67

Alkoholizm w rodzinie, kłopotyw związku - jak sobie z tym poradzić?

magdalena24:

Mam 24 lata i jestem kobietą. Ostatnio chodzę bardzo przygnębiona, ponieważ mam wrażenie, że wszystko mnie przerasta. Mój ojciec jest alkoholikiem odkąd pamiętam, jestem z tego powodu bardzo nerwowa, ciągle słyszę awantury w domu i ciąglę czuje odór alkoholu. Wszystko mi się nakłada, ponieważ bronie prace licencjacką i potrzebuje teraz spokoju w domu, poza tym zdaje prawo jazdy już 6 raz i jest to dla mnie nie lada wyzwanie jechać na taki egzamin, pocą mi się ręce i jestem wtedy zestresowana. Mało tego chodzę z chłopakiem 6 lat, planowaliśmy niedawno nawet jakiś skromny ślub ze względu na moją sytuacje w domu, ale przestało nam się układać, boję się, że mnie żuci. Jestem w dołku psychicznym. Proszę o pomoc. Myślałam też o samobójstwie, ale boję się tego zrobić, że mnie odratują. Nie przyjmuję żadnych leków, a u psychologa byłam raz w życiu, bo mam jakiś opór, żeby tam iść i się tak żalić.

Odpowiedzi - Alkoholizm w rodzinie, kłopotyw związku - jak sobie z tym poradzić?
Odpowiedź eksperta Psycholog Paulina Stolorz


Szanowna Pani!

Rzeczywiście, złożyło się na siebie sporo stresów na raz. Proponowałabym Pani wizytę w Poradni Zdrowia Psychicznego i spotkanie z lekarzem psychiatrą oraz psychologiem. Pani opór przed takim "żaleniem się" jest naturalny, ale rozmowa ze specjalistą nie musi mieć przecież takiego charakteru. Proszę spotkać się z psychologiem jak na konsultację, dzięki której łatwiej będzie Pani zdać egzamin, podjąć decyzję, jak dalej postepować wobec alkoholizmu ojca (czy z nim nadal mieszkać, jak sobie poradzić z ta sytuacją), rozwiązać konflikty w związku (czy kochacie się Państwo i macie wspólne plany na przyszłość, czy jest to relacja zależnościowa), itp.

Gorąco namawiam do wizyty u specjalisty i trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie problemu!
(oraz za egzamin:))
Zadaj pytanie ekspertowi
Potret użytkownika anonimowego

Witam. Mam 26 lat i jestem osoba z DDA. Moja mam była alkoholiczka,ojciec zmarł jak miałam 4 lata. Jestem obecnie w związku od 2 lat. I od kad zaczełam chodzic na terapie,zaczeły sie problemy z moim chłopakiem.Dodam ze w czerwcu mamy sie pobrac. I co dziwne od pol roku jak zaczełam chodzic na terapie zaczoł mi przeszkadzac alkohol. Zaczełam zwracac uwage na to ile moj chłopak pije i mowic mu kiedy ma przestac...a pije co prawda okazjonalnie...on wie ze chodze na terapie...i moja pani psycholog powiedziala mi ze mam sie zastanowic nad tym czy chce tkwic w takim zwiazku. Mam starszny metlik w głowie....rozmawiam z chłopakiem o tym i on mowi ze nic zlego nie robi bo pije tylko przy okazjach i od czasu do czasu piwo..postanowilismy isc wspolnie na terapie....ale czy to ma sens??

Potret użytkownika anonimowego

Jestem nastolatką. Mój ojciec jest alkoholikiem , pije od zawsze chyba.. teraz jest coraz gorzej wcześniej wyżywał się na nas fizycznie a teraz psychicznie . Tak bardzo go nienawidzę... czasami mam już dość życia. Przez niego znienawidziłam sama siebie.. potrzebuje pomocy bo dalej juz nie daje rady. Moja mam walczy przez dwa lata zeby go zabrali na przymusowe leczenie a oni nic z tym nie robią. Czasami boje sie oddychać.Co mama zrobić.. gdzie sie zgłosić;(?

Potret użytkownika anonimowego

Moja mama jest alkoholiczką. Często były awantury w domu. Moja mama zgłosiła się do zakładu dla alkoholików i jest już tam ponad 10 dni, i po 4 dniach zaczęłam dostrzegać poprawę. Więc radzę Ci, nie zwlekaj, zgłoś swojego ojca do zakładu, a od razu będziesz dostrzegać poprawę!!!

zdjęcie użykownika Małgorzatka

Witaj. Ja się zgłosiłam do poradni psychologiczno-psychiatrycznej. Na dzień dzisiejszy...poznaje siebie na nowo...wiem ze jest tez miejsce gdzie lecza ludzi współuzależnionych.....może udaj się do jakiegoś psychologa. Pozdrawiam i głowa do góry :)

zdjęcie użykownika magdalena24

Moja mam też walczy żeby zabrali tatę na przymusowe leczenie i choć ma już wyznaczoną datę za rok to nie dopuszcza do siebie tej myśli że ma się leczyć w takim miejscu. Przecież dla niego to wstyd.

zdjęcie użykownika magdalena24

ja również mam ostatnio problem z tym że mój chłopak chce nieraz napić się przy jakieś okazji piwa to mi to strasznie przeszkadza ale on tego nie rozumie

Potret użytkownika anonimowego

a ja mam do was pytanie , gdzie trzeba sie zglosic jesli jest sie swiadkiem naduzywania alkoholu w domu w ktorym jest 3 dzieci, a matka pije i bije je , nerwowo te dzieci juz maja psychike zepsuta przez nia, chcialabym tej rodzinie pomoc , wiec moje pytanie gdzie musze isc i to zglosic, zeby zabrali ja na przymusowe leczenie?????? dzieki z gory;)

zdjęcie użykownika Małgorzatka

Na przymusowe leczenie nie mam pojecia....ale mozesz to zglosic w pomocy społecznej....a oni juz wiedza chyba jak zadziałać. Nie ma za co dziekowac. Pozdrawiam

zdjęcie użykownika aniela8818

ok ;)

Potret użytkownika anonimowego

a ja dziś podjęłam decyzje że nie wpuszcze do mojego domu alkoholika...w ciągu pół roku 20 razy pił odchodził i przepraszał ale moje dzieci 3 dzieci,- 2 starszych dało mi siłę mówiąc mamo żyjesz w kłamstwie...on kłamie i obiecuje a potem pije...boje się jego grózb że mnie zabije ale płacić na bachory nie chce -to jego ostatnie słowa do mnie -potem zamknełam drzwi,nie odpisuje na głupie chamskie,wulgarne smsy-chce być silna dla moich dzieci bo są warte największej miłości i dobra a facet musi zniknąć...miłość jest ślepa i boli...

Potret użytkownika anonimowego

trzymam, kciuki bądź silna ... nie skazuj swoich dzieci na to na co skazała moja mama mnie i siostrę. Jestem już dorosłą kobietą, mam nadzieje, że niedługo założe rodzinę, ale do tej pory przez ponad 20 lat słyszałam jak ojciec obiecywał, że sie zmieni. nigdy sie nie zmienił a ja do dziś papiętam jak wyczekiwałam w domu, aż wróci, pamiętam jak cierpła mi skóra jak wchodził. Bo nie wiedziałam w jakim stanie wróci. Nawet jak był na leczeniu nic nie pomogło. Rozstań sie .... widzę jak moje koleżanki, które mają ojców alkoholików, ale matki miały na tyle odwagi żeby sie rozstać, żyją i radzą sobie a jak nie mogę poradzić sobie ja mając świadomość, że moja matka nadal z nim żyje, jak cierpi i jak sie zmieniła. Jestem z Tobą całym sercem. Pamiętaj Ty jesteś ważna i Twoje Bogu winne dzieci. Możecie żyć inaczej lepiej. Nie daj sie nabrać na prośby i obietnice zmian.... Może sie opamięta jak zostanie sam, ale ty już nie bedziesz chciała wracać do tego bagna, bo będziesz szczęśliwa tak jak twoje dzieci!!!!

Potret użytkownika anonimowego

czerp siłę z dzieci, one czasem są mądrzejsze od nas.powodzenia w postanowieniu, nie rezygnuj z niego.

Potret użytkownika anonimowego

witam
, mam pewien problem z sąsiadami. urządzają imprezy regularnie co tydzień, picie w towarzystwie dzieci jest dla nich normalne.
kilka razy prosiłam o cisze, i spokój ale to działa na nich jak "płachta na byka", wpadają w szał, klną, krzyczą itd.
2 tygodnie temu wezwaliśmy policję, ale nie otworzyli drzwi.
Co mam zrobić w takiej sytuacji? anonimowo zgłosić do Pomocy Społecznej czy jakąs oficjalną skargę?

proszę, niech mi ktoś doradzi co mam zrobić.
tak żyć się nie da... tutaj nikt nie reaguje, każdy udaje że nie widzi problemu.
Co mam zrobić....?

Potret użytkownika anonimowego

Madziu kochana....wizyta u psychologa to jak rozmowa z bardzo dobrą przyjaciółką, dobry specjalista poprowadzi tak rozmowę, a raczej Cię wysłucha, że ulży Ci się na duszy, a przede wszystkim doda otuchy i wiary w siebie. Jesteś wspaniała, zdolną kobietą, cały świat stoi przed Tobą otworem, pozdrawiam.

zdjęcie użykownika magdalena24

dziękuje za miłe słowa

Potret użytkownika anonimowego

alkoholizm to ciężka sprawa

Potret użytkownika anonimowego

Część jestem żoną alkoholika od dwudziestu lat ! Zawsze się za niego wstydziłam, pomagałam mu, prowadzałam na terapie i do lekarzy Wszystko było na mojej głowie dom, dzieci, praca itd! ale już teraz powiedziałam dość. Kiedy znowu się zaczął jego tydzień picia dzień i noc, a tu idą święta i jest dużo pracy i przygotowań! Myślicie, że to jedyny taki tydzień w naszym związku? Nie to następny z kolei, on zawsze znajdzie dobry moment na picie, nie myśli wtedy ani o mnie, ani o dzieciach i tak było zawsze. Jestem silną kobietą, zawsze sobie dawałam radę i teraz też dam, ale już stwierdziłam dlaczego ja mam się tak poświęcać jemu i udawać przed całą rodziną jak to jest słodko i super. Ja też potrzebuje od czasu do czasu męskiego wsparcia i ciepła, a nie zawsze ja muszę być tym wsparciem i opoką. MAM DOŚĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Postanowienie świąteczne i noworoczne rozwodzę się z nim, trudno i tak zmarnowałam dużo lat, a ja już mam 39, dzieci mnie popierają, mają dosyć pijanego ojca, który leży całymi dniami śmierdzący, pijany, który się nimi nie interesuje .!!!!!!!!!!!!!!!!

Potret użytkownika anonimowego

Twoja sytuacja jest mi bardzo bliska mam dwoje dzieci i też składam pozew do sądu o rozwód. Nie można tak dłużej żyć, mam przecież dla kogo. Nie poddawaj się. Czego i sobie życzę.

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Masz racje!! Twoje dzieci i tak swoje już przez to wycierpiały. Wiem co o tym, bo pochodzę z rodziny alkoholowej. I teraz w życiu dorosłym mam problemy przez to, że miałam takie trudne dzieciństwo. A Ty na pewno nie zasługujesz na takie życie! Bo przez to że on pije stałaś się współuzależniona i stąd twoje zachowanie wobec męża.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

Potret użytkownika anonimowego

Witam serdecznie.
Przypadkowo znalazłam tą stronkę. Ten temat dotyczy także mojej rodziny.
Jestem prawie 27 lat po ślubie, a z tego 14 lat to pijaństwo mojego męża.
Mam już tego dość, każdy weekend pijany. Nie wiem co robić.
Oto najnowszy przypadek z mojego życia;
Wczoraj była Wigilia, czas radosny, świąteczny zdawałoby się, a jednak nie.
Mąż po południu zaczął pić, a podczas Wigilii urządził awanturę praktycznie o nic.
Bo akurat przypomniało mu się, że nie ma w domu płyty DVD ze ślubu naszej córki, którą nota bene pożyczyłam mojej siostrze do obejrzenia 2 m-ce temu. A z racji tego, że ona mieszka daleko ode mnie, to płytę odda w późniejszym terminie.
Wydawałoby się, że w Wigilię powinno się słuchać kolęd, ale jak widać nie każdy tak myśli. Awantura była na 102. Smażyłam ryby, okno było otwarte, a on drze się na całe gardło. Starałam się zachować zimną krew i nie odzywać, bo pijak i tak nie zrozumie. Miałam już dosyć świąt. Ale zasiedliśmy z córką do Wigilii. W taki dzień wypadają też jej imieniny. Mąż ani o tym nie pamiętał. A życzenia które jej złożył to brzmiały następująco "umyj sobie samochód". Następnie odszedł od stołu wziął butelkę wódki z barku, poszedł do kuchni i sam to wypił. Córka się popłakała.
Następnie pijak zasnął. Po godzinie przyjechała z życzeniami druga córka ze swoim mężem. Zastała znajomy widok i nic więcej nie trzeba było mówić.
Potem po godzinie czy półtorej pijak wstał i rozpoczął awanturę na nowo.
Zięć wziął nas w obronę to mąż powiedział, że wcale nie muszą do nas przyjeżdżać. Nawracał w kółko to samo. A zięć powiedział, że jeżeli ta płyta jest dla niego najważniejsza to może mu to zaraz jeszcze raz nagrać. A on swoje trzy po trzy. Pijacki bełkot.
W nocy wszędzie zaświecone światła, telewizor gra, a on śpi. Ja wstaję i gaszę.
Nie odzywa się do mnie i starszej córki, bo jest strasznie obrażony.
Przynajmniej spokój w domu.
Tak dłużej nie da się żyć. Co mam robić, bo życie z alkoholikiem to wieczna gehenna. Jesteśmy już tak nerwowe, że chyba więcej nie można. Co robić?
Myślę o rozwodzie. Ale musiałabym ja się gdzieś wynieść, bo on nie odejdzie.
Mamy mieszkanie własnościowe. Proszę, pomóżcie i podpowiedzcie jak przetrwać.
Ryba,

Potret użytkownika anonimowego

Ja też mam problem z pijącym partnerem, za każdym razem uważałam to za incydent. Nie wierzyłam, że to alkoholizm dopóki nie zaczęły się awantury po nocy po pijanemu, bicie mnie i poniżanie! Nigdy nie mogę na niego liczyć, bo nie wiem o której godzinie i w jakim stanie wróci. Mamy 2,5 letnią córeczkę, niedawno zaczęłam pracować i zamartwiam się czy ją odbierze z przedszkola i w jakim stanie. Boję się wracać do domu jak jest pijany. Czasami go tak nienawidzę. Wierzę, że się opamięta dla mnie i dziecka, ale nie wiem czy długo wytrzymam. Nawet nie mam siły płakać i oszukiwać samej siebie, ale nie jestem w stanie utrzymać się z córką za to co zarabiam. Potrafiłabym wszystko wybaczyć, każde uderzenie, wszystko tylko żeby się zmienił, ale on nie uważa się za alkoholika. Czy tak ciężko poznać mężczyznę odpowiedzialnego nienadużywającego alkoholu??!!!!!

Potret użytkownika anonimowego

Odejdź od niego, bo on się już nie zmieni. Ja też tak naiwnie sądziłam przez kilkanaście lat! I tylko było gorzej! Na początku nie będzie łatwo, ale w końcu poczujesz się wolna! Oszczędzisz córeczce przykrych przeżyć. Powodzenia!

