- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Czy to jest toksyczny związek?
Czy to jest toksyczny związek?
Mam 24 lata, mój facet jest ode mnie starszy o 10 lat, jesteśmy ze sobą 5,5 roku. Było różnie - raz dobrze raz źle. Zewnątrz wyglądamy na szczęśliwą parę, ja dla wszystkich jestem radosna i uśmiechnięta, mam dobrą pracę, jemu też się dobrze powodzi, ale... czuję, że mi czegoś brakuje, nie jestem szczęśliwa.
Mój facet ciągle pracuje, nie dzwoni do mnie, nie pisze - to ja zawsze muszę pierwsza się odezwać, prosić, żebyśmy się spotkali, a on potrafi się 5 godz spóźnić i nawet nie przeprosi, tylko według niego to ja się o wszystko czepiam i krzyczę na niego. Twierdzi, że jak ja się tak denerwuję, to on nie zdecyduje się ze mną na małżeństwo. A ja po prostu już tego psychicznie nie wytrzymuję - skaczę nad nim, a on potrafi za wszystko mnie skrytykować: nie takie ciastko kupiłam jak chciał, złą bluzką założyłam itp. Pocieszam się, że jak byśmy razem mieszkali to może coś by się zmieniło, bo przynajmniej by się tak nie spóźniał a ja bym się nie denerwowała, ale coraz bardziej zaczynam w to wątpić:( Dodam jeszcze, że nigdy mi nie mówi, że mnie kocha, czasem przytuli. Było już kilka rozstań i powrotów. Ja za każdym razem, wcześniej czy później, pozwalam mu wrócić, bo go bardzo kocham, ale czy to w ogóle ma sens???
Witam serdecznie!
To napewno dość irytujące, że to Ty robisz zawsze ten pierwszy krok. Gdybyś go nie kochała, skłonna bym była polecić Ci rozstanie, w tym przypadku proponuję - daj mu szansę. Mężczyźni kategorycznie różnią się od kobiet, dlatego tak ciężko nam ich zrozumieć. Podejrzewam, iż bardzo się otworzyłaś i wchodzisz w coraz głębszą zażyłość (planujecie razem mieszkać) - pomyśl, że mogło to obudzić w mężczyźnie potrzeby samotności.
Dla mężczyzn istnieją pewne grnice intymości. W chwilach kiedy mężczyzna się odsuwa, postaraj się nie inicjować rozmowy, ani nie próbuj się do niego zbliżać. Może trzeba mu pozwolić się oddalić, a po jakimś czasie sam powróci? Będzie kochający, troskliwy i będzie się zachowywał "jak gdyby nigdy nic". I to właśnie będzie idealny czas na rozmowę.
Zastanów się czy nie owładnęłaś tego związku za mocno, do takiego stopnia, że przejęłaś nad wszystkim kontrolę. Starałaś się go zmienić myślałaś że tym samym okazujesz jak bardzo go kochasz, a on tymczasem mógł poczuć się kontrolowany, manipuloany i niekochany. Często kobieta stara się zmienić mężczyznę, nie okazuje mu zaufania i aprobaty czyli właśnie tego co jest mu niezbędne, by mógł się zmienić i rozumieć. Facet chce być akceptowany beż wzglęu na swoje niedoskonałości! Myślę, że w pewien sposób udało mi się wytłumaczyć Ci te różnice płciowe, gdybyś chciała poznać je bliżej polecam J. Gray "Męższczyźni są z Marsa kobiety z Wenus". Powodzenia w negocjacjach.
Pozdrawiam, RK








Kochasz go - OK, ale chodzi też o Twoje szczęście. Jeśli jesteś z nim nieszczęśliwa to powiedz mu "papa". Oczywiście nie tak od razu ;). Pogadajcie, powiedz co czujesz, czego oczekujesz, że jest Ci źle. Jeśli to nie pomoże to czas się rozstać.
Nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie w miłości. Zawsze możemy spotkać kogoś kogo pokochamy i to z wzajemnością, więc jeżeli z jednym nie wyjdzie to trzeba spróbować z innym. Twój facet nie jest niezastąpiony - zwłaszcza, że nie daje Ci tego czego oczekujesz.
Kochasz go - a czym jest miłość? Miłość to nie to co pokazują w filmach i nie można kochać kogoś kto rani (naprawdę). Prawdziwa miłość nie powstanie do osoby która rani. Więc zastanów się co naprawdę czujesz: pociąg fizyczny, przyzwyczajenie, wygodę, itd.
święta prawda Lękliwy zgadzam się w 100proc.z twoją wypowiedzią.A co do tego że jak zamieszkacie razem i to wam może pomoże to nie sądzę,gdy dojdą codzienne sprawy to będzie jeszcze gorzej...człowiek po prostu sam szuka czegoś czego nie ma.Usprawiedliwia drugą połowę chociaż ta wcale na to nie zasługuje..Jeśli po 5,5roku nie jesteś szczęśliwa to pomyśl co będzie potem?A miłość chyba polega na tym aby z kimś spędzić resztę życia w SZCZĘŚCIU:)Pozdrawiam i życzę silnej woli oraz trzezwych przemyśleń.
Dodaj nowy komentarz