Serdecznie dziękuję za odpowiedź. To dla mnie bardzo istotne. Niestety nie mam tu możliwości wybierania sobie lekarza w ramach podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego ani nie mogę stawiać wymagań - który lekarz się trafi na krócej lub dłużej, takiego mi przydzielają. Muszę jakoś przeczekać z nadzieją, że któregoś dnia stąd wyjadę.
Tu są inne reguły. Tu nawet lekarz specjalista nie zajmuje się pacjentem kiedy jest potrzeba wizyty, lecz w zamian za to można jedynie pójść do lekarza ogólnego, który z resztą ma wiele uprawnień i także i on zmienia leki, po czym zawiadamia listownie specjalistę i wówczas się czeka na termin. Jeśli potrzeba szybko, to wtedy już na pewno nie można się spodziewać, że będzie to ten sam lekarz.
Lekarze zmieniają się co 6 m-cy - mi powiedział sam lekarz psychiatra, który obiecał, że będzie ze mną już on i że tylko on jest tu na stale. Widzieliśmy się w sumie trzy razy, w tym włącznie z diagnozą. Na każdej wizycie traktują mnie jakbym przyszła do nich po raz pierwszy. Nie maja pojęcia o pacjencie. Nie zaglądają w kartotekę i ze zdziwieniem pytają co i kiedy dokładnie i jeszcze żebym to ja wytłumaczyła im dlaczego się źle czuję i kiedy oraz dlaczego dobrze, wg mnie.
Ja ledwo funkcjonuję często, a już na pewno psychologiem nie jestem, by w taki sposób im pracę ułatwiać, bo gdybym wiedziała to bym walczyła. Wszystko zazwyczaj robią nerwowo i na szybko, by wymienić co jest i było wcześniej i porównać - samemu wszystko, nie interesuje ich nawet czy dobrze się czuję po danym leku, a jeśli źle się czuje to ja niestety nie zawsze wiem czy coś jest od leku, czy to się dzieje niezależnie od leku.
To jest tak, jakbym przyszła i wymyślała sobie jakieś symptomy, ponieważ zawsze reagują zdziwieniem, dosłownie. Przecież to oni wypisują leki to wiedza jakie i powinni wiedzieć co mogłoby być od leku! W każdym razie ja już na pewno nie wiem, ja nawet nie wiem często co się zdarzyło rok temu, bo myślę, że to było wczoraj i odwrotnie. Nie będę powtarzać (nie zawracam głowy, bo nie czuję się nawet dobrze z z tym, że zawracam głowę), bo pisałam i to jak najmożliwiej w skrócie w poprzednich dwóch moich zapytaniach.
To dokładnie - pomyślałam nieraz sobie - wygląda tak jakby nie wierzyli, że jestem w stanie zreferować jak się czułam, bo gdybym się źle czuła i była z symptomami psychotycznymi, to bym nie była do tego zdolna. A ja w danym momencie lub okresie czasu nie jestem zdolna, ale im więcej czasu upłynie i gdy mam mniej silne objawy, to lepiej dochodzę do siebie i mniej czasu potrzebuję, by się zorientować co się działo ze mną mniej więcej, ale gdy mam silniejsze objawy i one dłużej trwały, to tym dłuższego czasu potrzeba aż samo mi się przypomina, jakby się wyłaniało z podświadomości dużo wspomnień - wówczas dodatkowo się martwię i koło się zamyka, czyli stres znowu pociąga kolejne.
Postanowiłam, że spróbuję tak silnie się sama pilnować, by nie dochodziło do wyłączeń itp., postanowiłam sama walczyć z życiem o życie, bo lekarze tu "patrzą na zegarki", a już na pewno nie wytłumaczą nic, nie podlega dyskusji nic, nawet kierunek leczenia ani przepisywane leki - w życiu nie czułam się tak u żadnego lekarza w Polsce i nie tylko. Jednak tutaj, niestety, tak. Nieraz myślę, że może oni mają zasadę odgórną jakąś, by jak nie ma zagrożenia życia i podobnych poważnych stanów. Także dotyczy to ogólnych lekarzy i wiem, że wiele osób tutaj spotyka się z takim, a nie innym podejściem do pacjenta i skarży się bądź jest niezadowolonych co najmniej. Tak samo i dzieci traktują: jak chore - nie pokazywać się, bo zarażać mogą w ośrodku ludzi przeziębieniem:(.
