Nie mam siły się podnieść, boję się zrobić jakiś krok...

monia4512

Dlaczego człowiek, którego kiedyś kochałam najbardziej na świecie tak mnie krzywdzi??? Dlaczego? Kiedyś było wspaniale... miłość, szacunek. Później urodził się synek. Mój mąż przestał mnie szanować, cały czas wpajał mi... jaka to ja robie się już stara (mam 28 lat), obleśna. Zawsze dbałam o siebie, nawet figura mi się nie zmieniła po prodzie... ale już nie byłam dla niego atrakcyja, domowe dresy, sprzatanie, gotowanie jak to kobieta. Po ślubie nawet ani razu kwiatka od niego nie dostałam i w sumie chyba po ślubie zaczęło się to wszystko na dobre...

Pamietam Dzień Kobiet. Miszkaliśmy z jego mamą... siedziałam z synkiem w oknie i z uśmiechem patrzyliśmy na sąsiadów, którzy nieśli do domu kwiaty dla swoich kobietek. Wyobrażałam sobie jak będę dziękować mężowi za kwiaty... co powiem... jak zareaguję, ale nie dostałam. Przyniósł swojej mamie, a jak zapytałam ze łzami, czy ja nie jestem warta kwiatka powiedział "Miśka, szkoda kasy na dwa, i tak zwiednie".

Mój mąż w pewnym momencie przestał dbać o mnie. Potem było coraz gorzej... wyzwiska, wmawiał mi, że nie jestem nic warta, że kto by mnie chciał, że "nasika na moj grób" - to jego słowa, żebym zdechła na raka!!! Przywykłam i znosiłam wszystko, ale teraz mi jest bardzo ciężko, bo mój synuś ma już 7 lat i słyszy to wszystko i serce mnie boli jak to widzę. Mąż potrafi powiedziec dziecku "matka to suka". Mój synek uczy się traktować mnie od ojca tak, jak on mnie traktuje. Ja zawsze próbuję się pogodzić, wszystko załagodzić, żeby tylko dziecko na to nie patrzyło. Przepraszam za to, że mówie mężowi, żeby tyle nie pił. Przepraszam, że zaczęłam płakać jak powiedział mi coś przykrego, że nie mogłam wytrzymać. Przepraszam za wszystko i za to siebie nienawidzę. Nienawidzę siebie, że pozwalam sobą tak pomiatać, że nie mam siły odejść (chociaż i tak nie mam dokąd). Dla niego jestem nic nie wartą szmatą.

Nie musicie mi tu pisać, że jestem głupia, wiem o tym, ale nie mam siły się podnieść, boję się zrobić jakiś krok... i pogubiłam się w tym, co piszę... tak dużo bym chciała napisać, a wszystkiego nie da się opisać... Mam straszne życie, marzę o kimś, kto będzie mnie szanował... tylko o tym, myśle, że mój mąż mi wmówił przez kilka dobrych lat, jaka jestem paskudna, obleśna, itp., i że ja w to już wierzę...

Dyskusja - Nie mam siły się podnieść, boję się zrobić jakiś krok...
Potret użytkownika anonimowego

Tak bym chciala ci pomoc...JESTES PIEKNA, WSPANIALA..CUDOWNA...mam lzy w oczych czytajac to wszystko - musisz zdobyc sie na jesden krok - i ZOSTAWIC GO!!! definitywnie...to nie jest dobre dla Twojego synka..musisz to zrobic

Potret użytkownika anonimowego

Słuchaj jesteś młodą kobietą, na pewno atrakcyjną, zniszczysz i sobie życie i swojemu dziecku. Jak ty możesz w ogóle patrzeć jak twoje dziecko idzie w ślady ojca? Robisz też dziecku krzywdę w tym momencie nie bałabym się gdzie będę mieszkać, wiadomo każdy ma inną sytuację, ja np. poszłabym zamieszkać do rodziców, nie pozwoliłabym sobie na takie poniewieranie, jesteś kobietą więc powinnaś wytłumaczyć dziecku, że tak jest źle. Pomyśl sobie jak twoje dziecko będzie traktowało swoją kobietę. Przykre to jest jak kobieta nie potrafi walczyć o swoje .
Przez przypadek weszłam na tą stronę i jestem zadowolona, bo może to ci przemówi coś do rozsądku. Pozdrawiam, 3maj się i pamiętaj, każdy ma prawo do szczęścia. Faceci nie umieją szanować tego co mają!

Potret użytkownika anonimowego

hmm. Wiesz co? Ja jestem chłopakiem, ale jak to czytam to ten twój mąż to ostatni cham........ Żeby nie dbać o swoją żonę, i jeszcze takie rzeczy mówić. Ja na twoim miejscu dawno bym go zostawił! Wiem, że to będzie bolało, ale nie dałbym sobą pomiatać. Jesteś od niego dużo lepsza, bo ten ostatni idiota nie umie docenić tego co ma.

Potret użytkownika anonimowego

Witam, znam podobny przypadek, osoba była traktowana tak samo jak Ty - okrutnie, nie chciała zostawić męża bo twierdziła, że dziecko musi mieć ojca. Teraz dziecko już ma prawie 16 lat i potpatrując zachowanie i obelgi kierowane przez swojego ojca tyrana staje się taki sam. Proszę w miarę szybko odejść i zostawić drania bo to się już nie zmieni a dziecko tylko będzie poszkodowane i będzie mieć popapraną psychikę.

