- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Chodzę przygnębiona, nie umiem się uśmiechać - czy można mi jakoś pomóc?
Chodzę przygnębiona, nie umiem się uśmiechać - czy można mi jakoś pomóc?
Mam 24 lata, jestem z chłopakiem 5 lat, mamy trzyletnią córkę i nie dawno zdradzał mnie z siedemnastolatką - ciągnęło się to rok czasu, ale cały czas powracał do tego i mnie cały czas kłamał, teraz mu wybaczyłam czwarty raz.
Moim problem jest to, że nie mogę o tym zapomnieć, ciągle o tym myślę, sprawdzam go, kontroluję, a najczęściej wypominam. Miesiąc czasu po tym był miły, kochany, starał się, a teraz mi wpiera, że ciągle się użalam nad sobą.
Nie mogę mu tego zapomnieć. Chodzę przygnębiona, już nie jestem tą osobą co kiedyś, nie umiem się uśmiechać - czy można mi jakoś pomóc?
Witam!
Sądzę, że Pani obecny stan psychiczny spowodowany jest sytuacją w związku. Pani partner oszukiwał Panią i ranił przez długi czas. Ma Pani prawo czuć się z tym źle i cierpieć z tego powodu.
Zdradę bardzo trudno jest wybaczyć. Potrzebuje Pani przede wszystkim czasu, gdyż to najlepsze lekarstwo na złamane serce. Warto jednak, żebyście wspólnie podjęli się terapii dla par, ponieważ wspólnie będziecie mogli pracować nad odbudowaniem więzi i zaufania.
Jeśli partner nie zgodzi się na takie rozwiązanie, to Pani sama może brać udział w terapii lub spotkaniach z psychologiem. Będzie to dla Pani możliwość pracy nad psychicznymi problemami i poprawą samopoczucia.
Pozdrawiam








Osobiście uważam, że zdrada jest niewybaczalna. Jak się kogoś kocha to do końca i pomimo wszystko. Nie wybaczyłabym zdrady, ponieważ sama bym nie zdradziła. Jestem w podobnym wieku i mam podobny staż w związku. Jeżeli po 6 latach mój chłopak by mnie zdradził idąc z kimś do łóżka... wystarczyłoby raz, żeby tego kogoś skreślić. Nie byłabym szczęśliwa, a tym samym dziecko. Lepiej wychowywać pociechy w zgodzie ze samą sobą niż w zakłamaniu i z wyrzutami sumienia.
Jestem zwolenniczką mówienia prawdy, nawet jak mocno boli czy złamało się dane słowo. Jednak pewnych rzeczy nie da się wybaczyć.
Są dwie opcje - albo odejdziesz i zajmiesz się tym na co zawsze miałaś ochotę. Twardo postanawiając, że masz oszusta gdzieś i niech buduje sobie życie skacząc od małolaty do małolaty. Nawet jak wszyscy z rodziny będą powtarzać "a nie mówiłem / a nie mówiłam"... Lepsze marudzenie rodziny niż życie w zakłamaniu... Zawsze jak się tylko stanie na nogi można wynająć sobie coś samej... Chyba, że gdzie mieszkacie to Twoje - tym łatwiej. Walizki przed drzwi, zmiana zamków i wizyty w weekendy w towarzystwie rodziny lub przyjaciół (żeby nie próbował wrócić biorąc na litość)
Drugą opcją jest życie w zakłamaniu, jeżeli Ci to odpowiada. Jeżeli tak będzie łatwiej to tylko trzeba wziąć się za siebie - jak on baluje to sama możesz faceta zostawiać wieczorami z dzieckiem i iść na imprezę, do pubu czy do znajomych. Może w końcu doceni co ma w domu? Może kogoś poznasz to poflirtuj, może znajdziesz kogoś, kto będzie Cię kochał pomimo wszystko i z całych sił, tak, że nie będzie miejsca na gówniary.
Osobiście wybrałabym pierwszą opcję i spokojne dochodzenie do siebie, ale decyzja należy do Ciebie. Jednak jestem zdania, że jak ktoś zdradził, to zdradzi powtórnie. Teraz może mu się odwidzi, albo ojciec dziewczyny zakaże sie jej spotykać ze starszym. Jednak zgodnie z tym, że jak ktoś jest zdolny do zdrady, to okazja znajdzie się zawsze - za jakiś czas zrobi to znowu, a potem jeszcze raz. I albo do tego przywykniesz, albo poszukasz sobie naprawdę wartościową osobę.
Życzę powodzenia. I trzymaj się, nie ma sensu płakać i wychodzić z siebie. Pamiętaj, że co by się nie działo - najważniejsza jesteś TY i tylko TY.
Pozdrawiam,
anonimowa
Dodaj nowy komentarz