- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Brak sensu życia, brak ambicji
Brak sensu życia, brak ambicji
Witam! Mam 18 lat i z każdym rokiem coraz mniej cieszy mnie moje życie, brakuje mi ambicji i chęci do realizowania własnych celów. Obecnie jestem w 2 klasie liceum i mniej więcej przez te 2 lata moje zdrowie psychiczne diametralnie się zmieniło.
W szkole podstawowej byłem bardzo pewny siebie, nie miałem najmniejszych problemów z zawieraniem nowych znajomości, byłem trochę wstydliwy, ale szybko to mijało. Pierwsze problemy zaczęły się w gimnazjum – nowe środowisko, nowi ludzie, ale wciąż byłem sobą, potrafiłem wyrazić własną opinię.
Od 1 klasy gimnazjum jestem ateistą, dość długo się z tym kryłem przed matką, a gdy w końcu przy jakiejś kłótni wszystko powiedziałem, niemalże wpadła w szal. Pierwszy tydzień minął na wyzywaniu mnie od idiotów i docinków typu "pomódl się do diabla". Zresztą do dzisiaj takie sytuacje się zdarzają. Staram się to ignorować, będąc świadomym, że nie mają pojęcia o czym mówią.
Właśnie od tego okresu zacząłem odczuwać coraz większą presję i plastikową, sztuczną atmosferę w rodzinie. Analizowałem różne sytuacje, dostrzegałem jak dużo zakłamanych, dwulicowych osób jest w moim otoczeniu. Izolowałem się coraz bardziej, aż do grona osób, które mogę policzyć na palcach dwóch dłoni.
Sytuacja naprawdę pogorszyła się po gimnazjum, na samym początku doznałem szoku, nie mogłem uwierzyć, jakie ludzie maja priorytety w życiu i czym się kierują. Podczas jednego z pierwszych spotkań (zapoznanie z klasa) dowiedziałem się, że spełnieniem marzeń dla większości jest założenie rodziny zaraz po liceum, picie alkoholu codziennie i chodzenie na mecze. Na pytanie, w jaki sposób zamierzają utrzymać rodzinę, jak czują się z taka odpowiedzialnością, nie potrafili udzielić odpowiedzi.
Pierwsze miesiące mijały kiepsko, zaczynałem wagarować, czułem się jak w przedszkolu z ludźmi, bez których nie mogę normalnie funkcjonować w klasie, a którzy momentami zachowują się jak 7-letnie dzieci, nie mogłem się wyizolować – przecież w każdej chwili mogę zachorować i nie mam do kogo się odezwać w sprawie lekcji.
Do dzisiaj nie czuję się komfortowo, musze udawać kogoś, kim nie jestem, żeby zostać zaakceptowanym, z punktu widzenia moich "rówieśników" nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, w tym roku wybrali mnie na gospodarza klasy, a głosowało na mnie 20 na 24 osób (mimo naprawdę słabych wyników w nauce). Uważają mnie za duszę towarzystwa, a ja ich, szczerze mówiąc, za kretynów.
Moje stopnie od 1 klasy liceum także się pogorszyły. Na początku bez konkretnego powodu, a obecnie nie mogę znaleźć sensu w rzeczach, których muszę się uczyć. Od szkoły podstawowej do gimnazjum byłem zawsze najlepszy z angielskiego – obecnie ledwo zdaję, bo po prostu nie mogę sobie wyobrazić w jakim celu w 2 klasie liceum muszę się uczyć dialogu na pamięć.
Ostatnio czuję się naprawdę źle, nie potrafię patrzeć ludziom w oczy, unikam kontaktów z innymi. Myśli samobójcze mam od dawna, ale przeważnie były to rozważania typu, "jak by to było". Ostatnio niestety, a może i stety, myślę coraz poważniej o tym.
Sam od roku proponuję rodzicom wizytę u psychologa, na początku mnie olewali i twierdzili, że powinienem wyjść na świeże powietrze i zacząć się uczyć a nie siedzieć i wymyślać, obecnie matka jest gotowa ze mną pójść, ale ojciec twierdzi, że robię z niego wariata i nigdzie nie pójdzie.
Rozmowa z ojcem jest bez celu, myśli, ze wychodzi na pozycje "wygranego", mówiąc szybciej i głośniej. Przeważnie wygląda to tak, że powie swoje nie dopuszczając nikogo do głosu i wyjdzie z pokoju.
Chcę rozwiązać swoje problemy i wybrać się do ludzi, którzy w jakiś sposób mogą mi pomóc, ale wiem, że problem nie jest tylko po mojej stronie, czasami w domu czuję się gorzej niż w szkole. Rodzice myślą, że odcinając mnie od Internetu czy telewizji, zmusza mnie do dobrych stopni w szkole. Wielokrotnie próbowali, nigdy im nie wychodziło, nie są w stanie zrozumieć mojego problemu i najprawdopodobniej swojego też, bo kłócą się prawie codziennie. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam.
Witam!
Czy naprawdę uważasz, że to w porządku, że wszystkich wokół uważasz za głupszych? Znam wiele osób, które są bardzo mądre, a jednocześnie bardzo szanują osoby ze swojego otoczenia i starają się nie wywyższać. Każdy ma coś do zaoferowania światu i tylko od Ciebie zależy, czy będziesz skupiał się na brakach innych czy też na ich zaletach.
Inną sprawą jest Twoje ocenianie systemu wartości znajomych. Wartości to coś, co nie podlega ocenie, każdy może mieć swoje, jeśli tylko nie krzywdzi tym innych. Jeśli Twoi znajomi pragną założyć rodzinę zaraz po liceum i chodzić na mecze (później możliwe, że z własnymi synami), to nie wydaje mi się, że ktokolwiek ma prawo powiedzieć, że to głupie czy gorsze od pójścia na studia. Zastanów się, jak Ty się czujesz, gdy rodzice krytykują Twój ateizm (zupełnie go nie rozumiejąc)?
Jest prawdopodobne, że jesteś bardziej świadomy pewnych rzeczy od swoich rówieśników i ciężko Ci pogodzić się z tym, że myślisz trochę inaczej. Takie osoby, jak Ty, jednak muszą często zmierzyć się z własnym poczuciem wyższości, które utrudnia kontakty z rówieśnikami.
Wspomniałeś, że od roku namawiasz na to rodziców. Cóż, rodzice nie zawsze spełniają nasze oczekiwania, jednak zwróć uwagę, że w tej chwili masz już 18 lat i możesz sam udać się od psychologa. I do tego nie jest Ci potrzebne ani poparcie mamy, ani taty. Dodam jeszcze, że skoro wspominasz o myślach samobójczych to namawiałbym Cię na jak najszybszą wizytę u psychologa. Masz zapewne świadomość, że takie myśli oznaczają, że naprawdę potrzebujesz pomocy. Wykorzystaj swoją wysoką odpowiedzialność i bądź w tej sytuacji sam dla siebie rodzicem.







Dodaj nowy komentarz