- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Czy to jest depresja, czy fobia społeczna, a może jedno i drugie?
Czy to jest depresja, czy fobia społeczna, a może jedno i drugie?
Witam serdecznie! Mam prawie 33 lata i właściwie nie wiem, od czego zacząć, spróbuję więc od początku. Od kiedy pamiętam, zawsze miałem problemy w trakcie spotykania się z ludźmi w grupie (chodzi o osoby obce), jak ktoś się do mnie odżywał, robiłem się np. czerwony na twarzy, jak mnie stresowało coś bardzo, to się pociłem dodatkowo bardzo i tak mi zostało do dzisiaj, myślałem, że to przejdzie z wiekiem – nie przeszło. To tyle z dawnej przeszłości.
Jeżeli chodzi o obecną sytuację, od ponad roku nie pracuję, mimo że wcześniej byłem bardzo doceniany przez pracodawcę, dostawałem awanse. Po ostatnim awansie wytrzymałem 3 miesiące i się zwolniłem. Powodem było to, że czułem ogromną presję, żeby dobrze wypaść, żeby ktoś o mnie źle nie pomyślał, byłem ciągle spięty, nie wytrzymałem, ale patrząc teraz z dystansu, nie miałem do tego powodu. Ale się zwolniłem, mówiąc, że dostałem inną ofertę pracy, ale nie była to prawda. Boję się wysyłać gdziekolwiek oferty, bo boję się, że się nie nadaję.
Mam takie poczucie marnowania czasu, ostatnio nawet boje się nawet jak telefon zadzwoni!!! Irytują mnie głośne dźwięki, jestem ostatnio ciągle bardzo podenerwowany, nie chce mi się wychodzić z domu, najchętniej siedziałbym przed komputerem, w domu czuję się najbezpieczniej. Od roku powinienem się zapisać do pośredniaka, nie zrobiłem tego, bo się boję kontaktu z człowiekiem w pośredniaku, że będę musiał się tłumaczyć, czemu się zwolniłem i co ostatnio robiłem. Czuję się, jakbym miał coraz mnie siły. Mam nadzieję, że częściowo mi pomożecie, jestem z Wrocławia, może znacie kogoś, kto byłby w stanie mi pomóc. Pozdrawiam Damian
Witam serdecznie,
Zgłaszane przez Pana objawy należą do typowych symptomów fobii społecznej.
Fobia społeczna jest dość częstym zaburzeniem, uważa się, że ryzyko wystąpienia w ciągu życia wynosi ok. 10%. Większość chorych pozostaje nierozpoznana i nieleczona. Częstym powodem zgłoszenia się do psychiatry jest współwystępowanie innych zaburzeń towarzyszących fobii społecznej, jak depresja oraz uzależnienie od środków psychoaktywnych.
Fobia społeczna polega na nawracającym, uporczywym lęku przed sytuacjami, w których dana osoba mogłaby być oceniana. Takie typowe sytuacje to: publiczne zabieranie głosu, rozmowa z nieznajomymi, jedzenie w miejscu publicznym.
Osoba cierpiąca na fobię społeczną odczuwa w takich sytuacjach ,,skupiony na sobie wzrok" otoczenia, wyobraża sobie, że jest krytykowana, oceniana negatywnie. Pojawiają się wówczas objawy fizyczne: przyspieszone bicie serca, zwiększona potliwość, drżenie rąk, duszność, uczucie zaciskania w gardle, parcie na mocz lub biegunka. Najczęściej osoba z fobią stara się więc unikać takich sytuacji, bojąc się oceny innych ludzi oraz pojawienia się przykrych objawów fizycznych.
Fobia społeczna najczęściej rozwija się w dzieciństwie po doświadczeniu sytuacji publicznego ośmieszenia, upokorzenia. W powstawaniu tego zaburzenia uwzględnia się również szereg czynników biologicznych. Dlatego też, w leczeniu zaleca się jednoczesne stosowanie psychoterapii oraz leków przeciwdepresyjnych.
Udowodnioną skuteczność w terapii zaburzeń lękowych ma psychoterapia poznawczo-behawioralna. Terapia polega na trenowaniu umiejętności stawiania się w sytuacjach wywołujących lęk. Wspólnie z terapeutą pacjent ocenia stopień trudności poszczególnych sytuacji wywołujących lęk i próbuje stawić im czoła. Unikanie sytuacji, których się boimy, nie rozwiązuje problemu, na dłuższą metę - nasila zaburzenie. Dzieje się tak dlatego, że nie pozwalamy sobie na zdobycie nowych, pozytywnych doświadczeń poradzenia sobie ze stresem.
Farmakoterapia polega na doraźnym stosowanie leków uspokajających oraz systematycznym przyjmowaniu leków przeciwdepresyjnych z grupy inhibitorów monoaminooksydazy lub wychwytu zwrotnego serotoniny. Są to leki bezpieczne, nie uzależniają, nie wpływają na pamięć i koncentrację. Zazwyczaj trzeba je przyjmować przez co najmniej pół roku.
Fobia społeczna jest dość często związana z depresją: szacuje się, że co piąta osoba z fobią społeczną cierpi na depresję. Opisywane przez Pana objawy: zmniejszonej aktywności, obniżonej samooceny, narastającej drażliwości mogą być spowodowane depresją, która pogłębia teraz trudności i problemy z codziennym funkcjonowaniem. Nieleczony epizod depresyjny trwa ok. pół roku.
Skuteczna pomoc jest w Pana zasięgu.
W tej sytuacji polecam Panu jak najszybszą konsultację u specjalisty psychiatry, w celu postawienia diagnozy oraz zaleceń odnośnie dalszego leczenia i postępowania.
Listę psychoterapeutów poznawczo-behawioralnych znajdzie Pan na stronie:
http://www.pttpb.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=bl....
Polecam Panu informacje na temat fobii społecznej dostępne w podobnych wątkach, np.:
http://abcnerwica.pl/pytania/jakie-cwiczenia-przy-fobii-spolecznej.
Z pozdrowieniami








A ja myśle, ze każdy by się w takiej sytuacji źle czuł i żadne prochy tu nie pomogą. Trzeba raczej zmienić sytuację - znaleźć pracę, jeśli trzeba to wyjechać do innego miasta, czy za granicę (bo może np. masz opory jakieś podświadome, że Twoje kłamstwo, ze znalazłeś inną pracę, wyjdzie jakoś na jaw, czy coś takiego, zastanów się może, czy coś w tym nie jest, może w innym mieście anonimowo byłoby Ci łatwiej zacząć od nowa?) Ja byłam w ciężkim dołku i poszłam do przychodni studenckiej do psychiatry i do psychologa -i powiem Ci jedno -nie warto, bo tylko mnie bardziej zdołowały te panie, o których inteligencji i powołaniu do zawodu nawet nie będę sie wypowiadać, zeby nikogo nie obrażać. A potem pojechałam do pracy za granicę, akurat taka była okazja i to mi najlepiej pomogło (choć wcale kolorowo też nie było i nie mówię tu o myciu ubikacji, ale o nachodzących nieraz stanach przygnębienia i braku nadziei na cokolwiek). Ale stopniowo portfel pęczniał i w pracy się wyrobiłam, że było mi łatwiej, języka poduczyłam się świetnie, więc miałam wrażenie, ze nie marnuję czasu i to pomogło mi lepiej niż wszystkie prochy i inne "mądre" porady. Trzeba w życiu czasem zawalczyć, tak na przekór sobie. I zawsze można zacząć od nowa, nie przejmuj się tym rokiem straconym, ja znam wiele osób, które straciły znacznie więcej (włącznie z moją osobą) i nie mają co do CV wpisać. Dużo więcej ludzi ma problemy z psychiką, niż to się wydaje. Acha, no a tym się też nie martw, że się trzeba tłumaczyć, zawsze coś można zmyślić, np. że się opiekowałeś chorą matką/siostrą, albo pomagałeś w firmie wujowi, czy tam komuś z rodziny, no, wymysl coś takiego, żeby nie wyglądało, ze siedziałeś i nic nie robiłeś, tylko sie dołowałeś. Myśle, ze lepiej nie mów o depresji, bo mogą być podejrzliwi ludzie, ze zatrudnia Cie, a potem wpadniesz w depresję i znowu bedzie trzeba kogoś szukać. Zmyśl coś raczej, wiem, ze to nie jest fajnie, ale w zyciu czasem neistety opłaca się mówic to, co ludzie chcą usłyszeć. Za to prywatnie nie kłam ludziom, bo będziesz sie źle czuł, a prawda i tak może wyjść na jaw. A kto tego nie zaakceptuje, to i tak sie nie nadaje na przyaciela, ani nawet na znajomego. Zreszta myśle, ze mało jest ludzi, ktorzy mogliby nie zrozumieć jak to jest ciężko, albo przynajmniej uszanować, jeśli nie rozumieją. Ci z pracy patrzą jednak tylko na potencjalny zysk/straty, czyli jeśli wyczają, ze mogą być jakieś problemy, to niedobrze. To jest inna sytuacja i dlatego doradzam ugryźć się w język, i troszkę pokazać się w innym świetle. Tylko sobie postanów, że nie rzucisz pracy przynajmniej przez rok, nawet jak będzie bardzo źle. Wtedy kłamstwo będzie usprawiedliwione. Bo też nie czułbyś się chyba fair, jakby ktoś dał Ci szansę na pracę, a Ty byś za chwilę sie zwolnił, bo masz doła. Trzeba jakoś przetrzymać, zacisnąć zęby i tyle. W ostateczności już iść do tego psychologa (może trafisz na kogoś kompetentnego). Ale nie daj z siebie robić wariata, bo niedlugo co wrażliwsza osoba to będzie faszerowana chemią, żeby nic nie czuła i nie myślała za dużo. Masz się nie czuć źle, jak siedzisz od roku sam w domu? To niby nienormalne jest, że sie źle czujesz w tej syt? Kto mówi, że masz tryskać radością siedząc w domu bez pracy, to niech sam sie stuknie w czoło i sie leczy ;-)
W ogóle sporóbuj pomyśleć trochę bardziej optymistycznie, wiem, ze to trudne bardzo, ale to właśnie przez nieodpowiednie myślenie tak źle w zyciu bywa. Poczytaj może jakieś poradniki psychologiczne, albo na internecie coś sobie znajdź budującego - w google wpisz np. "motywacja", "rozwój osobisty" itp. Nie szukaj raczej "depresja", "złe samopoczucie", bo jak na tym sie skupisz, czego w życiu nie chcesz, to będzie coraz gorzej, a nie lepiej.
Wszystkie powyzsze moje rady może nie pochodzą od specjalisty z wiedzą po studiach, ale z mojego własnego życia i doświadczenia, i są szczere, bo ja na tym, co mówię, kasy nie zarabiam zadnej (w przeciwieństwie do psychiatrów, co im więcej mają "wariatów", tym lepiej im się żyje- czy mają więc oni motywację by na prawdę ludzi leczyć? Szczerze, to wątpię, choc na pewno paru szlachetnych sie znajdzie:-)
Dodaj nowy komentarz