- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Czerwona twarz przy zdenerwowaniu - gdzie udać się po pomoc?
6
Czerwona twarz przy zdenerwowaniu - gdzie udać się po pomoc?
Marta84:
Witam. Zanim udam się na konsultację do lekarza, chciałam zapytać. Mam pewien problem. Zawsze jak się denerwuję, czy podczas publicznych wystąpień, egzaminów czy innych nerwowych sytuacji wyskakują mi czerwone plamy na dekolcie i szyi. Wystarczy minimalnie większa emocja (radość, leciutki stres itp.), a zaraz mam czerwona wysypkę. Nie przyjmuję żadnych leków, ciśnienie mam w normie. Chciałam zapytać, czy to jest wyleczalne, co mogę z tym zrobić, czy można to wyleczyć? Gdzie zwrócić się o pomoc? To jest straszna przypadłość, ciężko z tym żyć, bardzo mnie blokuje. Proszę o poradę, pozdrawiam.
Odpowiedzi - Czerwona twarz przy zdenerwowaniu - gdzie udać się po pomoc?
Odpowiedź eksperta Lekarz Bertrand Janota
Opisane objawy mogą świadczyć o tym, iż cierpi Pani na fobię społeczną. Jest to jedna z postaci zaburzeń lękowych wyrażająca się poczuciem silnego stresu w sytuacjach wymagających publicznych wystąpień, zabrania głosu w szerszym gronie. Do objawów fobii społecznej należy często występujące drżenie rąk, uczucie szybkiego bicia serca, nudności. Do specyficznych objawów fobii społecznej należy zaczerwienienie twarzy. Leczenie tego typu zaburzeń powinien prowadzić psychiatra. Często jest to leczenie skojarzone psycho- i farmakoterapia. Proponowałbym konsultację psychiatryczną w celu postawienia ostatecznej diagnozy i podjęcia ew. leczenia.
Zadaj pytanie ekspertowi








Witam wszystkim. Mam 21 lat. Również mam podobny problem.
Mam trudności z nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi, nawet z przyjaciółmi, z którymi coraz rzadziej się widuję, gdyż boję się, że nie jestem w stanie na rozmowy, które sprawiają mi wielką trudność. W czasie rozmowy z innymi ludźmi bardzo się zawstydzam, ostatnio nawet przez moim chłopakiem, z którym jestem prawie rok. Po prostu boję się rozmawiać z ludźmi, gdyż moja twarz robi się czerwona :-(( Nie potrafię sobie z tym radzić. Uciekam od innych. Moje życie byłoby inne, gdybym mogła tak jak większość społeczeństwa żyć jako młoda dziewczyna towarzysko. Pracuję i w pracy też mam taki sam problem. Mówią mi, że jestem ładną dziewczyną, często dostaję komplementy, ale oczywiście kończy się tak jak zawsze - ZACZERWIENIENIE TWARZY. Chodziłam na studia, ale z powodu mojego stresu przed ludźmi zrezygnowałam, chociaż bardzo bym chciała. Mam marzenia, ale trudno mi je zrealizować. Modlę się do Boga, abym mogła normalnie funkcjonować. Czytałam wiele w internecie na temat nerwicy społecznej i wszystkie objawy typu zaczerwienienie, szybsza praca serca, drżenie dłoni, pocenie, występują u mnie :-( Co mam zrobić? Potrzebuję rozmowy, ale nie mam zbytnio dużo dochodów na psychiatrę, a wizyty zapewne są drogie. Proszę o jakąś radę i podbudowanie.
Mam nadzieje, że mi to przejdzie i będę mogła żyć całkiem optymistycznie z uśmiechem do innych ludzi, których teraz mi brak. Pozdrawiam
Miałam ten sam problem w wieku dziecięcym, młodzieńczym i początki wieku dojrzałego. Zostały te z którymi mogę sobie poradzić i jakoś sobie radzę.
Nie wiem czy coś pomogę, ale powiem szczerze, że rumieńce są sexy - przynajmniej wg mnie. Więc nie ma się czym przejmować tylko uśmiechać do ludzi. Wiem, że "łatwo się mówi" ale pomyśl o tym następnym razem, gdy rumieńce się pojawią:) .
Pozdrawiam
A ja mam problem taki że jak tylko mam coś powiedzieć na głos w klasie albo pani coś do mnie z krzykiem będzie mówić albo publiczne wystąpienia... zawsze robię się cała czerwona na twarzy ! Ja tego nie chcę . Zgłaszać się chcę ale nie zgłaszam bo wiem że będę cała czerwona na twarzy . I tak było ostatnio jak się zgłosiłam . I ja w ogóle się nie stresuję , mówię normalnie i takie tam a robię się czerwona;/.
Witam ja również borykam się z tym problemem, co wcale nie pomaga mi w codziennym życiu. Mam 26 lat odkąd pamiętam zawsze byłem nieśmiały, nie lubiłem być w centrum zainteresowania. Jednak byłem ambitny i miałem pewne marzenia, które chciałem zrealizowac w późniejszym życiu. To, że się czerwieniłem gdy miałem jakies wystąpienia publiczne bądź krepujące pytania ze strony rówieśników to jeszcze nie był dramat. Prawdziwe problemy zaczęły się gdy mialem problemy z cerą, ah ten trądzik. Końcówka gimnazjum i liceum , czas ten nei zaliczam do udanej młodości. Gdzie wszyscy esperymentowali, randkowali ja starałem się być w cieniu, starałem się być niezauważony. Na studiach trądzik trochę przeszedl ale w dalszym ciągu miałem niską samoocenę. BYłem wrakiem człowieka, kompletnie nie wierzyłem w siebie. Po trądziku został mi czerwony odcień, najgorzej jest gdy właśnie podejme się jakiegoś wysilku fizycznego, na siłowni np i wtedy cąła buzia robi się czerwona. A już cała twarz i szyja gdy np stane na rękach, wiem że wtedy krew napływa w okolicach szyji głowy, ale ja jestem czerwony jakby ktoąs kredną namalował i tak samo jest jak ktos mnie o cos pyta a ja nie wiem i czuje się zawstydzony. To jest okropne, nie raz miałem okresy kiedy Nienawidziłem siebie. Co roku wydaje na zabiego po 1000 zł i troszkę się poprawia skóra, ostatnio korzystałęm z zabiegów mikrodermabrazji i troszkę się koloryt poprawił. Niestety wykonałem tylko 4 zabiegi, potem miałem na inna kurację się przerzucić, ale z powodow finansowych wyjechałem. Po powrocie także udam się do kosmetyczki i wykonam podobne zabiegi.
Mam 26 lat i nie moge zwalczyć tego problemu, nie wiem jak... Jedynym wyjściem chyba jest zaakceptowanie samego siebie takim jakim się jest. Skonczyłem studia, pare kierunków, poznałem masę ludzi jednak odczuwam niedosyt spowodowany tym że nei udzielałem się na zajęciach. Wykładowcy nie pamiętają mnie poniewaz balem się odzywać. A teraz mam dyplom, a boje się się iść na rozmowę kwalifikacyjną i zacząć pracę gdzies w powaznej firmie. Mysle że nikt nie zechce pracownika który sie czerwieni za każdym razem gdy o cos go pyta klient czy szef czy kolega...po prostu nie wzbudza szacunku i zaufania...
Dodaj nowy komentarz