abcZdrowie.plZdrowie.pl - serwis należy do sieci serwisów o zdrowiu polecamy:

Wasze historie

16 maja 2010, godz. 13:19
zdjęcie użykownika andrzejw80
andrzejw80

Mam 30 lat, kobietę, którą kocham i wspaniałego syna, ale zaczyna nam się nie układać, bo ona ma swoje towarzystwo i mnie zdradza. Na początku chciałem go zabić, ale to nie ma sensu. Coraz częściej myślę o tym żeby zakończyć swoje życie. Już raz przez niego się rozstaliśmy na parę miesięcy i już myślałem, że będzie nam się układać, kiedy to znowu on się pojawił.

16 maja 2010, godz. 10:48
zdjęcie użykownika awe123
awe123

Nie miałam nigdy sielankowego życia, zawsze miałam rzucane kłody pod nogi - był ślub i był rozwód, zostało dziecko, które wychowywałam sama przez dwadzieścia lat. Wszystko było na mojej głowie: praca, dom, jednym słowem byłam ojcem i matką zarazem. Gdy syn się ożenił i wyprowadził z domu, poczułam ogromną pustkę wokół siebie.

W pracy poznałam mężczyznę, który wychowywał 11-letniego syna, a że lubię dzieci zgodziłam się z nimi zamieszkać. Konkubent, ponieważ nie mieliśmy ślubu, okazał się tyranem, alkoholikiem, snobem. Miałam zakaz kontaktu ze swoim synem, swoją rodziną, sąsiadami. Były wyzwiska, obelgi, wypominania, sprawdzania moich kieszeni, torebki, tego nie da się opisać. Co by się nie stało, wszystko było moją winą.

15 maja 2010, godz. 23:43
brak komentarzy
użytkownik anonimowy

Widzę, że nie jestem sama. Mam bardzo podobny problem. Jestem tak słaba psychicznie, że powoli tracę nadzieję na normalne życie w naszym świecie, w którym najlepiej powinno się wyłączyć wszelkie uczucia.

Po pierwsze ja zawsze wszystko rozkładam na kawałki, nawet błahe sprawy. Wszystko biorę do siebie. Nie potrafię po prostu olać niektórych spraw tak jak inne osoby. W efekcie tego jestem totalną płaczką. Czasem jest ok, uświadamiam sobie, że przecież jestem szczęśliwa, bo jestem zdrowa, mam fajna rodzinę, dobrze idzie mi w szkole. Ale potem nagle to "coś" znowu na mnie spada i po prostu ogarnia mnie lęk,płaczę. Wtedy czuję się jakby mój świat już całkowicie się zawalił.

15 maja 2010, godz. 19:08
brak komentarzy
użytkownik anonimowy

Mam 28 lat. 6 miesięcy temu urodziłam córeczkę. Niestety dziecko więcej przebywa w szpitalu niż w domu. To mnie przybija. Do tego dziecko ma Zespół Downa. Nie wiem jak mam żyć ze świadomością, iż moje dziecko jest chore. Nie mam oparcia w rodzinie. Wszystko mnie przerasta. Czuje się zmęczona. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest dla mnie samobójstwo. Może wtedy rodzina i mąż zobaczą, w jakim musiałam być stanie. Kiedyś myślałam, że będę mieć szczęśliwą rodzinę. Dzisiaj widzę to inaczej. Jest mi bardzo przykro, że nikt nie rozumie co czuje.

14 maja 2010, godz. 21:57
brak komentarzy
zdjęcie użykownika rozerwana
rozerwana

Zakochałam, się w moim nauczycielu od muzyki, który ma żonę i córki w moim wieku. Strasznie podle się z tym czuje. Kocham go, ale nie mogę sobie poradzić z przekonaniem, że tak naprawdę z nim nie będę. Wiem, że to jest zauroczenie.

14 maja 2010, godz. 18:57
zdjęcie użykownika Zielonooka
Zielonooka

Mam 27 lat. Zawsze starałam się trzymać z boku, Dobrze się uczyłam, byłam pomocna, nie stwarzałam problemów wychowawczych. Dzieciństwo miałam takie sobie, wychowywała nas mama, ojciec niby mieszkał z nami, ale się nami nie interesował. Jak mi jest źle, to się zastanawiam po co ja w ogóle żyje. Czasem się zastanawiam, po co Ja na tym świecie w ogóle jestem, nie mam celu, nie mam żadnego pomysłu na życie. Szczerze mówiąc, nigdy nie miałam. Nie potrafiłabym ze sobą skończyć, nie miałabym odwagi.

W tym momencie jedyną osobą, na której mogę polegać jest mój facet, ale tu też różnie bywa. Jesteśmy ze sobą już 5 i pół roku, na początku było super. Wspólne plany, nocne rozmowy, dużo śmiechu.

14 maja 2010, godz. 12:10
brak komentarzy
zdjęcie użykownika depresantka
depresantka

Witam.

Mam 18 lal. Od ok 4-3 lat cierpię na poważną depresję. Leczyłam się, brałam leki, ale przerwałam, bo nie miał kto ze mną iść do lekarza. Nikogo o to nie prosiłam.

Zacznę od początku. Miałam bardzo trudne dzieciństwo, ponieważ mój „dziadek” mnie molestował przez ok. 9 lat. Nikomu wtedy nic o tym nie mówiłam, dopiero jakieś 3 lata temu powiedziałam pewnej zaufanej nauczycielce w szkole. Później powiedziała moim rodzicom, oczywiście teraz ON siedzi za kratkami i odpowiada za to co zrobił (jeszcze wykorzystywał moje siostry i kuzynki). Jego żona a moja babcia wiedziała o wszystkim i nic nie gadała, bo tak było jej wygodniej.

14 maja 2010, godz. 11:17
brak komentarzy
zdjęcie użykownika Kasia1980
Kasia1980

Mam niespełna 30 lat. Miesiąc temu mąż popełnił samobójstwo. Zostawił mnie i 9 miesięcznego syna. Pojechał do pracy i nie wrócił. Wcześniej kupił drabinę, line, dokładnie wszystko zaplanował. Zostawił listy pożegnalne, w każdym jako powód napisał: osobisty.

13 maja 2010, godz. 09:52
brak komentarzy
zdjęcie użykownika lisa32
lisa32

Witajcie, postanowiłam napisać moją historie na tym forum, bo nigdzie nie umiem znaleźć odpowiedzi. Może mój problem nie jest tak wielki, ale jednak nie umiem być spokojna. Mam 33 lata i jestem jeszcze w separacji, niedługo rozwód. Rozstanie było bardzo bolesne, ale tylko na początku teraz oboje uznaliśmy, że tak było najlepiej, bo nasze uczucia do siebie wygasły bardzo dawno. Oboje też jesteśmy już w innych związkach. Ex mąż nawet już mieszka z nową partnerką, ja jeszcze nie. Właśnie chciałam o tym napisać.

12 maja 2010, godz. 16:57
brak komentarzy
zdjęcie użykownika adrianjjj
adrianjjj

W wieku 18 lat przerwałem naukę w technikum, gdyż spełniło się moje marzenie, dostałem prace w wymarzonej branży i wiązałem z nią plany na daleką przyszłość. Szef gwarantował mi awanse oraz "udziały" w jego firmie. Szef był moim szwagrem, ideałem do naśladowania. Kiedyś były mafioso, który czerpał same profity już z legalnych interesów i obiecał mi świetlaną przyszłość. Mówił prawdę, było pięknie. W wieku 18 lat zarabiałem 6 tys miałem samochody, wynajmowałem mieszkania. Jedynym problemem był jego ciężki charakter i jego postępowanie wobec ludzi. Nie potrafiliśmy się dogadać, bo moja duma i zaparcie były silniejsze od jego "twardych" zasad, które często mijały się z celem.