- abcdepresja.pl
- Historie Użytkowników
- Problemy z nową miłością
Problemy z nową miłością
Witajcie, postanowiłam napisać moją historie na tym forum, bo nigdzie nie umiem znaleźć odpowiedzi. Może mój problem nie jest tak wielki, ale jednak nie umiem być spokojna. Mam 33 lata i jestem jeszcze w separacji, niedługo rozwód. Rozstanie było bardzo bolesne, ale tylko na początku teraz oboje uznaliśmy, że tak było najlepiej, bo nasze uczucia do siebie wygasły bardzo dawno. Oboje też jesteśmy już w innych związkach. Ex mąż nawet już mieszka z nową partnerką, ja jeszcze nie. Właśnie chciałam o tym napisać.
Znamy się 7 miesięcy, on tak jak ja jest już po rozwodzie, też został zdradzony przez żonę, byli 10 lat małżeństwem. Na początku było dobrze, nawet bardzo dobrze. Oboje mieliśmy ten strach, że znów za jakiś czas któreś z nas zostanie porzucone. Jednak przyszło uczucie. Nie dawał mi powodów, żeby nie wierzyć, że kocha mnie, ja też się poddałam i pokochałam tyle chyba że bardziej. To takie cudowne uczucie czuć się kochana, wiedzieć, że jest gdzieś ktoś, kto o mnie myśli, tęskni, kocha. Dzieli nas duża odległość 350 km, wiec spotkania są rzadkie, tylko weekendy i to tez nie każde. Za to telefonujemy codziennie kilka razy na dzień. Telefony od niego urywały się, obojętnie gdzie był, zadzwonił choć na chwilkę, tak żeby mnie usłyszeć. Rano na dzień dobry, w czasie dnia, wieczorem na dobranoc. Były plany wspólnego zamieszkania, ja miała przeprowadzić się do niego, ze względu na jego pracę (prowadzi firmę budowlana) więc to było najlepsze rozwiązanie.
Nagle któregoś razu przestał dzwonić, trwało to 3 dni, cisza tel. wyłączony. Myślałam, że to koniec i to tak nagły, ale kiedy w końcu się dodzwoniłam, powiedział, że wszystko jest w porządku tylko miał masę roboty i spraw. Pomimo tego od tamtej pory coś się zmieniło. Nie dzwonił już tak często, za to ja, jak opętana. Ogarnął mnie strach, że chce się rozstać itp. Męczyłam go ciągłymi pytaniami czy chce się rozstać i kiedy mam się przeprowadzić. Strasznie był tym zmęczony ja zresztą też, bo ciągle brakowało mi konkretnej odpowiedzi. On mówił, że nic się nie zmieniło tylko, że teraz ma bardzo dużo pracy i nie ma głowy, żeby myśleć tylko o mnie, że mnie kocha. Ale w ostatnia sobotę porozmawialiśmy, o nas tak chyba poważnie. Powiedział mi, że zawiesza broń, że nie chce się rozstać i nie chce, abym odeszła, że kocha, bo myśli o mnie, ale nie jest jeszcze gotowy. Podejrzewam, że chodziło o wspólne mieszkanie i trwalszy związek, bo podczas tej rozmowy nie padło konkretnie na co nie jest gotowy. Powiedział, że zaczynamy od początku, że robimy jakby pauzę, że on nie chce mnie skrzywdzić, że dalej będziemy telefonować i się widywać, ale. No właśnie od tej rozmowy się ochłodziło, puszcza mi tylko sygnał rano a wieczorem zadzwoni tylko na chwilkę.
Wczoraj ja zadzwoniłam po południu, niby miło się rozmawiało, ale jakoś tak dziwnie, wieczorem już nie zadzwonił. Nie ma już mowy, że tęskni, kocha itp. Te rozmowy są takie inne, jakby nic nas nie łączyło. Tak ja to odbieram, albo zbyt bardzo tym się przejmuje i wyolbrzymiam. Nie raz mi powiedział, że za bardzo się nakręcam i psuje. Bardzo mi na nim zależy, bo naprawdę pokochałam i czułam, że on też i to tak prawdziwie. Powiedział mi, że ja jestem w porządku, bardzo kochana, to on jest popsuty. Tak mi mówi.
Nie wiem co robić, co myśleć o tym wszystkim, czy to koniec, tylko taki powolny, czy tylko taka przerwa, aby pomyśleć i oczyścić atmosferę? Chciałabym zadzwonić, ale mam ten strach, że nie odbierze i znów poczuje się odrzucona. Powiedział też coś kiedyś, że musi się trochę ode mnie odzwyczaić, żeby potem nie przeżywać znów jak go zostawię. Jakie to wszystko dziwne i pokręcone. Może ktoś będzie umiał mi jakoś to wyjaśnić lub poradzić co ja mam robić w tej sytuacji.
Pozdrawiam.







Dodaj nowy komentarz