- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Bezsenność, zmęczenie, lęk - czy to jakaś choroba?
Bezsenność, zmęczenie, lęk - czy to jakaś choroba?
Mam 19 lat, mieszkam z narzeczonym, opiekuję się 3-letnią siostrą, mama ciągle pracuje. Moja mama zawsze dużo pracowała, nigdy nie miała czasu... Teraz, gdy pojawiła się siostra, już prawie wcale nie rozmawiamy. Ciągle się zastanawiam czy to dobry pomysł, że wyprowadziłam się od mamy... Na samym początku byłam zazdrosna o siostrę teraz widzę, że dla niej mama też nie ma czasu. Nie wiem, czy to ma jakiś wpływ na moje dolegliwości, ale wolę napisać.
Wracając do moich problemów: bezsennośc lub sennośc na przemian, silny ból w okolicach skroni i z tyłu głowy, zmęczenie bez powodu, niska temperatura ciała (obecnie 35,2), bardzo częste zmiany nastroju (w jednej chwili śmieję się, a za chwilę płaczę bez większego powodu, czasami też wpadam w szał i mam lęki...)
Mam nadzieję, że mi państwo pomogą. Z góry dziękuję.
Witam serdecznie,
Bóle głowy w okolicach skroni to częsty objaw napięciowych bólów głowy, które mogą być związane z przemęczeniem i depresją. Na depresję mogą również wskazywać takie objawy, jak zaburzenia snu, poczucie braku energii, drażliwość. Łagodną depresję można leczyć wyłącznie przy pomocy psychoterapii, w leczeniu umiarkowanej depresji konieczne jest włączenie leków przeciwdepresyjnych.
Proponuję, abyś skorzystała z konsultacji psychiatry i zapisała się do psychologa. Z Twojego opisu wynika, że znajdujesz się w trudnej sytuacji, w której powinnaś skorzystać z profesjonalnego wsparcia. Możesz skorzystać z bezpłatnej pomocy - wystarczy zadzwonić do najbliższej poradni zdrowia psychicznego i umówić się na wizytę.
Serdecznie pozdrawiam








Witam! Mam 24 lata, podejzewam , ze choruje na przewlekly lek oraz derealizacje. Pierwszy napad leku mialam 6 lat temu,kiedy to z moimi kolezankami siedzialam na dworze w piekny letni dzien i nagle zaczolo mi sie krecic w glowie, poczucie ze serce mi nie bije co bylo absurdalne i najgorsze utrzymujace sie po dzis dzien uczucie dlawienie, niemozliwosc przelykania sliny, wspomne ze w wieku dzieciecym dlawilam sie ponad 3 razy landrynkami w skutek tego do dnia dzisiejszego nie moge przelykac zadnych tabletek. Wracajac do lekow... po godzinnym ataku wrocilam do realnosci, przez 2 miesiace czulam sie dobrze zapomnialam o wydazeniu sprzed 2 miesiecy, kiedy to w szkole w normalnej sytulacji idac na zajecia lekcyjne zaczelam znowu sie dlawic, uczucie goraca zawroty glowy , poczucie nierealnosci otoczenia, po 20 min minelo, i tak od tamtej pory co jakis czas napady leku pojawialy sie, wszegulnosci przed zasniecie. Najlepsza metoda na odwrucenie uwagi bylo zajecie sie czyms co wymagalo skupienie i przechodzilo. Czasami napady leku mialy miejsce w kinie, teatrze przed telewizorem badz kiedy zastanawialam sie nad zyciem i calym jego sensem. Musze dodac, ze bylam w bardzo burzliwym zwiazku przez 5 lat ktoremu poswiecilam duzo energi, nerow, czasami stres byl ogromny. W momentach stresowych badz stesojacych napady leku nigdy nie wystepowaly lecz ustepowaly. Np. siedzac przed telewizorem, zastanawiajac sie nad calym zyciem zaczynalam sie dlawic, pocic to okropne uczucie nierealnosci, strach przed tym co czuje, ale dostaje tel. od mojego partnera, zebym przyszla w to miejsce bo musimy porozmawiac bo cos sie stalo i wszystko przechodzilo. Zakonczylam ten zwiazek prawie 2 lata temu epizody napadu leku byly ale krotkie, potrafilam odwrucic swoja uwage od tego okropnego uczuciach. Pol roku po zakonczeniu zwiazku postanowilam wyjechac do Szkocji do mojej siostry w ramach wakacji, odpoczynku. Znalazlam tu prace, a wniej milosc swojego zycia. Wszystko bylo wspaniale, eksytujace , ataki leku znikly na 8 miesiecy. Czulam , ze wkoncu zyje. Kiedy to w pracy zaczely sie glupie mysli, niezrozumienie swiata, istnienia ludzkiego, patrzylam na kolezanki pracujace tuz obok mnie i nie moglam zrozumiec jak one potrafia sie cieszyc z takiego zycia, praca do dzieci, codziennie to samo, monotonia zycia zaczela mnie przerazac, wiec zaczely sie ataki leku niemozliwosc przelykania uczucie nierelanosci i bezcelowosci istnienie. te uczucia towazyszyly mi tylko w pracy w domu odnajdywalam swoj azyl tu wszystko mialo sens i bylo przyjemne taki stan utrzymywal sie przez miesiac musze potkreslic, ze te okropne wuczuciala wracaly tylko w pracy w miejscu gdzie mialam czas na myslenie w domu ustepowaly. Przyszedl taki dzien pamietam dokladnie byl to piatek , mielismy zaplanowane z moim partnerem wyjscie so klubu nocnego ze znajomymi ktorymi wydujemy sie kazdego tygodnia. W pracy pzrechodzilam katusze. Dlawienie, poczucie besenu istienie, niezrozumienie wszystkiego i pojawiajace sie pytanie DLACZEGO?????? po skonczeniu pracy nie czulam sie lepiej, przyjechalam do domu, dom juz nie bym moim azylem, dom nie mial sensu. Dodam jeszcze ze w ciagu tego miesiaca ktory opisalam gdzie napady leku byly bardzo silne, panicznie balam sie smierci moich najblizszych, wiedzilam ze kiedys umra, ta wizja paralizowala mnie nie moglam cieszyc sie zyciem bo wiedzilam ze to sie stanie. Te mysli pociagly za soba zastanawianie sie nad sensem istnienia. Po co to wszystko jak i tak umrzemy. Do dzisdnia tak mam zastanawiam sie caly czas na tym po co my zyjemy, po co staramy sie o rzeczy majatkowe, po co robimy prace domowe jak to nikogo nie interesuje. Czuje sie jak bym byla robotem sworzonym do wykonywania tych glupich rzeczy, zeby zajac sobie czas a
i tak predzej czy puzneij wszyscy umrzemy. Nie odczuwam juz leku, jedynie zobojetnienie, niechec do zycia i niezrozumienie jego. Patrze na ludzi i mysle jacy oni sa szczesciaze z epotrafia sie cieszyc takim zyciem ktore ja uwazam za plytkie i bezsensowne. Bylam u lekarza dostalam leki antydepresyjne MITRAZAPINE. nie czuje poprawy czuje sie tak samo. biore je od 10 dni pewnie to za krotko by spodziewac sie jakiegos rezultatu. Nie wiem dlaczego tak mi sie stalo moze to pzrez nude, pzrez monotonie ktorej sie panicznie balam, w Polsce mialam zycie zagmatwane, w pelnym stresie tu odzylam spokuj, ktory mysle teraz mnie przerazil. Obecnie jestm na zwolnieniu lekarkim bo nie jestm wstanie wrocic do pracy nawet mysl o tym jest nie tak samo bolesna jak te uczucia. Dodam jeszcze ze mam ochote na wyjscia, dalej lubie sie ladnie ubrac, pomalowac i robie to tylko ze to nie ma dla mnie zadnego sensu. Zycie stracilo sens. Prosze o pomoc co to moze byc, czy dobrze zdiagnozowalam sama siebie i czy leki dobrane przez lekarza pomoga? Dziekuje
Dodaj nowy komentarz