nie wiem czy wytrzymam. Wypiłem wino wczoraj na wieczór. Samemu go spędziłem w łazience:( Może to jest nie dorosłe zachowanie ale nie umiem być. Niestety straciłem sens mojego życia dzisiaj, siedziałem 20 min rano zastanawiając się po co iść do pracy, a w pracy pisze to teraz.

zdjęcie użykownika anka777

Myślę, że za bardzo pan naciska na żonę. Niech pan spróbuje nie pytać ciągle co dalej. Bo myślę, że ona tego sama nie wie. Powstrzymać się od tematu pieniędzy. Nic się nie stanie jak ktoś dostanie tańszy prezent. Może trzeba zająć się swoim życiem, a nie tym co myślą inni. Po prostu przytulić żonę i powiedzieć ''damy radę''. J nie wracać do przykrych tematów. Lepiej przemilczeć kilka rzeczy niż prowokować awanturę. Powodzenia Anka

Potret użytkownika anonimowego

Jesteś bardzo uczuciowym i miłym facetem powinieneś darować sobie z nią. Nie jest tego warta.

zdjęcie użykownika marco1403

Hmm uczuciowy miły i inne.... Uważam w ten sposób jestem jaki jestem ale kobiety jakie znałem znam w życiu nigdy nie zwracały uwagi na mnie. Biorąc pod uwagę to co się teraz dzieje w moim związku to bardzo łatwa sytuacja dla kobiety, która chciała by mnie mieć dla siebie. Czułość uprzejmość itp. lecz zawsze (przed małżeństwem, przed wszystkim) byłem uważany jako dobry kolega a nie facet godny zainteresowania. Cóż więcej niby jestem atrakcyjny słowa żony, szwagierek oczywiście na prośbę jak pytałem takie były odpowiedzi. Na razie z żoną mamy układ ostatecznego pojednania tzn. dajemy sobie szansę na ostatni raz przed rozwodem, ona zaczyna nową prace nie będzie żony w domu więcej z rana. Ale zawsze ten facet będzie kusił, więc jak zrobić kiedy chcesz uratować coś a ktoś przeszkadza. Jak na razie jestem kim jestem. Mam nadzieje że się uda, będę pisał, a najważniejsze jest bezpieczeństwo oraz spokojny dom mojej córki która nie jest niczemu winna i zasługuje aby mieć normalny dom. Odblokowałem internet nie chciałem już więcej więzić jak można tak napisać jeśli ma być dobrze to będzie jak nie to po prostu nie będzie. Będę się starał i mam nadzieje że z Jej strony będzie taka sama chęć naprawy związku. Obiecałem żonie że będę szczery i uczciwy i tego w zamian oczekuję. Najgorsza myśl jaka jest to to że podczas tego czasu żona będzie mnie okłamywać i układać sobie życie na boku, także powiedziałem o tym jej że takie coś to najgorsze co może się człowiekowi przydarzyć. Obecnie to forum trzyma mnie na duchu opinie ludzi i wsparcie. Najbardziej miłym stwierdzeniem jest to ze ktoś kto mnie nie zna opisał mnie jako faceta uczuciowego i miłego co naprawdę jest miłe i dziękuję za to.

Potret użytkownika anonimowego

Janusz. hopie daruj idź na ustępstwa, kup jej kwiaty, przytul ją do siebie, przebacz i powiedz jej, że ją kochasz, że bez niej nie widzisz waszego szczęścia no i wychowania waszego dziecka. Powiedz jej, że poza nią nie widzisz innej kobiety u swego boku, że ślubowałeś jej wierność i kochasz ją ponad wszystko. Ja miałem podobny kryzys ponad 15 lat temu i dogadaliśmy się i już żyję 25 lat z moją żoną, a miała kochanka z pracy co go dziennie widziała, też mnie serce bolało tak jak ciebie, a mieliśmy czwórkę dzieci. Życzę ci wszystkiego najlepszego powrotu do zgody, pozdrawiam.

