- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Czuję się nudna i bezwartościowa. Jak mam zmienić swoje życie?
Czuję się nudna i bezwartościowa. Jak mam zmienić swoje życie?
Jestem w dołku. W takim dołku jeszcze nigdy nie byłam. Skończyłam gimnazjum i poszłam do liceum. Myślałam: "Nowa szkoła. nowe życie, będzie dobrze". Co ja miałam wtedy na myśli? Sama nie wiem. Wtedy jeszcze w to wierzyłam, a teraz już z każdym dniem moja nadzieja gaśnie. Wiem, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej. Miałam szanse żeby jakoś odmienić swoje życie. Nie wykorzystałam jej, czego do dziś żałuję.
Zawsze zastanawiałam się dlaczego jestem inna, dlaczego nie jestem taka jak inni, po prostu dlaczego nie jestem normalna. Kto mnie tak wychował? Wiem, że nie miałam wpływu na to jaka będę kiedy się urodziłam, ale czy moi rodzice musieli mnie tak wychować? Dlaczego nie zrobili nic kiedy byłam jeszcze mała, kiedy można było jeszcze coś zrobić? Nie wiem, może powinni mnie wtedy wziąć do jakiegoś psychologa, psychiatry? Może specjalista by coś poradził? A tak to kiedyś nawet pomyślałam sobie, że byłam niechcianym dzieckiem, że oni mnie nie chcieli, albo że w dzieciństwie wydarzyło się coś co wpłynęło na moją samoocenę. Musiało być coś nie tak, jak ja mogę być taka jaka jestem?
Dzisiaj sama tego nie rozumiem. Czasem odnoszę wrażenie, że chciałaby żeby mnie w ogóle nie było.
Poznałam Go tak nagle i zakochałam się w Nim od pierwszego wejrzenia, nigdy nie sądziłam, że spotka mnie takie uczucie i że zrobię na chłopaku takie wrażenie, jakbym była nie wiadomo jaka piękna. Co prawda dużo osób mówi mi, że jestem ładna, ale ja w to nie wierzę. Może dlatego, że on mi tego nie powiedział. Ja naprawdę chciałam z nim być, ale kiedy uświadomiłam sobie jaka ja jestem stwierdziłam, że lepiej Mu będzie beze mnie. Potem dałam Mu kosza. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham, ale było już za późno. To On był moja pierwszą, wielka, prawdziwą miłością i w dodatku niespełnioną. Po tym wszystkim zupełnie straciłam wiarę w siebie i zamknęłam się w sobie. Nawet dzisiaj o Nim wciąż myślę. Od tamtej pory pojawiło się wielu innych, a ja na żadnego z nich nie potrafiłam spojrzeć tak jak na niego. Wszystkich olewałam. I czuję się taka strasznie samotna...
Tak naprawdę to ja nie mam nikogo. Nie mam przyjaciółki, chłopaka i nawet znajomych nie mam Nigdzie nie wychodzę, z nikim się nie spotykam, nie chodzę na imprezy, nie poznaje innych ludzi. Nie jestem zbyt rozmowna. Jestem strasznie nieśmiała. Prawie w ogolę się nie odzywam. Nie wiem o czym mam rozmawiać z innymi. Nie wiem co mam powiedzieć, mam wrażenie, że jak coś powiem to mnie wyśmieją albo powiem coś źle wiem, że to głupie, ale tak mam - nie potrafię się otworzyć na innych. Ciągle jestem smutna, już nic mnie nie cieszy. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie.
Jestem jakaś inna, nie z tego świata. Za co los mnie tak ukarał? Co ja złego zrobiłam? Żyję w swoim nierealnym świecie, odcięta od innych i od rzeczywistości. Zawsze zachowywałam się inaczej. Przyzwyczaiłam się do tego, że nigdzie mnie nie chcą. Zawsze trzymałam się na uboczu. Zawsze byłam wielką samotnicą, szarą myszką przez co czułam się gorsza od innych. Nie umiem „zarzucić” tematu do rozmowy. Wtedy zapada taka cisza tworzy mi się mętlik w głowie i im dłużej się zastanawiam co mam powiedzieć, tym większą pustkę mam w głowie Nie umiem rozmawiać z innymi ludźmi. Często w czyjejś obecności zamiast mówić, pogrążam się we własnych myślach.
Poza tym uważam się za nudną osobę, bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Nie umiem rozmawiać o emocjach z nikim. Nigdy nie mówię wprost jak jest naprawdę. Mam frustrację z powodu zaniżonej samooceny, zbyt duży poziom leku, napięcia i niepokoju. Moje życie to tylko wielki smutek. Moje kontakty z ludźmi zawsze kończyły się katastrofą. Zaczynam akceptować swoją samotność. Już nie wierzę, że będzie lepiej, bo nic na to nie wskazuje:( Jak ja sobie dalej poradzę? Dlaczego nie potrafię się zmienić? Moje życie to jedna, wielka pomyłka.
Wiem, że moje życie jest strasznie dziwne. Wydaje mi się, że nie ma sensu. Co ja powinnam zrobić? Proszę mi pomóc, bo ja już sama nie umiem sobie ze sobą poradzić:(
Witam!
Cierpisz, bo jesteś samotna, nikt z Tobą nie rozmawia, stoisz z boku wydarzeń. Jednak sądzę, że to nie inni odsuwają się od Ciebie, tylko Ty się wycofujesz.
Winę za to, jaka jesteś zrzucasz na rodziców. Niestety oni nie są jedynymi kreatorami Twojej osobowości. Wiele cech jest zapisanych w genach, na inne wpływ mają Twoje relacje ze światem i Twoje potrzeby.
Nie uważam, żebyś była gorsza i nudna. Izolując się od innych ciężko jest uczestniczyć w spontanicznych rozmowach w grupie. Mogłabyś w tej sytuacji skorzystać z pomocy psychologa. Na to nigdy nie jest za późno. Możesz popracować nad swoim samopoczuciem.
Sądzę, że dobrym pomysłem na nawiązanie kontaktu z innymi byłoby przyłączenie się do drużyny grającej w grę zespołową, którą lubisz lub dołączenie do koła zainteresowań. Możesz w ten sposób uczyć się rozmawiać z innymi i utrwalać relacje. Także treningi i warsztaty umiejętności społecznych lub komunikacji interpersonalnej mogłyby pomóc Ci podwyższyć samoocenę, poznać swoją wartość i nauczyć się rozmawiać z innymi.
Pozdrawiam









Mam dokłdnie tak samo jak ty. Czytając jak opisujesz siebie miałam wrażenei że czytam o sobie. Tak jak sie czujesz, ja czuje si ejuz od dawna, tylko, ze ty jestes w liceum, a ja juz kończe studia. A im blizej do samodzielnego doroslego życia, tym bardziej czuje sie tym wszystkim przerażona.
witam mam na imię Dorota i mam 17 lat . Jestem nieśmiała wiem to to się zaczeło jakoś 4 lata temu po przeprowadzce 30 km .Poszlam do nowej klasy ze soistrą o rok starszą , bo ona od 3 kl. nie przeszła i od tego czasu byliśmy razem aż do 2 gim . potem ona poszła do szkoły specjalnej i tam została . Mam dużą rodzonę kiedyś byłam inna nie nudna jak teraz . W zeszłym roku myślałam ,że jak będę w nowej szkole to będzie ok , ale nie pomyślałam o jednym o tym ,że zachoruje na grózlicę płuc do szpitala poszłam 4 sierpnia 2010 roku w Gdańsku a ja z Chojnic byłam tam do 21 albo do 22 pazdziernika 2010 roku potem miesiąc w domu do 1 grudnia poszłam do szkoły teraz chodzę do tej klasy oczywiście zdałam pierwszą :) u mnie w klasie jest 25 uczniów z tego 5 dziewczyn w tym ja i 20 chłopaków . Choć chcę gadać to nie mam tematów z nimi a one mnie mie lubią i mają beką ze mnie siedzę sama bo nas jest pięć no i wiadomo . chcę żeby mnie lubili ja nie ćwiczę na w-f też . Nie chodzę na imprezy bo ne piją i palą a ja nie i nie lubię imprez nie chcę się zmnieniać nawet nie mam chłopaka > Najlepsze jest to że uczę się w 2 kl. na sprzedawcę in to lubię nawet :) na praktykach nie jestem nie smiała , dużo mówię gadam jestem otwarta jestem lepsza i nie wiem czemu , czemu czasem pyskata ,ale też miła i posluszna i lubią mnie tam i jest mi tam ok ale ta szkoła co teraz już tak nie chcę !!. Ostatno odkrylam to że oni nie patrzą no wygl. ani na ciuch, tylko na to że jesteż zabawna i takie tam masz co powiedzieć . co robić pomocy
Dodaj nowy komentarz