- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Chorobliwa zazdrość? Co robić? Jak leczyć?
Chorobliwa zazdrość? Co robić? Jak leczyć?
Jestem z mężem 8 lat po ślubie, mamy 2 kochanych dzieci, mój mąż jest moim pierwszym i jedynym mężczyzną, z którym byłam, mieszkamy obecnie w Irlandii, ja z dziećmi od 3 lat, a mąż od 4 lat. Moim problemem jest zazdrość męża o mnie.
Nie jestem żadną pięknością, ale mój mąż doprowadza mnie do płaczu ciągłym obrażaniem i wymyślaniem, że go zdradzam. Bluzek latem żadnych nie mogę nosić, bo w każdej mi piersi widać, jak się nachylę, jak twierdzi mój mąż. Jeśli coś zakładam, przychodzi każe mi się nachylić i sprawdza, czy coś widać. Jeśli się po coś schylam i widać mi kawałeczek majtek nad spodniami, to też jest już problem, bo mi majtki widać. Mój M twierdzi, że to ja mam coś z głową, że pokazuję komuś majtki albo się przed kimś nachylam.
Jestem już tym wszystkim wykończona. Do Polski, w odwiedziny do mamy, chcę lecieć, to też jest problem, bo mamusia dla mnie ważniejsza niż mąż. Jeśli się z jakimś naszym wspólnym znajomym witam, to ta osoba nie może mi podać ręki, bo już po odwiedzinach bym miała gadanie, że lubię jak mnie ktoś dotyka lub coś w tym stylu.
W Polsce jak mieszkaliśmy i zaszłam w pierwszą ciążę, to kłótnie były o to, że moim lekarzem prowadzącym ciążę jest facet, a jak urodziłam, to mój M robił mi awantury i mówił, że mój tata do mnie przychodzi do szpitala w odwiedziny po to tylko, żeby popatrzeć na moje piersi, jak karmiłam małego...
Do pracy też nie mogę iść, bo mój M twierdzi, że chcę pracować tylko po to, żeby się z facetami spotykać. W Polsce jak chodziłam do pracy, to było okej, bo razem w jednej firmie pracowaliśmy, ale potem jak mój M wyjechał i byłam rok bez niego w Polsce, to do dziś mi wypomina, że jest ciekawy, co ja w tej Polsce tam robiłam i na pewno go zdradzałam, i na imprezy chodziłam, a dzieci mama mi pilnowała, i mnie kryła. Nie liczyło się to, że pracowałam na 3 zmiany i na akord, i przychodziłam do domu tak wykończona, że nawet nie miałam sił położyć dzieci do łóżek, a go obchodziło tylko to, czy nie mam kogoś...
W tej chwili - ja siedzę, jak codzień, u góry w sypialni, a mój M siedzi na dole i gra w xboxa, jak to robi codziennie do 3 -4 rano od około 2 lat... Takie życie nie ma sensu, moje dzieci też by chciały troche z tatą poprzebywać, ale on, niestety, nie ma dla nich czasu, bo przychodzi z pracy, zje, siada do xboxa i gra...
Wmawiam sobie, że wracam za rok do Polski, kiedy mój syn bedzie miał w Polsce Pierwszą Komunię i zostaję już na stałe, nie chcę wracać tu, bo co mi z tego, że mam za co żyć, że na zakupy chodzę i jest dużo lepsze życie niż w Polsce... Szantażuję mojego męża, że jak się nie zmieni i nie przestanie wymyślać tych zdrad i kochanków, to się z nim rozwiodę. Raz mówi, że mam już sobie jechać i brać rozwód, i nie truć mu życia, że mam w Polsce kogoś na pewno, jakiegoś kochanka, i do niego wracam, a drugim razem gada, że nawet nie mam myśleć o powrocie, a ja nie chcę, żeby moje dzieci przesiąkły tymi kłótniami, tym wszystkim, bo potem one bedą mieć ciężko w życiu.
Nie wiem, co zrobić, czy tkwić dla dzieci w tym związku, tylko dlatego żeby miały ojca, a ich rodzice, żeby nie byli rozwodnikami, czy wyjechać i spróbować żyć tylko z dziećmi... bo ja naprawdę już nie wiem. Wiem, że kiedyś tego mogę nie wytrzymać i możemy się pozabijać nawzajem...
Witam.
Z Pani listu wynika, iż mąż ma problemy z kontrolą emocji, z pewnością jest uzależniony od gier komputerowych.
Nadużywanie alkoholu może być jedną z przyczyn tzw. chorobliwej zazdrości. Mówimy wówczas o zespole Otella. Leczeniem w tym przypadku jest abstynencja, niekiedy konieczne jest podawanie leków neuroleptycznych.
Inną możliwością są zaburzenia osobowości (preferowana jest wówczas psychoterapia, ewentualnie łączona z lekami).
Problem może jednak wynikać z przyczyn organicznych (chorób ogólnych bądź neurologicznych) lub np. z trudności w pożyciu małżeńskim czy innych stanów przewlekłego napięcia emocjonalnego.
Nie jestem w stanie ocenić ani przyczyn takiego stanu, ani określić go mianem objawu czy zespołu chorobowego bez osobistego badania. Pani opis sugeruje, iż Pani mąż ma ogromny problem, jednakże nie mogę się bardziej konkretnie wypowiedzieć na ten temat.
Moim zdaniem byłoby najlepiej, gdybyście Państwo wspólnie udali się do psychologa. Mógłby on ocenić sytuację, zaproponować Państwu odpowiednią formę terapii rodzinnej lub indywidualnej. Byłaby to z pewnością o wiele bardziej neutralna sytuacja niż gdyby zasugerowała Pani mężowi wizytę.
Psycholog z pewnością pomógłby również Pani zastanowić się nad sensem utrzymania związku. Zadaniem specjalisty w takiej sytuacji, w moim pojęciu, nie jest kategoryzowanie i wygłaszanie własnych opinii, a raczej pomoc w analizie zysków i strat, plusów i minusów każdego wyboru. Internet nie daje takich możliwości, stąd też moja rada musi ogranczyć się do powyższych słów.
Pozdrawiam serdecznie









Co odnosząc się do tej historii mam podobnie, lecz to ja jestem ta "zazdrosna" osobą:( Nie radzę sobie z tym całkowicie, gdzie mogę opisać i uzyskać pomoc?
prosze jak cos pisac na poczte anna1225@o2.pl dziekuje z gory!
Witam,
proszę umieścić opis swojego problemu na naszym portalu. Nie odpowiadamy na wiadomości drogą poczty elektronicznej.
Pozdrawiam serdecznie
Witam!!
Tak wiem tylko nie wiedziałam gdzie umieścić swój problem ... (takie małe niedopatrzenie).
A więc mam 20 lat jestem rok po ślubie i mam 2 letnia córkę... Mój problem jest dziwny, wydaje mi się nie do rozwiązania! Ponieważ ja i mój mąż zawsze dogadywaliśmy się mieliśmy co prawda trudne dni i nawet miesiące, kiedy poszedł do więzienia na 6 miesięcy. Ogólnie jesteśmy ze sobą 4 lata. Kiedy on był w więzieniu, ja byłam w ciąży. Praktycznie cały ten okres byłam sama, ale to nie jest aż tak dla mnie najgorsze! On jest osobą, która lubi być w centrum zainteresowania, lubi alkohol, imprezy, ale gdy urodziła się nasza córka uspokoił się, zaczął legalną pracę, lecz gdy go zwolnili musieliśmy wyjechać za granice. Ustaliliśmy, że on wyjedzie pierwszy! Więc tak się stało. Na początku było wspaniale tzn. rozmawialiśmy po kilka godzin, on opowiadał jak jest w nowej pracy, że poznał dużo nowych osób... aż pewnego dnia dowiedziałam się od przyjaciółki, że on po kilka razy dziennie rozmawia z jakąś dziewczyną. Zbytnio się nie przejęłam, bo mu ufałam! ale później miał dziwne opisy na gadu-gadu i zaczęłam coś podejrzewać. Może się to wydać dziecinne, ale gdy zaczęłam bardziej brnąć w to, odkrywam, że to prawda! Ale nic mu o tym nie mówiłam, że wiem udawałam "głupią" że nic nie wiem! A kiedy przyleciałam z naszą córeczką do niego postanowiłam, że dalej będę udawać, że nic nie wiem, ale kiedy zaczął codziennie przed pracą wychodzić na 30 min z domu żeby z nią pogadać i rozmawiać z nią całą noc na gadu-gadu postanowiłam, że z nim porozmawiam i zapytam czy mnie zdradza! On odpowiedział, że nigdy w życiu! Że kocha mnie i nigdy by mu to do głowy, by nie przyszło! Więc zapytałam po co tak robi, po co ciągle rozmawia z nią powiedziałam, że zaczyna mnie to denerwować. On natomiast powiedział to tylko głupia zabawa i mówił ciągle zaufaj mi!!! Byłam bezradna więc dosiałam całą złość w sobie. Później to z jakimś czasem ustało, bo ona pojechała do Polski! Przez miesiąc było naprawdę dobrze, ale później była następna, ale wtedy zaczęłam już sprawdzać jego rozmowy na gg. Co tam przeczytało przerastało mnie, pisał z nią tak jakby chciałby z nią być, kiedy mu o tym powiedzialam to powiedział, że to jest głupia zabawa niewinna:( Mówiłam mu wielokrotnie, że to dla niego zabawa, a one to inaczej rozumieją:( ale nie przejął się zbytnio tym. Nie wytrzymałam już i powiedziałam, że jadę z naszą córką do Polski na miesiąc i żeby przemyślał to wszytko. Po miesiącu wróciłam, było wszystko w porządku aż pewnego dnia zobaczyłam, że jest następna:( Pisze z nią tak samo jak z pozostałymi:( Mówi, że jestem chora z zazdrości i że kocham go chorą miłością!!! Że wymyślam sobie zdrady:(!!!
Jestem tak zdesperowana, że sprawdzam wszytko co tylko się da. Jak on wychodzi do pracy to ja zaczynam płakać, bo nie chcę robić tego przy nim, by nie pokazywać słabości. Wiem, że to jest dziwna historia,ale niestety prawdziwa:( Nie wiem jak z nim postępować? Co zrobić? Rozmawiałam z nim codziennie o tym, a on mam mi za złe, że mu nie ufam, że to z jego strony ogranicza się tylko do pisania, że nigdy by się nie posunął dalej! Ale mi to strasznie przeszkadza...
Proszę o jakąś radę. Jak w ogóle jest jakąś! Czy to że jestem o niego zazdrosna jest normalne? Czy już jestem "chora z zazdrości"?
Z góry przepraszam za formę pisania, błędy itp... i dziękuję!!!
Witam,
dziękuję za wpis.
Sytuacja jest trudna. Być może Pani partner nie zdradził w formie dosłownej, cielesnej. Zastanawia mnie jednak co dają mu tego typu praktyki, które jak sądzę z opisu, można nazwać flirtem.
Jak już kilkakrotnie pisałem na łamach tego portalu fundamentem zdrowego związku powinny być: miłość, zaufanie, szacunek. Nie pisze Pani o tym w jaki sposób partner okazuje Pani miłość - czyżby tego nie robił? Zastanowiłbym się czy okazuje Pani szacunek - jak Pani się wydaje?
Jeśli takie "niegroźne zabawy" są akceptowane z całą świadomością konsekwencji, które ze sobą niosą przez oboje partnerów, to jest to forma ich porozumienia. Pani taka sytuacja nie odpowiada i ma Pani do tego prawo. Kwestja, czy partner będzie skłonny zmienić swoje działania tak, by były zgodne z Państwa umową (którą przecież jest każdy związek).
Jest sprawą oczywistą, iż każdy z partnerów może i powinien mieć swoje wymagania względem drugiego. Rozwiązaniem problemów wynikających z różnicy zdań może być próba zbliżenia stanowisk. W tym celu zaproponowałbym Państwu uczestnictwo w konsultacjach u terapeuty par, bądź w biurze poradnictwa rodzinnego.
Pani partner "szuka sensacji" w relacjach z innymi kobietami. Takie działanie musi mieć swoją przyczynę. Terapia, czy wspomniane konsultacje, mogłyby pozwolić na ustalenie przyczyn tego faktu i poszukanie konkretnych rozwiązań.
Wydaje mi się, że w tej sytuacji Pani zazdrość jest całkowicie zrozumiała i naturalna. Być może partner nie zdaje sobie sprawy z powagi problemu lub go lekceważy. Jeśli jednak zależy mu na trwałości i szczęściu państwa związku powinien przemyśleć sytuację.
Myślę też, iż Pani z kolei powinna zastanowić się i jasno określić swoje oczekiwania i wymagania. Są rzeczy, wady, niedoskonałości, które z pewnością może Pani zaakceptować, są jednak i takie, które czynią dlasze współżycie niemożliwym. Temu też służą spotkania poradnictwa rodzinnego. Być może jasno postawione cele, wyznaczenie bilansu zysków i strat pozwolą lepiej unaocznić sobie czego brakuje, co można poprawić.
Pozdrawiam serdecznie
I ja mam ten problem. Wiem,że takie zachowanie nie jest normalne, zdaję sobie z tego sprawę,ale nie potrafię kontrolować swojej złości. Za każdym razem jak mój partner rozmawia z jakimiś swoimi koleżankami, mnie się wydaje że im poświęca większą uwagę niż mnie,że uważnie się im przygląda. Potem robię mu awanturę,jak jakaś chora psychicznie,po czym od razu mam wyrzuty sumienia i staram się siebie przed samą sobą usprawiedliwiać. Nie wiem już co robić, wmawiam sobie,że następnym razem się opanuję,że będziemy mogli spotykać się z jego koleżankami,ale wiem że to nie realne. Dodam,że w przeszłości bardzo wiele kobiet mnie zraniło, miałam kilka przyjaciółek i niestety każda okazała się zwykłą szma.tą. Żadna z tych kobiet nie doceniła zaufania, oddania ani szczerości którą im ofiarowałam. I od kilku lat ufam tylko facetom, chociaż wiem,że to też niezłe ziółka:) (W poprzednim związku byłam zdradzana).. Taa.. znowu próbuję siebie bronić.. Jestem z moim chłopakiem już 5 rok, nie mamy zbyt wielu znajomych,bo większość ma dziewczyny,a ja widzę w nich rywalki. Zresztą jedna dziewczyna przyjaciela mojego chłopaka rzeczywiście próbowała swoich sił i podrywała mojego na wszystkie możliwe sposoby codziennie odwiedzając go w pracy,ale coś jej chyba nie wyszło i dalej została przy tym przyjacielu.
Bardzo chciałabym być normalną dziewczyną.. Wiem,że chłopak mnie kocha,żaden inny nie wytrzymałby tak długo u boku takiej wariatki;) Czy można się jakoś samemu z tego wyleczyć? Bez wizyt u psychologów, psychiatrów, terapeutów. Chciałabym się zmienić ze wszystkich sił,by żyć jak kiedyś. Dać sobie i przede wszystkim jemu szczęście. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.
Benia. Witam. Mam 45 lat, za sobą nie udane małżeństwo, od 12 lat jestem w stałym związku z moim partnerem, ale nie mieszkamy razem. Spotykamy się w weekendy, czasami na tygodniu. Do tej pory układało nam się dobrze, obydwoje akceptowaliśmy taki układ. Od 4 miesięcy zaczęło między nami dochodzić do częstych kłótni, nieporozumień, aż mój partner posądził mnie o zdradę z jego bratem, który jest poważnym, żonatym mężczyzną, lepiej sytuowanym od mojego faceta, ale ja nigdy nie zwracałam uwagi na brata, ani ten na mnie. Kochałam swojego mężczyznę i nigdy nie przyszło mi do głowy, aby go zdradzić. Ale on jest przekonany o mojej zdradzie, twierdzi że mnie widział z bratem, że wsiadałam z nim razem do samochodu, że noce spędzam w hotelu, co oczywiście jest bzdurą, kontroluje moją komórkę, twierdzi, że dzwonię do brata, a ja nigdy nie dzwoniłam, ani nie umawiałam się z nim. Moje rozmowy, argumenty nie są przyjmowane do wiadomości, uważa że kłamię, że jestem nieszczera, że mi nie ufa. Mówi, że pomimo że mnie kocha to nie może ze mną być, bo straciłam zaufanie. A ja naprawdę jestem niewinna, jego brat również, a obydwoje jesteśmy wrogami, a zwłaszcza ja, bo bratu nic nie powiedział o swoich podejrzeniach, gdyż uważa, że to ja jestem winna, bo noszę bluzki z dekoltami, paznokcie u nóg mam pomalowane. Jestem już zmęczona tą sytuacją, rozstaliśmy się miesiąc temu, ale wiem że on cierpi i ja także. Kocham go i nie chcę się z nim rozstawać. Czy jest dla nas jeszcze jakaś szansa? Czy powinnam porozmawiać z bratem, on nic nie wie o tych podejrzeniach? Boję się czy tą rozmową nie skrzywdzę jego rodziny.
Pozdrawiam serdecznie i proszę o radę i z góry dziękuję.
Witam, jak pisałam wyżej, mam straszny problem z moim mężem i mój mąż również posądza mnie o zdradę, również min.ze swoim bratem, który ma żonę i dziecko dla mnie to jest totalna bzdura wyssana z palca. Ja o tym powiedziałam mojemu szwagrowi, który wiedząc jaki mój M jest zazdrosny to wcale się nie zdziwił ale wie o tym i jego żona też wie, ja bynajmniej nie mam z ich strony żadnych domysłów. Więc może lepiej żebyś poinformowała o tym fakcie brata Twojego byłego, może on mu przemówi do rozumu, no chyba że to po prostu była wymówka do zerwania, bo to tak również mogło by być. Pozdrawiam
Benia. Dzień dobry. Dziękuję za odpowiedź, bardzo Ci współczuję takiej udręki z mężem, wiem co to znaczy, mój pierwszy mąż był alkoholikiem też urządzał ciągle awantury dochodziło do rękoczynów, byłam ciągle upokarzana, poniżana. W takim toksycznym związku wytrzymałam 6 lat i wtedy dojrzałam do decyzji o odejściu od męża, zabrałam 6 letnią wówczas córeczkę i przeprowadziłam się do rodziców. Wtedy odżyłam, odstresowałam się, moje dziecko stało się spokojniejsze, bardziej radosne. Myślę, że trwanie w takim związki nie służy Tobie ani Twoim dzieciom i pewnego dnia dojrzejesz do takiej decyzji, aby uwolnić się od męża tyrana. Pozdrawiam ciepło.
Nigdy nie uwierzysz jaki jest mój problem,a mianowicie :jestem 29 lat po ślubie ,mam 3 dzieci w tym 2 synów od wielu lat mieszkających ze swoimi rodzinami oddzielnie.Pozostała w domu jeszcze tylko 16 córka,która od pewnego czasu ma chłopaka notabene swojego najlepszego wieloletniego przyjaciela z tej samej klatki.I właśnie moim problemem okazał się chłopak córki.Mojego męża ogarnęła jakaś niezrozumiała obsesja na jego i moim punkcie.Nie ma dnia ,żebym nie słyszała,że on za często przychodzi ,a wcześniej zanim córka była z nim parą też przychodził,że on sobie nie życzy żebym ja z nim rozmawiała,że powinnam go usynowić,że pewnie coś między nami jest bo chłopak córki opowiada mi jak mu idzie w szkole,co się wydarzyło i takie tam większe i mniejsze swoje problemy.Jak na początku ta sytuacja mnie troszkę śmieszyła to teraz jestem już nią zmęczona,bo mąż próbuje mnie dodatkowo kontrolować,a nie daj Boże ,żebym odpisywała na sms-a do tego chłopaka to wywołuje okropną awanturę.Jedna rzecz jest istotna ja jestem 30 lat starsza o tego chłopaka i nawet nie przyszło mi do głowy,żeby się jakoś inaczej nim interesować .Ogólnie zawsze miałam świetny kontakt z młodzieżą i ona zawsze do mnie lgnęła.Obawiam się ,że jak się podporządkuję mężowi to sytuacja moja się wcale nie poprawi,a ja zachowam się jak zwykły tchórz i pozwolę mężowi narzucać sobie inne ograniczenia.Potrzebuję pomocy ,bo nie wiem co robić jest mi okropnie wstyd za męża, bo jakby nie było ,to chłopak się domyśla o co chodzi i pewnie swoje relacje przekazuje swoim rodzicom,którzy są naszymi sąsiadami.
Adyt; Jestem mężatką 16 lat. Mamy 16 letnią córkę i 3 letniego syna. Mój mąż był od zawsze o mnie zazdrosny, ale od maja 2009 nie mam życia. Mąż przebywa w Norwegii. Chce mieć wszystko pod kontrolą. Wydzwania do mnie do pracy po 10 razy na prywatną komórkę, ale, też na tel. stacjonarny w pracy. Jak nie odbiorę telefonu jest awantura, bo pewnie odeszłam od biurka do swojego kochanka. Jak jest w domu są ciągle awantury, przywozi i odbiera mnie z pracy, żeby zobaczyć ilu mam kolegów. Żaden nie może zwracać się do mnie po imieniu. Nie mogę mieć dekoltu nawet najmniejszego. Sprawdza moją komórkę, wymusił na mnie podanie hasła do skrzynki e-mail, przegląda torebkę i kieszenie. Studiuję,więc tam też mam kochanków. Jak zbliża się zjazd zaczynają się awantury. Nie mogę chodzić na basen, fitness, ani spotkać się ze znajomymi. Powinnam siedzieć w domu. Jak wychodzę, to muszę powiedzieć gdzie idę, za ile wrócę, bo wtedy dzwoni na tel. stacjonarny i sprawdza. Kochanków mam też w rodzinie, zdradzam go wszędzie i ze wszystkimi. Do siostry męża nie mogę chodzić, bo mi miesza w głowie. Straszy mnie, że zrobi wszystko, żeby mnie zwolnili z pracy, bo praca poprzewracała mi w głowie. Nie mogę już tak dalej żyć. Patrzy na to moja dorastająca córka. Opowiedziałam o tym wszystkim teściom, rozmawiali z nim powiedzieli, że ja nie jestem niewolnikiem tylko też człowiekiem, cudowną matką i żoną, ale on nie da sobie nic powiedzieć nie słucha. Powiedziałam mężowi, że składam pozew o rozwód to zaczął mnie szantażować, że się powiesi, albo naje się tabletek i popije alkoholem, bo on nie może bez nas żyć. Mówił, że będzie lepiej, ale jest jeszcze gorzej. Mąż nie chce słyszeć o terapii. Jak mam postępować z moim mężem, przecież nigdy nie dawałam mu najmniejszego powodu do zazdrości to zawsze on szukał przygód z kobietami, w pierwszych latach naszego małżeństwa. Kocham go całym sercem, ale psychicznie nie daję już rady tego znosić. Proszę o radę. Serdecznie Pozdrawiam i z góry dziękuję.
Witam,
rozumiem, że problem jest podobny do tego opisanego w pierwszym wpisie wątku. Proszę jednak o założenie nowego tematu.
pozdrawiam serdecznie
Mam problem podobny, mąż wmawia mi, że go ciągle zdradzam z kolegą z pracy. Co jest nieprawdą, nigdy w życiu bym tego nie zrobiła, gdyż go chyba jeszcze kocham. Często się kłóci o byle drobiazg, nie okazuje mi żadnego szacunku, jak twierdzi nie zasługuję na to. Powiedział, że jak będę go tak wkurzać to opowie mojej całej rodzinie jaka jestem oraz znajomym dookoła. W domu nie mogę się odezwać, mamy dziecko 7 letnie, małżeństwem jesteśmy 8 lat, od roku mamy oddzielne konta, zarabia trzy razy więcej ode mnie, każe mi robić opłaty, kupuję niezbędne rzeczy do domu (żywność), gdy zacznę robić zakupy skromniej, bo kończą się mi środki. Mówi, że jestem niegospodarna, obraża mnie. Bywa, że odmawiam sobie jedzenia, mam problemy zdrowotne, ale nie stać mnie na lekarza i te recepty, więc zaprzestałam leczenia, często podważa mój autorytet w stosunku do dziecka, oferuje jemu rzeczy materialne na które mnie nie stać. Syn mówi , że pan ma żonę, o którym posądza mnie mąż o romans, powoli zaczyna to rozumieć, a ja nie wiem jak tłumaczyć, że nie prawda czy, że tatuś kłamie. Co robić?
Witam,
proszę o założenie nowego wątku na naszym portalu.
Pozdrawiam serdecznie
Ja także mam problem, z tego co się zorientowałam, mam chyba poważną (zaawansowaną) depresję. Średnio co drugi dzień mam myśli samobójcze, powstrzymuje mnie tylko moja córka, świadomość, że zostałaby sama. Przeraża mnie wszystko zaczynając od tego, że się starzeje ( 28lat ) a kończąc na tym, że będę biedna. Ogólnie nie chce mi się żyć, nie widzę sensu w tym pędzie, nie chcę dbać o mój związek, bo rzeczą oczywistą jest, że mój partner mnie zdradzi prędzej czy później, bo dlaczego miałby tego nie zrobić, skoro sprawia mu przyjemność patrzenie na inne kobiety. To któregoś dnia zapragnie dotknąć, mężczyźni ogólnie chcą tego czego akurat nie mają. Skoro ja jestem brunetką, to ogląda się za blondynkami itd. Mam straszne kompleksy, za małe usta, za mały biust, za niska, rzadkie włosy, brzydka cera. Nie mogę patrzeć w lustro wszystko mi przeszkadza, gdy widzę na ulicy ładną dziewczynę coś kuje mnie w środku, aż boli, bo wiem, że on mógłby bardziej chcieć jej niż mnie. Kocham tego człowieka tak bardzo, że sama myśl o jego zdradzie wywołuje u mnie przygnębienie i pojawienie się łez w oczach. Resztki zdrowego rozsądku mówią mi, ż,e to bezsensu bo mam 164 cm wzrostu ważę 52 kg i w zasadzie nic co czyniło by mnie osobą szkaradną. Ciągle płaczę przynajmniej raz na dwa dni nie potrafię znaleźć w sobie sił na codzienne obowiązki, nie wiem, może jestem leniwa. Tak naprawdę mam wszystko, ale nic mnie nie cieszy, nic mi się nie chce. Jedynie spokoju a spokój to dla mnie samobójstwo, tak często o tym myślę, że zaczęłam bać się samej siebie. Nie trzeba wiele żeby wjechać w drzewo albo połknąć tabletki (jedną próbę mam za sobą, efekt, płukanie żołądka ). A zazdrość jest o wszystko nawet o piosenki, bo wiem, że niektóre kojarzą mu się z jego byłymi kobietami, to tak głupie, że szkoda mi słów. Mężczyźni są wszyscy tacy sami, rzecz polega tylko na tym, aby umieć panować nad swoimi emocjami, każdy zdradza, a później przeprasza. Szczęśliwe są te, które o tym nie wiedzą albo się nigdy nie dowiedzą i żyją w słodkiej nieświadomości.
