- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Co zrobić, by otworzyć się na świat?
Co zrobić, by otworzyć się na świat?
Witam. Jestem studentką i mam 20 lat. Obawiam się o swój stan od dawna. Rozwiązałam test i miałam 9 odpowiedzi c lub d. Jestem osoba zamkniętą w sobie. Nie potrafię mówić o sobie i o swoich uczuciach. Nie potrafię nawet rozmawiać sensownie z ludźmi. Na jakiekolwiek pytania odpowiadam krótko i zwięźle. W towarzystwie rodziny nigdy nie zabieram głosu.
Zastanawiałam się nieraz, z czego to się wzięło? Myślę, że zaczęło się od małego dziecka. Mam starszą siostrę. Pewna siebie, zawsze wśród znajomych była górą. Mnie obrażała i śmiała się, jak to dzieci, żeby być "fajniejsza", jednak ja nie umiałam sobie z tym poradzić. Płakałam w ciszy, nikomu nic nie mówiąc.
Drugim powodem jest chyba nieudany związek. Byłam z chłopakiem 2,5 roku. Jednak już wtedy nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Starałam się jak mogłam. To był bardzo dobry człowiek. Jednak po jakimś czasie zaczęło dochodzić do kłótni i rozstań... wracaliśmy do siebie niejednokrotnie. Rok temu rozstaliśmy się na stałe. Praktycznie od razu poznałam nowego chłopaka i stłumiłam uczucia do poprzedniego. Wtedy nawet nie zapłakałam po rozstaniu. Jakiś miesiąc temu strasznie zaczęłam o nim myśleć i płakać po nocach. Nie umiem tego zakończyć. Powtarzam sobie, że muszę wziąć się w garść, próbuję coś ze sobą robić, jednak nie wychodzi. Tydzień temu płakałam pół nocy, prosząc Boga o śmierć.
Mam problemy z koncentracją. W głowie mam straszny bałagan. Co się ze mną stało? Jak temu zapobiec? Co zrobić, żeby się otworzyć trochę na świat? Nie byłam u lekarzy, nie wyobrażam sobie tego. Co robić? No i najważniejsze pytanie, czy to choroba?
Witam!
Wspomina Pani o pewnych charakterystycznych dla siebie dyspozycjach, cechach osobowości: nieśmiałości, małomówności, choć można się zastanawiać nad objawami fobii społecznej. Osoba cierpiąca na fobię społeczną bywa nieśmiała, unika kontaktów towarzyskich z obawy przed krytyką i odrzuceniem. Czynnikiem spustowym dla fobii bywa najczęściej sytuacja publicznego poniżenia, ośmieszenia, w szczególności, gdy osobą ośmieszającą jest ktoś bliski i ważny, uznawany za autorytet, np. rodzic.
Trudno jednak robić podobne założenia, nie dysponując innymi objawami.
Podobnie, opis Pani związku jest dość lakoniczny. Myślę, że wydarzyło się coś istotnego, coś co uruchomiło Pani przekonania na swój temat, na temat relacji między ludźmi, mężczyzn, co spowodowało pogorszenie nastroju. Warto przyjrzeć się tej sytuacji, najlepiej razem z terapeutą lub psychologiem. Natomiast, jeżeli nastrój nadal będzie ulegał pogorszeniu i pojawią się zamiary samobójcze, proszę nie zwlekać z wizytą u psychiatry. Z pomocy lekarzy tej specjalności korzysta codziennie ogromna liczba ludzi, a depresja jest chorobą jak każda inna. Leki nie zmieniają świadomości, pomagają jedynie pokonać cierpienie.








Jeśli chodzi o mój poprzedni związek- to było dosyć dziwne.
Chłopak był dojrzały, ja natomiast byłam jeszcze dzieckiem (16 lat). Myśleliśmy inaczej. Ja miałam jeszcze w głowie zabawę (dyskoteki, imprezy itp) on już to wszystko przeszedł. Nie potrafiłam z nim rozmawiać, tak by mnie zrozumiał. Strasznie mnie ograniczył więc i ja jego... żyliśmy jak w klatce. Nie chciałam odchodzić, bo bardzo mi na nim zależało. Zaczęłam kłamać... sobotnie wieczory spędzałam na zabawie, a w niedziele przepraszałam obiecując, że to ostatni raz. Zaczęliśmy się rozstawać. Za każdym razem prosiłam żebyśmy dali sobie kolejną szansę... to trwało przez 2.5 roku. Rok temu rozstaliśmy się na stale. Tamtego dnia powiedziałam sobie, że ja już nie zrobię nic.. bo to bez sensu. Tak się skończył nasz związek. Mimo tego, że dzwonił, do mnie nie docierały jego słowa. Byłam przepełniona złością, a nawet nienawiścią. Los chciał, że po tygodniu poznałam nowego chłopaka. Przeciwieństwo tamtego. Wszystko we mnie akceptował i mnie rozumiał. Nie mieliśmy żadnych problemów. Zaczęliśmy się spotykać. Po roku wróciły do mnie dawne uczucia. Czuje, że nadal zależy mi na poprzednim chłopaku i nie radzę sobie z tym. Stłumiłam kiedyś to uczucie, a teraz jest tak silne, że nie jestem w stanie myśleć o przyszłości. To przejdzie?
Dodaj nowy komentarz