Potret użytkownika anonimowego

i jeszcze jedno...nikt nie bedzie Cie szanowal jesli nie zaczniesz szanowac siebie!!! Musisz postawic mezowi ultimatum : albo zaczniesz mnie szanowac albo odchodze!!!i koniec...wiem, ze to trudne, ale wydaje mi sie, ze nie masz na co czekac bo on sie nie zmieni. Musisz znalezc kogos kto moglby ci pomoc( siostre, mame, ciotke, przyjaciolke...kogokolwiek kto jest ci bliski). Dobrze by bylo gdybys skontaktowala sie z psychologiem - nie Ty jedna zyjesz w takim zwiazku i wiem, ze sa miejsca, w ktorych mozesz uzyskac pomoc, ale to zalezy od Ciebie - Ty masz zrobic pierwszy krok!!!Nie ukrywaj tego co sie dzieje!!!NIE WSTYDZ SIE!!!TO NIE TWOJA WINA!!!
Pamietaj - nikt nie ma prawa Cie ponizac!!! To czego dopuszcza sie Twoj maz to przemoc psychiczna, tak samo bolesna i tak samo karalna!!! jak przemoc fizyczna. Musisz powiedziec NIE!!!Tylko TY mozesz to przerwac...jestes odwazna i masz swoj HONOR!!!nie pozwol tak do siebie mowic....nie pozwol okaleczac swojego dziecka!!!
Jeszcze dzis postaw ultimatum Twojemu mezowi NIE BOJ SIE!!!ZROB TO!!!! i przygotuj sie na ewakuacje - znajdz sprzymierzenca - ktos taki na pewno istnieje!!! Jesli maz nie zmieni sie chocby odrobine zabierz synka i wyprowadz sie- KTOS MUSI CI POMOC!!!
To trudne - wiem, ale konieczne...bez tego drastycznego kroku NIC SIE NIE ZMIENI tylko Ty bedziesz wrakiem czlowieka...zaszczuta i zgnebiona i Twoj syn tez.
Zbierz sily i walcz o SIEBIE i SYNKA...to bedzie trudne...ale WYKONALNE!
nie jestes sama, trzymaj sie (zrob jakis krok i napisz prosze)
Anka

zdjęcie użykownika monia4512

dziekuje Aniu za komentarz ,własnie tak sobie teraz siedze przy kompie i łzy spływaja mi po policzkach ciurkiem ,po kolejnym beznadziejnym dniu ,wszedł dzis do domu jakies poł godzinki temu i tylko mnie odepchnał jak poprosiam zeby nie nosił blota bo pada a ja cały dzien na kolanach sprzatałam ,rece to mam jak papier scierny ...a on stwierdził :"sprzatałas?i co z tego ty ciage sprzatasz szma....o w koncu ty tu od tego jestes "wiesz taki piszesz ze mam mu postawic ultimatum ...tylko ze ja to robie codziennie ,a on mi mowi ,ja sie nie zmienie nie chcesz ze mna byc to dowidzenia.,nie raz zabiełam jeszcze wtedy małe dziecko i szłam na przystanek udajac ze jade do mamy ,,popłakałam tam na przystanku łudzac sie ze po mnie przyjdzie ,ale nigdy tak nie było,zawsze wracałam spowrotem z płaczem ze wstrentem i nienawiscia do samej siebie ,wiem ze ciezko to zrozumiec ale ja naprawde nie mam gdzie isc ...moja mama z pewnoscia by mnie przyjeła z otwartymi ramionami jak to matka,ale ona ma malutkie miszkano 2 pokoje mieszka z tata i jej pokoj jest na tyle mały ze nawet 2 łozka sie nie zmieszczą ,poza tym moja mama pali 2 paczki papierosow dziennie do tego tez tata ,moj synek ma astme nie moze przebywac w takich warunkach a moich rodzicow nie da sie o tym przekonac tak jak wieloletni palacze ze nic mu nie bedzie od dymu ,wiec prosze zrozum mnie chociaz troszke..:(ja naprawde nie mam gdzie sie podziac nie mam juz blizszej rodziny ktora by mnie przyjeła a kolezanki ???im w głowach jeszcze balety ,chłopacy gdzie ja tam z dzieckiem kontem:(i na jak długo:(..Nie widze zadnego światełka ktore by gdzies dla mnie swieciło ...gdzie bym mogła podazyc w lepsze zycie....uwierz ja tylko pragne szacunku ,miłosci boze daczego on tego nie rozumie i moze patrzec jak cierpie ,jak płacze nocami po kazdym przykrym słowie ktore mi powie,śmieje mi sie w oczy a ja zalewam sie złami ,a on ...mysle ze ma satysfakcje ....przykro mi ze jestem taka idiotka!!!!!!!!!!!!!!!masz racje ze nikt nie bedzie mnie szanował dopoki nie zaczne sama sie szanowac ....ja to robie dla synka przepraszam go za cos co on zrobił mi np. ,,,ze płakałam ,,,zeby moj synek tego nie wiedział na drugi dzien ze sie nie odzywamy.pozdrawiam ,Aniu