Potret użytkownika anonimowego

My kobiety tkwimy w takich związkach dla dobra dzieci i ze strachu, że nie damy same sobie rady albo łudzimy, że się coś zmieni, zrozumie przestanie pić, ale to nie następuje, a my jesteśmy dalej same. Wiem, bo mam taką sytuację i cały czas zbieram siły żeby odejść, ale jakoś do tej pory tkwię w tym. Jak walczyć samemu ciężko być samotną matką utrzymać za 1200 mieszkanie (wynajęte ), zrobić opłaty, kupić jedzenie i zapłacić za opiekę nad dzieckiem, gdy jest się w pracy. Dlatego lepiej się męczyć i okłamywać, że coś się zmieni.

Potret użytkownika anonimowego

Witam.
Czytając te komentarze myślę ile my kobiety, mężów alkoholików musimy znosić ale doszłam do wniosku, iż nie warto poświęcać życia dla alkoholika, ponieważ nigdy nie będzie to docenione- ale co możemy zrobić.???!!!
Mój mąż pije od 15 lat i tyleż samo jesteśmy po ślubie. Rok temu wniosłam sprawę do prokuratury o przymusowe leczenie, które odbył pół roku później. Oczywiście nie było to wszystko takie proste, jednak przez parę miesięcy był zupełnie innym człowiekiem. Obie z córką trochę odetchnęłyśmy z ulgą, lecz to trwało zbyt krótko, bo obecnie znów pije i to dużo a przy tym strasznie nas wyzywa i obraża. W Wigilię też był pijany i nawet się opłatkiem nie połamał nie mówiąc o życzeniach.
Obecnie myślę o założeniu sprawy o alimenty może choć tyle pomoże w wychowaniu dziecka, ale nie wiem czy to dobry pomysł i coś to pomoże, gdyż nic na niego nie działa.

Potret użytkownika anonimowego

użytkownik anonimowy Witam,
z przerażeniem zdałam sobie ostatnio sprawę z tego, jak dalece mój mąż jest już uzależniony od alkoholu. Nie ma dnia, żeby czegoś się nie napił. I choć nie robi awantur, codziennie jest na rauszu. Mamy dorosłą córkę, która wyprowadziła się z domu, bo nie mogła znieść wyglądu pijanego ojca. Ja jestem strzępkiem nerwów i mimo dobrej pracy, nie jestem w stanie cieszyć się czymkolwiek. Chyba oszaleję.

Potret użytkownika anonimowego

To i tak jesteś w trochę lepszej sytuacji niż ja, bo ja nie mogę znaleźć pracy i nikt mi nie chce pomóc, gdyż nie wierzą, iż moje życie jest wielką męczarnią. A mamy podobny problem i też mam jedną córkę, która powiedziała, że nienawidzi swojego ojca i nigdy mu tego nie wybaczy i jestem o krok od załamania.

Potret użytkownika anonimowego

Ja mam dwie córki 15-sto i 13-sto letnią, a za dwa dni termin porodu. Jesteśmy ze sobą 16 lat ,od pięciu lat pije tak konkretnie. Wigilia było miło, choć bez kieliszka z bratem się nie obyło. Za to sylwester był super wyszedł o 21.30 na godzinkę, stwierdził ja by się coś działo to dzwoń, wrócił następnego dnia o 13.40 pijany w trzy .....Zostawia nas zawsze w takich chwilach, kiedy najbardziej go potrzebujemy. Mam jeszcze trochę wiary, że jak urodzi się maleństwo opamięta się. Pozdrawiam nie dajmy się, musimy być silne.

Potret użytkownika anonimowego

Jesteśmy bardzo głupie i naiwne my kobiety sadzać, że kędyś to się zmieni, że może przestanie pić, bić nas i latać z kolegami na chlanie. Nigdy ale to przenigdy nic się nie zmieni, tak, zmieni się tylko to, że my żony alkoholików będziemy mieć silną nerwicę, a nasze dzieci będą mieć do nas żal, że nic z tym nie zrobiłyśmy i tak zleci nam młodość na płaczu, gojeniu się siniaków po tym jak nas pobije bez żadnej przyczyny, bo przyszedł w nocy pijany. Bądźmy silne, odchodźmy od takiego życia, od takich mężów. Ja tak mam i obudziłam się z tego koszmaru. My jesteśmy wartościowe, silne kobiety, a że oni nie słuchają nas, to niech ginom ze swoimi kolegami i wódce. Ja mam dosyć ja będę żyła w spokoju bez picia, bez stresu. Bądźmy silne oni są nie warci naszych starań, proszenia, naszej miłości, oni myślą jaką wymysleć wymówkę żeby uciec z domu i nachlać się z kolegami. Nam też coś należy się od życia, czyli ..........b y ć s z c z e s l i w ą w r a z z m o i m i d z i e ć m i
żona alkoholika, buziaczki powodzenia.

Potret użytkownika anonimowego

Nie, Twój mąż się już nie opamięta. Dla pijącego alkoholika alkohol zawsze będzie najważniejszy. Pomyśl o sobie, o terapii. Będzie Ci o wiele łatwiej wesprzeć dzieci, kiedy poradzisz sobie ze swoimi emocjami. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

Potret użytkownika anonimowego

Też tak myślę, mam ten sam problem i wiem, że alkohol pierwszy będzie dla niego.

Potret użytkownika anonimowego

Potwierdzam to co piszesz, wódka jest najlepszą przyjaciółką dla alkoholika nigdy go nie zdradzi, zawsze jest na wyciągniecie ręki. Nie chodzi do pracy, wszystko wybaczy.

Potret użytkownika anonimowego

W moim przypadku to moja narzeczona ma problem z alkoholem. Nie jest tak ogromny jak wspomniane tutaj, ale dzień w dzień jest na lekkim rauszu (czasami na dużym). Wykorzystuje każdą sposobność jak mnie nie ma w pobliżu, do tego żeby się napić - chowa się z tym mimo, iż wie że ja tak naprawdę wiem kiedy wypije (tego się nie da zamaskować). Zawsze jak znajduje butelkę to tylko się uśmiecha. Zawsze wracając z pracy do domu nie wiem w jakim stanie ją zastane :( Twierdzi, że staram się ją szpiegować, bo czasami skradam się i ją podpatruje, albo znajduje butelki i mówi wtedy, że to tym bardziej zmusza ją do picia niż do przestania (dla mnie to są bzdury). Czasami stara się wytłumaczyć swoje picie jakimiś drobnymi nieporozumieniami między nami - obwinia mnie. Czy da się to jakoś naprawić? Dodam, że już wielokrotnie obiecywała i nie dotrzymywała obietnic.

Potret użytkownika anonimowego

Wiem, że to co piszę jest straszne ale muszę Cię ostrzec, nie wierz w obietnice swojej narzeczonej, bo to tylko puste słowa. Pomóc jej może jedynie terapia i to pod warunkiem, że będzie tego chciała ona sama a nie ty. Wiem co mówię, żyję z alkoholikiem i wiem na czym ta choroba polega. To straszne ale prawdziwe. Życzę wytrwałości i powodzenia.

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Ja też mam problem z pijącym mężem. Do tej pory nie docierało do mnie, że mój mąż jest nałogowym alkoholikiem, ale ileż się można okłamywać. Jestem już zmęczona kontrolowaniem szukaniem butelek, błaganiem, proszeniem, płaczem. Jesteśmy 10 lat po ślubie i 9-letnią córeczkę. Boli mnie serce, nie wiem co mam robić? Dałam Mu czas do wakacji jak nie zrobi coś z piciem odchodzę. Nie chcę tego, wiem jak ważna jest rodzina, jestem w stanie mu pomóc, wspierać w leczeniu, tylko żeby chciał. Wiem, że nieliczni wychodzą z tego, ale zanim wyjdą muszą dostać porządnego kopa od życia, może tym kopem będzie odejście. Córka jest dla mnie najważniejsza wiem, że kocha ojca ale jak będzie dalej nie wiem. Boję się, zwyczajnie się boje.

Potret użytkownika anonimowego

Witam i pozdrawiam. Historia zupełnie jak moja. Też jestem 10 lat po ślubie. Reszta zupełnie jak u Ciebie do wczoraj, gdzie mój ślubny próbował popełnić samobójstwo i trafił na odtrucie , ale co będzie jak wyjdzie? Dzisiaj zaniosłam mu rzeczy i jedyne co chciał to 2 paczki papierosów. .Mnie już chyba robi się wszystko jedno i nie mam siły walczyć o niego i o małżeństwo.

Potret użytkownika anonimowego

Przykro mówić: Panie mają racje. Ja osobiście tej choroby doświadczam. U nas było chyba wszystko: kochanie nad życie, dobre życie, kłótnie, awantury, Blue Taxi:(: x20?.....Izbax4, demolka, sąsiedzi, zmarnowane życie....i wiele innych.........
Nikt z "naszej branży" nie wypowiada się-typowe. Mam jednak promyk nadziei w postaci mojej Żony i dla niej z tego staram się wyjść - i wyjdę.
Pozdrawiam Krzychu
PS. Nie mógłbym sobie wyobrazić życia bez mojej Żony - może w ten sposób do tego pustego łba coś przemówiło.

Potret użytkownika anonimowego

Ja anonimowy alkoholik dobrze znający problemy związane z alkoholizmem radziłbym jak najszybciej zerwać z alkoholikiem, bo to jest daremny trud i męczarnia żyć w tym problemie, a życie można sobie ułożyć, bo jest piękne.

Potret użytkownika anonimowego

To prawda życie z alkoholikiem to porażka powinno się je przerwać, ale gdzie odejść do brata alberta. To może lepiej zacząć terapie osoby współuzależnionej, chociaż tyle sobie pomoc i swoim dzieciom może pomogłoby to odnaleźć trochę siebie.

zdjęcie użykownika Miki 28

Czytam to forum i niestety muszę przyznać, że każdy kto żyje z alkoholikiem pod wspólnym dachem popełnia te same błędy. Piszę też o sobie. W moim domu od dzieciństwa był alkohol. Kiedyś większość kłótni o to spadało na mamę dziś dotyczą także mnie. 11 lat temu rodzice się rozstali. Z mamą nie miałam dobrych stosunków więc wyprowadziłam się z ojcem. Mój ojciec pił na początku od czasu do czasu. Niestety przeprowadziliśmy się w takie miejsce gdzie były dobre warunki aby jego nałóg mógł się rozwijać. Byłam wtedy w liceum. Zaczęło mnie to wtedy przerastać bo ojciec coraz częściej zaglądał do kieliszka. Ale jakoś się żyło. Najgorszy okres nastał gdy zamieszkałam razem z moim teraźniejszym mężem pod wspólnym dachem z moim ojcem. Ojciec nie miał oto pretensji tylko dało mu to przyzwolenie do jeszcze częstszego picia. Mój mąż pije naprawdę okazjonalnie, a czasem nawet z tego rezygnuje, gdyż ma podobne doświadczenia. Zaczął nam również robić rożne świństwa. Jak wyjeżdżaliśmy do rodziny to upijał się do nieprzytomności zostawiał otwarte drzwi do mieszkania na oścież tak, że wystarczyło tylko wejść i okraść całe mieszkanie. Jak kłóciłam się z nim o to śmiał mi się w twarz i mówił, że przecież nikt nic nie ukradł. To było straszne bo wykańczało nas to psychicznie. Cały czas była obawa, że spali mieszkanie, okradną nas. A on sobie nic z tego nie robił jak dziecko. Tylko się z nas śmiał. Wkrótce musieliśmy się przeprowadzić do innego mieszkania bo właściciel byłego go sprzedawał. Wtedy zrobiliśmy straszny błąd, że wzięliśmy go ze sobą. Miałam wielkie poczucie winy, aby go zostawić. Ojciec miedzy czasie zapisał mi działkę za którą czułam się zobowiązana aby się nim zająć. Wkrótce stała się moją zmorą. Ojciec stwierdził, że teraz może robić co chce a ja mu muszę zapewnić byt. Dziś jestem rok po ślubie i jestem w 9 m-cu ciąży. Myślałam, że zmieni się i zmieni mu się również nastawienie do mnie i stanie się spokojniejszy. Niestety alkoholicy nie zmieniają się. Prędzej, przed ciążą nie miałam odwagi aby mu powiedzieć, że jeśli nie przestanie pić będzie musiał się wyprowadzić. Teraz jak mu to powiedziałam to zaczął mnie straszyć, że zrezygnuje z pracy a wszystkie jego rachunki będę musiała opłacać ja. Nie zważał uwagi na mój stan na nic. Cały czas przysrywał, że kiedyś kobiety w polu rodziły a ja tyle szumu robię. Jednak ja zostałam przy swoim i zagroziłam mu, że jak będzie trzeba to zmienimy zamki jak nie przestanie pić a wyprowadzić się nie będzie chciał. Teraz trochę się to wszystko uspokoiło, ale z mężem czekamy aż znowu coś wybuchnie. Niedawno dowiedzieliśmy się, że jak nie pije to nam, a właściwie mojemu mężowi złą opinie wyrabia. Rozmawia o nim z moim sąsiadem i opowiada jaki mój mąż jest straszny, oczernia go, potem przychodzi do nas i opowiada nam co sąsiad o moim mężu mówił. To jest straszne my wzięliśmy go pod wspólny dach a on takich przykrości nam robi. Najgorszy błąd który popełniamy wszyscy co żyjemy z alkoholikami to współczucie i żal jak w sobie mamy. Zbyt dużo miłości i przebaczenia dla tych ludzi w nas siedzi. Niby to dobre cechy ale to one sprawiają, że oni nas tak wykorzystują, że wybaczamy im tyle błędów i pozwalamy im na nowe. Wiem, ze moja historia w porównaniu do innych nie jest wcale taka straszna ale to ona sprawiła, że kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez mojego ojca pod wspólnym dachem a dziś jest odwrotnie, nie wyobrażam sobie aby mój ojciec jak pójdziemy w końcu na swoje poszedł z nami. Taki człowiek jest nieobliczalny, nigdy nie wiem kiedy się wszystko zmieni, czego nowego się dowiem, co jeszcze moja rodzina będzie musiała znosić. Nie chcę aby moje dziecko musiało patrzeć na pijanego dziadka tak samo jak ja na ojca. Pamiętajcie czasami lepiej jest aby alkoholik się stoczył sam i musiał się w końcu martwić sam o siebie, A nie jego rodzina: co znowu się z nim dzieje, czy nie zamarznie, czy ktoś go nie napadnie. Rachunki muszę coś zrobić aby je opłacić on przecież wszystko przepija itd. Na końcu on nie martwi się już o nic (może oto jak ma podprowadzić nam drobne na alkohol) a my martwimy się o wszystko. Jeśli w rodzinie pojawia się kolejne dziecko, a ojcem jest alkoholik to nie można czekać że coś się zmieni, bo na lepsze na pewno nie. Trzeba zrobić wszystko aby kolejne dziecko nie musiało żyć z tym człowiekiem. Nie ma na co czekać. Jeśli będzie chciał się zmienić i odzyskać rodzinę to to zrobi. Weźmie się w garść i zawalczy o was. Zostając przy nim skazujecie nowego człowieka na straszny stres a być może i niebezpieczeństwo, gdyż taka osoba może stać się bardziej nerwowa (nowe wydatki, mało pieniędzy itd..) Wiem, że to wszystko tak łatwo się piszę, a co innego jest w życiu, ale spójrzcie na swoje dzieci ile jeszcze muszą znieść, ile muszą jeszcze łez wypłakać abyście w końcu powiedzieli DOŚĆ!!! Każda z nas jest o wiele więcej warta niż Ci ludzie nam wmawiają. Oni tak się ratują przed opuszczeniem, poniżają nas, straszą, biją aby znowu wyszło na ich. Wiem tylko jedno trzeba coś z tym zacząć robić, bo samo się nic nie zmieni.