Potret użytkownika anonimowego

Mi się wydaję, że słów w stylu "chce rozwodu" nie rzuca się tak po prostu, jesteś jedyną osobą pracującą jak napisałeś wyżej żona pomieszka jeszcze 2-3 miesiące aż nazbiera na rozwód, więc to chyba jasne że nie potrzebnie się starasz. Szkoda mi Cię bo wydaje mi się. że ona nie chce już nic ratować. Wiem, że będzie Ci ciężko, bo z tego co piszesz to ją kochasz, no ale nie można nikogo zatrzymać na siłę. A znalezienie pracy dla niej ułatwi jej sprawę odejścia, bo będzie mogła się utrzymać sama. Ona chyba już nie chce się starać żeby było dobrze, czasem tak się zdarza po prostu wiem że to boli. Nie załamuj się chyba tylko tyle jestem w stanie Ci powiedzieć.

Potret użytkownika anonimowego

Marco
U mnie jest podobnie. Ja utrzymywałem i utrzymuję całą rodzinę - żonę i trójkę dzieci (córa 9 lat z jej poprzedniego małżeństwa i dwie 3 letnie bliźniaczki). Popadłem w problemy finansowe, nie mówiłem jej o tym, żeby ją chronić. Gdy wyszły na jaw odsunęła się ode mnie. Miała mi za złe, że nie powiedziałem. Wiem, że to moja wina. Trzy miesiące temu uciekła do swojej matki. Próbowałem i próbuję jak mogę ale nic to nie daje. Chce rozwodu, twierdzi, że mnie nie kocha i nie chce być ze mną. Ja bardzo ją kocham, tak samo jak dzieci. Odbija się to coraz bardziej na pracy. Zamiast wychodzić na prostą coraz bardziej się pogrążam. A ona jeszcze dodatkowo mówi, że mnie zniszczy. Dzieci bardzo to przeżywają. Cały czas się pytają dlaczego nie jestem z nimi cały czas. Z drugiej strony mimo, że nie chce być ze mną to jak trzeba coś załatwić to zaraz jest telefon do mnie. Przyjmuje też bez oporów prezenty ode mnie. Chodzę do psychologa, chcę żeby poszła ale nie chcę. Sam już nie wiem co robić dalej. To bardzo wszystko boli, nie śpię, funkcjonuje fatalnie. Na dodatek zabrania mi zabierać gdziekolwiek dzieci. Mogą się z nimi kontaktować tylko w jej obecności. Nie chcę walczyć w sądzie, bo cały czas mam głupią nadzieję, że może coś się zmieni, że będziemy jeszcze razem...

Potret użytkownika anonimowego

Mam taki sam problem, proszę o kontakt na gg 15768371.

Potret użytkownika anonimowego

mikus
Mam podobny problem też się było dobrym, walczyłem o normalność, miałem z nią ciężko, istna prowokacja, znęcanie się psychiczne nade mną, nerwy, kłótnie, bicie itd. kiedy już myślałem, że nastąpiła w niej zmiana i kryzys minął było jak dawniej, po prostu kolorowo. Ona zakochała się w młodszym od siebie chłopaczku. Starałem sobie z tym sam poradzić, ale ona stanęła się dla mnie kimś okropnym; drwiła, śmiała, i olewała, telefonów nie odbierała. Częste wyjazdy niby do znajomych. Zaufania brak, bo miała swe występki wcześniej. Rodzina mniej ważna, ważni znajomi i obcy ludzie. Nigdy bym się po niej tego nie spodziewał, znając się 7 lat. Rozmowa z rodzicami przyniosła poradnię małżeńską. Widzę to w czarnych barwach. Mamy 3 letniego syna. Kocham go mówi cały czas o rozwodzie. Życie mi się wali. Mamy kredyt na budowę domu, w tym roku mieliśmy się wprowadzać, nieźle co?
Pomocy co robić?

Potret użytkownika anonimowego

Witam z tej strony marco1403 mikus rozumiem kredyt, dziecko. Wiem i najgorsze w tych sytuacjach jest bezradność na zmianę decyzji lub rozmowa. Może to jeszcze nie jest za późno u Ciebie? Może jeszcze się opamięta? Moim zdaniem jeśli masz na tyle niezależności finansowej to zrób wszystko dla rodziny. Jesteś na terapii uwierz w to, że może będzie dobrze, bo jeśli chodzi z tobą na terapie to coś znaczy prawda?
Ostatni raz pisałem dawno temu w styczniu. Najgorsze jest to, że uwierzyłem, że damy radę, ale nie wiem czy tylko ja? Bo po prostu teraz jak widziałem dziecko takiego maluszka i powiedziałem, że chciałbym aby córka nasza nie była sama, żeby miała rodzeństwo, się zmartwiła. Dlaczego, bo na następny dzień pan jose wiedział o tym i powiedział, że mu smutno. To nic, bo ona napisała, że też jej smutno i że chciałaby się zobaczyć z nim. A jeszcze najlepsze jak pisaliśmy do siebie w tym samym dniu powiedziała, że chce być ze mną. Nie rozumiem, nie rozumiem, nie umiem w ten sposób żyć, myślałem, że jeśli żona jest moim najlepszym przyjacielem, oporą, teraz się okazuje, że jej nie ma, że jestem sam i że mam tylko córkę, ale jak mam w oczy powiedzieć to? Kiedy ja dostaje smsy, że wszystko jest dobrze i że chce być. Mam 29 i chciałbym być szczęśliwy i chcieć dać szczęście, a dni wyglądają źle, tragicznie, kłamliwie, oszukańczo.

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Ponownie z tej strony marco1403. Nie wytrzymuje tej presji, chociaż to po prostu głupie, wczoraj powiedziała mi żona, że chce ode mnie odpocząć. Wiecie ja tego nie rozumiem, że już ma mnie dość:/ Powiedziałem dużo słów, że jeśli on jest taki boski to niech jego wybierze. Puściły mi nerwy naprawdę. Inaczej załamałem się w takiej chwili i nie wiedziałem co robić. Wykąpała się i powiedziała (ze łzami w oczach, że chce wyjść) powiedziałem, że ok, córka była u babci i też chciałem pogadać z kimś. Najśmieszniejsze jest to, że i tak spotkaliśmy się w tym samym miejscu. Poszedłem na piwo z mężem od koleżanki mojej żony, pochodziliśmy trochę i pogadaliśmy, odwiedziliśmy jedną osobę i okazało się, że moja żona była zazdrosna, że tam byłem. Ja tego nie rozumiem. Później kiedy razem wracaliśmy do domu to niby wszystko było ok. Niby. Pytałem czy dalej mnie chce, po chwili oczekiwania powiedziała, że tak. A dziś rano powiedziała, że musimy mieć więcej cierpliwości do siebie. Wiecie nie rozumiem, nie rozumiem, nie rozumiem co się dzieje:/

zdjęcie użykownika lukas

Jak to czytam to widzę, że mam taki sam problem. Mam trzydzieści lat dwoje dzieci i żonę, która ma dość. Nie wiem co robić? Mieliśmy już sprawę rozwodową ale się odbyła, bo świadek się nie stawił. Też nie jadłem i nie mogłem spać tak to przezywałem. Nie wiem co się dzieje z tymi kobietami. My chyba jesteśmy za dobrzy.

zdjęcie użykownika ulcia1983

Macie duże problemy z tymi kobietami, jestem w szoku ze aż tylu jest wspaniałych mężczyzn. Rada ode mnie, dajcie sobie spokój z tymi wrednymi babami, jest tyle wspaniałych, samotnych kobiet, które marzą o takich mężczyznach. Dziecko jest ważne to fakt, ale i tak będą na nim się odbijać chore relacje miedzy rodzicami. Można się nim opiekować na zmianę. Życzę powodzenia.

zdjęcie użykownika anka777

Popieram ulcię.

zdjęcie użykownika nicram212

"Ty który tu wchodzisz żegnaj się z nadzieją". Nadzieja jest czasem przyjacielem i wsparciem, ale czasem trzyma nas przyklejonych do "toksycznego, wampirzego" przywiązania. Związek oparty na poświęceniach jednej strony i nic niedawaniu z drugiej (albo minimalnym) w przyrodzie nazywa się pasożytnictwem. Trochę złości, panowie, na taką sytuację nie zaszkodzi, a może coś wnieść nowego. Mam nadzieję że Marco pozbierałeś się ze swoimi problemami.

Potret użytkownika anonimowego

to jest tragedia co tu sie odbywa czytam to wszystko i widze swoje życie a raczej jego strzępy. moja żona ma dość mojego towarzystwa i mówi że ją odrażam. też mam kredyt i córe 3l . muszę sprzedać wszystko na co pracowałem. żona uwielbia kolerzanki (same panny i rozódki) i twierdzi że woli przebywać z nimi bo ze mną nie ma o czym gadać bo jak przyjdę z tyry to myśłę tylko o tym żeby coś zjeść. sama nie ma stałej pracy wysypia się i dziwi mi sie jak ja mogę leżeć po 8 godzinach roboty. ja też święty nie jestem bo potrafię chlapnąć to i tamto. kocham ją i namawiam na kompromis kupiłem kwiaty były łzy nawet jakieś chęci naprawy. no i co na drugi dzięń poprostu duuuupa. nie kocham cię nic do ciebię nie czyję nie dotykaj mnie. i co teraz. jak ją proszę to jest gorzej. te problemy przez które ludzie dziś sie rozchodzą są poprostu- to nie śa problemy . najłatwiej jest poprostu uciec nie ma wartości nie liczy się nic. a rodzina to przecież nie problem bo to tylko rodzina. w dupę mac

Potret użytkownika anonimowego

Witam Serdecznie.
Mam 29 lat, zone 26 i 4 letniego synka.
Moje problemy zaczely sie w 2008 roku w Maju.
Pojechalem po zone do pracy o godzinie 22:00.
Czekalem ok 30 min.Dzwonilem ale nie odbierala.
Wrocilem do domu i zastalem ja spiaca w luzku.
Nie robilem afery bo nie mialem oco.Zaznacze ze mieszkalem w domu nad tesciami z osobnym wejscie.Z niki sie nie klusilem dobrze zarabialem. Zona poszla do pracy bo sie nudzila.Tescie w czasie naszej nieobecnosci pilnowali syna.Nie mam rodziny.Jestem wychowankiem domu dziecka.Udalo mi sie z czego jestem dumny.To byla moja rodzina.Przynajmniej tak myslalem.
Nastepnego dnia kiedy zona bawila sie z synem w ogrodku ja bodajze cos gotowalem.Slyszalem ze wibruje telefon. Jej telefon.Dokladnie otrzymala sms-a.Cytuje-"spotkamy sie jutro"-?.
Wyobrazcie sobie teraz co musialem przezyc.Usiadlem i siedzialem tak przez dobre 10min.Dokonczylem obiad.Na obiedzie zapytalem sie o ktorej konczyla wczoraj prace.Odpowiedziala ze normalnie o 22 i ze podwiozzla ja kolezanka.Na to ja ze stalem tam od 21;50 i nie widzialem jej za to widzialem jej koleznke wracajaca razem ze swoim mezem.Powiedzialem ze odebralem jej smsa i przeczytalem kolejne nawet od jej matki ktora kaze jej wracac jak najszybciej.Wtedy poszedlem do Tesciowej i pytalem sie czy wie co robi jej corka ale powiedziala ze sie nie wtraca.Wrocilem na gore i zaczalem sie pakowac.Zona powiedziala mi wtedy ze to byl pierwszy raz jak sie z nim spotkala,ze poznala go przez internet, ze mowila o tym matce,ze spacjalnie wziela wolne.Oczywiscie zakonczylo sie to wyzwiskami z mojej i jej strony.
Wyprowadzilem sie do znajomych. Po tygodniu wynajalem mieszkanie.Nie bede oszukiwal ale odbilo to sie na pracy.Braki snu,alkohol.Nie kontaktowalem sie z nia przez tydzien.Po dwuch tygodniach pojechalem do syna.Zaczela sie wojna.Nie pozwolili mi go zabrac nawet go nie zobaczylem.Byly krzyki i bluzgi ze zostawilem ja bez grosza.Ze stracila prace ktora jej zalatwilem.Wku....em sie jak cholera.Po miesiacu zadzwonilem.Przyjechalem i wreszcie zabralem syna.Zgodzila sie na to bo syn caly czas mnie wspominal.Chodzil z moim zdjeciem.Dodam ze chcialem dac mu to czego sam nie dostawalem.Milosci.Kiedy przywiozlem po dwuch dniach syna zaczela plakac.Przepraszac.Mowila ze spotkala sie z nim jeszcze dwa razy.Jkaos mnie tym nie przekonala.Wiedziala ze mieszkam sam i pracuje tam gdzie pracowalem.Po kolejnym miesiacu oznajmila mi ze wyjezdza z matka do rodziny nad morze.Nie mialem nic przeciwko temu.Takze mialem juz rezerwacje i plan wyjazdu z przyjaciolmi.Nie przepuszczalem ze ja tam spotkam.Nie sama oczywiscie tylko z "40 letnim przyjacielem".Wpadlem w furie.On uciekl do swojego auta a zona z synem do taksowki.Na szczescie moje i kolegi auto bylo za daleko zaparkowane bo nie wiem co bym zrobil.PO "udanuch "wakacjach odwiedzilem moja"rodzine".Mialem zal ale oto ze zabrala tam mojego syna.Kolejne wizyty odbywaly sie co 2 tygodnie.Przyjezdzalem i zabieralem dziecko.Przed Swietami wgrudniu zadzwonila do mnie i zapytala czy nie chcial bym spedzic swiat razem z nimi.Powiem Wam ze to byly najmilsze slowa od ponad pol roku.Dwa dni przedz swietami kupilem choinke,zrobilem potezne zakupy.Wszystko przygotowywalismy wspolnie.Cala nienawisc zostawilem za drzwiami.Wyznala mi ze nie chciala zeby to tak wyszlo.Zy byla glupia i naiwna.Ze dala sie nabrac na czule slowka.Sylwestra takze spedzilismy razem na balu poza miastem.Po nowym roku poprosila mnie zeby zamieszkac razem.Miesiac sie zastanawialem ale uleglem.Stala sie przykladna zona.Ja do niczego nie wracalem.Za to ona zaczela sie mnie wypytywac co robbilem przez caly czas kiedy sie wyprowadzilem.Zaproonowalem jej aby zostawic bo moze jej sie to nie spodobac.Ja nie pytam i na odwrot. I niech tak zostanie.Po 3 miesiacach przyszlo zawiadomienie o Rozzwodze.Zaczelem sie smiac.Nie wiem dlaczego tak zareagowalem.Zona stwierdzila ze nie moze dluzej ze mna mieszkac bo nie wie co robillem kiedy z nia nie bylem i ze matka ja namawia do powrotu.Droga wolna-powiedzialem.Sprawa sie nie odbyla poniewaz zona wycofala wniosek tydzien przed data rozprawy.Poznalem sliczna brunetke.Spotykalismy sie co 2-3 dzien. Moja zona sie musiala o tym dowiedziec bo zadzwonila i oznajmila mi ze wraca.Powiedzialem ze nie ma gdzie i do kogo.Wtedy zaczela wydzzwaniac,nawiedzac mnie i rojnowac mi zycie.Byla w pracy i troszke namieszala.Stala bod blokiem i czekala jak wroce.Totalna Parodia.Ja nie mam zamiaru sie rozwodzic bo mi to niepotrzebne za to ona raz chce raz nie chce,a w to wszystko wplatala sie tesciowa.Obecnie wyemigrowalem sam.Zostawilem wszystko a od niej dostalem pozyczki ktore mam poplacic.
W pojedynke zle we dwoje jeszcze gorzej.

Potret użytkownika anonimowego

Czytam i czytam i coraz bardziej wydaje mi sie, ze nie ma chyba nadziei w podobnych sytuacjach.
Sam jestem w praktycznie identycznej. 2 tygodnie temu po kolejnej rozmowie moja zona powiedziala mi, ze musi ode mnie odpoczac. Wspominala o tym juz wczesniej ale nie godzilem sie na takie rozwiazanie. Tym razem uleglem bo wszystko szlo ku coraz gorszemu. Ciagle imprezowanie zony, powroty nad ranem, nieobecnosci w kolejne weekendy itp itd. Wymusila na mnie bym dal jej kilka miesiecy na przemyslenie sprawy. Wyprowadzilem sie do rodzicow ale z dnia na dzien bylo tylko gorzej. Swieta w zapasie i sylwester (zaplanowany wczesniej) - oczywiscie nic z tego nie wyszlo. Spedzilismy jedne i drugie swieta osobno. Na sylwestra zona zorganizowala impreze w mieszkaniu gdzie dawniej mieszkalismy. Nie nadazam za nia, nie rozumiem jej, nie rozumiem tej calej sytuacji. Odwiedzilem ja w wigilie liczac ze moze cos przemyslala, dalem jeszcze drobny prezent (tylko ja). Stwierdzila, ze nadal nie wie co dalej a wlasciwie to wie ze teraz nie chce byc ze mna. Twierdzi tez, ze nie ma nikogo - po prostu chce byc sama. Nie wiem czy w to wierzyc - przeciez organizuje imprezy wiec jakie to bycie "samej"? Sytuacja mnie przerosla, nie jem, laze strasznie podminowany, nie wiem co dalej, nie wyobrazam sobie zycia bez niej ale chyba bede musial bo nic nie wskazuje by moglo sie to pozytywnie zakonczyc :( Znamy sie 5 lat, dobre jest tylko to, ze nie mamy ani dzieci ani wspolnego kredytu... A myslalem, ze jak bede ja kochal i dawal co zapragnie to zycie bedzie do konca piekne i wspaniale. Coz za glupote i uluda :( Co takiego dzieje sie w kobiecie po tych 5 latach bycia razem? Naprawde bylem w stanie dac jej gwiazdke z nieba i nie sadze, by ktos mogl mnie nazwac z drugiej strony pantoflarzem. A jednak stalo sie co sie stalo...

Potret użytkownika anonimowego

Smutne to co piszecie Panowie, ale widać że jesteście nie szczęsliwi z tego powodu. Czasem nie ma tego złego co by ba dobre nie wyszło.

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Temat dokładnie jak u mnie mam 35lat dwóch synków 3i7 lat a żona właśnie mi powiedziała że mnie nie kocha i woli przebywać z kolegą z pracy niż ze mną. Narobiłem trochę długów przez prowadzenie działalności i od tego się zaczęło. Dół finansowy , teraz pracuje za marne pieniądze i nie daje rady. Chcę wyjechać gdzieś do pracy ale nie wiem czy będę miał gdzie wrócić. Co można w takiej sytuacji zrobić ?

zdjęcie użykownika marco1403

Witam. Po długiej przerwie napiszę co i jak dalej potoczyło się u mnie w życiu. Dostałem rozwód, córka jest ze mną. Wyszedłem na prostą po pytaniach gdzie jest mama i czemu jej już nie będzie. Teraz matka dziecka szczerze się stoczyła co jakiś czas słyszę że widzieli ją pijaną. Przykre bo nikt nie powinien tak mieć. Poznałem kobietę co śmieszne znów małe problemy i nie wiem czy są normalne kocham córkę i Annę tak się nazywa obecna partnerka. Problem jest jedynie taki ze czasami dogłębnie słyszę Kocham Ciebie i tylko dlatego zajmuję się Twoim dzieckiem a wcale nie muszę. Może i ma rację ale dziecko to słyszy widzi. Powiedzcie czy to jest normalne ze można w ten sposób mówić do partnera który ma dziecko? Wiem co bym zrobił gdyby to ona miała dziecko wiedziałbym ze to dziecko jest dla niej najważniejsze oraz ze stanowią jedność i nie można nigdy podzielić ich kocham Ciebie a dziecko to dodatek lub przeszkoda w związku. Jak widzicie człowiek szukał tylko miłości zrozumienia i spokoju a tutaj z deszczu pod rynnę nie wiem czy ona udaje czy naprawde czasami uczucie jakie obdarza córkę jest prawdziwe.

zdjęcie użykownika marco1403

Witam po weekendzie.
Usłyszałem coś po raz kolejny coś co mnie boli a jest prawdą. Ona (moja partnerka) powiedziała po raz kolejny że chce być ze mną a moje dziecko toleruje:( z mojej strony nie byłbym w stanie powiedzieć osobie z którą żyję i jeśli to ona miała dziecko. Więc nie wiem jak to jest źle śię czuję z tym. Naprawdę. Chciałem się jej oświadczyć za jakiś czas ale za każdym razem co są takie sytuacje mam wątpliwości co jeszcze będzie nie tak. Np po kąpieli małej zapytała czy może być chwilę u mnie w pokoju przez 30 min od 19.00. O 19.30 trzasneły drzwi i wyszła zdenerwowana czemu ona tu była tak powiedziała. Mojej partnerce to przeszkadzało. To jest dziecko i potrzebuje miłości. Tak jak myślę. A o mojej partnerce nie wiem proszę Was o opinię, radę, słowo na ten temat.

Potret użytkownika anonimowego

Spadło to na mnie dwa tygodnie temu , na razie tonę, nie wiem co ze sobą zrobić, zona powiedziała mi że to jej ostateczna decyzja, że mnie nie kocha, czułem że jest coś nie tak że oddalaliśmy się od siebie, dwa lata temu po kolejnej kłótni uderzyłem żonę po jakimś czasie powiedziała mi że da mi szansę, teraz powiedziała że nie wybaczyła mi tego że nie potrafi tak żyć, dowiedziałem się że ma przyjaciela że jemu może ufać, z nim potrafi ROZMAWIAĆ że nie zrezygnuje z niego , widze jej rozpromienienie, ciężko tak , mam dwie wspaniałe córki i kocham je nad życie, z każdym dniem jest o milimetr lepiej

Potret użytkownika anonimowego

Czytam to i 3 lata temu miałem rozpacz w oczach i rwałem włosy z głowy. Żona oznajmiła mi że odchodzi.
Ja byłem w tym czasie za granicą. Dochodziłem do siebie 3 tygodnie ale były chwile załamania kiedy wszystko traciło sens. Nie mieliśmy z żoną dzieci.
Dzisiaj mam śliczną młodszą o 7 lat żonę, faceci na ulicach nadwyrężają szyję za nią. Mam 15 miesięcznego synka. Jestem bardzo szczęśliwy. Nie wyjeżdżam już na tak długo do pracy. Z moją eks ciągnie mi się podział majątku także widzimy się jeszcze w sądzie. Do sądu chodzę z żoną i jak patrzę na nią to żal mi jej i sam sie sobie dziwię co ja w niej widziałem - obraz nędzy i rozpaczy.
Pozdrawiam wszystkich "po przejściach" i szczęścia życzę.
Mathew77

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica