- abcdepresja.pl
- Historie Użytkowników
- Nie widzę sensu swojej egzystencji
Nie widzę sensu swojej egzystencji
Witam!
Moja życiowa historia jest nieciekawa. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze miałem problemy z psychiką. Teraz mam 26 lat. Ostatnie 10 lat praktycznie zmagam się z depresją i rożnego rodzaju lękami między innymi z lękiem przed innymi ludźmi. Wiem, co jest tego przyczyną, wychowanie w takim, a nie innym domu. Despotyczny, agresywny rodzic, dla którego po dziś dzień jestem obiektem, na którym wyładowuje swoją złość i agresje. Robił tak, gdy byłem małym dzieckiem, robi to i teraz. Różnica tylko polega na tym, że teraz ma sensowne argumenty, aby mnie poniżać, parę lat temu natomiast ich nie miał. No, ale mniejsza o niego.
Ostatnie 8 lat życia to jakaś totalna porażka, dwukrotnie przerywałem studia, które były dla mnie szansą na wydostanie się z beznadziei, w której dane jest mi żyć. Niestety się nie udało. Samotność, depresja, brak finansów, stres, brak wsparcia, chora atmosfera w domu, moje zrezygnowanie i nałogi, to wszystko miało wpływ na to, że nie dawałem sobie rady ze studiami. Potem szereg rożnego rodzaju beznadziejnych, mało popłatnych prac i ostatecznie teraz jestem na „zielonej trawce”. Nie mam pracy, perspektyw, kobiety. Jedyne co mam, to moja choroba. Zabrała mi wszystko. Pogrążyłem się w swojej rozpaczy. Moje życie to sen i komputer, odwieczny nałóg, ucieczka od rzeczywistości. Mając 19 lat miałem jasno sprecyzowane plany na przyszłość. Były ambicje, była też motywacja, aby walczyć o lepsze jutro. Dzisiaj, po szeregu następujących po sobie porażek życiowych, to wszystko zniknęło.
Wiem, że powinienem brać leki, chodzić na grupę wsparcia dla uzależnionych, ale z drugiej strony obiektywnie rzecz biorąc, to nie zmieni mojej życiowej sytuacji. Codziennie myślę o tym, aby ze sobą skończyć, ale nie mam na to odwagi. Nie chce żyć, bo każdy dzień jest dla mnie męczarnią. Nie widzę sensu swojej egzystencji. Skoro nie mogę zrealizować swoich życiowych planów, skoro czeka mnie wegetacja i ciągłe życie z rodzicami. Zero możliwości usamodzielnienia się to ja kolokwialnie mowie: „p******* taki biznes”. Jest jeszcze opcja wyjazdu za granice, na przysłowiowy zmywak, ale jaki to ma sens?







Hej, jak możesz to wyjeżdżaj! Nawet na zmywak.
Też mam 26 lat i matkę, która się całe życie nade mną znęcała. Wyjechałam za granice, może nie na zmywak, ale do sklepu i jakoś mi się żyje. Odizolowałam się od niej i jej problemów, na dzień dzisiejszy nie odzywamy się do siebie w ogóle i powiem Ci, że nie pamiętam żebym kiedykolwiek tak dobrze sypiała po nocach. Jak masz możliwość wyjazdu-nie zastanawiaj się moim zdaniem...
Ja wyjechałam, poznałam fajnego faceta i jestesmy małżeństwem od 8 miesięcy. Ostatnio co prawda znów mam myśli samobójcze. Czuje się jak piąte koło u wozu i w ogóle nie czuje, żeby komukolwiek na mnie zależało. Ale jestem z siebie dumna, że udało mi się wydostać z tego bagna, które miałam w dzieciństwie. Dopada mnie to co prawda i wiem, że zryło mi to psyche i może dlatego nie potrafię już być szczęśliwa i uszczęśliwiać innych, ale pamiętaj, że z Tobą nie musi tak być. Weź los w swoje ręce i uciekaj gdzie tylko możesz.
Pozdrawiam
emi
Witam
Mam na imię Jacek i mam 24 lata.
Jestem w podobnej sytuacji do ciebie.
Nie mam pracy, przeżyłem swoją pierwszą miłość.
Zero pieniędzy.
Mam głęboką depresję i nie wiem co mam robić.
Ogólnie tragedia.
Do autora tej historii. Wiesz co zrobił baron Munchauseen jak wpadł do błota, które go zaczęło wciągać w dno? Pociągnął się sam za włosy. Szczerze powiedziawszy to moim zdaniem sam sobie już odpowiedziałeś na swoje problemy. Idź na terapie lecz się, wyciągnij się z tego bagna. Jaki jest sens w tym? No właśnie taki, że to będzie początek ku lepszej drodze: takiej jak wyprowadzenie się z domu i tym samym odcięcie się od chorej atmosfery a to już bardzo wiele. Sam zobaczysz, że reszta sama pójdzie dalej.
cyt. "Wiem, że powinienem brać leki, chodzić na grupę wsparcia dla uzależnionych, ale z drugiej strony obiektywnie rzecz biorąc, to nie zmieni mojej życiowej sytuacji".
Uważam że to właśnie To zmieni Twoje życie. Lepiej żebyś poszedł na terapię, to na pewno nie zaszkodzi:) a pomóc może. Wiesz, co baron Munchausen zrobił jak wpadł w bagno? Wyciągnął się z niego za włosy:).
Z tej sytuacji już nie ma wyjścia. Żadne leki ani terapie-srapie nie zmienią środowiska i sytuacji w jakiej żyje. Patologiczne dzieciństwo=patologiczne życie. A wydostanie się z patologicznego środowiska graniczy z cudem.
Dodaj nowy komentarz