Pomóżcie mi to zrozumieć
Byłam z moim chłopakiem 13 miesięcy. Nagle zwaliło mu się na głowę dużo problemów,zaginał mu tata w Anglii, miał sporo długów, kłótnie ze mną itp. widzieliśmy się codziennie. Pożyczał pieniądze, żeby do mnie dojechać. Nagle zachciał przerwy, musiał sobie wszystko przemyśleć. Doszliśmy do wniosku, że będziemy się widywali jedynie w weekendy. Ok, zgodziłam się na to. Następnego dnia nie mogłam wytrzymać, skończyłam to wszystko.
On był cudowny, on się o mnie zawsze starał, kochałam go jak mogłam, był dla mnie wszystkim, moim wsparciem, ojcem, przyjacielem, kochankiem. Mimo tej przerwy nie chciał rozstania. Następnego dnia przyjechał i mówił, że jest inną osobą, że jest starsza ode mnie, że mu wiele wytłumaczyła, że wie co jest w życiu najważniejsze, że będzie wszystko dobrze. Ale na to trzeba czasu, zastanawiał się nad wyborem między mną, a nią. Nie wiedział która jest lepsza.
Tak wiem, niepotrzebnie z nim kończyłam w ten sposób, chciał mi się odegrać. Teraz chyba jest z nią, nie mam pewności.
Mówi, że on mnie błagał żebyśmy się nie kłócili, że kłótnie zaczynały się od zapałek, a kończyły na wybiciu wszystkich ludzi. Pojechałam się z nim spotkać, żeby odebrać moją MP3. Przyjechał z nią. Koleżanka zaczęła ją straszyć, wyzywać. Miał pretensje do mnie, że dopuściłam ja do tego. Spotkałam się z nim 2 godziny po tym zajściu. Byłam poważna, nie chciałam płakać, nagle wybuchłam, mówiłam mu wszystko z serca, przytulił mnie i powiedział, że on o mnie pamięta, ma nasze obrączki przy kluczykach od samochodu, że przez 3 dni nosił je na łańcuszku, że tak z nim skończyłam, to nie wiedział jak się nazywa. Ale, że już teraz nie wie co ma robić, że nie wierzy w to, że się zmienię, że ma jakieś odrzucenie co do mojej zmiany. Mówił, że jak będzie chciał to on będzie się odzywał... ale żebym ja nie pisała, bp mu się wszystko przypomina, że on nie może tak.
Wysłał mi pewną piosenkę, najważniejsze w niej były słowa " żeby ktoś ciebie pokochał tak jak ja" i " to już nie ma co do tego wracać, może kiedyś szczęście powróci, a wraz z nim Ty".
Nie chce sobie przypominać tego wszystkiego. Mówił, że on mnie uprzedzał wielokrotnie, że nie wytrzyma tych kłótni, a ja nie potrafię sobie z tym poradzić. Jest mi strasznie trudno, bo wiem, że to była pochopna decyzja z tym kończeniem tego, ale może kiedyś się ocknie, przynajmniej sam tak jeszcze twierdzi, że jeśli wróci mu rozum, i jeśli będę na niego czekała, to będziemy razem.
Czuję, że on jest zagubiony. Może jak wyjedzie za tydzień do Anglii wszystko sobie uświadomi. Może będzie inaczej. Ta dziewczyna druga, dala mu wsparcie, pomogła mu w takiej sytuacji, szukał pocieszenia. Może po prostu się zauroczył.
Nie wiem co mam na ten temat myśleć. Proszę pomóżcie mi ;(. Nie mogę sobie z tym poradzić. najgorsze to to, że mamy wytatuowane swoje imiona na przedramieniu i oboje byliśmy pewni, że tego chcemy.
POMOCY !!!
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz





Komentarze
Myślę, że ktoś próbuje Tobą manipulować. Uciekaj od dewianta.
A ja myślę, że obydwoje jesteście niepoważni, a ty dodatkowo jesteś nieodpowiedzialna i rozpuszczona, poproś tatę, żeby ciebie przełożył przez kolano. Kłótnie, tatuaże, obrączki ...