Nie widzę swojej przyszłości

abcd

Mam 18 lat. Niektórzy myślą, że przechodzę okres jakiegoś hormonalnego rozstroju, dojrzewania, ale to nie jedyny powód moich zachowań. Zacznę od początku. Wychowywałem się z matką i rodzeństwem, było trochę ciężko, czasami brakowało pieniędzy, często się przeprowadzaliśmy. Od kiedy pamiętam, w domu był alkohol, imprezy, matka miała wielu mężczyzn, ale nigdy nie upadła na tyle by stracić podstawy utrzymania rodziny. Jestem najmłodszy z rodzeństwa i w przeciwieństwie do nich byłem jako małe dziecko bardzo spokojny, samodzielny. Uznawano, że mogę sam zostawać w domu bo potrafiłem sam się bawić, nie rozrabiać, np. wracać z zerówki i zrobić sobie jeść. Cichy, spokojny, stroniący od ludzi.

Co roku wyjeżdżałem do babci. Kiedy miałem 10 lat, wysłano mnie tam jak zwykle w wakacje. Jednak tamten rok był ważny. Wnuk sąsiadki, starszy o ok. 5-6 lat, mocno wyrośnięty na swój wiek molestował mnie przez kilka dni pobytu tam (nie pamiętam dokładnie jaki to był przedział czasu), ale wtedy nie uznałem tego za coś złego, bo podobało mi się, że okazywał mi zainteresowanie. Później czułem wstyd, bo wiedziałem że to nie było jednak normalne. W kolejnych latach go widywałem, co roku przyjeżdżał do tej miejscowości, obserwował mnie, bał się, że komuś powiedziałem. Przestałem tam jeździć. Przez jeden rok miałem kolegów na osiedlu, do którego się przeprowadziliśmy a później znów zmiana i osamotnienie. Bliscy wytykali mi dziwactwo, mówili że nie jestem normalny, "odludek". Później zacząłem dojrzewać, m.in. płciowo i wtedy zaczęło się najgorsze, wróciły wspomnienia z wakacji, później uświadomiłem sobie swoje skłonności homoseksualne. Co je spowodowało? Brak ojca, "przygoda" z wakacji, czy to na pewno nie jest choroba? W dzień nie wychodziłem z domu, w nocy płakałem, zwłaszcza w wakacje kiedy byłem sam ze sobą, myśli samobójcze (czy u 15-latka to na poważnie mogło być?). Wszystko to zostało do dziś tylko w mniejszym stopniu. Na zewnątrz zacząłem być mocno sarkastyczny, o dziwo śmiałem się do ludzi w szkole, byłem w miarę lubiany, później bardziej zakręcony jak to mówią z fajnymi schizami.

W liceum dalej byłem takim "wesołkiem na pokaz" tylko, że już prywatnie z nikim się prawie nie spotykałem. Kiedy idę ulicą nie lubię patrzeć nikomu w oczy, nie cierpię swojego wyglądu, myślę ciągle co oni o mnie myślą, chodzę szybko, staram się robić wrażenie osoby obojętnej na wszystko. Matka się zmieniła (coś niewiadomego mi się stało i przestała pić) stara się ze mną rozmawiać, ale ja chyba nic do niej nie czuję. Nie mamy żadnej więzi. Od brata, którego paradoksalnie często widuję usłyszałem kiedyś, że gdybym miał być gejem to lepiej żebym był martwy, a jak nie to on mnie wywiezie do lasu (to taka forma żartu, taki żart co się patrzy komuś w oczy jak się go mówi). U siostry znalazłem jakiś czas temu kartkę w jakiejś książce, na której chyba ona napisała, że nie chce dłużej żyć. Chciałbym jej pomóc, ma teraz męża i dzieci, ale i tak próbuję ją często odwiedzać, pogadać o pierdołach. Nie wiem jak długo wytrzymam z tym wszystkim, nie mam odwagi żeby skorzystać z 10 piętra wieżowca na osiedlu obok. Teraz jeżdżę sobie po mieście i załatwiam sprawy urzędowe, od października studia, załapałem się na jedno z ostatnich miejsc. Znowu będę musiał udawać kogoś kim nie jestem, budować wersję siebie na pokaz. Nie umiem zadbać o swoje zdrowie, mam teraz okresy kiedy nawet nie chce mi się myć. Przesiaduję na internecie dopóki nie padnę bo wtedy nie myślę, albo czytam.

Nie widzę swojej przyszłości, a kiedy widzę szczęśliwych ludzi, to tak cholernie im zazdroszczę. Nie uwierzyłbym psychiatrze, przecież to też człowiek, który może mnie wyśmiać, bo ma gorszy dzień albo będę tak absurdalnie komiczny, że po prostu nie wytrzyma. Przecież on też jest tylko człowiekiem.

Dyskusja - Nie widzę swojej przyszłości
zdjęcie użykownika paszka

Chciałabym móc napisać, że Ci współczuję. Nie byłaby to prawda, bo nie przeżyłam takich wydarzeń jak Ty. Napiszę, że Cię rozumiem, bo moje problemy są podobne, choć nie takie same. Dobrze wiem, jak boli zły dotyk, jak to ładnie nazwali mądrzy ludzie. Uwierz, da się z tym uporać. Kosztuje to bardzo dużo wysiłku, jeszcze więcej łez i mnóstwo walki ze swoją psychiką, wspomnieniami. Mnie pozostały do dziś pewne mechanizmy obronne, których do końca nie rozumiem. Cieszę się, że spróbowałeś opisać swoją historię. Wierzę, że pomoże Ci to uporządkować myśli i pookładać się choć trochę w środku. Doskonale znam te stany, kiedy nic się nie chce, tylko spać, wyłączyć się, żeby nie pamiętać, nie czuć, nie widzieć tych obrazów z przeszłosci... Tak na dłuższą metę nie można żyć!!! Wtedy przegrywasz życie, swój czas... Wierzę, że dojrzejesz do tego, żeby zmierzyć się ze swoimi demonami, żeby wziąć na nowo ster swojego życia w swoje ręce. Walcz!!! Potrzeba czasu, cierpliwości i wytrwałości. Nie możesz tylko użalać się nad sobą. Wiesz, że coś jest nie tak, więc tylko Ty możesz to zmienić, nikt inny. Skoro jest tak, a nie inaczej, to znaczy, że to właśnie Ty jesteś tą osobą , która potrafi unieść ten ciężar. Nie dostajemy nigdy więcej niż możemy unieść. Może na Twoim miejscu ktoś inny już dawno popełniłby samobójstwo? Co do Twojej orientacji, myślę, że najpierw Ty sam musisz się do niej ustosunkować, zaakceptować siebie takim jakim jesteś. To, że jesteś gejem, nie czyni z Ciebie gorszego człowieka. Masz prawo do życia jak każdy inny. To wciąż jest trudna sprawa w naszym społeczeństwie, które jest dość konserwatywne. Może właśnie teraz, kiedy udaje Ci się porozumiewać z mamą, wykorzystaj to? Może powiedz jej o tym, jak się czujesz, jakie masz problemy... Uwierz, nie warto udawać kogoś, kim nie jesteś. To rani Ciebie samego. Wiadomo, nie chodzi o jakiś ekshibicjonizm, czy coś. Warto znaleźć ludzi, którym ufasz i porozmawiać. Nie masz się co bać psychiatrów czy psychologów. To ludzie, którzy może nie przeżyli tego, co Ty. Za to wiedzą jak pomagać:) Może warto spróbować? Może pomóc, a nie zaszkodzi:)
Powodzenia na drodze do spokoju! Życzę nadziei i wytrwałości - P.

zdjęcie użykownika Psycholog Paulina Stolorz

Zawsze trudno mi czytać historie tak bogate w trudne doświadczenia z dzieciństwa. A z drugiej strony mam ogromny podziw i szacunek dla takich osób jak Pan, że jakoś udaje się im w tym wszystkim funkcjonować. Że ma Pan jeszcze nadzieję - inaczej by Pan tutaj nie napisał.

Jest Pan w trudnej sytuacji, w zasadzie pozostawiony sam sobie. Jednak pomimo uzasadnionego lęku przed wyśmianiem (skoro spotykał się Pan z tym na co dzień), może warto się przełamać i umówić się na wizytę u lekarza psychiatry? Pisze Pan, że lekarz też człowiek, ale nie jest to do końca prawdą. Lekarz psychiatra podobnie jak psycholog to takie profesje, w których spotyka się setki pacjentów. Osoby te mają najróżniejsze problemy: od wydawałoby się błahych po bardzo traumatyczne. Lekarz nie ocenia, ale próbuje zrizumieć, zdiagnozować i pomóc. Obowiązuje go także tajemnica lekarska, dlatego wszystko o czym mówi Pan w gabinecie nie ma prawa przekroczyć jego ścian. W Pana opowieści nie ma nic śmiesznego i nie jest Pan postacią komiczną, chociaż z odgrywaniem takiej roli wielu bliskich Pana kojarzy. Jestem przekonana, że zostanie Pan potraktowany poważnie, proszę spróbować pokonać swoje obawy i nie wahać się udać się po specjalistyczną pomoc!

Skłonności homoseksualne mogą mieć związek z epizodem z dzieciństwa, po części mogły też zostać wzmocnione brakiem ojca. Wszystko to jest do przerobienia na psychoterapii. Potrzebuje Pan przede wszystkim wsparcia w obecnej sytuacji, pomocy w wyjściu z depresji (załamania), wzmocnienia samooceny, określenia swojej orientacji seksualnej oraz wyrzucenia z siebie uczuć, które chowa Pan w sobie od czasu wczesnego dzieciństwa.

Proszę pomyśleć o dołączeniu do grupy DDA, choćby grupy mailingowej. Proszę poczytać o trudnościach w życiu dorosłym osób wychowanych w rodzinie z problemem alkoholowym. Zachęcam również do zapoznania się z książką Susan Forward "Toksyczni rodzice". Problem, z którym się Pan boryka, dotyczy wielu osób w Pana wieku. Proszę się nie poddawać i dać sobie szansę na szczęśliwe i zdrowe życie! Pozdrawiam serdecznie i namawiam do wizyty u psychiatry lub psychologa.

PS: Jeżeli ułatwi to Panu podjęcie psychoterapii może Pan spróbować poszukać ośrodka, w którym specjaliści pomagają osobom ze skłonnościami homoseksualnymi.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica