abcZdrowie.plZdrowie.pl - serwis należy do sieci serwisów o zdrowiu polecamy:

Czy to może jest depresja? Nie mogę opanować emocji

30 sierpień 2009, godz. 08:16
 

Witam. Nie wiem, czy to depresja, czy jakaś histeria czy co...Wstyd mi za samą siebie. Nie potrafię opanować emocji, płaczę przy obcych ludziach...Nienawidzę swojej pracy ( jestem nauczycielką i pracuję więcej niż owe słynne 40 godzin tygodniowo!), ale muszę pracować, wiadomo, względy finansowe( innej pracy ani widu ani słychu, szukałam i nic). Mąż raczej zimny, nieczuły, ale zawsze taki był i jakoś sobie radziłam, a teraz...trudno zasnąć, w środku cały czas takie napięcie, jakbym szła na jakiś egzamin (nie mogę się tego pozbyć, jakbym cały czas się czegoś bała). Kiedy mam iść do pracy, to mnie mdli. Moja koleżanka powiedziała mi, że zachowuję się jak rozpieszczony bachor (no bo zdrowi jesteśmy i mam pracę), sama nie wiem...Jak przestać to czuć? Jak przestać płakać, mieć czarne myśli...

Ogarnia mnie taki bezsens, w zasadzie żyję już tylko dla moich dzieci( mam dwie córki), muszę żyć, być zdrowa i pracować, żeby je utrzymać a potem pomóc się usamodzielnić. A ja...? Praca zajmuje mi większą część czasu, nie mam siły na to, żeby zająć się jak należy dziećmi ( z tego mam poczucie winy, zajmuję się cudzymi, dla moich już brak mi cierpliwości i siły...), o sobie nie wspominając. Kiedyś byłam radosną, pełną życia dziewczyną, teraz mam 39 lat i czuję się stara, zmęczona...przede mną już tylko starość. Kto by się przejmował starzejącą się kobietą... To, co się dzieje u mnie w pracy w większości jest pozbawione sensu.

Durne szkolenia, przegadane rady (same baby), jakieś idiotyczne programy i konkursy wokalne (uczę też muzyki) które nie wychowują, a tylko karmią próżność rozwydrzonych gimnazjalistek -strata czasu. A muszę tam być ( a myślami jestem w domu - kiedy ja zrobię obiad, co robią moje dzieci, czy odrobiły lekcje..., a w tym czasie słyszę o "efektywności kształcenia" i szlak jasny mnie trafia). Jaki sens ma to moje życie? I tak ma być do emerytury? Praca, której nie lubię, poczucie winy, chłodny mąż, samotne wieczory, a potem...śmierć? Może nawet poprzedzona jakąś straszną chorobą...? Nic nie sprawia mi już przyjemności. Mam takie wrażenie, że już wszystko widziałam, wszystkiego doświadczyłam, teraz się to tylko powtarza. Męczą mnie gadki ze znajomymi (oni w kółko mówią to samo, ja zresztą też. Głównie o pracy, no bo w pracy wszyscy spędzamy większość część życia). Jestem wierząca i modlę się, ale Bóg nie odpowiada. Kiedyś było inaczej. Nawet jak Biblię czytałam, to jakieś słowo z niej było dla mnie pocieszające. Teraz patrzę tam - i nic. Taka pustka. Mam się zacząć leczyć...? A może to wczesna menopauza? Może ja histeryzuję i przesadzam, więc powinnam zacisnąć zęby i wziąć się w garść? Grażyna


Szanowna Pani
Zdecydowanie proszę nie traktować swoich odczuć, obaw i dolegliwości jako histerii! Myślę, że opisywane pogoszenie samopoczucia może mieć swoją przyczynę w chorobie. Objawy, o ktorych wspomina Pani w mailu moga wskazywać na depresję, do postawienia diagnozy konieczna jest jednak wizyta u specjalisty-lekarza psychatry. Jest bowiem kilka zaburzeń, w przebiegu których występują podobne objawy, stąd decydujące znaczenie ma zawsze zebranie dokładnego wywiadu chorobowego i osobiste zbadanie. Myślę, ze nie powinna Pani zwlekać z wizytą w Poradni Zdrowia Psychicznego, gdyz im szybciej rozpocznie Pani leczenie, tym szybciej odzyska Pani radość życia. Zagryzanie zębów i trwanie w cierpieniu nie ma bowiem najmniejszego sensu i do niczego nie prowadzi. Proszę okazać sobie odrobinę wyrozumialości i poprosić o pomoc specjalistę.Trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie


Komentarze

02.09.2009 8:52
perlak

Jakbym czytała o sobie. Też jestem nauczycielką, też mam dosyć swej pracy, też myślę w niej o swych własnych dzieciach, też mam nieczułego męża, też Biblia i modlitwa przestały do mnie przemawiać, też mam lęki (boję się ludzi i uczniów), też nie mam siły i przepełniają mnie czarne myśli... Zapisałam się do psychologa i psychiatry, ale nie wiem, czy coś mi pomogą, bo kiedyś już próbowałam i... odeszłam z niczym. Ale ludzie są różni, więc może tym razem potraktują mnie z należytą uwagą, a nie jak ofiarę przemocy domowej (u mnie dochodzi jeszcze ten problem), którą trzeba odesłać gdzieś dalej, gdzie na bzdurnej grupie wsparcia wszyscy krytykują tylko facetów i dążą do rozwodów, czytają beznadziejne książki (np. Coelho "Bridę" - o masturbacji i wróżbiarstwie!!!). A gdzie w tym wszystkim Bóg, miłość, przebaczenie...???
Piszę to wszystko, bo zrozumiałam, że trzeba próbować. Może trafisz na nieodpowiedniego psychiatrę, psychologa czy grupę, ale jeśli tak, próbuj dalej i nie daj się!!! Ja tak zrobię, chociaż to trudne, bo co specjalista, to inne zdanie i światopogląd.
Perlak

10.12.2009 23:40
użytkownik anonimowy

Nie można mieć po prostu dość swojej pracy? Ja jestem managerem w dużej firmie, ale wszystko mi zbrzydło. Nie cieszą mnie ani pieniądze, ani ciuchy, ani spotkania z przyjaciółmi, ani nawet hobby, które miałam. Czekam na śmierć.

30.01.2010 16:45
użytkownik anonimowy

Moi drodzy z tego idzie się otrząsnąć. Uwierzcie mi byłam w takim stanie, że nie mogłam ustać na nogach tak mrówki niwelowały moje ciało strach panika, co ze mną będzie bezradność wstyd przed ludźmi, bo co będą mówić taka obrotna była, a zgłupiała. Teraz wiem skąd to się wzięło z naszego błędnego wychowania, dlaczego bo mało nam poświęcano uwagi. Nie nauczono nas słowa nie przeważnie na wszystko się godzimy, a później cierpimy, obwiniamy się. Wiem to co nas dopadło jest okropne. Ja nauczyłam się świetnie sobie z tym radzić. Minęło już pól roku jak dostałam pierwszego ataku dzięki terapii i wiary w to, że będzie lepiej i to prawda.