Potret użytkownika anonimowego

To wszystko takie trudne. Każdy dzień przynosi nadzieję, a zaraz potem znowu ból, zawód porażka. Wiem, że życie z alkoholikiem jest trudne ale może nadejdzie ten dzień, że nie będzie już porażki Przecież zdarzają się takie przypadki. Nie chcę tak odchodzić, chcę mieć pewność, że spróbowałam wszystkiego żeby ratować rodzinę, a czy to się uda sam Bóg o tym wie. Nie wiem tylko na ile i jak długo starczy mi sił.

Potret użytkownika anonimowego

Mój mąż chla od 20lat, na początku były to weekendy, święta. Obecnie jest to dzień w dzień. Jestem tym wszystkim osaczona. Mam dość. Dzieci cierpią razem ze mną .....nie chce mi się żyć.

MM

Potret użytkownika anonimowego

Do MM.Nie poddawaj się masz dla kogo żyć. Nie możesz tak mówić i myśleć tak nie wolno. Nie ukrywam, że ja czasami tak myślę ale zaraz myślę o mojej córeczce, ona na to nie zasługuje. Jakoś się musi ułożyć, cóż więcej mogę Ci powiedzieć, głowa do góry. Jak to moja córka mówi, musimy być "twardymi babkami". Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Witam jestem na tej stronie całkiem przypadkiem ale ten problem dotyczy równie mojej rodziny. Od kilku lat mój ojciec pije, dzień w dien wcześniej nikt nie zwracał na to uwagi, bo na początku były to 2-3 piwka dziennie lecz z czasem problem zaczął się zwiększa zaczęły się awantury w domu.Później obiecywał, że pozwoli sobie pomoc aby wygrać z nałogi ale na próżno, bo po paru dniach przemiany było tak samo. Moja mama ma już tego dość ja również na dodatek w moim prywatnym życiu nic mi nie wychodzi, obawiam się, że popadnę w depresje i nie zdołam pomoc ojcu chodź tak bardzo tego chce. Widzą moją bezsilność mam coraz mniej chęci do życia.

Potret użytkownika anonimowego

Witam.
Wypowiada się tutaj wiele kobiet, które są silne i poradziły sobie z problemem. Więc proszę o radę. Mój ojciec jest alkoholikiem. Pił od zawsze. Ale za każdym razem posuwa się coraz dalej. Wstydzę się za niego ja, mój brat i mama. Pije tygodniami, nawet miesiącami nie trzeźwiejąc. Nie robi dużych awantur ale wykańcza nas psychicznie. Każda praca jaką łaskawie podejmie (bo pracować nie ma ochoty) kończy się tym, że go zwolnią, bo się upije i nie pójdzie. Mama chodziła z nim na terapie, tzn. próbowała, bo on już na początku tracił chęci, bo się wstydził. Mam 21 lat, brat 19. Dodam, że jak ojciec pracuje to rzadko kiedy da kasę na jakieś rachunki, zazwyczaj cała wypłata idzie na niego, bo dla nas nigdy nie ma. Mama z jednej pensji musi utrzymać mieszkanie, nas i jeszcze gotować mu obiadki. Nie chcę tak żyć i nie chcę żeby mama się tak męczyła. Boje się że jak się wyprowadzę to ona sama sobie nie poradzi, albo że coś jej się stanie. Rozmawiałam z nią o rozwodzie, ale ona na to "gdzie my pójdziemy?" będziemy mieszkać razem z nim w jednym mieszkaniu bo nie stać nas na zapewnienie mu mieszkania zastępczego. On będzie wtedy tylko się mścił i robił na złość." Proszę o radę. Co można zrobić? Czy rzeczywiście musiałby mieszkać z nami? Może ktoś ma za sobą podobne historie albo zna się na prawie i potrafi pomóc.
Proszę o pomoc
Z góry dziękuję. Nika

Potret użytkownika anonimowego

Nie jestem specjalistą, więc moja rada na pewno nie będzie fachowa, ale może coś się z niej przyda.
Tak się zastanawiam nad tym mieszkaniem, czy to jest wasze czy wynajmujecie?? Jeśli Wasze to będzie trochę trudniej, bo zawsze pozostaje współwłasność, ale jeśli nie to może jedynym wyjściem jest wyprowadzka bez jego wiedzy, albo w taki sposób aby nie wiedział gdzie chcecie się wyprowadzić.
Jesteście dorosłymi ludźmi możecie pomóc mamie i wziąć ją pod swoje skrzydła. W trójkę podjąć pracę i wynająć mieszkanie. W innym przypadku, jeśli mieszkanie jest wasze, to sprawa naprawdę nie jest ciekawa. Trudniej takiego człowieka pozbyć się z takiego mieszkania, bo on uważa, że wszystko mu się należy i do wszystkiego ma prawo. Może powinniście skontaktować się z grupami wsparcia AA, oni na pewno mają znajomych prawników, którzy mogą wam coś poradzić, sądzę, że opłat za takie rady nie będą pobierać. Albo grupy wsparcia dla współuzależnionych też mogą Wam pomóc, bo ludzie mają podobne doświadczenia.

Potret użytkownika anonimowego

Witam mam 25 lat i jestem w 6 miesiącu ciąży. Mój mąż pije. Jego pijaństwo wygląda tak, że pije on przez 3 lub 4 dni i później jest kilka dni spokoju. To trwa od jakiegoś czasu. Moja teściowa zgłosiła już go na leczenie. Kocham go i wiem, że on mnie też kocha. On ma problem do którego nie chce się przyznać. Ja chce walczyć o naszą rodzinę. Mój mąż nie wie jeszcze i skierowaniu na leczenie. Mam nadzieję, że gdy się dowie nie podda się i będzie chciał o nas walczyć- o mnie i dziecko. Co mogę jeszcze zrobić, aby pomóc mu wyjść z nałogu? Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Niektórzy mają wsparcie w teściowych, ja nie mam. Dosyć teraz ma zaskok pije od czwartku chyba odejdę, walczę od 14 lat z jego pijaństwem, myślę o popełnieniu samobójstwa. Mam dosyć, pije codziennie, a zaskoki miał co pół roku, później co miesiąc, a teraz co miesiąc.

Potret użytkownika anonimowego

Nie chciałabym nikogo komentować, bo znajduje się w podobnych sytuacjach jak państwo. Tą stronę znalazłam przypadkowo. Czytając wasze problemy poczułam, że nie jestem sama. W mojej rodzinie alkoholizm jest normą. Alkoholikami są już dwie osoby, a dwóm kolejnym osobom mało nie brakuje. Pozostałe osoby, które nie piją są bardzo nerwowe. Nie ma co się dziwić, bo w domu są ciągle awantury. Ja osobiście sobie z tym nie radzę. Prosiłam już o pomoc Dzielnicowego, ale on zbytnio nie pomógł. Nie wiem co robić! Chcę pomóc sobie i innym.

Potret użytkownika anonimowego

Ja mam podobną sytuację. W mojej rodzinie też jest dwóch alkoholików. Mąż i syn. Nie wiem co dalej robić, w domu jest jeszcze troje dzieci w wieku 6 9 i 12 lat.

Potret użytkownika anonimowego

Ja też trafiłam tu przypadkiem, a tak naprawdę szukam w internecie jakiejś pomocy. Mam już 58 lat a mój brat 53 i jest alkoholikiem. Problem alkoholowy miał też mój ojciec, więc zawsze miałam ogromne opory, żeby tylko nie być w takiej rodzinie. Po śmierci rodziców a zwłaszcza Mamy, mój brat zamieszkał ze mną, mimo że miał swoje mieszkanie. Myślałam,że jak będę miała go na oku, to jakoś poradzimy sobie z tym problemem. Jak mieszkał sam, to miał ciągi tygodniowe, jeździł samochodem po pijaku itd. Brat ma dobrą pracę, dobrze zarabia, dobry samochód itd. i taką prace, że jak do tej pory pozwalają mu na przerwy tygodniowe. Kiedyś zdarzało się to raz na miesiąc czy dwa a teraz nawet co 2 tygodnie. Pije przez tydzień, sam, zamyka się w pokoju, pije i śpi. Jak skończy zapas to do sklepu po nowy. Przez te wszystkie lata jak strażniczka pilnowałam, nie pozwalałam sobie na wyjazdy urlopowe, bo jak tylko mnie nie było on pił. Straciłam znajomych, przyjaciół, po prostu przegrałam swoje prywatne życie. Teraz dociera do mnie, że źle zrobiłam, ale nie widzę wyjścia. Jak każę mu opuścić mieszkanie to wiem, że stracę brata, a jest nas tylko dwoje. Jeśli czegoś nie zrobię, to ta sytuacja będzie się powtarzała coraz częściej. To jest już obłęd, tak się nie da żyć. Ratunku.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Alkoholizm w rodzinie, kłopotyw związku - jak sobie z tym poradzić?
Jestem żonatym mężczyzną. Od ponad 2 lat żyłem w nieformalnym związku z drugą kobietą. Byłem i jestem w niej ...
Jestem dwudziestolatką. Od pewnego czasu bardzo się zmieniłam - mało jest rzeczy, które by mnie cieszyły, ...
Witam. Mam 26 lat jestem żoną i mamą trójki dzieci. Od pół roku mój mąż pracuje 300 km od domu, widzimy się raz na ...
Witam. Piszę, bo już siebie nienawidzę i nie mogę patrzeć, jak nienawidzi mnie mój mąż. Mam fatalne zachowania ...
Witam:(Mam 24 lata. Mężczyzna, z którym byłam, ma 32 lata. Poznaliśmy się zupełnie przypadkowo. 11 września ...
Mam 17 lat, mój chłopak ma 22, jesteśmy ze sobą dopiero od pól roku. Nie daje mi spokoju jego przeszłość - miał ...
Witam serdecznie, mam 24 lata w tym roku skończyłam studia, jednak nie byłam w stanie napisać pracy magisterskiej, ...
Witam. Mam na imię Ula, mam 17 lat. Od prawie 3 lat marzę o śmierci. Nie wiem jak dokładnie to wytłumaczyć. Nie boję ...
Witam, Mam 15 lat. Jestem w rodzinie zastępczej od drugiego roku życia. Zaczęło się w szkole podstawowej. Zawsze ...
Witam, mam 21 lat i chciałabym uzyskać poradę, dlaczego nie mogę zatrzymać mężczyzny na dłużej? Moje związki trwają ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica