Nabita w lufkę

Witam. Jestem Beta i mam prawie 18 lat. Chciałam podzielić się moją historią w nadziei, że ktoś czuje się podobnie.

Ostatnio stronie od ludzi. Boli mnie każda zmarnowana chwila, ale jednak marnuję mój czas, a czas to życie. Oddalam się od społeczeństwa. Od znajomych. Kontaktuję się zaledwie z kilkoma osobami i to rzadko. Przebywam głównie sama z multum chorych myśli w moim umyśle. Kiedyś byłam zabawna i rozmowna. Dziś prawie się nie uśmiecham, czuję się wyobcowana, nie poznaje nowych ludzi, bo nie wierzę w utrzymanie znajomości, jestem SAMA. W nikim nie mam oparcia. Po prostu niemy krzyk o pomoc... Dlaczego? Postanowiłam zafundować sobie sztuczne szczęście. Tak to było szczęście. Szczęście piękne, niezwykłe, bajeczne, ulotne. Szczęście, które pogłębiło zachwiania mojej osoby, szczęście, które mnie zabiło. Gdzie jest moje Ja?

Pytam stojąc przed lustrem i nie wiem czy pytam siebie, czy kogoś pustego. Apatia, ale jednak złość i nienawiść do samej siebie i do samotności mieszają się z przebłyskami dzikiej euforii, która bierze się znikąd. Już nie odczuwam przyjemnych uczuć.

Uwielbiałam kiedyś flirtować z facetami, dziś nie umiem do nich podejść. Pisałam wiersze i rap - moja pasja zginęła. Wszystko uleciało ze mnie wraz z dymem. Ze słodkim marihuanowym dymem, który kocham ponad życie. Przedkładam to nad wszystko. Jakie wszystko? Przecież ja nic nie mam nawet siebie już nie mam. Źle się czuję, bardzo, czasem myślę, że jedyne co mnie spotyka przyjemnego to sen, a gdyby zasnąć na wieki i mieć przyjemność na zawsze? Nie mam odwagi skończyć ze sobą, ani z Marią. O Mario! Stałaś się moją przyjaciółka, moim bóstwem, żyć bez ciebie nie warto z tobą jeszcze gorzej.

Oto moje zdanie na temat marihuany. Palę systematycznie co weekend. Jak już czuję, że mi się pogarsza, to robię miesięczną przerwę. Wtedy wpadam w ciąg kilku dni po kolei i jestem w niebie. Jeśli trip jest pozytywny. Bywały negatywne, kiedy to słyszałam jakiś bełkot ludzi, kiedy to umierałam i kiedy to nadchodził koniec świata bądź średniowieczna wojna, rycerze trupy spadające z konia. Mimo to nadal kocham palić. Nabiłam się w lufkę razem z Marią. Jesteśmy jak jeden organizm, wyszłam za nią za mąż. Ona jest królową mojego umysłu, ona jest moim Bogiem, będąc jednocześnie wrogiem. Popatrzcie, ile piszę o niej, a jak niewiele o sobie. Czyżbym ja była Marią?

Gdybym miała moc, stworzyłabym świat od nowa. Lepszy świat. Zbieram w sobie tą moc. Wracając do mnie, czuje się przygnębiona, cierpię na bezsenność i głupotę, która objawia się w moim jaraniu. Najgorsze jest to, że ja wiem, że powinnam odstawić marihuanę, ja wiem doskonale. Tak jak wiem, że szczęście dają ludzie, a nie jaranie. Tylko ja już nie potrafię z ludźmi żyć, wiec została mi tylko ona. Jak widać na załączonym obrazku, zmieszana jestem. Czuję, że mam w sobie kilka osób. Targają mną na cztery strony świata. Jestem nieobliczalna, wybucham śmiechem i płaczem. Raz jestem oazą spokoju, raz mam w głowie obraz : biorę nóż i wbijam go raz po raz w kogokolwiek.

Żyję w świecie mojej głowy, nie chcę tak dłużej! Ja chcę do ludzi, do przyjaciół, do mężczyzny. Motywacja mnie zjada, tak jak zabija stagnacja. A ja zabijam siebie Marihuaną, więc to też samobójstwo z opóźnionym zapłonem, który ja też posiadam w sobie. Stoję na skrzyżowaniu dróg życiowych, wszyscy mkną do przodu, ja stoję, zerkam, walczę ze sobą, stoję, chcę dać krok w przód, cofam się dwa w tył. Ile jeszcze? Co ja zrobię ze sobą, jeśli to w ogóle Ja?

P.S zostawiam gg dla osób, które chciałyby porozmawiać ze mną: 9328429 lub beata92_s@onet.pl

Dyskusja - Nabita w lufkę
zdjęcie użykownika Emil

Najprościej było by napisać, że to wszystko przez jaranie i należy je rzucić, sam palę i zalogowałem się na tej dziwnej stronie, więc prawdą jest iż zioło pozwala zwariować. Nie jestem lekarzem ale moim zdaniem najgorsze co można robić to palić samemu w czasie obniżonego nastroju, radziłbym odłożyć do momentu kiedy poczujesz się lepiej, jeżeli masz siłę możesz rzucić całkowicie, świat nie od razu będzie lepszy, ale trzeba przecież od czegoś zacząć prawda?

zdjęcie użykownika nicram212

Marycha jak każda tego typu substancja nic nie zmienia w rzeczywistości, zmienia tylko naszą percepcję odbioru. Polecam odwiedzić jakiś ośrodek dla uzależnionych i sprawdzić swój stopień zależności od środka zniekształcającego rzeczywistość zwanego marihuaną. Kolejny krok który polecam to popracować nad sobą w terapii. Pamiętaj wszystkie informacje o nieszkodliwości tej substancji możesz włożyć między mity. Jak sama zauważyłaś nie potrafisz bez niej żyć, a to świadczy o zależności (uzależnieniu psychicznym). Jest jeszcze dużo piękna przed Tobą i wiele radości które możesz mieć i doświadczać bez tego badziewia.

Potret użytkownika anonimowego

Heh, a ja się właśnie chciałem leczyć "marysią" moje odizolowanie. Chodzisz do szkoły? Nie masz jakiegoś zajęcia, na którym mogłabyś w 100% skupić myśli? Skąd jesteś?

zdjęcie użykownika Betas44

Chodzę do szkoły, zajęcia, no zajmuję się wszystkim po trochu, kocham rap. Jestem z przedmieścia, no dobra w sumie z wioski. Odizolowania raczej nie wyleczysz jaraniem, co najwyżej je pogłębisz. Właśnie Ja sobie pogłębiłam i zrobił się problem.

Potret użytkownika anonimowego

Sugerowałbym przestać się egzaltować. Maryśka to dosyć 'sympatyczny' narkotyk, w odróżnieniu od wielu ciężkich, po których można się nabawić chorób psychicznych, nawet od jednego użycia. Jeśli sama nie potrafisz sobie przemówić do rozsądku odwiedź psychologa. Ale nie trać wiary w siebie, pamiętaj że wszystko siedzi w Twojej głowie, a słowo klucz to 'Twoja' - Ty nią rządzisz.

Potret użytkownika anonimowego

Swoją drogą to po numerze gg można dojść do twojego profilu na naszej-klasie ;). Przestań palić, szukaj chłopaka i będzie dobrze. Tyle ode mnie.

zdjęcie użykownika Betas44

Racja - wszystko jest w Mojej głowie i ode mnie zależy. Cały mój świat jest w mojej głowie ;/ Na razie staram się zabijać czas w pożyteczniejszy sposób niż jaranie, żeby nie myśleć o tym, ani o bezsensie... Przecież COŚ musi mieć sens i żeby nie myśleć negatywnie, bo za dużo chorych myśli można wdrożyć dodatkowo w głowę... Pięknie to brzmi, ale trudniej wykonywać... Aha podałam nr gg bo chciałam pogadać bardziej bezpośrednio niż tu z kimś kto czuje się jak ja, albo wyszedł z tego, nie przewidziałam że ktoś będzie mnie szukał na n-k ;/

Potret użytkownika anonimowego

Hej,
rzuć maryśkę i weź się za pisanie, w tym się zatrać, bo masz talent do pisania.
Pozdrawiam

zdjęcie użykownika Betas44

Skąd wiesz, że mam talent do pisania?

Potret użytkownika anonimowego

...bo rusza to co piszesz .piszesz ładnie ciekawie.Jesteś cudowna

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica