3

Czy jest to przekwitanie?

użytkownik anonimowy

Mam na imię Joanna, lat 49. Od wielu lat borykam się z objawami depresji. Jednak życie przez ostatnie 6-7 miesięcy stało się nie do zniesienia. Nie jestem w stanie funkcjonować zarówno psychicznie jak i fizycznie. Bezsenność połączona z ciągłą potrzebą uciekania w sen przed rzeczywistością, nie możność koncentracji, brak konsekwencji w działaniu spowodowana ciągłymi myślami o braku sensu jakichkolwiek działań i poczynań, skutkiem czego jest zaniedbany dom i wszystko co z życiem się łączy. Rozchwianie emocjonalne, płacz, ciągłe poczucie bezradności, bezsilności. Podsumowanie życia i każdej podjętej decyzji jako błędu, obwinianie siebie samej za niepowodzenia członków rodziny (synów i męża), za niestabilność finansową i niepewność przyszłości. Chciałabym umrzeć, choć nie biorę samobójstwa pod uwagę. Jednak gdyby przyszła śmierć byłabym z tego faktu zadowolona. Nawet gdy pojawia się jakaś chęć, myśl, czy plan działania to prawie jednocześnie pojawia się pytanie o sens. I po braku odpowiedzi na pytanie "po co?" chęć na działanie znika, pozostaje tylko pusty bezsens, stagnacja, apatia, obojętność.

Zawsze miałam skłonności do izolowania się, zamykania w czterech ścianach, ucieczki od ludzi. O jakiegoś czasu doszło do tego milczenie. Nie mam nikomu nic do powiedzenia, czasem przysłuchuję się krótkim rozmowom, ale niechętnie biorę w nich udział. Nużą mnie, są niewarte uwagi i czasu. Jednocześnie czuję się nieszczęśliwa i samotna. Wiem, że potrzebuję pomocy lekarza a jednocześnie nie wiem co mam mu powiedzieć, jak wyjaśnić stan w jakim się znajduję. Zresztą, lekarz powie, że to tylko przekwitanie. A ja sama nie potrafię okreslić czy jest to przzekwitanie, nierwica, depresja czy schizofenia.

Odpowiedzi - Czy jest to przekwitanie?
Odpowiedź eksperta Lekarz Paweł Gosek

Szanowna Pani

Po pierwsze nie sądzę, iż lekarz psychiatra powiąże opisywane przez Panią objawy z przekwitaniem (menopauzą). Wszystkie opisywane przez Panią objawy, tj: zaburzenia snu pod postacią bezsenności, obniżenie koncentracji uwagi, poczucie przygnębienia, bezradności, bezsilności, utrata zainteresowań i niemożność podołania obowiązkom dnia codziennego należą do spektrum objawów depresji. Obwinianie samego siebie za niepowodzenia rzeczywiste lub domniemane jest również cechą depresji. Pisze Pani, iż nie uczestniczy aktywnie w rozmowach, a ich treść wydaje się obojętna i nużąca. To również skłania do przeprowadzenia badania (rozmowy z lekarzem psychiatrą) w kierunku depresji. Należy pamiętać, iż w chorobie nie jesteśmy zdani tylko na samych siebie i czasem konieczne jest zaakceptowanie pomocy lekarskiej – do czego Panią namawiam. Opisuje Pani siebie jako osobę izolującą się i uciekającą. Jeżeli nawet te cechy Pani osobowości były obecne przez całe życie, nie znaczy to jednak iż temu można przypisać Pani obecny stan psychiczny. Zdarza się stosunkowo rzadko, aby objawy schizofrenii pojawiały się po raz pierwszy pod koniec czwartej dekady życia. Opisywane przez Panią problemy nie są także typowe dla chorób z grupy nerwic. Nie można tych stanów wykluczyć, jednakże opisany przez Panią obraz choroby przemawia raczej za postawieniem diagnozy depresji. Proponuję:

  1. przemyśleć i najlepiej spisać na kartce Pani odczucia, emocje i opisywane powyżej objawy. Kiedy się rozpoczęły, jak długo trwają, czy uległy nasileniu, czy ich występowanie wiąże Pani z jakimiś szczególnymi sytuacjami, czy na przykłąd kiedykolwiek występowały wcześniej. Przelanie na papier swoich myśli często przychodzi nam łatwiej niż opowiadanie o nich osobie nieznanej, szczególnie w sytuacjach stresowych.
  2. Udanie się niezwłocznie do lekarza psychiatry, w celu oceny Pani objawów i ustanienia ewentualnych sposobów terapii.

Proszę pamiętać, iż wedle niektórych badań, depresja dotyka w przebiegu życia do 5% nas wszystkich. Depresja nie jest chorobą nieuleczalną, a współczesna medycyna może zaproponować skuteczną formę leczenia.  

  Z pozdrowieniami  
 

Zadaj pytanie ekspertowi
zdjęcie użykownika mania 7510

Witaj Joanno, rozumiem Cię doskonale, ponieważ od około roku czuję się podobnie, niewyobrażąlnie cierpię każdego dnia. Byłam już u lekarza, usłyszałam, że to menopauza, potem że depresja, ostatnia diagnoza fibromalagia, gdyż dołączyły do tego bóle kostno-mięśniowe. Pozdrawiam Cię serdecznie i nie poddawaj się. Walcz o siebie, idź do dobrego specjalisty. Maria.

Potret użytkownika anonimowego

Moja depresja trwała kilka lat. Kiedy w stanie skrajnego wyczerpania i lęku, że mogę zrobić sobie coś głupiego i nie zapanuję nad tym - dotarłam w końcu do psychiatry, ten z rozbrajającą obojętnością zakomunikował mi, że teraz, w tym właśnie momencie nie jest lekarzem tylko zajmuje się sprawami przychodni (był jej kierownikiem, dyrektorem kim tam jeszcze). Wpadłam w taką histerię, że jakiś chory podszedł do mnie i mnie pocieszał. Wyszłam stamtąd z pełnym przeświadczeniem, że nie ma sensu szukać pomocy u lekarzy! Mój stan był identyczny z Twoim, nie brałam pod uwagę samobójstwa, ale codzienny przymus życia, konieczność wykonywania choćby czynności związanych z egzystencją - robienia czegokolwiek były tak potwornym bólem, że śmierć byłaby najlepszym wyjściem. Były dni lepsze i gorsze. A ja przejmowałam się wszystkim: brakiem pracy, pieniędzy na spłatę zadłużenia i dokończenia studiów (pozostał piąty rok), bezsensownością życia które i tak skończy się przecież nieodwołalnie śmiercią, więc po co to życie? Moja rodzina niczego nie zauważała. I nagle, pewnego czerwcowego dnia zadzwoniła do mnie kuzynka z Niemiec z propozycją zajęcia się starszą osobą. Nie były to wielkie pieniądze, 500 euro, ale na nasze potrzeby wystarczające. Szybko załatwiłam sesję na uczelni, uzyskałam zgodę na indywidualny tok studiów i wyjechałam. Choć wyjeżdżałam z obawami - wyjazd był najlepszym co mogło mnie wówczas spotkać. W bezpieczny sposób zmieniłam otoczenie, wyrwałam się z marazmu beznadziejnej egzystencji, pochłonęły mnie sprawy związane z opieką nad osobą, u której dopiero pod wpływem moich spostrzeżeń zdiagnozowano Alzheimera i zastosowano odpowiednie leki (z powodów ogromnej agresji babcią nikt nie chciał się zajmować). Wysyłane do domu pieniądze dały możliwość spłaty kredytu, remontu mieszkania, dokończenia studiów, robienia w końcu jakichś sensownych planów. Minęło już 10 lat od mojej niefortunnej wizyty u psychiatry, po dwóch latach wróciłam do domu i kochającej rodziny, wiele w moim życiu się zmieniło, prowadzę ośrodek dla osób potrzebujących pomocy psychologicznej (nadal studiuję - teraz psychoterapię) i choć zdarzają się dni smutniejsze - mam już pewność popartą własnym doświadczeniem, że depresja to taki stan, ktory odpowiednią dla danego człowieka metodą da się wyleczyć. Dla mnie była to "terapia zajęciowa" - że się tak wyrażę:> Wszystkim przechodzącym w tym momencie stany dennej bezsensowności życia mówię: walczcie! Nie poddawajcie się. Kiedy coś mi nie wychodzi, kiedy mam smutniejszy dzień - mówię do siebie: gdybym odebrała sobie życie kilka lat temu, teraz nie pomagałabym dzieciom i dorosłym w ich problemach, nie pomogłabym też kilku osobom wyjść na prostą ze stanów już nieciekawych. W moim przypadku pomogła mi osoba z zewnątrz nie mająca absolutnie pojęcia o moim stanie psychicznym. Wy w miarę własnych sytuacji i możliwości też korzystajcie z pomocy innych. I oby Wam nigdy nie przytrafił się taki "lekarz" jak mnie.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Czy jest to przekwitanie?
Dzień dobry. Od 9 lat choruje na przewlekłą , ciężką depresje, dodam że na poczatku "wspaniali" lekarze ...
Witam. Mam koleżankę, która często twierdzi, że jej życie jest złe, ciągle płacze i narzeka. Jestem jedną z ...
Witam. Nie wiem, czy to depresja, czy jakaś histeria czy co...Wstyd mi za samą siebie. Nie potrafię opanować emocji, ...
Jestem ze swoją partnerką od roku. Od kilku miesięcy przyjmuje leki antydepresyjne (zgodnie z zaleceniem lekarza), ...
Witam. Jestem młodą kobietą,mam 22 lata i zero woli życia. Nic mnie nie cieszy.Zacznę od początku. Z moim byłym ...
Mam 17 lat. Od dobrych kilku lat, a może nawet od zawsze uważałam się za gorszą od innych. Teraz to poczucie jest ...
Witam. Wydaje mi się, że cierpię na depresję. Kilka lat związku, utracona miłość. Miewam tydzień czy dwa tygodnie ...
Witam! Od dłuższego czasu nie mogę sobie poradzic ze swoim smutkiem. Do tej pory odsuwałam myśl o swoim złym ...
Od dawna choruję na depresję. Ostatnio nasiliły się lęki do tego stopnia, że boje się sama zostać w domu. Wpadam w ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica