Wielkie uczucie a poświęcenie

Franz82

Mam 27 lat i chyba jestem na największym zakręcie swojego dotychczasowego krótkiego życia. Jesienią ubiegłego roku rozstałem się a właściwie to zostałem porzucony przez dziewczynę z którą byłem ponad półtora roku i którą bardzo kochałem i tak naprawdę to nadal bardzo kocham.Sposób w jaki to zrobiła był dla mnie bardzo bolesny i sprawił że nie mogłem w niego uwierzyć. Dwa miesiące wcześniej wróciliśmy do siebie po 3 tygodniowej przerwie. Było od jakiegoś czasu źle i się rozstaliśmy, ale po tych 3 tygodniach i szczerej rozmowie zadecydowaliśmy że wracamy do siebie. Były piękne słowa: - nigdy więcej Cie nie zranię, zaufaj mi -nie wiem co bym zrobiła gdybym Cię znów straciła - naprawdę Cie kocham, wiem co się dla mnie w życiu naprawdę liczy -nie chce więcej imprezować bo to trwa tylko parę chwil a życie przy Tobie to cała reszta. Nawet na trzy dni przed definitywnym rozstaniem mówiła mi że marzy o dniu kiedy razem zamieszkamy. Że muszę wierzyć w nasz związek bo będzie wszystko dobrze. I uwierzyłem że mamy wspólny cel do którego będziemy razem dążyć pomimo różnych kłód rzucanych czasem przez siebie a czasem przez złośliwy los pod nogi. Ciężko było mi znów zaufać tej kobiecie ale zrobiłem to dlatego że Ją kochałem.

Jak mógłbym kogoś kochać i mu nie ufać. Nie wierzyłem że za dwa miesiące sytuacja może się powtórzyć. Znów jej zaufałem, sądziłem że odgoniliśmy wszystkie demony. I chyba dlatego przeżyłem to tak mocno i na jakiś mój własny sposób bardzo boleśnie. Właściwie to nadal to przeżywam że najważniejsza dla mnie osoba na świecie znów zrobiła to czego się wyrzekała. Prosiła mnie o zaufanie i o danie nam szansy. Prosiła abym Ją znów kochała tak jak wcześniej że wszystko będzie już dobrze. Nie potrafię tego zrozumieć i sobie z tym poradzić. Nie potrafię się wziąć w garść i żyć tak jakby nigdy się nic nie stało. Dla mnie miłość do drugiej osoby to też odpowiedzialność za siebie, za nią, za nas.To uczucie we mnie trwa nawet wtedy kiedy jest źle, kiedy się kłócimy kiedy mamy do siebie wspólne pretensje. Ale pomimo tego wiem że kocham to osobę. A kłótnia czy sprzeczka jest po to aby było lepiej.

Aby sobie wyjaśnić wszystko na przyszłość i dążyć do doskonałości dla siebie i dla tej drugiej osoby. Miłość to przede wszystkim sztuka pokochania nie tylko tych jasnych i dobrych cech tej osoby. Ale też wad i różnych przywar. Zaakceptowanie tej osoby taka jaka jest. To też chęć zmienia się dla kochanej osoby. To sztuka kompromisu i poświęcenia. Łatwo jest kochać gdy świeci słońce i wszędzie fruwają ptaszki i motylki. Ale Ja nauczyłem się kochać nawet wtedy kiedy z chmur leje się deszcz wieje wiatr i wszystko w koło się wali. Bo fundamentu jakim jest miłość wkopanego głęboko w serce nie ruszy żadna wichura. Uwierzyłem w to i okazało się że to wszystko to nic nie warty syf. Nie chcę niczego idealizować bo nie byłem ideałem mężczyzny z jakiegoś romansidła. Ale nigdy jej nie zdradziłem, nie miałem problemów z alkoholem czy narkotykami.

Nigdy jej nie uderzyłem i nigdy nie wyzywałem jej od kurw i tym podobnych historii. Czasem wybuchłem w gniewie i powiedziałem o parę słów za dużo, czasem w nerwach puściłem wiązankę przekleństw i nie raz zdążało mi się w kłótni krzyczeć. I pewnie znalazł bym jeszcze masę swoich wad. Ale zdawałem sobie z nich sprawę i dlatego w innych dziedzinach starałem się jej to wynagrodzić. Byłem zawsze kiedy mnie potrzebowała. Nie było dla mnie problemu aby wsiąść w auto jechać w jedną stronę 120 kilometrów i odebrać Ją z uczelni aby nie tłukła się pociągiem czy pks-em. Starałem się zawsze być tam gdzie mnie potrzebuje. Być zawsze przy niej. Wierzyłem że mężczyzna musi się opiekować swoją kobietą. Dwa miesiące po naszym rozstaniu straciłem dobrą pracę. Niezłe pieniądze, służbowe auto itp. Powodem był spadek moich wyników w pracy spowodowany depresją w jaką wpadłem oraz to że w pewny weekend moja dziewczyna zaproponowała wycieczkę do innego miasta. Dzień wcześniej musiałem zostać do trzeciej nad ranem w pracy. Ale mimo to wsiadłem w auto i pojechaliśmy na wycieczkę. Jak mogłem nie dotrzymać słowa. W drodze zmieniliśmy się bo chciało mi się spać( po trzech czterech godzinach snu) Pech chciał że miała stłuczkę moim autem służbowym.Reszty można się domyślić. Nie wspomniałem o tym wcześniej ale sześć dni po tym zdarzeniu zostawiła mnie. Do dziś nie znalazłem pracy, staram się nadrobić braki ze studiów i wciąż Ją kocham. Wybaczyłem jej wszystko mimo że boli po dziś dzień. Czasem się modlę aby była szczęśliwa, nie ważne co będzie ze mną. A czasem proszę Boga o to abyśmy dostali jeszcze jedną szansę. Może starał bym się jeszcze bardziej. Zdarza mi się że w nocy lecą mi łzy że w tych trudnych dla mnie dniach nie ma przy mnie osoby którą darzę tak wielkim uczuciem. Brakuje mi jej i czuje się bardzo samotny. Nic nie sprawia mi radości, tracę chyba powoli wiarę we wszystko w co wierzyłem. W to że ten świat mimo swego okrucieństwa może być piękny dzięki miłości. Dzięki dawaniu siebie drugiej osobie. Straciłem też wiarę w siebie jako mężczyznę a ta historia jest tego dowodem. Wiem że muszę odbudować swoją silną pozycję zawodową, wiem że muszę wrócić na uczelnię i obronić pracę. Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek z kimś będę bo moje serce nie pierwszy raz zostało odrzucone i zdeptane. Ale nigdy nie dopuściłem nikogo tak blisko mego serca i moich sekretów, tajemnic,lęków,problemów i radości. Pierwszy raz kogoś naprawdę pokochałem,nie wiem jaki będzie koniec tej historii. Serce mówi żeby wierzyć, rozum żeby zapomnieć i żyć dalej. Jak będzie zobaczymy, ale chyba nie chce przestać jej kochać. Jak wspomniałem wcześniej miłość to poświęcenie...

Dyskusja - Wielkie uczucie a poświęcenie
zdjęcie użykownika alijana

Witaj, Doskonale rozumiem co czujesz. Ja też pokochałam kogoś tak mocno iż czuję to cała sobą. Przeniosłabym dla niego górę jeśli byłaby taka potrzeba. Niedawno mój mężczyzna miał lekką depresję. Nie wierzył w nic w nasz związek w to że nam się uda i w siebie. Nie jestem pewna dlaczego bo nigdy nie dałam mu powodu do takiego myślenia?Jakiś czas temu stracił pracę i to mogło być powodem bo do tej pory nie znalazł innej. Ale pomagam mu jak mogę i jego stan się poprawił, wrócił do siebie. Ale muszę ci powiedzieć coś co cię zaboli , kobieta którą kochasz nie zasługuje na to uczucie. Udowodniła to kilka razy. Musisz posłuchać rozumu i ułożyć sobie życie na nowo bez niej. Wiem że teraz myślisz że to niemożliwe ale to jedyne wyjście. Jeśli będziesz tkwił w tym stanie to wkrótce znienawidzisz wszystkie kobiety i nie będziesz w stanie ułożyć sobie życia z inną. Pstaraj się myśleć tylko o wadach tej dziewczyny, wyolbrzymiaj je z doświadczenia wiem że działa, potrzeba tylko trochę czasu. Powodzenia.

zdjęcie użykownika Franz82

Fajnie, że jest ktoś, kto wie, co czuję i zdaje sobie sprawę z siły takiego uczucia. Twój facet ma dużo szczęścia, mając obok siebie tak wspaniałą kobietę, która jest jego ostoją w tak trudnym czasie. Ja niestety nie miałem tyle szczęścia do kobiet, a zwłaszcza w ostatnim "bolesnym" przypadku. Jesteś osobą, która rozumie, czym jest miłość i jaka odpowiedzialność się z nią wiąże. Moim marzeniem było mieć kogoś takiego przy sobie. Kogoś, komu gdy powiesz "Kocham", to oddasz całego siebie, a w zamian weźmiesz odpowiedzialność za tę drugą osobę i za was. Będziesz gotów oddać swoje życie, ostatnią kroplę krwi, ostatnie tchnienie, ostatnie spojrzenie. Gdy ta osoba się potknie i wywróci, to pomożesz jej wstać, gdy wszyscy się od niej odwrócą, ty nadal będziesz przy niej. A gdy zrobi coś bardzo głupiego i zabłądzi, to odnajdziesz Ją i wskażesz drogę do domu. I chyba najważniejsze, gdy zrobi coś, co zaboli Cię tak bardzo, że poczujesz to w sercu, to postarasz się Ją zrozumieć i jej wybaczysz. Sądziłem, że miałem taką osobę. Wiesz, ja już nie potrafię rozpoznać, kiedy ktoś mówi prawdę, a kiedy tylko udaje, że Cię kocha. Jednego dnia mówi, że Cię kocha, a drugiego zostawia dla kogoś, kto ma większy dom, droższy samochód albo ma większego "fiuta". Jestem pewien, że są ode mnie faceci przystojniejsi, inteligentniejsi, zabawniejsi i bardziej rozrywkowi. Ale na pewno żaden nie jest tak wierny i bardzo i szczerze kochający jak Ja. Ale to okazało się zbyt mało. I im dłużej żyję na tym świecie i patrzę na to, co się w koło dzieje, tym bardziej mam dość słuchania, że znajdziesz kogoś wyjątkowego, kogoś godnego twoich uczuć, kogoś kto będzie Ci oddany i dojrzały do takiej miłości. Szczerze w to wątpię :( Dlatego to, co jest między wami, jest tak piękne i wyjątkowe. I gdzieś głęboko w sobie zazdroszczę twojemu partnerowi takiej kobiety jak Ty. Zdaję sobie sprawę, że powinienem zapomnieć o niej i zacząć żyć, budując świat wokół mnie z nowych elementów. Ale sądzę, że jest jakiś powód, dla którego Bóg tak głęboko w sercu zasiał miłość w moim sercu do Niej. Może przyjdzie taki dzień, że stanie u moich drzwi, a Ja wtedy chciałbym móc znów wpuścić Ją do mego świata. Aby w tym dniu Bóg roztopił lód wokół mego serca. Jak na razie pojawił się już na nim szron. Dzięki za komentarz. Życzę wam wiele szczęścia i jak najszybszego uporania się z kłopotami. Wiem, że w tym czasie musisz być wyrozumiała i cierpliwa. Musisz zapewniać go o swojej miłości i oddaniu. To pomaga, bardzo pomaga. Wierzę, że wasze uczucie pokona ten zły czas :) Trzymam kciuki i powodzenia

zdjęcie użykownika alijana

Witam ,ponownie.
Nie bede pisać ci tego czego już masz dość słuchania. Ale powiem jedno, przeżyłam troszkę w życiu rozczarowań. Kłamstwa partnerów, trzech z rzędu zanim spotkałam właśnie Jego. Zbudowałam wokół siebie mur nie do przebicia nie zdając sobie z tego sprawy. Mojemu partnerowi udało się go przebić. I po tym wiedziałam, że warto było na niego poczekać. Zanim go poznałam wychowywałam 2 lata samotnie córkę, która ma w tej chwili 8 lat. Jesteś młodym wyjątkowym facetem i....no niestety musze to napisać - spotkasz kobietę która to doceni. Za rok dwa a może już wkrótce - najważniejsze to nie oceniać jej według tej która Cię zraniła. Życze ci tego z całego serca. Bo jesteś tego wart.

zdjęcie użykownika paszka

Zgadzam się z Alijaną. Miłość to uczucie obustronne, kiedy chcesz dla drugiej osoby tylko dobra. Twoja kobieta Cię raniła, a tak kochająca osoba nie postępuje.Tylko Ty się poświęcałeś, ona się bawiła. Twoimi emocjami. Takie mam wrażenie po przeczytaniu Twojej historii.

zdjęcie użykownika alijana

Witam Franz 82! :D co u ciebie?? jak dalej toczy się twoje życie? dajesz rade?? może już jest lepiej?? mam nadzieje ze tak, tego ci życzę.

Potret użytkownika anonimowego

Cześć !
Co u mnie słychać, hmm...Mam ciekawą pracę, która daje mi możliwość spełniania się. Może jeszcze nie w takim stopniu w jakim bym chciał ale to dopiero początek. Pracuję z bardzo fajnymi,otwartymi i życzliwymi ludźmi, mam bardzo fajnych podwładnych. Mam mały problem z ukończeniem studiów ale jestem pewien że wkrótce go rozwiąże i zakończę studia zdobyciem dyplomu i tytułu. Z początkiem roku planuję spełnić swoje marzenie i nabyć maszynę moich snów. Pięknego SAAB-a 900 coupe. A co do reszty sfery życiowej to dawno się przestałem łudzić że los się odmieni. Najtrudniejsze jest się pogodzenie z faktem iż jesteś skazany na samotność. Że mimo wszystko jesteś jednostką której widocznie nie można pokochać. Nie mam zamiaru się prostytuować i wchodzić w jaki kol wiek sposób w związek. Byle by tylko nie być samemu. Nie jestem produktem marketingowym któremu potrzebna jest super akcja promocyjna. Czy pawiem który będzie chwalił się swoim ogonem przed potencjalnymi partnerkami. Mam już tego wszystkiego serdecznie dosyć i jestem tym zmęczony. Niestety są rzeczy które bolą o wiele bardziej niż bycie samemu. Mam nadzieję że u Ciebie wszystko dobrze. Życzę wiele pomyślności i dziękuję za pamięć. Pozdrawiam gorąco.

zdjęcie użykownika alijana

no widzisz rybeńko, u mnie nie tak do końca dobrze. oszukał mnie mój pan i już nie jesteśmy razem... smutne ale mówi się trudno i trzeba żyć dalej. ale ja nadal wierze że spotkam kogoś odpowiedniego. nie możesz się też poddawać ty, wiadomo troszkę wody upłynie zanim komuś zaufasz ale jednak kogoś spotkasz odpowiedniego dla ciebie. nie wiem tez skąd biorę tyle siły żeby patrzeć na świat ciągle przez różowe okulary ale tak jest. odpoczniesz od tej strefy życia i znów będziesz mógł komuś zaufać a najważniejsze nie szukaj na siłę. pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Witaj

Bardzo zasmuciły mnie wieści od Ciebie. Sądziłem że choć jednej osobie udało się wyjść z tego bagna. Nie wiem co mam Ci napisać, nie chcę pisać tego co chcesz usłyszeć bo to nie jest ok. Co do zaufania to puki ludzie nie będą szczerzy i oddani. I nie zdadzą sobie sprawy z ogromnej odpowiedzialności która idzie za słowem "kocham" Zresztą już wcześniej Ci o tym pisałem. Powiem tak, uważam że ten świat jest coraz gorszy. Jest coraz więcej kłamstwa i fałszu. Od miłości bardziej liczą się imprezy,pieniądze,praca a Ty schodzisz na drugi plan. Cholernie boli gdy jesteś częścią tego. Najpierw jesteś dla tej osoby najważniejszy na świecie. A później równie dobrze mogło by Cię nie być. Zostajesz wyrzucony jak śmieć. Nie pozwolę sobie więcej na to. Nie będę ryzykował ponownie. Tu nie masz 100 % pewności. Bardzo słabo opłacalny interes. Zbyt duże ryzyko, a Ja kolejnego odtrącenie,porzucenia itp. nie zniosę i chyba nie przeżyję. I przeżywam dziś katusze, bo dla mnie pełnia życia to realizować się przez kogoś dla kogoś. Jest we mnie tyle tego ciepła i miłości którą nie mogę nikogo obdarzyć że aż mnie rozsadza od środka. A to niestety boli. Nie możesz się nikim opiekować i o nikogo się troszczyć. Nikt za tobą nie tęskni i nie może się doczekać chwili gdy znów cię zobaczy. A 1 Listopada minie rok od rozstania z panną X. I wstyd się przyznać ale ona wciąż jest w moim sercu. Mój problem polega na tym że gdy zdecydowałem się powiedzieć kocham to była to szczera miłość. A sama wiesz jakie silne i długotrwałe jest prawdziwe uczucie. Minął rok a w sferze uczuć stoję w miejscu. Fajnie że kipisz optymizmem i nosisz różowe okulary. Mam nadzieję że nie zabraknie Ci nigdy siły i zdrowego podejścia. Całym sercem pragnę abyś znalazła to czego szukasz. Pięknie by było gdyby choć jedna zraniona i samotna osoba odnalazła szczęście,miłość i spokój.............tego Ci życzę.

Potret użytkownika anonimowego

Oj ile bym dała żeby był taki ktoś przy mnie jak Ty. Podobna sytuacja, podobne problemy..

Ciężko..:(

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica