On jest chory, a ja martwię się o dzieci...

Deja

Witam, mam 36 lat, 4 dzieci i jestem sama. Szukam odpowiedzi na mnóstwo pytań, dlatego założyłam konto. Mąż zginął w wypadku, zostałam z synami, teraz mają 16 i 15 lat. Szukałam pocieszenia w innym facecie, a dokładnie w koledze męża. No dobrze, zaczęło się od esemesa do kolegi, że zginął Rysiu, chciałam, by pomógł mi ze wszystkim. Po jakimś czasie znaleźliśmy się... i urodziła się córeczka.

Cała ciąża to było piekło stworzone przez niego, pisał mi esemesy tak obraźliwe, że w głowie się nie mieści: że nie z nim jestem w ciąży, a z synem – wtedy miał 14 lat – a to z jego kolegą Napisałam, czy nas odbierze ze szpitala, to odpisał, cytuję: Ojciec dziecka zdechł na wojnie, radź sobie sama.

Dzięki pewnej Pani, z którą byłam w szpitalu, mąż jej zawiózł nas do domu. Po wielu esemesach, kłótniach, jaki to ze mnie, cytuję: darmozjad, że za wysranie bachora chcę teraz górę złota itp., zostaliśmy sami. Pisał mnóstwo esemesów, wysyłając jeden i ten sam po 2, 3 razy, a ja tylko płakałam. Takie tam, że powinnam zdechnąć i różności.

W końcu położna dowiedziała się o tym i podaliśmy sprawę do sądu, by dał mi spokój. Prokurator odrzucił uznając, że nie doszło do czynu karalnego, bo nie było znęcania się przy użyciu siły. Dałam sobie spokój z prawem, starałam sama stać na nogach. Wiec pan mój obrał inną taktykę, błagał o litość, że bez nas nie ma, po co żyć itp., zgodziłam się, by przychodził, w końcu to jego córka, puściłam wszystko w niepamięć, i...

Druga ciąża... nie wiedziałam, co teraz począć. Najczarniejsze myśli miałam, a mój pan dowiedziawszy się o ciąży spakował się i wyjechał. Jak i z pierwszą córką, nie interesował się i dobijał mnie esemesami, że zamknie mnie do wariatkowa, aż zdechnę, a to że zabierze mi dzieci, później że to nie jego i mam się od niego... nie nazwę, i tak w kółko.

Przestałam wychodzić na dwór, w ogóle z domu, odzywać się do kogokolwiek, myśląc, że tak uchronię dziewczynki przed nim. Doszło do tego, że opieka społeczna zainteresowała się wszystkim, żeby zabrać mi dzieci dla rzekomego ich dobra. Powód? Nie uznane ojcostwo, brak alimentów! Więc uznaję, że to chory przepis, staram się uchronić dzieci przed kimś takim, a sama zostaję ukarana kolejny raz? Ale za co??? Okazało się, że facet jest leczony psychiatrycznie od X lat na depresję prześladowczo-maniakalną, o czym wcześniej nie wiedziałam, nie pochwalił się. Dla dobra sprawy wystąpiłam o ojcostwo, alimenty i... jestem przerażona!!!

Boję się niesamowicie, tak nam uprzykrza życie, a jak będzie miał prawa (?!), to już po nas :(( Właśnie znowu esemes, no, pan i władca ma zamiar tu przyjść... Może ktoś nam pomoże, jak odciąć się od takiego człowieka. A może i ja już mam depresję, bo się wszystkiego boję. Coś puknie, stuknie, a ja umieram ze strachu, że wejdzie, zabierze dziewczynki i już ich nie będę miała. Może powinnam też się leczyć?

Dyskusja - On jest chory, a ja martwię się o dzieci...
Potret użytkownika anonimowego

Nie sądzę byś była chora. Jesteś niesamowicie silną kobietą, chcesz zająć się dziećmi, mieć je przy sobie... Gdybyś miała depresję, nie starałabyś się tak. To, co czujesz, to strach i jest on uzasadniony bez dwóch zdań! Ten mężczyzna jest chory, bardzo. Coś trzeba z tym zrobić. Załatw sobie dobrego prawnika, odbierz mu prawa rodzicielskie (lub ogranicz, bo odebrać jest trudno), wyjedź gdzieś, jeśli nic nie pomoże. Nie pozwól, by odebrano Ci dzieci!

Potret użytkownika anonimowego

Uznanie ojcostwa i alimenty nie oznaczają, że ma prawo wstępu domu. Prawa rodzicielskie można mu ograniczyć. Prawnik niezbędny. Gościu musi się leczyć. Z tego co się orientuję Depresji prześladowczo-maniakalnej nie ma, jest Psychoza prześladowczo-maniakalna i to ew. może być niebezpieczne, a leczenie przykre, albo zaburzenie afektywne dwubiegunowe: w uproszczeniu jeden biegun to depresja, drugi to euforia zwana czasami manią, przy systematycznym leczeniu do opanowania.
Weź się w garść dla dobra dzieci, jeżeli go nie zameldowałaś, nie wpuszczaj go za próg, zagroź policją, jeżeli będzie się ciskał nagraj. Jak nie będzie odchodził udawaj, że dzwonisz. Odejdzie. Jak po 20 minutach nie odejdzie, naprawdę zadzwoń. nie przyjadą szybko, zawsze liczą, że awantura sama się rozejdzie po kościach i tak się na ogół dzieje. Jeżeli przyjadą, dopilnuj żeby sporządzili protokół, zapisz datę, godzinę i nazwiska funkcjonariuszy. Protokół może się przydać w sądzie.

zdjęcie użykownika DejaK

Witam Was po długiej przerwie nie mogłam zalogować się na moje kato Deja wiec utworzyłam DejaK.A teraz do rzeczy dziękuje za wsparcie i sile którą mi daliście :)) Dlatego czuje w obowiązku by podać szczegóły dotyczące mojej sprawy po długich wertepach wczoraj zapadł wyrok a mianowicie ojciec ma zabrane prawa rodzicielskie i nałożone alimenty w wysokości 250zl na dziecko.Czyli krok następny do przodu :))Jest ciężko nie ukrywam ale przy pomocy dobrych ludzi wychodzimy z tego piekla.Powiem jeszcze może mało ważne ale dla nas ogromnie zapisaliśmy sie do programu z Unji na kurs "aktywnej mamy" co znaczy ze jezdrze z dziewczynkami one maja tam opiekę a ja 5minut dla siebie .Zycze wszystkim by udało się tak jak mi odbić od dna piekielnego Pozdrawiam :))

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica