abcZdrowie.plZdrowie.pl - serwis należy do sieci serwisów o zdrowiu polecamy:

Błagam o radę... Mam problem z ojcem mojego dziecka

22 styczeń 2010, godz. 23:10
 

Mam wspaniałą 4-letnią córeczkę, którą kocham z całego serca. Gdyby nie ona, już dawno mnie na świecie nie było. Mój problem dotyczy mojego partnera... zacznę od początku.

Ojciec mojego dziecka, z którym jestem już prawie 6 lat nie mieszka z nami. Ja z córką jestem u mojej siostry i jest nam dobrze. On u swoich rodziców. W weekendy u nas przebywa, a w tygodniu pracuje 12 godzin, więc jesteśmy tylko przez telefon.

Przez niego codziennie płaczę, cierpię, nie mam ochoty nic robić, tylko siedzieć w kacie i płakać tak długo, ile jest możliwe. Problem jest taki, że on rzadko się do mnie przytula... nie interesuje się mną... nie spyta, jak dzień minął... no i nie umiemy się dogadać... ze mną praktycznie wcale nie rozmawia, tylko traktuje mnie jak służącą...

Wśród znajomych jest inny... dużo mówi, że nawet na mnie nie zwraca uwagi, jakbym nie istniała. Krzyczy na mnie bez powodu... Bywa też, że kiedy do niego dzwonię, żeby usłyszeć jego głos, zapytać jak w pracy, to ciągle słyszę, że nie ma czasu albo mówi, po co dzwonię, żeby kasę na telefonie wydać... Jak mi się bardzo smutno zrobiło... z resztą płakałam, bo i tak płaczę...

Bardzo go kocham i nie wiem już, co z nim mam zrobić... Staram się strasznie... ale staranie nawet nie pomaga:( moi znajomi mówią, że to nie ma sensu... że to jakby on mnie lekceważył... Kocha córkę tak, jak ja...

Ostatnio dużo myślę, żeby odejść od niego... ale jakoś nie umiem... dużo przeszliśmy razem. Nie będę w stanie znieść rozstania… bo wtedy może mi się pogorszyć... nie wiem, co mi wtedy odbije... nie mam nikogo... rodzice i dziadkowie nie żyją. Ciężko mi samej.

Nie wiem, jak dłużej mam to wszystko znieść. Chcę być szczęśliwa i kochana. Co mam zrobić? Zapomnieć czy dalej z nim żyć? :( ;(

słowa kluczowe:


Witam,
z tego, co Pani napisała rozumiem, iż rozpatruje Pani możliwość rozstania, jednakże boi się samotności.
Wydaje mi się, że zdrowy związek powinien opierać się na wzajemnym szacunku, zrozumieniu i miłości. Przede wszystkim wymaga jednak pracy, a to nie jest łatwe. W momecie, kiedy tylko jedna strona podejmuje ten wysiłek efekt nie może być zadowalający dla nikogo.
Nie odpowiem pani na pytanie czy powinna Pani rozstać się z partnerem, czy nie - to jest Pani decyzja. Mogę jednak zapropoawać Pani odpowiedzenie sobie na kilka pytań:
Czego oczekuje Pani od swojego partnera względem siebie i dziecka?
Jak życzyłaby sobie Pani, by się do niej odnosił?
Co świadczy o tym, iż Panią kocha i szanuje, a co mogłoby temu przeczyć?
Co w związku z tym chciałaby Pani, by się zmieniło?

Pytania te może sobie zadać tak Pani, jak i pani partner. Związek jest sztuką porozumienia się i wypracowania kompromisu. Kompromis ten nie może jednak oznaczać ciągych ustępstw z jednej tylko strony. Każdy z partnerów ma prawo do swoich potrzeb, chęci i wymagań. O szczęsliwym związku można mówić, gdy mają sznsę zostać one spełnione.
Proponuję Państwu skorzystanie z możliwości, jakie daje poradnictwo rodzinne lub terapia par, jeśli chciałaby Pani podjąć wysiłek zmiany pewnych rzeczy, które w tym momencie może szwankują.
Kontaktu ze specjalistą można poszukać w poradni zdrowia psychicznego.

Pozdrawiam serdecznie

Komentarze

01.04.2010 11:43
Kindziorek

Droga MłodaMamo. Nie pozwól by on odbierał Ci radość życia! Wiem jak to jest kochać kogoś kto nie odwzajemnia uczuć. Ja na Twoim miejscu też zaczęłabym go olewać! Wiem, że to trudne, ale również byłam na pograniczu rozstania (mamy synka) i to przeważnie działa jeśli jeden człowiek nie chce drugiego człowieka stracić. To on zacznie się starać, jeśli nie, olej go. Widocznie przestał kochać, tak się zdarza bardzo często i to nie jest koniec świata! Żałoba owszem jest po rozstaniu, ale nastaje dzień i człowiek zaczyna widzieć w jakim bagnie utknął. Nie daj się dziewczyno :) Mam nadzieję, że zmądrzeje ta chłopaczyna i zobaczy jak cudowną jesteś kobietą. Pozdrowionka.