- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Czy tak będzie zawsze?
Czy tak będzie zawsze?
Witam. Mam 21 lat, ogólnie nic mi się nie chce i nic mnie nie obchodzi, mogłabym leżeć całymi dniam i patrzeć w sufit . Mimo że mam znajomych i niby jakichś tam przyjaciół, bo oni sie za nich uważaja, to tak naprawdę od zawsze czuję, że nie mam jednak przyjaciół. Samo powiedzenie, że ktoś jest moim przyjacielem sprawia mi trudność, wolę więc unikać takich sytuacji i słów. Okłamuję innych, że nie mam czasu na spotkania i na jakiekolwiek imprezy, zamykam sie w pokoju i nie chcę nikogo widziec!:-( Ograniczam się jak tylko mogę tylko po to, żeby nic nie robić i być sama. Mimo że wychodzi mi to i tak czuje, że ciągle mam za mało czasu i za dużo przebywam z ludzmi. Gdy ktokolwiek zaczyna ze mna rozmowę już mam dość tego, że muszę odpowiadać na pytania. Rzeczy, które robię na co dzień są dla mnie przymusem, nic mnie nie cieszy. Gdy ktoś zrobi coś dla mnie jest mi to obojetnę i nie potrafię udawać radości. Wiem że ranię innych. Chce mi sie płakać jak o tym myslę. Dziwię się, że wogóle jeszcze są osoby, które chcą ze mna rozmawiać, ale podejrzewam, że to tylko dlatego, że jak już znajdę sie w gronie tych bliższych przyjaciól to ciągle żartuję. Jest to dla mnie dziwne, bo uważam się ża osobe przybitą życiem i smutną - nie wiem dlaczego czasami mam, nie wiadomo skąd, poczucie euforii i wtedy głupie żarty mi w głowie (albo nie rozmawiam wogóle, albo zachowuję się jak pajac i sama mam z tego najwiekszy ubaw i śmieje sie aż do łez, tego też mam już dość, bo po powrocie do domu znowu jest tylko przybita ewelinka). Od dawna wydaje mi się, że sama sobie jestem obca, bliscy są mi obcy, a to co sie dzieje wogół mnie jest nierzeczywiste i wtedy mam takie mysli: że przecież wiem jak sie nazywam, niestety pamietam całe swoje życie (wolałabym stracić pamieć i nie pamietać tego, co było) a jednak coć jest ze mna nie tak. Za czasów szkolnych, kiedy się coś wydarzyło i jak miałam w tym swój jakiś udział, to myślalam sobie, że to już się kiedyś wydarzyło, miałam poczucie, jakbym żyła już kiedyś, chociaż wiedziałam, że to się zdarzyło pierwszy raz. Ogólnie moje myśli są gdzieś ciągle w przeszłości, rozmyślam o nich nieustannie, o sytuacjach, w których ja zrobiłam jakiś błąd lub nic nie zrobiłam, nawet nie powiedziałam zwykłego dziekuję czy przepraszam ludziom, na których mi zależało. Najgorszą sprzecznością jest to, że chciałabym być inna, ale nie wkładając w to żadnych wysików, chciałabym mówić to co czuję i myślę, ale nie potrafię, gdyż wtedy chce mi sie płakać, chociaż nie czuję żadnego zażenowania tym, kim jestem i czasami to nawet jestem zadowolona z tego, że tkwię w takiej jakiejś beznadziejności. Teraz jak myślę o tym jaka jestem, to czuję się jak ofiara, pełna żalu (kiedyś nienawisci) do swojego ojca pijaka za to, że jestem jaka jestem, a mama ma depresję lękową. Już nie mam myśli samobójczych, choć chciałabym, aby mnie nigdy nie bylo, abym sie nie urodziła. O tym co tu napisalam nie wie nikt i nigdy się nie dowie, bo wygladałoby to w ten sposób, że zanosiła bym sie płaczem, nie mogłabym wypowiedzieć żadnego słowa, a w końcu sama bym już nie wiedziala czego chcę i o co wogóle mi chodzi. Do psychologa wysyłała mnie pedagog szkolna w liceum, ale ja nie chciałam rozmawiać ani z nią, ani z kimkolwiek obcym czy też bliskim. Zadziwiła mnie ta kobieta, że wogóle się mna zainteresowała, bo nie sprawiałam żadnych problemów w szkole, stwierdzila tylko, że chodzę smutna, jestem zamknięta w sobie i odizolowana od klasy, czego klasa wogóle nie zauważyła - mieli tylko o mnie zdanie takie, że jestem dowcipna i nie przejmuje sie niczym, chociaż ja leczylam sie na nerwicę. Może mi ktoś cokolwiek napisać, żebym nie myslała już, że jestem nienormalna?
Witam serdecznie,
Nie jest Pani "nienormalna", a pedagog szkolna, namawiając Pania na wizytę u psychologa, miała dużo racji.
Wychowała się Pani w rodzinie alkoholowej i to wydaje się mieć ogromny wpływ na Pani obecny stan psychiczny, na Pani rozwój, na problemy emocjonalne. Czytając Pani list dostrzegam zachowania, które są charakterystyczne dla osób z DDA. Myślę, że wiele z Pani trudności mogłoby się rozwiązac dzięki terapii. Ten nieuporządkowany chaos można przepracować, twórczo wykorzystać.
Nie zmieni Pani swojej przeszłości, ale może ją Pani zaakceptować i przepracować tak, aby mogła Pani iść do przodu. Żyć dniem dzisiejszym, tworzyć plany na przyszłości. Terapia pozwala odciąć się od przeszłości, niekiedy wybaczyć. Proszę o tym pomysleć. Może warto też przyłączyć się do jakiejs grupy wsparcia dla DDA?
Serdecznie Pania pozdrawiam i trzymam za Panią kciuki!









Dodaj nowy komentarz