- abcdepresja.pl
- Historie Użytkowników
- Zagubiona
Zagubiona
Mam 18 lat i 0 chęci życia. Nadchodzą wakacje, wolny, ciepły czas. Natomiast dzieje się ze mną zupełnie coś odwrotnego, jestem zagubiona i nie chce mi się nic. Czuję się potwornie wykorzystana przez moją bardzo dobrą koleżankę, która właściwie dzięki mnie zdała do następnej klasy, ale to tylko kawałek tego, co mnie dręczy.
Druga sprawa to moja rodzina, ciągle tylko wrzaski ze strony mamy, i krzyki ze strony siostry, z bratem o 8 lat starszym zaczęłam się dogadywać! Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez chociaż jego jednego błahego żartu, na obojętnie jaki temat. Cieszy mnie to, ale gdy tylko on znika, znowu pojawia się myśl, że pewnie coś zaraz mamie nie podpasuję i znowu będzie awantura o byle co, naprawdę.
Nie martwiłam się aż tak sobą, dopóki nie zaczęłam mieć myśli samobójczych. Przerażają mnie, ale już raz byłam blisko połknięcia takiej ilości leków, że zasnęłabym na zawsze. Niestety przeszkodziła mi siostra, dobrze, że drzwi były zamknięte na klucz. Nikt do tej pory o tym nie wie, ale skoro tego nie zrobiłam, to może jest we mnie jeszcze jakaś nadzieja, a może po prostu strach przed śmiercią w ten sposób.
Często płaczę i pytana przez mamę ' co mi jest ' odpowiada, że nic takiego, że płaczę tak po prostu, ale czy moja mama naprawdę nie widzi tego, co się ze mną dzieje? Że nikt tego nie widzi? Może nie chcą widzieć.







Nie jesteś sama. Dziwne to nasze pokolenie, w którym tak wiele młodych ludzi w tak młodym wieku, nie ma już ochoty do życia... Sam do takich osób należę.
Boże, dajcie dziewczynie spokój z psychiatrą! Po prostu żałosne.
Koleżanko, mam podobną sytuację w domu - jestem traktowany jak powietrze, wiecznie wszystko, co by się nie działo - zawsze moja wina, ale postawiłem rodzicom spr jasno, powiedziałem, że chcę porozmawiać.
Usiedliśmy i powiedziałem im wprost: nie czuję się waszym synem tylko jakimś skazańcem, na którego zwalacie cała winę, chodź ewidentnie jest to nie moja wina.
Uwierz, że wzięli to do siebie - fakt czasami się czepią, ale już nie tak jak kiedyś;]
A wziąłeś pod uwagę, że nie każdy może po prostu porozmawiać? Oczywiście jest to jakieś rozwiązanie, bardzo dobre, ale niestety nie w każdym domu jest tak samo, nie w każdej rodzinie. Dlatego nie każdy może po prostu porozmawiać.
Proponowanie wizyty u psychologa jest żałosne? Według mnie bardzo, bardzo nie jest. Wszędzie w rozwiniętych krajach ludzie mają własnych psychologów, a przynajmniej odwiedzają ich często. Oczywiście z każdym problemem uciekać do psychologa to też niedobrze, ale są problemy z którymi powinniśmy się do niego zwrócić. Jeśli już to żałosna jest opinia o tym, że jak ktoś idzie do psychologa/psychiatry i ktoś się o tym dowie, to już jest wielka drama "to tyn, tyn diabeł, co to chodzi do psychiatrów, nienormalny jest!" Kochana średniowieczna Polska ;/
z chęcią pogadam z tobą na gadu
mam podobne odczucia
gg-3731402
jacek 24
Dodaj nowy komentarz