Mam nadzieje uda mi się pójść do mojej lekarki w Polsce, bo ona mnie zna, to mnie uspokoi i będę przynajmniej wiedzieć w miarę na czym stoję. No i nie wpłynie na mnie źle psychicznie, bo mnie się wydaje, że lekarz psychiatra to zwłaszcza nie powinien pacjenta swoim zachowaniem dołować, no ale może się mylę.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi wszystkie dotychczas. Jest to dla mnie znak, że powinnam poradzić się innego lekarza. Ja nie twierdzę, że powinnam dostać inną diagnozę, ale żebym została potraktowana jak człowiek - pacjent, a nie człowiek, który przychodzi im głowę zawracać. Dopóki się nie rozumie czegoś, co się z nami dzieje, nie ma się pojęcia o przyjętej strategii leczenia - jest się w nieustannie pogarszającej się trwodze. Przecież mowa o lekarzu, który powinien postarać się polepszyć, a nie pogarszać wciąż stan pacjenta, czyż nie?
Hej Viola! Bardzo Ci współczuję twojego odczuwania, nawet nie wiem co napisać - masz wielkie problemy, ale radzisz sobie z nimi i żyjesz, to jest godne podziwu!
Zazdroszczę Ci tych wizji aniołów, ale nie wiem czy chciałabym to widzieć, bo i tak już za dużo czuję, bym mogla jeszcze coś takiego znieść, ale odbieram to jako dużą ulgę dla ciebie i przyjemność, kiedy widzisz takie rzeczy. Nasz mózg robi z nami co chce... Trzymaj się kobitko!
Tak, Magda, nasz umysl robi z nami dokladnie co chce wbrew naszej woli lecz wg mnie to najczesciej rob z nami co chce gdy jeste nasza czujnosc uspiona i sie niespodziewamy, jednak kiedy zdolamy sobie uzmyslowic ze cos jest nie tak zaraz po tej chwili mozemy walczyc.I tak cien aniola, kraina czarow Alicji, pieknie udekorowana kolorywymi wzorami kuchnia, obecnosc jakiej przyjaznej istoty- jakby ducha za plecami, dotyk czuly w lydke:),ostatnio czarny kot:), to wszytsko co nas zaskakuje wcale nie jest na dana chwile przyjemne poniewaz jest bardzo zaskakujace, najpierw sie dobrze rozgladam czy aby nie ma rzeczywiscie kogos w domu, ost szukalam kota:) z mopem ..wszytskie okna byly , sprawdzilam jescze uprzednio, zamniete i przystapilam do poszukiwan:) przerazona ze nagle mi on wyskoczy i sie przestrasze, sadzilam ze to moze kot sasiadow lub inny jakis dziki bo sa tu, wszedl sobie do domu wczesniej i byl, jak go zobaczylam syknelam na niego przestraszona szzzzzz/no bo jak nie masz kota w domu i nage ci sie pokaze to chyba normalka ze sie przerazi czlowiek/ i tak po bezowocnym przeszukaniu domu stwierdzilam ze to tylko ladny kotek i tyle:) tak jak z wzorami w kuchni- "oj jak to ladnie ktos mi kuchnie wydekorowal:))- tak by sie zrelaksowac, aniola tez szukalam bo myslalam ze moze sie myle i nie jest to ktos przyjazny lecz jakis np wlamywacz sie ukrywa itp lecz gdy nie znalazlam nikogo w domu pocieszylam sie mysla ze to na pewno jakis aniol/tak mi sie sreszta zdawalo jakby cien aniola- mezczyzny/ i ze w kazdym razie ktos dobry czuwa tu i stotne ze nie mialam zlych odczuc, wowczas nadeszla faktycznie juz taka pewnosc i ulga i takie przyjemne odczucie i poczucie bezpoieczenstwa w domu:), tak ze wszystkimi moimi dziwnymi od pewnego czasu zdarzeniami jest ze w zasadzie wiekszosc z nich odpukac jest przyjemna nawet jesli z poczatku zaskakuje, ja sadze jednak ze to jak kazdy odczuwa jakiekolwiek objawy i jak dlugo i intensywnie to zalezy bardzo indywidualnie od osobowosci podstawowego ja , rodzimego ja, danej osoby.Poniewaz na inne przykre symptomy juz dawno reagowalabym ostro....., wrogo, agresywnie i niekiedy nawet w ost chwili sie powstrzymuje, ale to co wydobywa jak najszybciej z siebie to ta moja bron- milosc do ludzi, to tak jakbym sobie np mowila, no to co nawet jesli ktos patrzy czy sie smieje czy obgaduje i jesli nawet to rzeczywiscie odnosi do mnie/tego nie miewalam 10 lat temu, to nowe/, kazdy jest tylko czlowiekiem a ludzie nie sa idealni, nie jest tez powiedziane ze kazdy musi byc perfect zdrowy itd lub reagowac zaleknionym wyrazem twarzy lub zamarwtiajacym sie/jak sadze choc siebie nie widze/ a coz to ludzi obchodzi, kazdy ma swoje problemy i takze moze miec takie momenty, kazdy moze krytykowac..bo jestesmy tylko ludzmi, mamy wady i zalety i nalezy wybaczac wszytskim bo jedynie tylko w taki sposob mozna przetrwac najciezsze momenty w zyciu a skad wiemy ile nas czeka jescze oraz nikt nie wie zdrowy czy i jego nie dopadnie cos takze, ludzie miewaja problemy psychiczne wynikajace z problemow zdrowotnych fizycznych, tarczyce, cukrzyce, miazdzyce.., mozna miec wypadek jakis i dostac rowniez objawow wiec ne powinni sie ludzie jeden z drugiego nasiewac lecz niestety nie jest wielu ludzi ktorzy sa tak wyrozumiali i nawet nie chcva wyobrazac sobie ze ktos inny na prwade cierpi, niektorzy nawet wcale nie uwazaja ze sa nie OK a sa nawet i psychopatami , lub reaguja zbyt spontanicznie i wrecz agresywnie na jakies sytuacje lecz traktowane jest to jako mlodosc itd i z wiekiem sie czlowiek uspokaja w dzialaniach/ja/ poniewaz przemysli swoje postepowanie jako nieadekwatne, poniewaz wybierze milosc jako bron choc nielatwa..a cierpienie w ciszy znosi a agresje woli obrocic w depresje/ja/, tak by krzywdy innym nie wyrzadzac a w kazdym razie niecelowo i w jak najmniejszym stopniu, nie kazdy jednak ma zamiar sie zastanawiac nad soba ..i jeslibym podtrzymywala i myslala nieustannie w ten sposob ze ludzie sa zli i swiat jest zly i wrogi i ze obmawia itd i nie brala tego jako ulomnosci ludzkie bo nie kazdy jest w stanie rozumowac dobrodusznie itp , no to na pewno bym nie jeden szpital zaliczyla do tej pory..To jest moja jedyna jedyna nadzieja i moja bron, milosc i wybaczenie/nawet jesli w danym momecie jestem zagubiona staram sie przeczekac bo wiem ze zadne objawy nie trwaja wiecznie nawet jakiekolwiek silne jakieby nie byly przejda same a im bardziej sie zrelaksujemy w damym momencie tym szybciej z tego wyjdziemy.
Serdecznie dziękuję za odpowiedź. To dla mnie bardzo istotne. Niestety nie mam tu możliwości wybierania sobie lekarza w ramach podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego ani nie mogę stawiać wymagań - który lekarz się trafi na krócej lub dłużej, takiego mi przydzielają. Muszę jakoś przeczekać z nadzieją, że któregoś dnia stąd wyjadę.
Tu są inne reguły. Tu nawet lekarz specjalista nie zajmuje się pacjentem kiedy jest potrzeba wizyty, lecz w zamian za to można jedynie pójść do lekarza ogólnego, który z resztą ma wiele uprawnień i także i on zmienia leki, po czym zawiadamia listownie specjalistę i wówczas się czeka na termin. Jeśli potrzeba szybko, to wtedy już na pewno nie można się spodziewać, że będzie to ten sam lekarz.
Lekarze zmieniają się co 6 m-cy - mi powiedział sam lekarz psychiatra, który obiecał, że będzie ze mną już on i że tylko on jest tu na stale. Widzieliśmy się w sumie trzy razy, w tym włącznie z diagnozą. Na każdej wizycie traktują mnie jakbym przyszła do nich po raz pierwszy. Nie maja pojęcia o pacjencie. Nie zaglądają w kartotekę i ze zdziwieniem pytają co i kiedy dokładnie i jeszcze żebym to ja wytłumaczyła im dlaczego się źle czuję i kiedy oraz dlaczego dobrze, wg mnie.
Ja ledwo funkcjonuję często, a już na pewno psychologiem nie jestem, by w taki sposób im pracę ułatwiać, bo gdybym wiedziała to bym walczyła. Wszystko zazwyczaj robią nerwowo i na szybko, by wymienić co jest i było wcześniej i porównać - samemu wszystko, nie interesuje ich nawet czy dobrze się czuję po danym leku, a jeśli źle się czuje to ja niestety nie zawsze wiem czy coś jest od leku, czy to się dzieje niezależnie od leku.
To jest tak, jakbym przyszła i wymyślała sobie jakieś symptomy, ponieważ zawsze reagują zdziwieniem, dosłownie. Przecież to oni wypisują leki to wiedza jakie i powinni wiedzieć co mogłoby być od leku! W każdym razie ja już na pewno nie wiem, ja nawet nie wiem często co się zdarzyło rok temu, bo myślę, że to było wczoraj i odwrotnie. Nie będę powtarzać (nie zawracam głowy, bo nie czuję się nawet dobrze z z tym, że zawracam głowę), bo pisałam i to jak najmożliwiej w skrócie w poprzednich dwóch moich zapytaniach.
To dokładnie - pomyślałam nieraz sobie - wygląda tak jakby nie wierzyli, że jestem w stanie zreferować jak się czułam, bo gdybym się źle czuła i była z symptomami psychotycznymi, to bym nie była do tego zdolna. A ja w danym momencie lub okresie czasu nie jestem zdolna, ale im więcej czasu upłynie i gdy mam mniej silne objawy, to lepiej dochodzę do siebie i mniej czasu potrzebuję, by się zorientować co się działo ze mną mniej więcej, ale gdy mam silniejsze objawy i one dłużej trwały, to tym dłuższego czasu potrzeba aż samo mi się przypomina, jakby się wyłaniało z podświadomości dużo wspomnień - wówczas dodatkowo się martwię i koło się zamyka, czyli stres znowu pociąga kolejne.
Postanowiłam, że spróbuję tak silnie się sama pilnować, by nie dochodziło do wyłączeń itp., postanowiłam sama walczyć z życiem o życie, bo lekarze tu "patrzą na zegarki", a już na pewno nie wytłumaczą nic, nie podlega dyskusji nic, nawet kierunek leczenia ani przepisywane leki - w życiu nie czułam się tak u żadnego lekarza w Polsce i nie tylko. Jednak tutaj, niestety, tak. Nieraz myślę, że może oni mają zasadę odgórną jakąś, by jak nie ma zagrożenia życia i podobnych poważnych stanów. Także dotyczy to ogólnych lekarzy i wiem, że wiele osób tutaj spotyka się z takim, a nie innym podejściem do pacjenta i skarży się bądź jest niezadowolonych co najmniej. Tak samo i dzieci traktują: jak chore - nie pokazywać się, bo zarażać mogą w ośrodku ludzi przeziębieniem:(.
Mam nadzieje uda mi się pójść do mojej lekarki w Polsce, bo ona mnie zna, to mnie uspokoi i będę przynajmniej wiedzieć w miarę na czym stoję. No i nie wpłynie na mnie źle psychicznie, bo mnie się wydaje, że lekarz psychiatra to zwłaszcza nie powinien pacjenta swoim zachowaniem dołować, no ale może się mylę.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi wszystkie dotychczas. Jest to dla mnie znak, że powinnam poradzić się innego lekarza. Ja nie twierdzę, że powinnam dostać inną diagnozę, ale żebym została potraktowana jak człowiek - pacjent, a nie człowiek, który przychodzi im głowę zawracać. Dopóki się nie rozumie czegoś, co się z nami dzieje, nie ma się pojęcia o przyjętej strategii leczenia - jest się w nieustannie pogarszającej się trwodze. Przecież mowa o lekarzu, który powinien postarać się polepszyć, a nie pogarszać wciąż stan pacjenta, czyż nie?
Pozdrawiam i dziękuję.
Hej Viola! Bardzo Ci współczuję twojego odczuwania, nawet nie wiem co napisać - masz wielkie problemy, ale radzisz sobie z nimi i żyjesz, to jest godne podziwu!
Zazdroszczę Ci tych wizji aniołów, ale nie wiem czy chciałabym to widzieć, bo i tak już za dużo czuję, bym mogla jeszcze coś takiego znieść, ale odbieram to jako dużą ulgę dla ciebie i przyjemność, kiedy widzisz takie rzeczy. Nasz mózg robi z nami co chce... Trzymaj się kobitko!
Magda
Tak, Magda, nasz umysl robi z nami dokladnie co chce wbrew naszej woli lecz wg mnie to najczesciej rob z nami co chce gdy jeste nasza czujnosc uspiona i sie niespodziewamy, jednak kiedy zdolamy sobie uzmyslowic ze cos jest nie tak zaraz po tej chwili mozemy walczyc.I tak cien aniola, kraina czarow Alicji, pieknie udekorowana kolorywymi wzorami kuchnia, obecnosc jakiej przyjaznej istoty- jakby ducha za plecami, dotyk czuly w lydke:),ostatnio czarny kot:), to wszytsko co nas zaskakuje wcale nie jest na dana chwile przyjemne poniewaz jest bardzo zaskakujace, najpierw sie dobrze rozgladam czy aby nie ma rzeczywiscie kogos w domu, ost szukalam kota:) z mopem ..wszytskie okna byly , sprawdzilam jescze uprzednio, zamniete i przystapilam do poszukiwan:) przerazona ze nagle mi on wyskoczy i sie przestrasze, sadzilam ze to moze kot sasiadow lub inny jakis dziki bo sa tu, wszedl sobie do domu wczesniej i byl, jak go zobaczylam syknelam na niego przestraszona szzzzzz/no bo jak nie masz kota w domu i nage ci sie pokaze to chyba normalka ze sie przerazi czlowiek/ i tak po bezowocnym przeszukaniu domu stwierdzilam ze to tylko ladny kotek i tyle:) tak jak z wzorami w kuchni- "oj jak to ladnie ktos mi kuchnie wydekorowal:))- tak by sie zrelaksowac, aniola tez szukalam bo myslalam ze moze sie myle i nie jest to ktos przyjazny lecz jakis np wlamywacz sie ukrywa itp lecz gdy nie znalazlam nikogo w domu pocieszylam sie mysla ze to na pewno jakis aniol/tak mi sie sreszta zdawalo jakby cien aniola- mezczyzny/ i ze w kazdym razie ktos dobry czuwa tu i stotne ze nie mialam zlych odczuc, wowczas nadeszla faktycznie juz taka pewnosc i ulga i takie przyjemne odczucie i poczucie bezpoieczenstwa w domu:), tak ze wszystkimi moimi dziwnymi od pewnego czasu zdarzeniami jest ze w zasadzie wiekszosc z nich odpukac jest przyjemna nawet jesli z poczatku zaskakuje, ja sadze jednak ze to jak kazdy odczuwa jakiekolwiek objawy i jak dlugo i intensywnie to zalezy bardzo indywidualnie od osobowosci podstawowego ja , rodzimego ja, danej osoby.Poniewaz na inne przykre symptomy juz dawno reagowalabym ostro....., wrogo, agresywnie i niekiedy nawet w ost chwili sie powstrzymuje, ale to co wydobywa jak najszybciej z siebie to ta moja bron- milosc do ludzi, to tak jakbym sobie np mowila, no to co nawet jesli ktos patrzy czy sie smieje czy obgaduje i jesli nawet to rzeczywiscie odnosi do mnie/tego nie miewalam 10 lat temu, to nowe/, kazdy jest tylko czlowiekiem a ludzie nie sa idealni, nie jest tez powiedziane ze kazdy musi byc perfect zdrowy itd lub reagowac zaleknionym wyrazem twarzy lub zamarwtiajacym sie/jak sadze choc siebie nie widze/ a coz to ludzi obchodzi, kazdy ma swoje problemy i takze moze miec takie momenty, kazdy moze krytykowac..bo jestesmy tylko ludzmi, mamy wady i zalety i nalezy wybaczac wszytskim bo jedynie tylko w taki sposob mozna przetrwac najciezsze momenty w zyciu a skad wiemy ile nas czeka jescze oraz nikt nie wie zdrowy czy i jego nie dopadnie cos takze, ludzie miewaja problemy psychiczne wynikajace z problemow zdrowotnych fizycznych, tarczyce, cukrzyce, miazdzyce.., mozna miec wypadek jakis i dostac rowniez objawow wiec ne powinni sie ludzie jeden z drugiego nasiewac lecz niestety nie jest wielu ludzi ktorzy sa tak wyrozumiali i nawet nie chcva wyobrazac sobie ze ktos inny na prwade cierpi, niektorzy nawet wcale nie uwazaja ze sa nie OK a sa nawet i psychopatami , lub reaguja zbyt spontanicznie i wrecz agresywnie na jakies sytuacje lecz traktowane jest to jako mlodosc itd i z wiekiem sie czlowiek uspokaja w dzialaniach/ja/ poniewaz przemysli swoje postepowanie jako nieadekwatne, poniewaz wybierze milosc jako bron choc nielatwa..a cierpienie w ciszy znosi a agresje woli obrocic w depresje/ja/, tak by krzywdy innym nie wyrzadzac a w kazdym razie niecelowo i w jak najmniejszym stopniu, nie kazdy jednak ma zamiar sie zastanawiac nad soba ..i jeslibym podtrzymywala i myslala nieustannie w ten sposob ze ludzie sa zli i swiat jest zly i wrogi i ze obmawia itd i nie brala tego jako ulomnosci ludzkie bo nie kazdy jest w stanie rozumowac dobrodusznie itp , no to na pewno bym nie jeden szpital zaliczyla do tej pory..To jest moja jedyna jedyna nadzieja i moja bron, milosc i wybaczenie/nawet jesli w danym momecie jestem zagubiona staram sie przeczekac bo wiem ze zadne objawy nie trwaja wiecznie nawet jakiekolwiek silne jakieby nie byly przejda same a im bardziej sie zrelaksujemy w damym momencie tym szybciej z tego wyjdziemy.
Dodaj nowy komentarz