- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Czy możliwe, że to depresja?
Czy możliwe, że to depresja?
Mam 25 lat, jestem wykształconą młodą kobietą, skończyłam studia wyższe, pracuje w zawodzie, dobrze zarabiam. Niedawno kupiliśmy z narzeczonym mieszkanie, w centrum dużego miasta. Wszystko powinno być w porządku, żyć nie umierać, jednak ostatnio czuje się bardzo źle. Bez powodu płaczę, ciągle jestem zdenerwowana. Kładę się spać z niepokojem, budzę się nad ranem. Boję się o wszystko, o swoje zdrowie, o pracę, o najdrobniejsze sprawy. Nie mam na nic siły, nic mi się nie chce. Bez przerwy czuje się winna. Zaniedbuje siebie i narzeczonego. Całkowicie straciłam ochotę na seks.
Narzeczony ma pretensje, mówi nie wytrzyma tego dłużej i będziemy musieli się rozstać co powoduje coraz większe poczucie winy. Denerwuje się, że nie sprostam oczekiwaną innych ludzi. Często czuję potrzebę bycia samej. Bywają weekendy (gdy narzeczony wyjeżdża) że nie wychodzę z domu, całe dnie leże w łóżku, nawet się nie ubieram, bo mi się nie chce. I znowu czuję się winna.
Co się ze mną dzieje? Dodam, że zawsze byłam pogodną osobą, wierzyłam w siebie, cieszyłam się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Teraz nic mnie już nie cieszy. Proszę o pomoc.
Witam!
Depresja jest chorobą, która może dotknąć każdego człowieka, bez względu na wiek, wykształcenie lub płeć. Choroba ta może pojawić się w wyniku działania różnych czynników. Może zostać wyzwolona przez silne wydarzenie życiowe (zarówno pozytywne, jak i negatywne).
Pani objawy są niepokojące i warto je skonsultować z lekarzem psychiatrą. Podjęcie się odpowiedniego leczenia (zaleconego przez lekarza) pozwoli Pani poprawić swoje samopoczucie.
Bardzo ważna jest również rozmowa z narzeczonym. Jeśli nie mówi Pani o swoich problemach, to on może o nich nie wiedzieć. Rozmowa z narzeczonym może dać mu szansę zrozumienia Pani i pozwolić zmienić swoje nastawienie i postępowanie. Będzie Pani miała możliwość znalezienia wsparcia w ukochanym i uzyskania z jego strony pomocy w tej trudnej dla Pani sytuacji.
Pozdrawiam









Mam 20 lat jestem początkującym producentem muzyki Electro-House.
Od 16 roku zycia przeszedłem długą droge walcząc z sobą a dokładnie z myślami samobujczymi.
Wiem ze jak dlamnie i dla wielu z nas nie jest łatwo.
Mimo to starajmy się znaleść nowe cele jesli stare runeły(cele powinny byc pozytywne).
Moim celem jest pomaganie i wspieranie bliskich choć sam nie jestem wspierany.
Jak narazie pomogłem trzem osobom jestem z tego dumny bo wiem ze i wy dacie rade tak jak one.
Ja nadal walcze ze soba.
Bul i cierpienie to nieodłączna część mojego zycia.
Może jestem wrazliwy moze mam problemy z których nie potrafie wyjsc ale się nie poddaje.
Ciągle myśle o tym czy odejsc.
Problemy w domu w pracy i wszkole a nawet na dworze nie wspominając juz o dziewczynach, dołują mnie okropnie.
Walcząc staram się mysleć pomoge kazdemu jak tylko będe mugł.
CHoć nie moge spokojnie chodzic po miescie bez myslenia ze zaraz dostane od kogoś lub ze jak przyjdedo domu to znów zobacze pianego ojca lub zapoznam się z dziewczyną która mnie zdradzi, zawsze postaram się pomuc tym którym ufam np. mojemu ziomkowi SH (waveboy) lub Borsukowi lecz z biegiem lat niejest łatwo ...
Starajcie się ludzie by ten swiat był taki jaki bysmy chcieli dla siebie i dla bliskich.
Bo jak dlamnie to prawdziwe piekło które musze przeżywac non toper.
Tak to dziala ( Eckhart Tolle ) :
Kazdy z nas ma zakorzenione poczucie niedostatku , niekompletnosci
Stworzone przez umysl Ja probuje wypelnic ten brak... ktory zna i czuje prawie bezustannie z wyjatkiem krotkich momentow kiedy cos tam jest wstawione i wtedy przez moment ten brak nie jest odczuwany.
jednym z glownych obszarow w ktorych poszukuje wypelnienia tego braku jest obszar relacji miedzyludzkich.
Kiedy cale skupienie umyslowego JA staje sie skupione na jednej innej osobie ktora jest postrzegana nieswiadomie jako jedyna ktora mnie dopelni - sprawi ze bede caloscia...prawie obsesyjne lgniecie do tego obrazu , tej formy , innej osoby nazywa sie zakochiwaniem sie.
..i czasami jesli ma sie szczescie druga osoba czuje to samo na Twoj temat. ...ze ty dopelnisz go rowniez. Oczywiscie to wspaniale Obydwoje czuje to samo ze bedziecie sie dopelniac sie wzajemnie i prawdopodobnie bedziecie chcieli wziac slub...
podpisac kontrakt tylko po to zeby miec pewnosc ze " do konca swoich dni bedziesz mnie dopelnial i mnie nie opuscisz"
Po jakims okresie czasu przychodza jednak watpliwosci " czy to w zasadzie funkcjonuje ?"
czy ktos moze podolac temu ogromnemu zadaniu zaspokojaniu i dopelnianiu ciebie ?
zaczyna sie zwyczajne zycie , praca , rodzina , stopniowo to wydaje sie przestawac funkcjonowac dluzej .. poczucie braku powraca ...
On nie zachowuje sie juz w taki sposob jaki powienien sie zachowywac zebys czula sie dopelniona ....zebys czula sie szczesliwa
i wtedy ten brak ktory byl przykryty przez tymczasowa iluzje ze ta osoba cie dopelniala .. to poczucie nie niepelnosci , osamotnienia , strachu, nie bycia soba ...wraca.
A teraz ten strumien umyslu przytknelas do drugiej osoby i mowisz " On jest powodem tego co czuje "
czujesz to nawet mocniej poniewaz przez krotka chwile bylo to przykryte przez zwiazek milosny.
tak wiec stopniowo okresowo milosc obraca sie w nienawisc lub w zamkniecie w sobie ,
wtedy relacja przelamuje sie .. przez jakis czas funkcjonuje znowu .. i nie funkcjonuje i funkcjonuje
pozniej okresy niefunkcjonalne staja sie coraz dluzsze i czujesz to nieprzyjemne uczucie.
szczesliwosc malzenstwa obraca sie w nieszczesliwosc zwyklej koegzystencji.
tak wiec nieudana proba wypelnienia ciebie przez jakas forme .. na koncu czujesz niedopelnienie jeszcze bardziej i obwiniasz ta osobe .
to jest egotyczny bol. milosc skupiona na jednej formie
Dodaj nowy komentarz