- abcdepresja.pl
- Historie Użytkowników
- Pogubiłam sie w tym wszystkim
Pogubiłam sie w tym wszystkim
Hallo, mam 37 lat, 5-cio letniego synka i jestem od 18 lat mężatką. Nasz związek należy do udanych. Wszystko super funkcjonuje, a mimo to jest coś nie tak. To coś boli i tego czegoś nie rozumiem, chociaż się bardzo staram.
Od 2ch lat mój mąż ma koleżankę (mężatka 3ka dzieci), znam ją z męża opowiadań. Oni mają kontakt wirtualny, czasem telefoniczny, a czasem się spotkają. Ona ma strasznie zazdrosnego męża, więc robi wszystko po kryjomu. Mimo, że dużo rozmawiamy mój mąż czasem mnie dla niej okłamuje, oszukuje. Raz się do tego przyzna, raz jest aktorem i gra.
Potrafił już z naszych planów zrezygnować, aby się z nią krótko spotkać. Najgorsze jest to, że po tych spotkaniach on jest smutny, przygnębiony, mówi o braku sensu życia. W ostatnim czasie mąż dużo jej i jej rodzinie pomógł i dowiedział się, że został wykorzystany i okłamany. Wiem, że płacze po kryjomu, jest często zamyślony i strasznie to przeżywa. Wtedy nie ma na nic ochoty, to odbija się na naszym związku. Nic go nie cieszy (staram się być spontaniczna, wesoła, robię małe niespodzianki, ale ciężko mi jest, bo on myślami jest przy niej).
Z jednej strony chce mieć kontakt z tą kobietą (stara się słać jej kwiaty, robi małe prezenty, pisze listy) a z drugiej strony jest na nią mega wściekły i mówi, że to wszystko rzuci. Pytałam się czy ich coś łączy-powiedział, że to przyjacielska sympatia i odskocznia od codzienności. Przez to wszystko dla mnie nie jest spontaniczny, ja prezentów nie dostaję, bo nie ma czasu i głowy do ich zorganizowania. Widzi, że mi jest smutno i przykro, ale nic w tym kierunku nie robi. Mówi, że będzie dobrze, że sobie poradzi, że mnie kocha i wie co ma.
Nic z tego nie rozumiem. Sama zaczęłam od czasu do czasu płakać i się trochę gubić. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Boję się o tym z kimś znajomym mówić, bliscy, którzy mnie znają widzą, że mam jakąś blokadę, że mało się uśmiecham i mam smutne oczy.







Czy to nie jest jak w trójkącie za Twoim przyzwoleniem. Nie wyobrażam sobie dzielenia się (w moim przypadku) partnerką. Zastanów się czy aby nie zbyt wiele ma przyzwolenia na takie podwójne życie. Trzeba sobie zdać sprawę że kontakty damsko-męskie bardzo rzadko (jeśli kiedykolwiek) są bez podtekstu seksualnego. Moim zdaniem potrzebna jest decyzja. Skąd wziąć siły: z rodziny przyjaciół i tylu wspólnych lat. Partner tej Pani ma absolutnie prawo być zazdrosnym, powiem więcej dziwi mnie Twój brak zazdrości.
Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń damsko-męska. Możesz kochać męża nad życie, ale nie możesz mu w tej sytuacji do końca ufać, bo za jakiś czas możesz się dowiedzieć, że ona jest dla niego ważniejsza. Ja pozwoliłam swojemu mężowi na "przyjaźń" z dziewczyną, straciłam czujność i teraz walczę o rozpadające się małżeństwo. Na Twoim miejscu zażądałabym od męża zakończenia tej znajomości bo nic dobrego dla Ciebie z tego nie wyniknie.
Dlaczego godzisz się na podwójne życie swojego męża i traktowanie siebie byle jak? Jeśli się nie chce obudzić, to ty go obudź!
Jak mogę to zmienić? Co zrobić by nie traktował mnie byle jak, by się chociaż troszkę postarał? Jak go obudzić? Fikusola proszę Ciebie o radę, może masz więcej doświadczenia niż ja.
Te wszystkie rady zapewne Cię zabolą, ale ja też uważam, że to nie jest normalne. A jak się kogoś kocha, to samemu się nie widzi pewnych rzeczy. Osobiście też mam problemy w związku i co jakiś czas mam załamkę. Mąż odwraca kota ogonem i sprawia, że to ja jestem winna. Powinnaś postawić sprawę jasno! Ty i dziecko, albo ona. Moim zdaniem Twój mąż coś czuje do tamtej kobiety a jego łzy biorą się z tego, że chciałby to zakończyć, ale nie potrafi:( Osobiście wysłałabym jakiegoś cichego maila, albo smsa do męża tej kobiety(tak, żeby nie wiedział kto to). Kobieta może by cierpiała, ale niech się nie czepia cudzych mężów!! Są jeszcze przyjaciółki, koleżanki, siostry, itp. A o małżeństwo warto walczyć-jeśli jeszcze jest o co. Ja też zastanawiam się, czy nie czas się usamodzielnić, by później nie zostać z ręką w nocniku. Przede wszystkim znaleźć pracę, nie być zależną finansowo od męża, dać dziecko do przedszkola, zając się sobą a nie wiecznie rozmyślać co przyniesie jutro. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
Bardzo dziękuje Wam za komentarze mojej historii. Macie racje, to nie jest normalne. Próbowałam już z lekką zazdrością, z obojętnością, z dużą tolerancją, zawsze byłam dla niego w przeciwieństwie do niego. On nie widzi tego albo nie chce widzieć, że mnie i nasz związek rani. Zawsze powtarza, że jest i będzie dobrze, że między nami nic się nie zmieni, że on sam musi sobie pomoc. Wydaje mi się, że on ponosi porażkę jako mężczyzna. Starał się dla tej kobiety (był, kiedy jej było smutno, robił prezenty itp.) i nic mu z tego nie wyszło. Ona traktowała tą znajomość jako koleżeństwo, a on się zakochał? Wiem, że mój mąż jest pewny, że ja go nie zostawię i nie przestane kochać. Mówi mi, że nie umie mi tego okazać, ale mnie kocha i nie chce żadnej innej. Dziwi mnie to bo koleżance okazuje i potrafi. Kogo on okłamuje? Bawi się nami? Próbuje swoich możliwości? A najgorsze jest to, że ostatnio często powtarza, że życie jest niesprawiedliwe, po co to wszystko, dla kogo, że on nic z życia nie ma, że chce ze mną porozmawiać, ale jeszcze potrzebuje trochę czasu, zanim coś głupiego zrobi. Czy tu chodzi o najgorsze? Nie chce nakręcać sobie czarnego filmu, muszę czekać tylko na co?
Jestem świeżo po prawie identycznych przeżyciach, też była (niby) koleżanka, mówienie, że nie chce innej (po co, jak ma wygodne życie u żony) i też był pewny, że go nie zostawię, i też mówił, że on nic z życia nie ma. Wytrzymałam tak dwa lata. Odeszłam! Nie było na co czekać. Wyjechałam do pracy jako opiekunka na pół roku. To nim wstrząsnęło! Zrozumiał, że jednak ma po co żyć, DLA MNIE!!! Wróciłam. Teraz mam męża i szczęśliwe małżeństwo. I powiem Ci, że mąż stwierdził, że powinnam nim wstrząsnąć wcześniej! Moja szczera rada: NIE BĄDŹ BIERNA, bo przegrasz swoje życie, wiem, co mówię. Bądź odważna! Trzymam kciuki, powodzenia, Beata
Nie bądź ślepa!
Dodaj nowy komentarz