Hej:) Rozumiem doskonale to co opisujesz. Ja mam 20 lat i podobne odczucia. Pewne pierwsze "symptomy" zaczęły się chyba juz w dziecinstwie, a wszystko spotegowało się w okresie dojrzewania, czułam się inna od rówieśników, właśnie chyba przez ten jeden fakt - że oni potrafili jakoś cieszyć się życiem, a ja nie - zawsze było mi smętno, smutno i melancholijnie i nie wiedziałam DLACZEGO i wciąż się nad tym zastanawiałam, żyjąc w pewnym sensie bardziej wewnatrz siebie niz na zewnątrz. W zasadzie na pewnym poziomie wciąż to we mnie jest, nie ma dnia, żebym nie zastanawiała się nad samą sobą i czemu po prostu nie mogę cieszyć się życiem. Nie chce się tu rozpisywać za bardzo, a wiele jeszcze moglabym na te temat powiedziec, ale jesli miałabys kiedyś ochotę porozmawiać (popisać) z kimś o podobnych doswiadczeniach, to napisz na mojego maila: isolation89@gmail.com :-))
Dziękuję ci, za zainteresowanie. Fajnie czuć, że nie jest się jednym z takim problemem. Ja nie widzę, no wiesz, sensu cieszenia się z życia, bo z tego nic nie mamy...i nie zdziw się jak kiedyś zasypie cię lawiną maili na ten temat. Jeszcze raz dzięki:)
Ja czuje się inna- nie jestem wstanie znaleźć sobie miejsca w świecie- po prostu. Poszłam do liceum i czuję się nieakceptowana. Nie umiem wypowiadać się na tematy, na które rozmawiają moje nowe znajome ze szkoły. Bardzo dużo osób jest płytkich i wulgarnych -wystarczy mieć inne zdanie- a one już cie nie akceptują. Najgorsze jest to, iż nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło- jestem zawsze rozgadana i energiczna- a właściwie byłam. Teraz czuję się bardzo samotna. Nikt nie rozumie moich odczuć- rodzina uważa że to we mnie tkwi problem- jak zawsze zresztą. Jestem na prawdę tolerancyjna- nie krytykuje innych choć myślę o nich nie zawsze w samych superlatywach. Mimo to nie mogę znaleźć miejsca, kogoś mi przychylnego.
Mam tak samo. To jest mega przykre, kiedy jesteś nieakceptowana i nie możesz znaleźć sobie miejsca i osoby, która by Cię akceptowała i wspierała mimo wszystko.
Widzę, że nie jestem sama z tym problemem ! Całkowicie znam waszą sytuację. Codziennie rano zastanawiam się co jest ze mną nietak? Czuję się sama...! Chce dla kazdego dobrze i zawsze sie martwie!
Ludzie mówią, że jestem inteligentna ponieważ umiem wysłuchać drugiego człowieka i mu pomóc. Najgorsze jest to, ze ja nie umiem pomoc sama sobie! Postanowiłam tak żyć...Mam zwariowanych kolegów, oni myśla że jestem dziewczyną rozrywkową, ale tak naprawde mnie nie znaja!
Umiem się bawić, aalee nie wiadomo z jakich przyczyn staję się smutna, zamyślona i chce mi się płakać...!
Musze szukać sensu życia! Zapomnieć co było kiedyś i życ na nowo! Myśleć, że wszystko będzie dobrze i wierze w to, że wszystko się zmieni! Moze potrzebuję więcej miłości !:) Pozdrawiam!
Jeśli chcecie ze mną porozmawiać podaje swój e-mail : ewagongola@wp.pl
ja jestem chłopakiem ale mozecie mi wiezyc znam ten temat jak mało kto mam 29 lat a całe zycie czułem sie jakis nie tak niby wzystko było ok ale nie krecło mnie takie zycie jak wiekszosc moich znajomych zawsze zawszen czułem ze jestem inny ze mam swój swiat do którego nikt nie potrafił dotrzec. Z zewnątrz niby wszystko jest ok mam najomych co mnie lubią dobra prace gdzie mnie szanują i podziwiaja i dziewczyne Ale cały czas czuje ze czegos mi brakuje,nie wytłumaczalna pustke która jest we mnie od zawsze
Nie powiem, że cieszę się, iż czujecie się w ten sposób, ale odczuwam ulgę, że nie jestem w tych odczuciach odosobniona. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że mi przeszło, ale to wraca jak bumerang. Staram się myśleć pozytywnie i cieszyć się tym co mam, ale jednak to uczucie braku czegoś ciągle pozostaje. Najtrudniejsze jest to, że nie mogę powiedzieć jak się czuję moim bliskim, bo znając ich stwierdzą, że jestem nienormalna i wyślą do psychologa. Szukam "sensu mojego życia", ale jak do tej pory go nie znalazłam. Mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Nie myślę stereotypowo przez co zazwyczaj ludzie mnie nie rozumieją i ja ich również ;) Pozdrawiam i życzę powodzenia w zapełnianiu życiowej pustki :)
Hej:) Rozumiem doskonale to co opisujesz. Ja mam 20 lat i podobne odczucia. Pewne pierwsze "symptomy" zaczęły się chyba juz w dziecinstwie, a wszystko spotegowało się w okresie dojrzewania, czułam się inna od rówieśników, właśnie chyba przez ten jeden fakt - że oni potrafili jakoś cieszyć się życiem, a ja nie - zawsze było mi smętno, smutno i melancholijnie i nie wiedziałam DLACZEGO i wciąż się nad tym zastanawiałam, żyjąc w pewnym sensie bardziej wewnatrz siebie niz na zewnątrz. W zasadzie na pewnym poziomie wciąż to we mnie jest, nie ma dnia, żebym nie zastanawiała się nad samą sobą i czemu po prostu nie mogę cieszyć się życiem. Nie chce się tu rozpisywać za bardzo, a wiele jeszcze moglabym na te temat powiedziec, ale jesli miałabys kiedyś ochotę porozmawiać (popisać) z kimś o podobnych doswiadczeniach, to napisz na mojego maila: isolation89@gmail.com :-))
Dziękuję ci, za zainteresowanie. Fajnie czuć, że nie jest się jednym z takim problemem. Ja nie widzę, no wiesz, sensu cieszenia się z życia, bo z tego nic nie mamy...i nie zdziw się jak kiedyś zasypie cię lawiną maili na ten temat. Jeszcze raz dzięki:)
Ja czuje się inna- nie jestem wstanie znaleźć sobie miejsca w świecie- po prostu. Poszłam do liceum i czuję się nieakceptowana. Nie umiem wypowiadać się na tematy, na które rozmawiają moje nowe znajome ze szkoły. Bardzo dużo osób jest płytkich i wulgarnych -wystarczy mieć inne zdanie- a one już cie nie akceptują. Najgorsze jest to, iż nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło- jestem zawsze rozgadana i energiczna- a właściwie byłam. Teraz czuję się bardzo samotna. Nikt nie rozumie moich odczuć- rodzina uważa że to we mnie tkwi problem- jak zawsze zresztą. Jestem na prawdę tolerancyjna- nie krytykuje innych choć myślę o nich nie zawsze w samych superlatywach. Mimo to nie mogę znaleźć miejsca, kogoś mi przychylnego.
Mam tak samo. To jest mega przykre, kiedy jesteś nieakceptowana i nie możesz znaleźć sobie miejsca i osoby, która by Cię akceptowała i wspierała mimo wszystko.
Widzę, że nie jestem sama z tym problemem ! Całkowicie znam waszą sytuację. Codziennie rano zastanawiam się co jest ze mną nietak? Czuję się sama...! Chce dla kazdego dobrze i zawsze sie martwie!
Ludzie mówią, że jestem inteligentna ponieważ umiem wysłuchać drugiego człowieka i mu pomóc. Najgorsze jest to, ze ja nie umiem pomoc sama sobie! Postanowiłam tak żyć...Mam zwariowanych kolegów, oni myśla że jestem dziewczyną rozrywkową, ale tak naprawde mnie nie znaja!
Umiem się bawić, aalee nie wiadomo z jakich przyczyn staję się smutna, zamyślona i chce mi się płakać...!
Musze szukać sensu życia! Zapomnieć co było kiedyś i życ na nowo! Myśleć, że wszystko będzie dobrze i wierze w to, że wszystko się zmieni! Moze potrzebuję więcej miłości !:) Pozdrawiam!
Jeśli chcecie ze mną porozmawiać podaje swój e-mail : ewagongola@wp.pl
ja jestem chłopakiem ale mozecie mi wiezyc znam ten temat jak mało kto mam 29 lat a całe zycie czułem sie jakis nie tak niby wzystko było ok ale nie krecło mnie takie zycie jak wiekszosc moich znajomych zawsze zawszen czułem ze jestem inny ze mam swój swiat do którego nikt nie potrafił dotrzec. Z zewnątrz niby wszystko jest ok mam najomych co mnie lubią dobra prace gdzie mnie szanują i podziwiaja i dziewczyne Ale cały czas czuje ze czegos mi brakuje,nie wytłumaczalna pustke która jest we mnie od zawsze
Nie powiem, że cieszę się, iż czujecie się w ten sposób, ale odczuwam ulgę, że nie jestem w tych odczuciach odosobniona. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że mi przeszło, ale to wraca jak bumerang. Staram się myśleć pozytywnie i cieszyć się tym co mam, ale jednak to uczucie braku czegoś ciągle pozostaje. Najtrudniejsze jest to, że nie mogę powiedzieć jak się czuję moim bliskim, bo znając ich stwierdzą, że jestem nienormalna i wyślą do psychologa. Szukam "sensu mojego życia", ale jak do tej pory go nie znalazłam. Mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Nie myślę stereotypowo przez co zazwyczaj ludzie mnie nie rozumieją i ja ich również ;) Pozdrawiam i życzę powodzenia w zapełnianiu życiowej pustki :)
Dodaj nowy komentarz