dziewczyno przestan generalizowac mi tutaj mezczyzn! Czytam to forum bo mam problem z zazdroscia (choc jak czytam wasze problemy to moj wydaje mi sie jeszcze w bardzo poczatkowej fazie bo ja o samobojstwe to nie mysle) ale ogolnie wydaje mi sie ze narazie to nie twoj gosc ma problem tylko ty. I nie mow ze wszyscy mezczyzni sa tacy bo ja taki nie jestem. Wrecz przeciwnie, bylem ze swoja pierwsza dziewczyna przez 3 lata...bylo fajnie super milo i ladnie i bach okazalo sie ze mnie zdradzala. Bylem w depresji przez miesiac siedzialem gralem na gitarze piosenki o swoim beznadziejnym zyciu i tyle. NIc nie jadlem nic nie spalem (problemy ze snem mam do tej pory tego posta pisze o 2 w nocy). Po miesiacu doszedlem do wniosku takiego i teraz mnie posluchaj uwaznie. Mozesz albo rzucic goscia i dac u odejsc albo raz jeszcze o niego zawalczyc. Ja wybralem opcje nr 2. Raz jeszcze zaczalem sie starac na maksa. Wiedziale gdzie popelnialem bledy (np. nie lubilem jej znajomych ktorych uwazalem za malo inteligentnych ciaglych imprezowiczow zapijajacych paly noc w noc) zaczalem sie z nimi spotykac zaciskalem zeby tylko zeby zobaczyc czy ta dziewczyna jeste tego warta. Okazalo sie ze nie byla. Po 6 kolejnych miesiacach rozstalismy sie i tyle. Ale jedno musz przyznac, zdrada jaka by nie byla czy fizyczna czy tez jak tu ktos pisal na gg slowna, zostawia w czlowieku nieodwracalne slady. Przez dwa lata po swojej pierwszej dziewczynie bylem sam i powiem ze czylem sie swietnie :). Zawsze potrafilem zyc sam bez niczyjej pomocy, Gotowanie, sprzatanie, pranie praca i uczelnia wszystko potrafilem pogodzic znajdujac nawet czas na wypad z kuplami na piwo czy boisko. Dobra, teraz jednak doszlo do tego ze poznalem pewna dziewczyne. Przez 6 miechow razem mieszkalismy w wynajmowanym domu ona w jednym pokoju ja w drugim. Przez ten okres ona starala sie mnie soba zainteresowac. Pomagala mi jak cos trzeba bylo bezinteresownie razem spedzalismy czas itd. Po tych 6 miesiacah postanowilem sprobowac i od 6 miechow jestesy razem. I tu sie zaczely schody. Gdyz ta dziewczyna przez 3 lata byla w zwiazku z gosciem ktorego zdradzala przez okolo 2 lata ze swoim przyjacielem (ktory jest totalnym alkoholikiem :P dodam tez ze historia ta dzieje se w Holadii i wszyscy ci ludzi to holendrzy a ja oczywisice jestem polakiem :P) Ogolnie jestem osoba ktora wszystko musi przemyslec z kazdej strony zanim podejmie decyzje i tak tez zrobilem przed tym jak postanowile byc z ta dziewczyna. Wiedzialem ze to bedzie 50/50 ze jak ktos raz zdradzil bedzie mu latwiej zrobic to drugi raz i ze ten jej przyjaciel to kawal gnoja ktory sypia z 5 laskami po czym kazda zostawia. Teraz tak, przez te 6 miechow zaobserwowalem w sobie kilka dziwnych objawow ktore wydaly mi sie podejrzane. Kiedy ten koles chce sie spotkac z moja dziewczyna (ogolnie zawsze jestem za ty zeby sie spotkali bo to jednak sa przyjaciele i nigdy nie mowie jej ze sie nie zgadzam bo nie mam do tego prawa, choc raz mielismy rozmowe na jego temat i powiedzialem jej ze z alkoholika nigdy nie bedzie przyjaciela bo choroba zawsze wezmie gore nad bezinteresowna przyjacielska postawa i ogoleni ze dla mnie ten koles to kawal gnoja po tym jak ja wykorzystal :P) to spada mi cisnienie i robia sie zimny na calym ciele. Mam zimne biale rece i czuje jakbym zamarzal. Dodatkowo ciagle mysle ze cos moze byc nie tak i choc tego nie mowie to ciagle tak mysle. Ogolnie przed tym jak zaczelismy chodzic ze soba to powiedzialem jej ze jesli chce to moze przespac sie z innym gosciem ale pod jednym warunkiem...ze przy najblizszej okazji kiedy sie spotkamy powiem mi szczerze ze z kims sie przespala. Bo moj problem polega na tym ze jak potrafe sobie poradzic z faktem ze ktos przespal sie z inna osoba bo go fizycznie czy mentalnie pociaga to nie potrafie poradzic sobie z faktem ze ktos kto mowi ze mnie kocha oklamuje mnie i tworzy virtualny swiat w ktorym skazuje mnie do tego bym w nim zyl podejmujac za mnie decyzje. Bo ja chce miec do wyboru czy odejde od dziewczyny czy zostana z nia i zaakceptuje fakt ze ona sie z kims przespala. Dobra wracajac do tematu. Ogoleni to nie mam takich mysli kiedy ona jest ze mna albo sie nie widzimy przez jakis czas kilka dni czy tygodni bo jedno z nas gdzies jedzia albo cos. Jednak kiedy ona wychodzi na ipreze i ja wiem ze ten koles tam bedzie to zaraz zaczynam sie bac ze cos sie stanie ona sie nawali on jak zawsze juz bedzie nawalony i ona nie bedzie w stanie powiedziec mu nie...hmm wlasciwie to ta historia jest calkiem ciekawa gdyz do tego wszystkiego mozna jeszcze dorzucic ze moje zycie do latwych nie nalezy mam 24 lata studiuje musze co miesiac zalatwiac pieniadze na zycie. co tez wplywa na nie fizycznie i psychicznie wykancza. Jesli chodzi o sex to jest zajebisty :D ale czasami jestem tak wykonczony i zestresowany szczegolnie pod koniec miesiaca kiedy mam zaplacic za czynsz i rachunki ze nie mam ochoty na sex wiec srednio w tygodniu bzykamy sie 4 albo 5 razy co zawsze wydawalo mi sie wystarczajaco :P. oczywiscie sa dni kiedy robimy to po 4 lub 5 razy na dzien ale to wtedy gdy sie nei wdzielismy albo gdy dostaje wyplate :D i wiem ze prszezyje nastepny miesiac :P. tak czy inaczej tyle mam do powiedzienia wiec nie wysscy faeci sa zli a kobitki z was tez sa niezle diablice i macie swoje za uszami :P. pozdrawia wszystkich zazdrosnych i walczcie o swoje
Ja mam podobny problem. Jestem w związku od 4 lat. Poznałam mojego obecnego chłopaka gdy pracował w delegacji w mojej miejscowości. na początku mnie to bawiło i podobało się mi jak jest trochę o mnie zazdrosny. Potem zaszłam w ciąże i obiecałam sobie, że nasz syn nie przeszkodzi mi w nauce i pracy. Poszłam do szkoły wieczorowej i od tego się zaczęło jak osiadłam do ławki z kolegą był problem, bo stal pod szkolą pod oknem i mnie obserwował. Zaczął kupował mi inne chuchy niż te co zawsze nosiłam, golfy, duże swetry. Zero makijażu, twierdzi że mnie kocha taką jaka jestem i dla niego mam się nie malować to dla niego tego nie robiłam to mówił mi, że dla innych i pewnie chodzę do szkoły po to żeby się omawiać z facetami. Gdy gdzieś idziemy razem to poprawia mi spodnie, bluzki. Jak jest w delegacji to jak gdzieś wychodzę, muszę się go spytać, bo jest potem awantura. Muszę robić zdjęcia jak się ubrałam i mu wysyłać. Wiem, że on mi jest wierny, bo sama kiedyś próbowałam go sprawdzić, do teraz nie wie, że to ja, zachował się jak facet co ma rodzinę. Jak jest w delegacji ciągle siedzi w hotelu. Po pracy nigdzie nie wychodzi. Jak zostaje z synem w domu, a mieszkamy z jego rodziną to nawet jest zazdrosny o to ze idę z nimi na grilla rodzinnego. Twierdzi, że za mało poświęcam dla niego czasu. siedzę ciągle nad telefonem, spowiada mi się a ja jemu. Wydzwania co 15 minut, a ja mam szkołę dziecko i muszę się tym też zająć jak go nie ma. Zaczęło mnie to męczyć, kocham go, ale jest uparty i nie wiem jak mam z nim gadać.
Witam.
Niestety mam problem typu chorobliwej zazdrości.
Mam 19 lat, jestem ze swoją dziewczyną prawie rok. Kocham ją ponad wszystko i jestem o nią chorobliwie zazdrosny, wiem że ją to męczy i przez to psuje nasz związek.
Nie pozwalam jej rozmawiać z takim jednym chłopakiem, jej byłym przyjacielem. Zawsze było tak, że ona szukała sobie przyjaciół w gronie chłopaków. Zawsze lepiej dogadywała się z facetami. W sumie to normalne, bo ja zawsze wolałem kumplować się z dziewczynami niż chłopakami.
Niestety teraz jest tak że np. ona chce pójść z mama na koncert, a ja się boję, że zaraz jakiś chłopak na nią wpadnie czy będzie się na jakiegoś patrzeć. Wiem, że to chore i chciałbym się z tego wyleczyć, własnych rodziców nie kochałem tak jak Ją i nie chce zepsuć naszego związku. Nie wyobrażam sobie życia bez Niej, zawsze chciał bym być z nią na imprezach typu "koncert" być przy niej i kontrolować wszystko. Jestem na 100% pewien, e by mnie nigdy nie zdradziła i nie skrzywdziła, wiem że ona też mnie bardzo kocha, ale nie potrafię inaczej reagować na takie sytuacje. Dziś zrobiłem jej awanturę o to, że ten były przyjaciel do niej dzwonił. Tak jak by to była jej wina, że on dzwonił, przecież akurat na to wpływu nie miała, a mimo to ją obwiniłem za to. Proszę o radę i pomoc, czy psycholog lub jakąś terapia to dobry pomysł? Nie chce zepsuć naszego zwiazku i chce być z Moja dziewczyną już na zawsze. Nie ma w moim życiu mowy o innej. Nie chce jej ranić i nie chce żeby przeze mnie cierpiała.
Pozdrawiam
Marcin
Witam,
myślę, że rozmowa z psychologiem na ten temat może Panu wiele dać i pomóc zrozumieć ten problem.
Gdyby Pan miał dodatkowe pytania na ten temat prosiłbym o założenie nowego wątku.
Pozdrawiam serdecznie
Witam, mam na imię Barbara, mam 28 lat. Od 7 lat jestem w bardzo szczęśliwym związku. Od 2 lat jesteśmy małżeństwem. Niestety urok naszego związku i mojego życia niszczy moja chorobliwa zazdrość. Zaczęło się to po około dwóch latach znajomości. Moja zazdrość jest trochę dziwna. Nie kontroluję męża, nie przeglądam mu telefonu, nie szperam w jego rzeczach. Nie mam pretensji, kiedy wychodzi z kumplami. Natomiast objawia się ona w momencie, kiedy spojrzy na jakąś ładną dziewczynę na ulicy, na plakacie, w gazecie, dłużej zatrzyma się na kanale, gdzie akurat są jakieś seksowne dziewczyny. Wkurza mnie nawet jak ogląda jakiś teledysk albo w filmie jakaś kobieta odkryje to i owo. W mojej głowie roi się wtedy, że on marzy o takiej kobiecie. Nie umiem sobie z tym uczuciem poradzić i zaczynam być bardzo nieprzyjemna, nie potrafię się pohamować, żeby mu nie dociąć i obrażam się. Ja wiem, że mój mąż mnie kocha. Chciałabym, żeby wszyscy mężowie tak kochali swoje żony jak on mnie i ufam mu bezgranicznie. Więc skąd to paskudne uczucie? Czy tak będzie już zawsze? Ostatnio nie wytrzymał i pokłóciliśmy się.On ma już tego dosyć, wiem, że nie chce ode mnie odejść, bo bardzo mnie kocha, ale to go niszczy. I mnie wypala od środka. Chciałabym uniknąć wizyty u psychologa, ale nie wiem, czy da się z tym walczyć samemu. Ewentualnie, gdzie jest jakiś specjalista w Krakowie? Bardzo, bardzo proszę o pomoc!!!! POZDRAWIAM
Hej mam na imię Emila.
Mam duży problem kiedys miałam chłopaka nie całe trzy lata i bardzo nie zranił bo zdradził.
Teraz jestem bardzo szczęśliwa.
Mam narzyczonego od 10miesięcy jestem bardzo o niego zazdrosna i nie wiem co mam z tym robić jestem bardzo bez radna proszę Was o pomoc napiszcie mi coś na mojego emaila emcia199425@wp.pl
Pozdrawiam i całuje
Mam 20 lat, od 4 lat znam się z moim obecnym chłopakiem. Nasz związek zaczął się przez internet, następnie doszło do spotkania, po czasie byliśmy para tak ciągle przez 2 lata. Mój chłopak ( Paweł) ma swoje grono przyjaciół, którzy zawsze byli dla niego na pierwszym miejscu, potrafił mi powiedzieć dzień przed wyjazdem, że jedzie z nimi na wakacje, bardzo mnie to bolało i oczywiście powiedziałam mu o tym. Nie chciałam się z jego znajomymi spotykać, aczkolwiek on mnie do tego przymuszał, a na spotkaniach gdy już zaczęłam czuć się swobodniej, natychmiast mnie ustawiał do pionu ( kazał siedzieć cicho i być poważną) pomimo że on pił alkohol i świetnie się bawił wygłupiając, przy czym nigdy nie dotrzymywał słowa do godziny wyjścia z imprezy. Zdarzyło się tak kilkakrotnie i w zdenerwowaniu zerwałam z nim, zaczął się w tedy starać i był do rany przyłóż, załapałam ten chwyt i później jak zrobił coś co mnie zabolało zrywałam z nim, później było jeszcze gorzej, on nie reagował już na zrywanie i doszło z mojej strony do zdrady kilkakrotnie, po czym mówiłam mu o tym a on coraz bardziej się starał.Niedawno ( jakieś 3 miesiące temu) byłam z pewnym chłopakiem, który mnie strasznie zranił i wróciłam do Pawła. Teraz jestem o niego strasznie zazdrosna, za każdym razem awantura gdy widuje się z tymi znajomymi, ja już na imprezy z nimi nie chodzę, ale nie podoba mi się że on chodzi i on o tym wie, ale nie reaguje na to. Teraz uważam, że w życiu trzeba iść na kompromis, że trzeba walczyć o to co się kocha, ale jeżeli chodzi o związek to muszą walczyć dwie osoby. W głębi serca czuje żal do tego co zrobiłam, że go zdradziłam, ale jeżeli zdecydował się teraz być ze mną to powinien starać się żeby było w porządku. Teraz gdy on widuje się ze znajomymi ja strasznie cierpię, w głowie kłębią mi się głupie myśli, że może teraz to on mnie zdradza. Zdarzy mi się przeczytać jego sms'y, sprawdzić e-maila, po czym żałuję że to zrobiłam i mu mówię o tym. Zawsze byłam wobec niego szczera i na początku starałam się by był zawsze na pierwszym miejscu, teraz też się staram, potrafię zrezygnować nawet z ważnego dla mnie wyjazdu, ze spotkań ze znajomymi.bo go kocham. a on nie potrafi zrezygnować z znajomych, przez których powstaje wielka awantura. Jest on młody może znaleźć dużo przyjaciół, ale on nie chce , bo od zawsze oni byli najważniejsi. Każdy sms'es od koleżanki, jakiś niewinny flirt z kimś,albo głupi żart jego znajomych doprowadza mnie do szału. Teraz jest jeszcze gorzej, bo jego siostra zaczęła studia i jak przyjeżdża to z z koleżanką i jak zwykle on zawsze wtedy zostaje w domu, raz do niego przyjechałam to powiedział że nie ma czasu, że jest zajęty. Chce mu ufać, ale wiem że jest człowiekiem którego da się urobić. Dziś właśnie jest na imprezie ze swoimi znajomym, jestem na niego wściekła, on o tym wie ale nie interesuje go to, bo dla niego ważne jest y dobrze się bawić z przyjaciółmi no i z koleżanka siostry... jestem załamana... i tonę w łzach myśląc o tym co on tam robi z nią.
HEJ mam na imię Malwina piszę tu bo nie za bardzo mam gdzie wylać swoje żale i obawy od roku czasu tkwię w związku z pewnym mężczyzną piekło na ziemi nie mam siły żeby tego zakończyć a już chyba sama potrzebuje pomocy psychologicznej on chyba a raczej napewno cierpi na zespół Ottella to chorobliwa zazdrość wszędzie go zdradzam każdy na mnie leci w pracy macają mnie po tyłku zdradzam go i nie ma dowodów na to (bo oczywiście ich nie ma) wiec twierdzi ze dobrze sie z tym kryję..... poprostu piekło na ziemi jestem już tym zmęczona a nie wiem jak zakończyć jestem w o tyle gorszej sytuacji gdyż on mieszka u mnie i nie chce i nie ma zamiaru opuścić mojego domu jak każe mu się wynosić to się tylko bezczelnie śmieje nie chce jakieś interwencji policji wstyd przed sąsiadami... nigdy bym nie przypuszczała ze mnie takie coś spotka mogła bym książkę napisać o tym co on mówi jakie sobie rzeczy wymyśla i tworzy w głowie na leczenie nie chce się udać bo twierdzi ze mu nic nie jest to ja go zdradzam i jeszcze wmawiam mu chorobę nie chce o tym słyszeć średnio co tydzień jest awantura o jakiegoś faceta lub kilku potem błaga mnie przez kilka dni żebym wybaczyła i się zmieni zawsze ustępuje choć wiem ze i tak będzie źle grozi mi ze jak się rozstaniemy to mi umili życie. żyję w strachu boję sie co kolwiek powiedzieć bo zawsze jest coś co może mu się nie spodobać kasuje nawet sms które przychodzą z reklamami bo też może mu sie to nie spodobać oczywiście kontroluje mnie na każdym kroku telefon torebkę nawet ostatnio zauważyłam ze majtki mi sprawdza koszmar nie radzę sobie z tym mam córke ona na to patrzy nigdy tak nie żyłam i nie chce ale tak ciężko mi sie z tym uporac proszę o jakąs sensowną rade potrzebuję pomocy
Witam, zawsze byłam bardzo zazdrosna lecz mojemu byłemu chłopakowi to nie przeszkadzało. Teraz jestem w nowym związku. On był z dziewczyną 5 lat, zakochaliśmy się i ją zostawił, po tygodniu zamieszkaliśmy razem i było cudownie. Jednak po miesiącu zaczął się kontaktować ze swoją byłą, oczywiście on nie uważa tego za kontakt bo to jest jeden telefon na tydzień i to w sprawie np samochodu mi jednak to bardzo przeszkadza. Mieszkają również w tym samym mieście więc kiedy wraca na weekend do domu proponuję jej podwózkę. Strasznie mnie to bolało pomimo jego utwierdzeń że jestem dla niego najważniejsza że jeśli by tak nie było nie zostawiłby jej dla mnie. On ma bardzo takie luźne podejście dla niego to nic złego, wierzy też w przyjaźń damsko męską co dla mnie jest absurdem. Poprosiłam go aby zerwał kontakt ze swoją ex on jednak odparł że nie powinnam go o takie coś prosić, że on ma pewne zobowiązania i że chociaż chce jej pomagać w kwestiach technicznych bo to z jego powodu ona jest teraz w tym mieście na studiach. Niechce mu robić awantur za każdym razem jak ona dzwoni ale boje sie ze jesli nie bede mu zwracala uwagi to on nawet nie bedzie wiedzial ze mnie to boli. co robic?
witam ja mam problem z zazdroscia o partnera.nie ufam mu sprawdzam jego komorke..kiedy rozmawiam z kims czuje niepokoj a szczegolnie z kobieta jakas...albo nawet jak patrzy i sie usmiecha do jakiesjs nawet starej...mysle ciagle ze inne sa lepsze ode mnie ze mu sie bardziej podobaja wygladaja lepiej sa madrzejsze bardziej wesole...ostatnio jedna zjego kolezan\ek specjalnie jeszcze udawala ze zaprasza go na randke zeby mi dopiec bo wie jaka jestem zazdrosna i dotknelo mnie to mimo ze ona ma dwoje dzieci i meza i to raczej byly zarty...boje sie ze partner mnie oszuka skrzywdzi tym bardziej ze zdarza mu sie klamac...jednak raczej mnie nigdy nie zdradzil to ja sie o to boje nie chodzimy na dyskoteki bo zaraz sa klotnie i jestem zazdrosna ze patrzy na inne...nie wiem co ztym zrobic czy sa na to leki jakies?
Witam mam na imie Łukasz. Mam pewien problem odnośnie zazdrości dokładniej chodzi o mnie. No wiec tak jestem z moja kobietą 3 lata było lepiej i gorzej jak to w każdym związku. Od pewnego czasu stałem się chorobliwie zazdrosny o swoją partnerkę ponieważ zauważyłem ze moja kobieta zmienia swoje podejście nieustannie. Kiedys wypytywała gdzie , z kim chodze kontrolowała moje zachowanie itd od niedawna przestała sie interesować kompletnie czy i gdzie ide a na mnie zadziałało to wręcz przeciwnie. Często kiedy się z nią nie widzę zaczynaja głębić się we mnie myśli ze gdzies teraz z kimś jest, że pisze z kims kiedy ze mna nie rozmawia nawet zaczęły mi przeszkadzać spojrzenia innych facetow na nia lub zbyt wyzywający ubiór. Nie wiem czy to do końca normalne i przeszkadza mi to strasznie. Nie potrafie zmienić toku myslenia a gdy pojawia się chociaż malutka myśl o zdradzie zaraz ciągnie za sobą cała historie o ktorej moznaby napisać książkę. Próbowałem wmawiać sobie ze gdyby moja kobieta nie chciała być ze mna napewno by mnie zostawiła i nie knuła zdrady ale na dluższa mete to nie pomaga. Czesto rowniez mowilem swojej kobiecie w czym rzecz ale widze po niej ze zaczęło ja to meczyc a tym bardziej rozumiem ze przez moja chorobliwą zazdrośc oddalamy sie od siebie. Nie potrafie z tym walczyc bardzo proszę o pomoc
witaj.mam dokladnie ten sam problem.nie wiem co z tym robic. przeszkadza mi wszystko.caly czas boje sie, ze spotka kogos kto bedzie lepszy ode mnie, kogos kto bardziej sie jej spodoba.nigdy jej o tym nie mowilem, bo wstydze sie tego.jestesmy ze soba trzy lata i jestesmy na drugim roku studiow.nie studiujemy razem, nie mieszkamy jeszcze.spotykamy w weekendy.jestem zadzdrosny o wszystko..ale ona o tym nie wie..nie mowilem.ale blagam was pomozcie mi, bo ja dluzej nie wytrzymam.co moge zrobic?jakie kroki podjac?myslicie, że jak zamieszkamy razem, wezmiemy slub to sytuacja sie zmieni?znajde wreszcie to poczucie wartosci?kocham ja i naprawde wiem, ze ona mnie tez i nigdy nie zrobilaby czegos co mogloby nas zniszczyc, bo nasze relacje sa po prostu wspaniale,ale w mojej glupiej glowie caly czas kraza durne mysli.przychodzi moment kiedy wydaje mi sie, ze jest ok, ze nie ma problemu, ze przeciez nic zlego sie nmie dzieje jak pojdzie do kina z kolezankami, ale po pewnym czasie przychodzi mysl, ze moze na fotelu obok bedzie siedzialjakis facet, ktory bedzie podrywal ja, zalecal sie do niej.mi jest naprawde wstyd o tym pisac.prosze niech mi ktos odpowie i pomoze.adres e-mail jest z takiego mojego "lewego" konta,ale aktualny i prawdziwy wiec prosze pisac.
czesc
Mam na imie Monika ,od 13 lat jestem mezatka,mam 5-ke fainych dzieci i meza!!!
Mój małżonek od zawsze był zazdrosny o mnie ,ale nie było problemu dopoki nie
podjełam pracy , a pracujemy w jednej firmie ,ale to nienajgorsze
Wiem ze to co on robi to jest choroba ,chcem tylko wiedziec jak to mozna leczy jak nalezy postepowac z takim człowiekiem jak przekonac go zeby sie leczył .
Nie bede opisywac swojej historii bo by to mi zaduzo czasu zajeło ,mozna ksiazke napisac,zastaanawiam sie czy wogole jest jakies rozwiazanie poza rozwodem ,bo jak narazie to ja niewidze innego rozwiazania jezeli chodzi o tak sytuacje.Najgorsze jest to ze te moje dzieciaczki cierpia ,jak mam sobie radzic moze sa orgaznizacje ktroe moga pomoc wesprzec taka osobe ,bo psychika siada jzu
pozdrawiam wszystkie kobiety
Dzień dobry. Mam podobne problemy jak we wcześniejszych wpisach. Jesteśmy z moim partnerem razem od 12 lat. Mamy wspólnego syna 11 lat, moją córkę 19 lat i jego syna 19 lat. Od około 2 lat jest tak obsesyjnie zazdrosny o sąsiadów, że brak mi słów by to opisać. Mieszkamy od 4 lat w nowym miejscu nie mamy tu znajomych. Jego rodzina mieszka 70 km dalej moja 500 km. On wyjeżdża do pracy i nie ma go 3 tyg wraca na tydzień i tak dalej, ja zostaję ze wszystkimi problemami sama. Nigdy nie mogę na niego liczyć jak mam jakiś problem to zawsze się wykręca, że on jest daleko i na odległość nie może mi pomóc. Więc radzę sobie sama. Nigdzie nie chodzę, nie palę, nie spożywam alkoholu jestem zwyczajną kurą domową. Nie pracuje podczas porodu uległam wypadkowi i nie powróciłam do zawodu. Około 3 lata temu wprowadziło się do naszej klatki sympatyczne młode małżeństwo. On pływa na barkach ona tak ja ja jest w domku. Zakolegowałyśmy się. Czasami pomagam jej przy dziecku, służę dobrą radą bo jestem starsza. Jak mi czegoś potrzeba a zazwyczaj towarzystwa to się spotykamy. I właśnie mój "PAN" dostaje białej gorączki jak tylko usłyszy o sąsiadach. Jak on jest w domu to nawet nas nie odwiedzają, nie dzwonią nie zaczepiają na schodach. Są bardzo wyrozumiali i mi współczują. Chcę iść do pracy i znowu jest wojna bo po co. Nie rozumie że zaczyna brakować nam pieniędzy, moi rodzice są już starsi ciągle mi pomagają finansowo chcę jechać do nich na wakacje i tam zostać 2 m-ce i znowu awantura. Zerwałam wszystkie znajomości ze wstydu. Jedynymi znajomymi z którymi rozmawiam są właśnie Ci sąsiedzi. Błagam pomóżcie co mam robić brak mi już sił. Gdyby nie mój synek utopiłabym się bie mam już sił by dalej żyć.
witajcie,jak to wszystko czytam to mam dreszcze...a obecnie jestem na L4,bo mój "PAN" w sobote wpadł w szał po alkoholu,przeszukał mi telefon- a obiecał,że już nigdy tego nie zrobi- i znalazł kilka głupich smsów. No i mam siniaki na ręce i złamany palec u nogi. Ja też przestałam mieć koleżanki,bo nie podobały się mojemu mężowi,ubierałam sie tak jak chciał,żyłam zniewolona,upokarzana, ośmieszana...jwszystko starałm sie tłumaczyć,ale wiecie ile energii na to traciłam?Mam 3 letnią córkę i zamiast czas poświęcać jej to czas traciłam na tłumaczenia męża.Pytałam kiedys psychologa co dalej?Co robić?Kilkakrotnie odchodziłam od męża tyrana,ale wiecie kwiaty,prezenty,przepraszania...Psycholog mi powiedział;że wszystko jest do czasu,a skończy sie tak,że Panią albo zabije albo połamie.W tej chwili połamał,tak mną trzasnął o drzwi ,że mam noge w gipsie,siniaki na recę i drętwiejący kciuk.Mój mąż jest przystojnym facetem,wysokim,ciemna karnacja i podoba sie kobietom,ale nie jest i nie był dla mnie dobry,niby wszystko miałam,ale zawsze cos za coś.Dałam sie zamknąć w klatce,zdusić i podporządkować,tylko ze to ja mam skończone studia,w domu nigdy i niczego mi nie brakowało...dziewczyny weżmy się w garść,bo albo my popełnimy samobójstwo albo Pan nas nie daj Boże zabije...A mamy dzieci i musimy stworzyć im normalny dom.Boże,czemu my nusimy cierpieć,przeciez jesteśmy kobietami i zasługujemy na szacunek,a wpadłyśmy w ręcę PANÓW,nie żyjemy w Arabii,czemu tak dałyśmy sobą pomiatać.....
Witam mam 21 lat i 4 letnia córeczkę z poprzedniego związku.Rozstałam się z ojcem małej gdy miała 1,5 roku dość szybko związałam się z kolegą ojca dziecka(tak jakoś wyszło).Od samego początku Jego rodzice byli przeciwni naszemu związkowi myśleli że jestem małolatą która o życiu nic nie wie itp.ale z upływem czasu przyzwyczaili się do mnie i małej.Lecz po doświadczeniach życiowych trzymam ludzi na dystans od siebie nie wiem może dlatego ze nie chce być zraniona(Gdy miałam 13 lat rodzice się rozwiedli bo ojciec bił matkę bo ta go oszukiwała).Wszystko było miedzy mną a moim partnerem było wspaniale dopóki nie zaczęło mi nagle przeszkadzać to że dzwoni do niego codziennie mama i opowiada jej dosłownie wszystko starałam się z tym walczyć ale nie udało mi się wszystko poszło na moja niekorzyść,nie osiągnęłam tego co chciałam.Gdy jechał do rodziców sam to wydzwaniałam do niego kilkadziesiąt razy pisałam przykre sms-y nie wiem co mną kierowało.Dziś kiedy powiedział mi że ma już tego dosyć zrozumiałam że robię źle że tak być nie powinno. Co mam zrobic by ratować ten związek na którym mi zależy wiem że byłam chorobliwie zazdrosna zapisałam się do psychologa ale jak mam Go przekonać że się zmienię ze nie będzie jak dawniej.Proszę o pilną pomoc.Sprawa nagła jestem pod ścianą.
Witam! mam problem i nie wiem robić! Opisze to mam nadzieje ze w skrócie. Poznałam mojego partnera po5 miesiącach znajomości zaszłam w ciąże teraz córka ma Rok i2 miesiące. nie wiem co robić. ciągle ale to ciągle myśli ze go zdradzam. teraz wyjechał za granice no niestety sytuacja nas zmusiła do podjęcia takiej decyzji. Powiem tak ta ciąża niebyła wpadką miałam 27 lat i chciałam już dziecko czułam ze on mnie kocha i ja go też i chce żeby on był ojcem i żeby był zemną na zawsze. żadne argumenty do niego nie trafiają ze go kocham, ze nie pochodzę z takiej rodziny "puszczalskich", ze czekam cały czas na niego. ja już nie mam siły mu tłumaczyć. Ja nie chce go zdradzić i go nie zdradzę. widzi jak przyjeżdża ile jest pracy przy takim dziecku. mam jeszcze obowiązek jakim jest pies i kot jedną osobą która przychodzi do mnie to sąsiadka starsza pani która pomaga mi jak muszę z psem wyjść to zostaje z dzieckiem. jak poruszam ten temat jak est trzeźwy to zawsze mi tłumaczy ze tak bardzo mnie kocha, 2 razy go tak kobiet wykiwały. nie wiem co robić ja jestem bezradna. Pomocy
Hej. Jestem po slubie pol roku mamy córkę 2miesieczna moj maz ciagle wmawia mi ze go zdradzam, ubliza mi a czesto powtarza ze mala nie jest jego chociaz to nie prawda,jestem zastraszana ze jak odejde to zrobi mi cos zlego boje sie, nie moge nawet wyjsc ciagle siedze w domu mam 21lat a chce odejsc prosze pomoc mi maz ma 24lat byl karany za rozboje
Prosze o szybka odpowiedz
Witam. Na początku napiszę że bardzo proszę o pomoc ;(. A więc zacznę od tego że teraz mam 22 lata i mam na imię Justyna mój problem to zazdrość. Pojawiła ona się przy moim pierwszym chłopaku którego miałam 8 lat temu byłam z nim 5 lat i byłam o niego chorobliwie zazdrosna nie mógł mieć koleżanek chciałam zeby cały czas ze mną przebywał zeby mi mówił ze mnie kocha i że to ja jestem najpiętkniejsza i wogóle, jak jechaliśmy autem to jak zerknoł na jakaś laske to ja dostawałam ataku furii. No i wogóle to był problem bo ja mu wszystkiego zabraniałam a sama go przez 3 ost lata zdradzałam z różnymi facetami. No ale po tych 5 latach zerwałam z nim bo poznałam nowego. No i co z tym nowym było idealnie przez 2 pierwsze miesiące żadnej zazdrości ani trochę. Ale potem znów się zaczoł ten sam problem chorobliwa zazdrość. Tylko ze ja po roku bycia z nim dowiedziałam się ze on mnie naprawde zdradził i wiecie co mi powiedział ze on to zrobił dlatego ze ja mu to tak długo wmawiałam ze mnie zdradza ze aż nie wytrzymał i to zrobił, no i w tym związku jak byłam z tym Jurkiem ja go ani razu nie zdradziłam. Nawet jak wyjechał do Belgi na poł roku to byłam mu wierna no ale ten związek też zakonczyłam ale to z tego powodu ze był odemnie starszy o 20 lat. No i teraz od lipca zeszłego roku poznałam faceta moich marzeń(taką mam nadzieję ze to ostatni) no ale znów to samo chorobliwa zazdrość się wdarła do naszego związku i to nas niszczy. Bo wszystko mi sie tak fajnie ułożyło mam ukochanego faceta nawet zamieszkaliśmy razem a teraz się tak kłucimy ze mnie umiemy ze sobą wytrzymać. Jak mu przychodzi esemes to ja zaczynam płakać ze musze to zobaczyc ze musze wiedziec kto napisał ze to napewno jakas laska i wogóle a go to tak denerwuje ze az wychodzi z siebie krzyczy po mnie i wogole chciał dzisiaj ze mną zerwać. Powiedzcie mi co mi sie dzieje? dodam ze miałam ojca alkoholika przed którym uciekałam z domu. Moze to tez jest powodem ze nie ufam swoim facetom. Pomocyyyyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!! chcę być z moim teraźniejszym ale jak taka dalej bede to on mnie zostawi ;(
Czy ktos odpowie na moje pytanie=?!!!??czy tego nikt nie czyta i nikt nie odpowiada ani pomaga..
Witam, mam ze sobą ogromny problem. To co wyprawiam to nie zwykła zazdrość to jest chore. Jestem z chłopakiem od ponad roku, każdy z nas przeżył swoje związki z innymi ludźmi. Ja dobrze nie trafiałam. Byłam 3 lata z facetem, któy mnie zdradzał na każdym kroku, od tego się zaczęło. Kłóciliśmy sie cały czas, dochodziło nawet do rękoczynów. WIecznie płakałam przez niego. Ale wyprowadziłam się i urwałam z nim kontakt raz na zawsze. W nowym mieści poznałam mojego obecnego chłoapaka. Myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi. Był i chyba jest wyjątkowy. ALe bardzo lubi być z centum uwagi, lubi zwracać na siebie uwagę otoczenia, na imprezach, wszędzie. Jest bardzo przystojny i podoba się innym dziewczynom co doprowadza mnie do szalństwa. Potrafię z super nastroju popaść w szał. Denerwuje mnie wszytsko, jak nie odbiera tel (bo np. jedzie autem) ja juz wymyśłałam rózne historie, co robi i z kim. Cały czas mi powtarza, że chce być tylko ze mną i gdyby tego nie chciał to dawno by mnie zostawił... ja mu wierzę, aż do nasępnej dziwnej sytuacji. Nie lubie jak rozmawia z innymi, widzę jak kobiety go próbują kokietować. Bardzo często wychodzi beze mnie na imprezy z kolegami, którzy nie są wzorem cnót a mają dziewczyny, które też siedzą w domu. Mój chłopak jest bardzo podatny na wpływy i na to co mówią jego p rzyjaciele. często go podpuszczają, "zeby było zabwanie". Ogólnie jest bardzo dobry dla mnie i jak wszytsko jest ok miedzy nami, jak jestemy sami to jest cudownie i nie chce tego stracic. Wczoraj bylismy na ur u jego kolegi znowu była dziwna akcja, strasznie sie kłocilismy, powiedział, ze po tym to nasza ostatnia szansa, jezeli dalej bede si etak zachowywała to mnie zostawi. Wiem, że to zrobi, dlatego musze się zmeinić. Ale nie wiem jak, czy to w ogóle mozliwe. Jak jestem sama w domu i myśłe o tym to powtarzam sobie, że juz taka nie bede i ze bedzi dobrze miedzy nami. Ale 2 dni pozniej wybucham, nie potrafie tego kontrolowac, nie potrafie sie opanowac, przemilczeć. Tak więc błagam o pomoc!
Witam Mam 21 lat i 5 letnią córkę :)z mężem jetem już prawie 6 lat,i jestem o niego chorobliwie zazdrosna:( mój mąż pracuje na basenie i codziennie ogląda tam pełno pięknych kobiet i mnie to strasznie denerwuje,a najbardziej to jak mówi o swoich koleżankach że ta to ma fajne duże piersi i wogóle,a ja znów mam małe piersi i przez te jego takie gadanie mam niską samo ocenę myślę,że ja jestem brzydka itp:(A najgorsze jest to,że jak się pokłócimy to zawsze ja jestem winna on nigdy.zemną wogólę na żadne imprezy nie wychodzi ale jak już jest impreza taka co wszyscy pracownicy przychodzą to idzie i wogóle się mnie o zdanie nie zapyta,jak on to mówi (raz w roku mam cie w dupie co ty powiesz ja i tak pójdę)no tak bo musi się wybawić z koleżankami a zemną tak jak pisałam nigdzie nie wychodzi:(:(nie wiem czy ta ja mam problem czy to mój mąż doprowadza mnie do takiej złości i zadrości???proszę coś odpisać
Witam mam na imię adam jestem prawie 3 lata po ślubie a w związku 9 lat i szukam tu pomocy co zrobić. Jeśli znajdzie sie choć jedna osoba która może mi poradzić co mam zrobić konsekfetnie. Wiec oto moja historia
Mieszkam obecnie w Londynie z żona od 5 lat szczęśliwa zakochana para lubiaca zabawy oboje za sobą do czasu kiedy po upływie miesiąca w uk moja wtedy dziewczyna miała przepitke romans z nowo poznanym kolega, oczywiście wszystko było tak żebym sie o niczym nie dowiedział mówiła mi ze to tylko kolega tak sie mówi ale po jakimś czasie zaczolem pytać co jak gdzie wiec:
Co- alkohol byłam piana i stało sie calowalam sie z nim i jakoś to przeżyłem ale po ślubie sie przyznała ze nie tylko ale powiedziała ze żałuje i ze zdała sobie sprawę ze mnie bardzo kocha i zginęła by w tym świecie. Pytałem dlaczego? Bo nigdy cie nie było w domu pracowalas od rana do nocy( tak było pierwsza praca za marne pieniądze ale trzeba za coś żyć ) ok było minęło. Ostatnie 4 miesiące były najgorsze w mojim życiu pracujemy razem od 4 lat ta sama firma praktycznie obok siebie 24 h razem od niedawna zeby dorobić podjąłem kolejna prace wiec już nie tak dużo czasu spędzamy razem. To była sobota miałem wieczorna zmianę zadowolony jak codziennie ale zmęczony pozegnalem żonę słodkim buziakiem i mocnym usciskiem, skoro ja idę do pracy to czy możemy sobie zrobić babska imprezę i iść do klubu pełny zaufania zgodziłem sie wtedy pracowałem do 3 w nocy wychodząc z pracy zadzwoniłem do zony zapytać jak po bałaganu i czy już jest w domu odpowiedziała ze jeszcze siedzą i piją piwko ale zaraz sie zbiera wróciłem do domu była już 3.30 sąsiad zapytał gdzie są dziewczyny i czemu ich tak długo niema powiedziałem mu niemartw sie stary to babskie baletu zaraz bedą 4 godzina dzwonie nie odbiera SMS nie odpłatne kolejny tel i kolejny odebrała i wykrzyczala adam daj mi sie bawić jak bede to bede 20 min potem otwierają sie drzwi do pokoju i awantura co ja robię czemu ja kontroluje bla bka bla. Następnego dnia rano milion pocalunkow przeprosin obietnic jak zawsze na zgodę cudowny sex. I tak do świąt wszystko ok spędzone w gronie rodzinnym potem tak samo Sylwester.2 tygodnie pózniej po pracy wracam do domu szykuje sobie obiad bo żona na popoludniowa prace. Po obiedzie powiedziałem trochę na necie i... Niewiem co mnie tknelo weszlem na historie odwiedzanych stron i jak siedziałem to nogi z waty sie zrobiły znalazłem tam dziwny link do fb tz falszywe konto i tylko jeden znajomy wysłałem żonie smsa jak skonczysz to zadzwoń!!!! Tak było zadzwoniła i ze słodkim głosem ; no hej misiu co sie stało ?? Powiedziałem ; a nic chciałem ci powiedzieć ze cie bardzo kocham ( ze smutnym głosem) zapytała czy to wszystko bo sie spieszy? Nie, możesz mi powiedzieć kto to jest i podalem ten jej link... Głucha cisza w słuchawce - a ty wiesz? Przecież tu jest twoje zdjęcie to chyba nie mojej mamy? Powiedziała ze nie jedzie do pracy tylko wraca do domu zeby wyjaśnić , powiedziałem ze niechce jej teraz widzieć ze ma iść do pracy bo ja tez mam nocke i niechce jej zawalic ale wróciłem wcześniej niż zawsze po powrocie powiedziała mi ze na tej imprezie poznała kolesia ale mam sie nie martwić ma żonę i dziecko 3 letnie. Powiedziałem ze ma natychmiast skasować to konto bo jak sie dowiem kto to jest to zakończe to raz na zawsze. Skasowala ale nie dokonca potem było jeszcze gorzej 2 karta sim i nr w portfelu potem zmiana rachunku na pocztę kłamstwo za kłamstwem ale powiedziałem jej ze ja tak kocham i ze wybacze ale ma zakończyć to wszysto tak mijaly dni i dowiedziałem sie wszystkiego kim jest gdzie pracuje jak ma na imię poptostu teraz wiem wszystko mało tego przyznała sie do wszystkiego nawet ze mieli układ miedzy sobą ze zostaną kochankami wiem ze sie ........ Pare razy. Czy on jest jakiś atrakcyjny czy coś nie poprostu miał to coś ze była o niego zazdrosna a omnie od 9 lat tylko raz tyle co sie przykrych słów z jej strony nadlychalem ze mam 28 lat i niemam auta prawo jazdy dobrej pracy i jak ja mam zamiar utrzymać rodzine. Prosia mnie żebym dał jej sie wyszalec zanim zajdzie w ciążę chciała rok i przyznała ze to miało być dla niego. Od tygodnia podobno to koniec zakończyła to pokazała mu smsa do niego i od niego to nie jest facet którego można traktować jak zabawkę napisał koniec to koniec.
Wiec co mam zrobić zaufać czy sie rozstać? Niemoge sobie poradzić z tym codzień po pracy plakalem sprawdzam historie jestem chorobliwie zazdrosny jak sobie poradzić a wiem ze jak sie rozejdziemy to bedzie mi jeszcze gorzej
P.S historia obcieta bo trochę sie wylalem i oczy mnie bolą prosze o jakakolwiek pomoc pozdrawiam adam
Witam mam na imię adam jestem prawie 3 lata po ślubie a w związku 9 lat i szukam tu pomocy co zrobić. Jeśli znajdzie sie choć jedna osoba która może mi poradzić co mam zrobić konsekfetnie. Wiec oto moja historia
Mieszkam obecnie w Londynie z żona od 5 lat szczęśliwa zakochana para lubiaca zabawy oboje za sobą do czasu kiedy po upływie miesiąca w uk moja wtedy dziewczyna miała przepitke romans z nowo poznanym kolega, oczywiście wszystko było tak żebym sie o niczym nie dowiedział mówiła mi ze to tylko kolega tak sie mówi ale po jakimś czasie zaczolem pytać co jak gdzie wiec:
Co- alkohol byłam piana i stało sie calowalam sie z nim i jakoś to przeżyłem ale po ślubie sie przyznała ze nie tylko ale powiedziała ze żałuje i ze zdała sobie sprawę ze mnie bardzo kocha i zginęła by w tym świecie. Pytałem dlaczego? Bo nigdy cie nie było w domu pracowalas od rana do nocy( tak było pierwsza praca za marne pieniądze ale trzeba za coś żyć ) ok było minęło. Ostatnie 4 miesiące były najgorsze w mojim życiu pracujemy razem od 4 lat ta sama firma praktycznie obok siebie 24 h razem od niedawna zeby dorobić podjąłem kolejna prace wiec już nie tak dużo czasu spędzamy razem. To była sobota miałem wieczorna zmianę zadowolony jak codziennie ale zmęczony pozegnalem żonę słodkim buziakiem i mocnym usciskiem, skoro ja idę do pracy to czy możemy sobie zrobić babska imprezę i iść do klubu pełny zaufania zgodziłem sie wtedy pracowałem do 3 w nocy wychodząc z pracy zadzwoniłem do zony zapytać jak po bałaganu i czy już jest w domu odpowiedziała ze jeszcze siedzą i piją piwko ale zaraz sie zbiera wróciłem do domu była już 3.30 sąsiad zapytał gdzie są dziewczyny i czemu ich tak długo niema powiedziałem mu niemartw sie stary to babskie baletu zaraz bedą 4 godzina dzwonie nie odbiera SMS nie odpłatne kolejny tel i kolejny odebrała i wykrzyczala adam daj mi sie bawić jak bede to bede 20 min potem otwierają sie drzwi do pokoju i awantura co ja robię czemu ja kontroluje bla bka bla. Następnego dnia rano milion pocalunkow przeprosin obietnic jak zawsze na zgodę cudowny sex. I tak do świąt wszystko ok spędzone w gronie rodzinnym potem tak samo Sylwester.2 tygodnie pózniej po pracy wracam do domu szykuje sobie obiad bo żona na popoludniowa prace. Po obiedzie powiedziałem trochę na necie i... Niewiem co mnie tknelo weszlem na historie odwiedzanych stron i jak siedziałem to nogi z waty sie zrobiły znalazłem tam dziwny link do fb tz falszywe konto i tylko jeden znajomy wysłałem żonie smsa jak skonczysz to zadzwoń!!!! Tak było zadzwoniła i ze słodkim głosem ; no hej misiu co sie stało ?? Powiedziałem ; a nic chciałem ci powiedzieć ze cie bardzo kocham ( ze smutnym głosem) zapytała czy to wszystko bo sie spieszy? Nie, możesz mi powiedzieć kto to jest i podalem ten jej link... Głucha cisza w słuchawce - a ty wiesz? Przecież tu jest twoje zdjęcie to chyba nie mojej mamy? Powiedziała ze nie jedzie do pracy tylko wraca do domu zeby wyjaśnić , powiedziałem ze niechce jej teraz widzieć ze ma iść do pracy bo ja tez mam nocke i niechce jej zawalic ale wróciłem wcześniej niż zawsze po powrocie powiedziała mi ze na tej imprezie poznała kolesia ale mam sie nie martwić ma żonę i dziecko 3 letnie. Powiedziałem ze ma natychmiast skasować to konto bo jak sie dowiem kto to jest to zakończe to raz na zawsze. Skasowala ale nie dokonca potem było jeszcze gorzej 2 karta sim i nr w portfelu potem zmiana rachunku na pocztę kłamstwo za kłamstwem ale powiedziałem jej ze ja tak kocham i ze wybacze ale ma zakończyć to wszysto tak mijaly dni i dowiedziałem sie wszystkiego kim jest gdzie pracuje jak ma na imię poptostu teraz wiem wszystko mało tego przyznała sie do wszystkiego nawet ze mieli układ miedzy sobą ze zostaną kochankami wiem ze sie ........ Pare razy. Czy on jest jakiś atrakcyjny czy coś nie poprostu miał to coś ze była o niego zazdrosna a omnie od 9 lat tylko raz tyle co sie przykrych słów z jej strony nadlychalem ze mam 28 lat i niemam auta prawo jazdy dobrej pracy i jak ja mam zamiar utrzymać rodzine. Prosia mnie żebym dał jej sie wyszalec zanim zajdzie w ciążę chciała rok i przyznała ze to miało być dla niego. Od tygodnia podobno to koniec zakończyła to pokazała mu smsa do niego i od niego to nie jest facet którego można traktować jak zabawkę napisał koniec to koniec.
Wiec co mam zrobić zaufać czy sie rozstać? Niemoge sobie poradzić z tym codzień po pracy plakalem sprawdzam historie jestem chorobliwie zazdrosny jak sobie poradzić a wiem ze jak sie rozejdziemy to bedzie mi jeszcze gorzej
P.S historia obcieta bo trochę sie wylalem i oczy mnie bolą prosze o jakakolwiek pomoc pozdrawiam adam
Dodaj nowy komentarz