Potret użytkownika anonimowego

Droga Moniu przeczytałam twój artykuł i naprawdę ci bardzo współczuję takiego ponizania i traktowania przez męża.Chciałam ci powiedziec ,ze ja w wieku 20 lat wyszłam za maz za mezszczyznę ,który był alkoholikem i przeszłam podobna sytuacje jaką masz Ty.Mąz ciagle pił . wyzywał mnie .nic nie robił .Ja bedac w ciązy nie miałam co jesc, musiałam w wiadrach nosic wegiel na 2 piętro ,aby w piecach napalic.Kiedy urodziła się córka to nawet na mleko nie miałam.Dobrze ,ze tylko miałam jeszcze rodziców lecz w innym miescie ,ze mi pomagali finansowo .bo nie wiem co bym wówczas zrobiłaZdazało się ,ze EX pracował ze 3 razy w jednym zakładzie pracy bo pił niechodził do pracy więc go zwalniali Ciągle pozyczał pieniądze na picie ,wypłaty przepijał wyzywał mnie a nawet dusił.Czasami go przyjmowali ponownie ze wzgledu na rodzinę i córkę ,którą urodziłam.Niestety jego alkocholizm doprowadził,ze tylko wytrzymałam 7 lat i odeszłam choc nie miałam dokad. Odeszłam do kolezanki,która mi uzyczyła pomocy i która jak się okazało miała kiedys romans z moim męzem.Do tego traktowała mnie okropnie ,ze kiedy ja rano wstawałam do pracy i cichutko krzatałam się po domu powiedział,ze mi kosci trzeszcza i nie daje jej spac .To było ponizajace z jej strony ale jakos przebolałam bo nie miałam dokad isc a w latach 90 nie chcieli wynajmowac na stancjei matkę z dzieckiem.Drugi raz kiedy to wróciłam w niedziele od rodziców i chciałam zrobic kolacje 7 letniej córce lodówka była juz pusta ,bo kolezanka z rodzina zjedli.Płakac mi się chciało bo córce nie miałam co dac na kolacje mimo,ze zapłaciłam jej za mieszkanie i wyzywienie.Zjadłysmy pare ciastek z córka i poszłysmy spac.Na drugi dzien zaczełam szukac jakiejs sublokatorki ,która znalazłam na wsi i musiałam dojezdzac 10 km bo pracowałam a córka chodziła juz do 1-ej klasy.Ta kwatera tez nie była najlepsza ale miałam mały pokoik i mogłam się zamknac na klucz ale hałasów było i pijanstwa nie mało,ze czasami całe noce.U tej kolezanki wytrzymałam tylko 3 tygodnie a na wsi na kwaterze 3 lata bo pózniej zmarł mi tata i wróciłam do swojego rodzinnego miasta.Moj ex mąz doprowadził mnie do depresji i do tego ,ze jestem 15 lat na rencie bo zjadł mi zdrowie ,wykonczył mnie fizycznie i psychicznie .Dodam,ze mieszkałam z ex na 1 pokoju i kuchni obok mieszkali jego rodzice równiez alkocholicy ,którzy ukryli przed moim slubem ,ze i oni i syn są alkocholikami.Niestety mój ex dzis jest po udarze ale chodzi troche o kuli i dalej pije ,wiem od kolezanki .Niestety minęło to 20 lat od mojego rozwodu ,mam tez dorosłą córkę ,która wyjechała 5 lat temu za granice za pracą.Ja niestey wyszłam za mąz ponownie i moja depresja prezent od ex zbiera swoje zniwo,gdyz wszyscy znajomi mnie opuscili i nie mam nawet do kogo ust otworzyc ,mój drugi mąz rowniez nie interesuje sie mną, bo wazniejszy jest internet dla niego przy którym spędza po 10 godz. ,wogóle nawet gdy płaczę to jego jego to nie rusza .Niestety znów musze wybrac się do specjalisty po pomoc i leczyc stres i obnizony nastrój.Przyznam CI się,ze nie opisałam dokładnie co przeszłam z ex męzem ale prosze abys zrobiła porzadek ze swoim zyciem i nie dała sie dłuzej tak traktowac i poniewierac jak ja kiedys.Musiałam sama zdobyc się na odwage i odejsc z dzieckiem ,mimo,ze nie miałam dokąd i musiałam się tułac ponad 3 lata.Zostaw takiego człowieka i odejdz z dzieckiem póki nie jest za pózno. Wiem ,ze nie masz dokad bo nawet kolezanki potrafia byc wredne ,ale popytaj moze jakis dom samotnej matki na poczatek .Dodam,ze jestem nadwrazliwa osoba z alergią i astmą równiez jak Twój brat i jestem juz po 40-tce i znam juz zycie bo przeszłam wiele i moze za wiele i jeszcze nie wiem ile przedemna tylko wiem ze ma depresje gdyz w tamtym roku nagle mi zmarła mama na udar ,wiec rodziców juz nie mam i nie moge sobie poradzic z odejsciem mamy więc musze isc do lekarza.ZRÓB COS ZE SWOIM ZYCIEM .Pozdrawiam cię i synka CIEPLUTKO! BEATA

zdjęcie użykownika monia4512

Droga Beatko tak bardzo mi przykro. Czytając to, że nie mogę się skupić na sobie, tylko myślę o tym wszystkim, co przeszłaś, to straszne!!!!:(((((((((((((((((nawet nie wiem co napisać , ale wiem, że jesteś bardzo dzielna i że jesteś pewnie cudowna osoba i matka i myślę, że kiedyś Bóg wynagrodzi ci wszystkie krzywdy. Pozdrawiam serdecznie.

Potret użytkownika anonimowego

Hej Monia. Ciesze sie, ze odpisalas. Ja caly czas sie zastanawiam jak Ci pomoc, bo mysle, ze na pewno potrzebne ci jest wsparcie psychiczne. Mysle tez, ze po tym co napisalac wszystko jest jasne. To znaczy: w Twoim mezu nie ma zadnej woli porozumienia czy zmiany - na pewno jego zachowanie nie jest normalne (i to nie Twoja wina!!!!), nie wiem czy moze jest uzalezniony od alkoholu (?) lub czegos innego, nie wiem z jakiej rodziny pochodzi (czy byla tam jakas patologia?) - nie wiem tego - w kazdym razie problem jest. Widze tez, ze probowalas i caly czas probujesz ale nic to nie dziala. To znaczy, ze musisz zmienic taktyke. Przestan wreszcie sprzatac i poswiecac sie - nie wzbudzisz tym w nim uczuc, przeciwnie uswiecisz go w przekonaniui, ze tylko do tego sie nadajesz! Twoja slabosc...bol...i cierpienie sa jego sila- sa pozywka dla jego agresji, a wiec nie tedy droga.
Bardzo dobrze Cie rozumiem, ze nie masz nikogo kto moglby ci pomoc - sytuacja mieszkaniowa Twoich rodzicow, moze chociaz moglabys uzyskac od nich wsparcie psychiczne(?)..nie wiem, czy oni wiedza jak zyjesz? Jesli jednak nikt z Twoich bliskich nie moze ci pomoc zwroc sie do obcych - poszukaj chocby psychologa - potrzebne ci to bardzo. Masz duzo sily, a teraz musisz byc bardzo konsekwentna - nie licz juz na Twojego meza - on sie nie zmieni - licz na Siebie, jak juz napisalam, przestan sprzatac i poswiecac sie, przestan przepraszac..przestan okazywac jakiekolwiek emocje...szkoda energii...ona jest ci teraz potrzebna do czegos innego. Zastanow sie, moze jestes w stanie znalezc prace (bo chyba nie pracujesz). To pierwszy krok do niezaleznosci.
Olej zupelnie Twojego meza, traktuj jak powietrze...nie badz od niego zalezna emocjonalnie..nie pozwol by mial kontrole nad tym jak Ty sie czujesz - bo on lubi patrzec jak Ty cierpisz!!!sprawia mu to satysfakcje!!! i pomietaj: zadnych placzow, zadnych wymowe...zadnego przepraszania..nie staraj sie zwrocic na siebie uwagi..on jest powietrzem (w dodatku zatrutym i smierdzacym:):) a ty potrzebujesz tlenu!) Skoncentruj sie na sobie i synku - i szukaj!!!!szukaj pomocy. Masz internet - znajdziesz tam adresy psychologow..moze poradni. I postaw sobie cel - WOLNOSC. I szukaj pracy ...szukaj pracy!!! Dasz rade, jestes silna i odwazna!!!( i nie jestes zadna idiotka tylka wspaniala wrazliwa kobieta, ktora walczy o szczescie i rodzine), ale wierz mi Rodzina znaczy milosc, a milosc to delikatnosc..szacunek...zrozumienie. Rodzina to TY i TWOJ SYN.
Nie ukryjesz niczego przed synkiem- dzieci widza i czuja wszystko. Zamiast ukrywc (co i tak ci sie nie uda) sprobuj mu wytlumaczyc co sie dzieje. To juz duzy i madry chlopczyk i wiem,ze on cie zrozumie (on juz od dawna wie co jest grane).
Pozdrawiam i trzymaj sie!!!!
Anka

Potret użytkownika anonimowego

kobieto uciekaj jak najszybciej od tego potwora! nie warto czekac na nic wiecej bo moze byc tylko gorzej ,zrob wszystko zaby odejsc i zaczac normalnie zyc. oczywiscie to on powinien odejsc i dac ci spokoj;nie trac wiecej czasu , niewart jest twoich lez i rozpaczy;niemysl jaki to potwor ale mysl i skup sie na sobie i dziecku .

Potret użytkownika anonimowego

wiesz jestem w tej samej sytulacji!!!tez nie mam sily odejsc i wiem co czujesz.Jednego dnia budze sie z mysla ,ze dam rade,ze poradze sobie sama z dziecmi a juz za chwile ogarnia mnie mysl,ze nie dam rady,ze nie wiem jak zyc!!!!! to jest straszne .

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Ja jestem z rozbitej rodziny i powiem szczerze że lepiej miec rodzicow osobno niż razem kłucących się. Moja mama sama wychowała mnie, moją siostre i brata. Wiadomo że było jej cieżko na początku ale dała rade i wierze że wy też dacie rade. Naprawde uwierzcie ze dla waszych dzieci tez bedzie lepiej jak bedziecie osobno. Poprostu wtedy ja zaczełam odczuwac wewnetrzny spokoj, kiedy juz rodzice nie mieszkali razem. Poczułam ulge. A rodziców nadal mam tylko mame w jednym mieszkaniu a tate w drugim. Trzymam za was kciuki i wierze ze wam tez sie uda. Aha a na bledach rodzicow nauczyłam sie jak sie nie zachowywac bedac w zwiazku i teraz jestem zareczona ze wspanialym mezczyzna ktory pomaga mi "budowac" a nie niszczyc. Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Zostaw go. Najwazniejsza jest wolność bez względu na cenę jaką będziesz musiała zapłacić. Odebrał Ci poczucie własnej godności a człowiek pozbawiony przekonania, że jest wart dobra i miłości nie gdy nie będzie szczęśliwy. Dasz sobie radę i bedziesz spokojna. Kobiety zawsze da ją sobie radę .Pozdrawiam. Trzymaj się !

Potret użytkownika anonimowego

Jeśli nie będziesz chciała niczego zmienić to zabijesz w sobie nadzieję, że może Cię spotkać w życiu coś dobrego, pozostajesz w związku toksycznym kat-ofiara, tak się nie da kobieto walcz o siebie i dziecko, jak uwierzysz w to że potrafisz coś zmienić to się uda, sama wiem bo to właśnie przechodzę, to nie jest tragedia tylko szansa przemiany twojego życia na lepsze, jeśli będziesz bierna nie stanie się NIC, niech twoja odwaga i determinacja będzie szansą na odkrycie kolejnej karty w Twoim życiu, a nie dajesz sobie tej szansy, jesteś młoda to atut, mój mąż przez 25 lat małżeństwa znęcał się nade mną psychicznie powiedziałam dość ,życie tak krótkie, jedynie czego żałuję że dojrzałam do tego tak późno, organizacje pomocnicze w necie Centrum Promocji Kobiet, Centrum Praw Kobiet

Potret użytkownika anonimowego

Hej Aniu sory ale jeżeli masz wsparcie u rodziców to nawet jak mają dwa pokoje, bym się tam przeniosła. Niech mu matka sprząta, gotuje. Nie mogłabym patrzeć jak moje dziecko powoli zachowuje się jak ojciec. Kobiety też potrafią rządzić. Zresztą jeżeli poszłabyś złożyć papiery o rozwód, synka ze 100% pewnością dostaniesz. Jeżeli powiesz jak on buntuje syna przeciwko tobie, jak cię przezywa, że dziecko słyszy takie teksty jak "ty k... ty sz..." itp. Nie pozwoliłabym na to nigdy, zresztą pewna mądra osoba powiedziała mi kiedyś, że jak się jest niezależnym od faceta, to on bardziej cię szanuje i nie ma ci nic to zarzucenia. No sory ale jest 21 wiek i kobiety też czasem muszą wyjść do kina z kumpelami, na piwo, do kawiarni, na przykład na kawę zabawić się, rozluźnić. Jeśli facet ci nie ufa to on też nie jest święty. Jeżeli tak jest, synka zawsze możesz zostawić u mamy, w zaufanym domu, bo takiemu to wszystko może przyjść do głowy i poszłabym się zabawić na maksa. Wcale nie jest powiedziane, że kobiet ma ciągle prać, prasować, gotować, a facet może iść zabalować na całą noc. Nie wiem co zrobisz, ale ja bym nie mogła patrzeć jak moje dziecko zieje nienawiścią do matki, podobnie jak ojciec trzymaj się i zrób co rozsądne ;]

Potret użytkownika anonimowego

KOCHANA TEŻ MNIE KIEDYŚ KTOŚ TRAKTOWAŁ jak SZMATE,I WTEDY KTOŚ powiedział DAŁAŚ SIĘ ZA PSA TO SZCZEKAJ I MIAŁ RACJE....RUSZYLAM WTEDY D.......A DZIS MAM CUDOWNEGO FACETA,UCZE SIĘ I WIERZĘ ŻE JESTEM WSPANIAŁA I WYJĄTKOWA....TWOJE ŻYCIE ZALEŻY TYLKO OD CIEBIE..DASZ RADE KOCHANA...POZDRAWIAM

Potret użytkownika anonimowego

BlueKardelen:
Znajdź w sobie siłę by przetrwać...
Choć tak łatwo jest doradzać, mówić co bym zrobiła na Twoim miejscu...
Odejście od niego wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem...
Nie znam Cię, ale życzę odwagi, siły i wiary w samą siebie...
Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, tym bardziej kobieta dająca życie...
Dla dzieci to rodzice są pierwszymi nauczycielami, naucz swojego synka szacunku do ludzi...
Bądź silna i otwarta na zmiany, nie pozwól stłamsić w sobie woli walki o bycie szczęśliwą...
Zasługujesz na uśmiech i dobre słowo...
Szukaj wyjścia z tej sytuacji...
Każdy kąt wolny od obelg jest lepszy...
Pozdrawiam cieplutko

Potret użytkownika anonimowego

ODEJŚĆ....to tylko tak się mówi..............ale życie jest twarde..........chyba nie pracujesz...nie masz swoich pieniędzy ...........dziecko chore............w Polsce nie ma instytucji pomocnych........niestety, wiesz co cię czeka jak podejmiesz decyzję o odejściu.........cały ciężar utrzymania spadnie na ciebie.....a nie licz na wyrozumiałość dziecka, skoro już teraz cię źle traktuje.............musisz dorosnąć........i podjąć świadomą decyzję.........ale uwierz mi przyjdzie we właściwym momencie.

Potret użytkownika anonimowego

Każdy Ci radzi żebyś odeszła, ale to nie ofiara powinna uciekać, zapominając, że znęcanie się psychiczne nad rodziną jest przestępstwem. Musisz zgłosić się do instytucji odpowiedniej, która się tym zajmuje, znajdź ją w internecie, oni się tobą zaopiekują. Po pierwsze musisz wystąpić o rozwód, złożyć sprawę w prokuraturze z zawiadomieniem o przestępstwie = przemoc w rodzinie, alkoholizm, deprawacja dziecka, agresja, a następnie o eksmisje tego osobnika. Tanio, łatwo i szybko, wystarczy zgłosić się po pomoc.
Pozdrawiam Reida

zdjęcie użykownika monia4512

Nie mogę tego zrobić, bo to jest jego mieszkanie i jego mamy ;(pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Jeśli nie macie rozdzielności majątkowej, to Ty również masz prawo do tego mieszkania. Tak więc, głowa do góry i nie szukaj w tym wymówki, niech ta myśl Cię nie blokuje :)

Potret użytkownika anonimowego

Bardzo mi przykro z tego powodu. Ja w tej chwili też mam łzy w oczach:( Strasznie jest mi przykro, a jego mama co na to? Powodzenia ci życzę zdobądź się na odwagę, zrób coś. Pozdrawiam, jesteś młodą i atrakcyjną kobietą. Naprawdę jest mi przykro, musisz uwierzyć w siebie! Pozdrawiam was ciebie i twojego synka.

zdjęcie użykownika monia4512

Jego mama twierdzi, że on jest dorosły i ona nie może mu mówić jak ma postępować w swoim życiu. Cóż ona może myślę, że na jedno z tego co wiem to ona wie jaki on jest dla mnie i dziecka, ale ona nie chce rozmawiać na ten temat, bo myślę, że jej jest głupio za niego. On jest jedynakiem, jego mama sama go wychowywała, był oczkiem w głowie i chyba jest do teraz, a matka zawsze jak to matka. Jego mama ma do mnie pretensje, że wcześniej jej nie powiedziałam jaki on dla mnie był, że to dzieje się od kilku lat, a ja to ukrywałam i czuję się tak dzięki niej jak bym to ja była bardziej winna i jakby wina była po mojej stronie, bo nie chciałam nikogo martwic, bo łudziłam się, że mąż się zmieni, że to przejściowe. Eh tam już chyba marudzę, ale moja teściowa co drugi dzień mi mówi "ale to twoja wina, bo mogłaś powiedzieć wcześniej -może wtedy bym coś zaradziła"itp. Eh co ona by zaradziła, on ma 30 lat, a ona nie chce się kłócić z synem chociaż wiem, że w głębi serca jej przykro, że on dla nas taki jest. Nawet mój synek mówił jej (swojej babci) jak tata brzydko mówi do mamy i do niego i że nas wyrzuca z domu itp. W każdym razie ponoć to moja wina, bo ukrywałam i temat z nią się zamyka na tym etapie. Ostatnio mi powiedziała z uśmiechem jak przez niego płakałam "olej go takie już jego uroki -no jakoś musicie się zgodzić, macie dziecko, jesteście rodzina -no niestety"!!!!!-to jej słowa. Rodzina jak mąż mi każe oddawać wypłatę (bo jak rok temu pracowałam to tak było), a jak kupiłam sobie za 100 zł kurtkę to była awantura, że wydaję na szmaty itp. Robi długi ,przepija pieniądze, masa zadłużeń, które płaci jego mama i w pewnie sposób akceptuje to co on robi. Spłacając za niego długi, Jego mama wie, że on sporo zarabia i że przepija, że ja nawet nigdy nie mogłam jak kobieta opłacić, zrobić zakupy, tylko zawsze muszę się prosić o każde 10 zł, nawet jak pracowałam. Wiem każdy mi mówi, że jestem głupia że oddawałam ale wolałam to zrobić i mieć spokój na jakieś pół miesiąca, bo jak kiedyś nie chciałam oddać to kazał mi się za te 1100zł żywić, ubierać siebie i małego i połowę dawać na wszystkie opłaty. Podliczył mi jeszcze meble na raty, telewizor i naprawdę, by mi nic nie zostało pewnie nawet na życie i jedzenie dla mnie i małego. Więc wolałam oddać mu te pieniądze i być pewna, że dziecko ma zawsze coś w lodowce. Ale się rozpisałam, pewnie też odbiegając sporo od tematu;-) Pozdrawiam serdecznie

Potret użytkownika anonimowego

Pamiętaj jak coś postanowisz, a musisz podjąć decyzję -musisz być konsekwentna! Odżyjesz dziewczyno, a kiedyś twój syn wszystko zrozumie i ci podziękuje.

Potret użytkownika anonimowego

Witam, u moich rodziców było podobnie. Ojciec był desperacko przywiązany do swojej rodziny, kochał swoją matkę, a swą żonę-poniżał, bił i nienawidził. "Ty kupo gówna, szmato i inne inwektywy były na porządku dziennym. Moi dwaj bracia dostawali lanie za to, że wieszak wisi za krzywo, że źle zasznurowali buty. Najstarszy brat, który najbardziej się nacierpiał do tej pory (teraz ma 48 lat) nie może dojść do siebie. Pamiętam z dzieciństwa okropne uczucie lęku i beznadziei, paniczny strach, że ojciec zabije matkę, pił, bił i poniżał. Ja, z racji tego, że byłam jedyną córką byłam traktowana lepiej- ojciec uderzył mnie tylko kilka razy, zaś przerzucił się na przemoc psychiczna. Tym niemniej nie spłynęło to po mnie, odziedziczyłam mocno obniżone poczucie własnej wartości i stany lękowe. Nie pozwól na to, by Twój synek cierpiał przez ojca, nie pozwól na to, aby odczuwał to, co Ty czy moi bracia. Zbierz w sobie siłę, przeciwstaw się tej sytuacji, zrób to dla siebie i dla Twego dziecka. Przeprowadź się do swojej mamy, wystąp o rozwód, on się nie zmieni... nie usprawiedliwiaj go, a już w żadnym razie nie obwiniaj się za to, co się dzieje. Moja mama ciągle powtarza, że ojciec zmarnował jej życie, a ona niczego z tym nie zrobiła... Pozdrawiam i trzymam kciuki

Potret użytkownika anonimowego

Wiem jak to jest być nieszanowana i współczuje, ale musisz odejść bo żyć tak nie można zmarnować sobie resztę życia.
JAK STRACI TO DOCENI! Pozdrawiam
Kasia.

Potret użytkownika anonimowego

Słuchaj, potrzebujesz kopniaka, prawda? Pierwsza notkę napisałaś w październiku, teraz mamy marzec i wygląda na to, że nic się nie zmieniło. Tego chcesz do końca życia? Wylewać żale na forum internetowym? To bez sensu prawda? Przecież dobrze wiesz, że on się nie zmieni! Ty o tym wiesz, a mimo to w niego wierzysz, przymykasz oko i cierpisz. Mało tego cierpi ktoś za kogo jesteś odpowiedzialna, twój syn. Wiesz, że robisz mu krzywdę! Musisz odnaleźć siłę i zmienić coś jeśli nie dla siebie to dla Twojego syna! Nie możesz pozwolić, żeby go krzywdzono!
Ja to widzę tak: musisz zniknąć z jego życia, bo nie przemówisz do jego rozumu inaczej. Wiesz, że rozmowa nic nie da, bo on zwyczajnie cie ignoruje oraz dlatego, że byłaś w przeszłości niekonsekwentna (mówiłaś, że wyjeżdżasz, a potem wracałaś, nieważne, jakie były tego przyczyny dla niego to był znak, że będziesz uległa więc, po co ma cie szanować?) Zmień to! To bardzo ważne! Bądź konsekwentna, w tym co mówisz i co robisz, a będą się z tobą liczyć!

Po pierwsze weź kartkę i spisz te wszystkie lata życia razem, opisz wydarzenia, to co czułaś, wszystkie krzywdy, spisz to i czytaj, kiedy przyjdzie ci ochota się poddać!

Nie masz gdzie mieszkać. W domu masz internet. Wyszukaj adresy noclegowni, stołówek, domów pomocy czy domów samotnej matki, urzędu pracy i innych instytucji, mops czy coś w tym stylu. Wszystko, co przyjdzie ci do głowy. Poszperaj w internecie, spisz adresy i telefony a potem zadzwoń albo odwiedź ich osobiście i zapytaj, na jaką pomoc możesz liczyć z ich strony. Pomyśl też o ewentualnej pracy jak pracowałaś wcześniej? Synek ma już 7 lat i chodzi do szkoły więc mogłabyś iść bez problemu do pracy, a to może pozwoliłoby ci się odbić od dna. Poszukaj też w internecie ogłoszeń innych samotnych matek które nie mają się gdzie podziać, może razem coś wynajmiecie? Łatwo nie będzie, ale przecież chcesz coś zmienić, prawda? Możesz tylko zyskać, gdy zaryzykujesz. Przecież nic nie stracisz, gorzej już chyba nie będzie, prawda?

Zanim się wyniesiesz, zrób dokładny plan, pomyśl co będziesz potrzebować do życia, rozpisz to na kartce i pomyśl o tym jak możesz to osiągnąć. Powoli pozałatwiaj i przygotuj wszystko i bierz nogi za pas. Nie myśl o tym, co będzie, może być tylko lepiej! Ostatni krok to złożyć wniosek o rozwód i alimenty. No, chyba że nie chcesz. Tak widzę to ja. Ty co o tym myślisz?
Pozdrawiam gorąco,
Życzę odwagi i zdecydowania! Zrób to jak nie dla siebie to dla syna!
Dominika

Potret użytkownika anonimowego

Skąd ja to znam. Mój pan jest alkoholikiem, był na terapii i chyba nie pił. W czasie, kiedy nie pił ja zaszłam w ciążę, w 8 miesiącu urodziłam martwe dziecko, odkleiło się łożysko i dzidziuś się udusił. Mąż zaczął pić, staje się agresywny, wyzywa mnie, mówi, że ja jestem chora. że wyląduję w szpitalu psychiatrycznym. Kłamie, że nie pije, przecież ja wiem, że pije, znam go 10 lat, Ja stałam się nerwowa, każde jego wyjście z domu doprowadza mnie do szału. Krzyczę strasznie, sama nie wiem co się ze mną dzieje, może waruje? Jest mi bardzo ciężko, nie chce mi się żyć. Potrzebne mi wsparcie po stracie dzidziusia, on powinien mnie wspierać, a on jest taki słaby, że zaczął pić. Czasami mam ochotę go zabić.

Potret użytkownika anonimowego

Paulo Coelho — Brida
Jak mam rozpoznać swoją Drugą Połowę?
Nie bojąc się ryzyka. Ryzyka porażki, odrzucenia, rozczarowań.
Nigdy nie wolno nam rezygnować z poszukiwania Miłości. Ten, kto przestaje szukać, przegrywa życie.
aaaaaaaaaaaaaa

Potret użytkownika anonimowego

Przemoc psychiczna towarzyszy każdemu innemu rodzajowi przemocy, przybiera formę gróźb, szantażu, zastraszania, wymuszania i poniżania. Często trudno ją rozpoznać, ale jej skutki bywają tragiczne. Jak obronić się przed przemocą psychiczną?
Konsekwencje przemocy, także tej psychicznej, zabierają człowiekowi jego najcenniejszy skarb - godność, poczucie własnej wartości i mocy sprawczej. Ten rodzaj przemocy jest trudny do rozpoznania. Czasem dopiero po dłuższym czasie orientujemy się, że coś w naszym życiu jest nie tak, że czujemy się nic nie warci i nieszczęśliwi.

Znajdź w sobie siłę
Jak się obronić przed przemocą? Jak nie dać się zamaskowanemu często sprawcy wbić się w poczucie bezwartościowości, depresję? Co robić, by nie zostać ofiarą z syndromem wyuczonej bezradności? Otóż trzeba pamiętać o tym, że oprócz największego nawet cierpienia i smutku mamy w sobie także pokłady radości, osobiste zasoby, z których zawsze możemy korzystać, tylko czasem nie potrafimy do nich dotrzeć. Dzięki naszym zasobom możemy się rozwijać, radzić sobie w trudnych sytuacjach życiowych i kryzysach. Te zasoby, nasze mocne strony, istnieją w każdym człowieku i pomagają nam budować swoją siłę życiową.

Naszym zasobem na pewno jest wiedza, jaką posiadamy. Wiedza o sobie samym, własnych potrzebach, marzeniach, ograniczeniach. Także wiedza życiowa, doświadczenie, wiedza z książek, nasze wykształcenie, umiejętności, świadomość sukcesów i osiągnięć. Jest to najistotniejszy czynnik pomocny w różnych kryzysach i trudnych sytuacjach w życiu, także w sytuacji przemocy. Jeśli posiadamy taką wiedzę, to znamy swoje prawa, prawa człowieka.

Poznaj swoje prawa
Przysługują one każdemu człowiekowi bez względu na kolor skóry, płeć, wiek, wyznanie, język czy status społeczny. Każdy ma prawo do posiadania i wyrażania własnej opinii, własnego stylu ubierania się, życia i wychowania dzieci w zgodzie z własnymi wartościami, dbania o siebie, spotykania się z osobami, które lubi, nie znania się na czymś, popełniania błędów, proszenia o pomoc, do nie zgadzania się, do własnych odczuć, zmiany zdania i do samotności od czasu do czasu.

Bez znajomości własnych praw nie można też ich bronić oraz wymagać szanowania ich i respektowania przez innych. Nikt nie może nam odebrać naszych praw i godności, która leży w naturze ludzkiej.

Kontroluj swoje życie
Do obrony przed przemocą niezbędna jest także autonomia osobista, czyli niezależność, samodzielność, możliwość decydowania o sobie, ustanawiania norm dla siebie, odpowiedzialność za swoje życie, działania i zachowania. Łatwiej jest zrzucać odpowiedzialność na innych, na okoliczności zewnętrzne, niż przyjąć, że mamy wpływ na to, co się nam przytrafia. Możemy nad tym pracować, dokonywać wyborów, rezygnować z czegoś, zmieniać nasze życie na lepsze.

Mów głośno o swoich problemach
Kolejnym ważnym źródłem zasobów jest nasza rodzina i przyjaciele. Mogą oni dać nam ogromne wsparcie i pomoc w trudnych sytuacjach, dlatego ważne jest, aby z nimi rozmawiać, aby przerwać milczenie o własnej trudnej sytuacji, bo to właśnie ułatwia sprawcy kontynuowanie przemocy i robienie nam "prania mózgu". Wsparcie bliskich i życzliwych osób daje nam poczucie bezpieczeństwa i siły, niezbędne do przerwania przemocy. Powiedz innym o doznawanej przemocy! Przełam tabu milczenia!

Działaj!
Warto też skupić się na konkretnych działaniach, na tym, co już robiliśmy wcześniej i co działało na naszą korzyść. Jeśli działało, to warto dalej to robić i koncentrować się nie na ograniczeniach i porażkach, lecz na tym, co jest możliwe do osiągnięcia. Z pomocą przyjaciół, z ich wsparciem i zrozumieniem, dużo można osiągnąć. W razie potrzeby, zawsze można też skorzystać z pomocy służb oraz organizacji pozarządowych, które są po to, aby chronić ludzi i pilnować przestrzegania ich praw.

Zgodnie z art. 207 Kodeksu Karnego, paragraf 1: przemocą jest znęcanie się fizyczne lub psychiczne nad osobą najbliższą i mocą prawa jest ścigane z urzędu. Zawsze możemy skorzystać z pomocy powołanych do tego instytucji, jak np. prokuratury, sądu, ośrodków pomocy społecznej, czy policji i jej obowiązkowej procedury "Niebieskiej Karty".

Możemy też skorzystać z pomocy psychologicznej, umówić się na konsultacje indywidualne lub na uczestnictwo w grupie wsparcia.
aaaaaaaaaaaa

Potret użytkownika anonimowego

Ja na tej kobiety miejscu dawno bym mu dał kopa w d...

Potret użytkownika anonimowego

Po pierwsze trzeba powiedzieć głośno: mąż jest alkoholikiem i o tym też trzeba porozmawiać z teściową. Może teściowa, zamiast spłacać długi syna, pomogłaby wnuczkowi?

2. Znaleźć pracę (podbudujesz się psychicznie, wyjdziesz do ludzi, będziesz miała własne pieniądze), syn chodzi do szkoły (świetlica), teściowa jest w domu, pensji nie oddawać - gorzej być nie może, co ci jeszcze może zrobić? Najwyżej zostanie z niezapłaconymi rachunkami i ratami, jego broszka. Na jedzenie dla ciebie i dziecka starczy.

2. Znaleźć grupę wsparcia, organizacje, pomoc psychologa, prawnika

3. Znaleźć miejsce do mieszkania (pytanie czy tak naprawdę astma u synka nie ma głębokiego podłoża nerwicowego?). Teraz wynajem jest tani, alimenty powinny wystarczyć na opłaty.

4. Odnaleźć siłę w sobie, radość życia, poczucie własnej wartości w sobie, nie szukać jej u innego mężczyzny, bo znowu wpakujesz się w podobny związek. Dopiero jak zrobisz porządek ze sobą, możesz pomyśleć o poważnym związku.

3.

zdjęcie użykownika monia4512

bardzo mądra osoba... dziękuję;-)

zdjęcie użykownika raskolnikow

Hej Moniu, napiszę bardzo bezpośrednio: chciałbym spotkać z Tobą, by po prostu na siebie popatrzeć, wysłuchać się.
Przepraszam, że tak bezpośrednio piszę.

Ja zostałem bardzo zawiedziony przez kobietę i zraniony:( choć chyba nie tak jak Ty. Żyję w depresji. Osoby w otaczającym mnie świecie mnie specjalnie nie interesują, bo żyją one tak na prawdę w innym świecie, a nie w moim... bo osoby szczęśliwe nie lubią nieszczęśliwych i nie chcą mieć z nimi nic wspólnego...:((
Kiedyś nigdy bym nie napisał wiadomości z taką propozycją do zamężnej kobiety, bo zawsze uważałem "że małżonkowie powinni razem przeciwstawiać się swoim trudnościom i być razem zawsze, choćby nie wiem, co". Ale jak czytam Twoją historię, to wcale mi nawet nie jest głupio proponować Ci spotkania, mimo, że jesteś mężatką.
To nie jest właściwie zaproszenie na randkę. Po prostu by się spotkać, wysłuchać, może razem popłakać... Mi to potrzebne.
Ja jestem z Gdańska, ale przyjadę spotkać się z Tobą w dowolne miejsce w Polsce jeśli byś chciała, bo uwielbiam podróżować. Wystarczy że będziesz chciała.
Mam 26 lat. Mail: takipewienfacet@wp.pl

Potret użytkownika anonimowego

witam ! Nazywam sie Kamila i od 7 lat jestem z facetem o dwa lata starszym od siebie. Wszystko na poczatku bylo pieknie.Na poczatku to chcial spedzac ze mna kazda mozliwa wolna chwile, pisal do mnie, dzwonil do mnie, urozmaical czas i traktowal mnie z szacunkiem. Czulam sie szczesliwa i kochana. Byl tak troskliwy ze chodzil za mna caly czas ze nawet nie moglam z kolezanka pogadac bo chcial byc przy mnie. Ja powiedzialam ze chcialabym miec troche prywatnosci i swobody by moc pogadac z kolezankami i miec tez czas dla siebie. A on jak to czlowiek paradoksu ze skrajnosci w skrajnosc.. byl namolny a pozniej nagle zaczal mnie wyzywac ok suk, szmat i co drugie slowo kurwa w rozmowie do mnie i jak sie nie podoba to wypierdalaj takie slowa lecialy w moim kierunku. Teksty typu ze jak zaczne go sluchac i rozumiec to bedzie mnie szanowal a ja takie zachowania i takich slow w kierunku moim nigdy nie zrozumiem tym bardziej ze kocham go nad zycie. caly czas zyje nadzieja ze moze sie zmieni ze moze jeszcze zostalo w nim troche tej osoby ktora poznalam. rozmawialam nie raz z nim ze mi sie to nie podoba,plakalam, prosilam, przepraszalam za wszystko nawet za to ze zyje bo balam sie ze mnie zostawi , wiem ze to nie rozsadne .. ale boje sie go stracic... przestalam slyszec mile slowa, nie zabiera mnie nigdzie , spacer ew. 15 min maksymalnie od swieta, poniza mnie, obraza mowiac ze jestem glupia, tepa itd... bo mysli ze bede tanczyc jak mi zagra i na zawolanie jak piesek... kocham go ale chce by sie zmienil a juz nie mam sily i nie wiem jak... moi rodzice go nie cierpia... moi przyjaciele tez... i juz nie moga sluchac o tym jak on mnie traktuje i zniesc ile przez neigo placze... nie wiem jak z nim porozmawiac by cos zmienil ;(;(;(;(

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica