Nieśmiałość ciągnie się za mną cały czas
Cześć mam zaledwie 20 lat i uważam, że mam depresje. Uważam, że wszytko zaczęło się od czasów gimnazjum, nowa szkoła, nowi ludzi,e a ja trochę nieśmiała. Trafiłam do klasy, gdzie były same "kujony". Czułam się nieakceptowana, często wagarowałam i miałam problemy w szkole. Byłam wielokrotnie przez nich obrażana na "blogach".
Minęły już 4 lata, a ja nadal mam takie odczucie nie akceptacji. Straciłam przyjaciół, Najlepsza przyjaciółka jest od 4 lat w związku (mniej spotkań) i od wtedy już nie wiem co się ze mną dzieje i co we mnie siedzi. Sama mam chłopaka, który mnie bardzo kocha, ale ja nie potrafię zauważyć żadnych zalet u niego tylko wady, gdy jesteśmy razem, czepiam się o wszytko.
Jesteśmy razem już 4 lata i przez ten okres dość przytyłam i nie potrafię się zaakceptować i nic z tym zrobić, nie mam żadnej motywacji, tylko go wiecznie o to obwiniam. Nikt mnie nie potrafi zrozumieć, nic mi się nie chce, nie mam w ogóle energii, najchętniej bym całe dni przesiedziała w domu i przespała. Gdy wychodzimy do znajomych, nie potrafię się z nimi porozumieć, czuje się jakbym była w innym świecie. Czuje się jakbym była zamknięta w jakieś klatce i nie dopuszczam nikogo do siebie. Nie cieszy mnie nic! Na mojej twarzy szczery uśmiech już od dawna nie zagościł.
Nie wiem czy jestem normalna, nie wiem w ogóle co robię na tym świecie? Czasami chciałabym gdzieś uciec, ale jest to trudne do realizacji. Uczę się w technikum, w maju matura, mam w oczach przerażenie, gdy o tym myślę. Naprawdę trudno mi się odnaleźć. Myślałam już wielokrotnie u wizycie u jakiegoś psychologa albo coś ale na dzień dzisiejszy nic nie wchodzi w grę. Rodzice mają problemy finansowe, tata jest dość poważnie chory.
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz







Komentarze
Psycholog także pracuje dla NFZ, trzeba tylko poszukać. Bardzo dobrze, że masz chłopaka który cię kocha i jest przy Tobie. Nie chce tu nic narzucać, ale znajdź siły chociaż na to by Go nie obwiniać, bo pomyśl sobie, że on kiedyś może stracić nadzieję w słuszność waszego związku. Co wtedy? Proponuję abyś zatraciła się w jakiejś pasji. Cokolwiek, co zajmuje czas i nie pozwala negatywnie myśleć. Coś co sprawi, że zapomnisz o samotności. Ja z natury jestem nieśmiała, boli mnie to, czuję się samotna, ale od pewnego czasu staram się odwiedzać znajomych, nawet tych z którymi wydawałoby się ze kontakt się urwał, i powiem Ci , że im więcej przebywasz wśród ludzi, tym więcej możesz powiedzieć, tym bardziej się z nimi oswajasz. Na mnie to działa. Trzymaj się :)
Miałam podobnie. Moje problemy zaczęły się też w gimnazjum. Nie potrafiłam odnaleźć się w nowym środowisku, nie umiałam zgrać się z żadną z grup. To mnie męczyło. Zero akceptacji i zrozumienia. Szara mysz, której powtarzano, że trzeba "się przepychać łokciami". Jakoś nie umiałam dostosować się do tego. Idź do lekarza póki nie jest za późno. Pomoże
pozdrawiam. Karolina.