9

Czy to znęcanie psychiczne?

Aneta90

Jestem z chłopakiem od pewnego czasu, codziennie po 3 razy, jak nie więcej, się kłócimy, o byle co, zawsze krzyczy, że to moja wina, że nie zaczynałby kłótni, gdybym się tak a nie inaczej zachowała, ciągle jak się kłócimy powtarza mi pytanie czy rozumiem  w kółko tłumaczy to samo, twierdząc, że ja nie rozumiem i moje zachowanie się powtarza. Przez ten cały czas staram się jak mogę, uważam na to co robię, ale zdarza mi się zapomnieć i znowu jest kłótnia i znowu przeraża, kiedy widzi moje łzy zaczynam myśleć i płącze i cały wszechświat o mnie zapomina, o moich uczuciach, a on jest pępkiem świata, z każdym razem czuję się gorzej jak dno. Nie boję się go, boje się jego słów, bo na wszystko ma odpowiedzi. Wychodzi na to, że to ja zawsze to zaczynam, że jestem tyranem, przypomina mi zawsze, żebym nic głupiego nie zrobiła, żebym z nikim nie flirtowała - męczące (twierdzi, że mi ufa, ale to raczej nie zaufanie)... Boli mnie to bardzo, ale go kocham... Co mam zrobić? Ile jeszcze można to wytrzymać tych sytuacji, ale wszystkich się nie da tak opisać...

Odpowiedzi - Czy to znęcanie psychiczne?
Odpowiedź eksperta Psycholog Marta M...


Witam Panią!

Właściwe relacje w związku opierają się o wzajemną akceptację, zaufanie, szacunek oraz umiejętność konstruktywnej komunikacji, czyli takiej, która wnosi pozytywne zmiany, nie raniąc żadnej ze stron. Z Pani opisu można wnioskować, że w Pani związku, braki występują we wszystkich wyżej wymienionych aspektach.

Jeśli ktoś decyduje się na wejście w związek z drugą osobą, tym samym bierze na siebie odpowiedzialność za 50% każdego problemu dotyczącego zarówno samego partnera jak i całego związku. Zatem twierdzenie Pani chłopaka, że kłótnie są Pani winą, jest pierwszym podstawowym błędem.

Filarem zdrowej relacji jest szczera rozmowa, w trakcie której każda strona ma prawo mówić o swoich uczuciach, prosić partnera o zmianę zachowań, ale w żadnym wypadku nie ma prawa go obrażać, ani przymuszać do czegokolwiek. Szerzej o tym, jak powinna wyglądać rozmowa w związku  napisałam tutaj.

Na podstawie samego listu nie mogę postawić żadnej diagnozy, niemniej podejrzewam, że Pani chłopak może mieć zaburzenie na tle osobowościowym.

Myślę, że dobrze zrobiłaby Pani konsultacja u psychoterapeuty, z którym mogłaby Pani omówić konkretne sytuacje i wspólnie zastanowić się nad właściwym sposobem reagowania na agresję ze strony partnera. Idealnie byłoby, gdyby Pani partner zgodził się na podjęcie wspólnej terapii. Może warto byłoby mu takie rozwiązanie zaproponować, a nóż się zgodzi.

Pozdrawiam.
Zadaj pytanie ekspertowi
Potret użytkownika anonimowego

witam
pisze poniewaz sama sobie przestaje radzic, wsparciem do tej pory byla dla mnie moja mama, ktora tez pomieszkiwala u mnie ale w tej chwili wyjechala...zdaje sobie sprawe z tego ze nie jestem idealem, ale staram sie jak potrafie najlepiej, zeby mial jak najmniej powodow zeby powtarzac mi co robie zle, jak zle gotuje, ze nie tylko ja mam dzieci, mam 5 letniego syna z poprzedniego zwiazku i 5 miesiecznego synka z obecnego zwiazku - dziecko jest alergikiem wiec w nocy nie spi, pogodzilam sie z tym ze w nocy zadnego wsparcia nie mam, w ciagu dnia i noca musze tez biegac do starszego syna zeby nie czul sie odtracony, gotuje i staram sie dla niego, a on w zamian kiedy wyglupiam sie z dziecmi mowi ze zachowuje sie jak idiotka, kiedy poszlismy na wesele jego znajomych wydawalo mi sie ze dobrze sie bawimy, wyglupial sie ze mna po czym poszlismy usmiechnieci usiac zeby odpoczac a on ze nie potrafi tego nazwac ale zachwuje sie jak kretynka, bywa tez wredna suka, podczas wesela rozbolala mnie glowa - dzieci nieprzespane noce, powiedzial ze zostaniemy bo jestemy na weselu i nie tylko ja mam dzieci a zachowuje sie jak pieprzona ksiezniczka....ze wczesniej nigdy nie wyzywal ale cos takiego we mnie jest ze on nie umie inaczej, wzzystko jest moja wina, nawet kiedy dzwoni do niego ktos w mojej sprawie zawsze twierdzi ze on nie jest winny bo to ze mna jest problem, przyjaciolki twierdza ze powinnam sie od niego uwolnic, znajoma ze jest zakompleksiony i to na mnie odbija, a ja nie wiem co robic, mam wrazenie ze kazdego dnia bardziej wierze mu ze jestem winna wszystkiemu nie umiem juz z nim rozmawiac, juz nawet nie wiem czy go kocham, ale nie potrafie wyrzucic go ze swojego zycia, wiem ze to za malo zeby ocenic sytuacje,a l;e blagam o podpowiedz jak delikatnie naklonic go na wspolna wizyte u psychologa, pzdr

zdjęcie użykownika Laurielle

" wczesniej nigdy nie wyzywal ale cos takiego we mnie jest ze on nie umie inaczej, wszystko jest moja wina, nawet kiedy dzwoni do niego ktos w mojej sprawie zawsze twierdzi ze on nie jest winny bo to ze mna jest problem"

Wybacz, ale będę szczera do bólu. Zmarnowałam 4 lata w związku z facetem kubek w kubek takim jak twój, więc nie będę cię oszukiwać.

1. twój facet jest psychopatą, a związek jest toksyczny. Obwinianie, bezpodstawne oskarżanie i podkreślanie własnej niewinności to typowy objaw przemocy psychicznej

2. on sie nie zmieni, nie pomoze mu zadna psychoterapia ani nic innego. Co wiecej: nie jestes w stanie zmienic swojego zachowania tak, by zaczal byc z ciebie zadowolony. Ten typ tak ma. Zawsze taki był, tylko się maskował. Za jakiś czas przyleje Ci w twarz i powie "zobacz, do czego mnie doprowadziłaś".

3. Kochasz swoje dzieci? To uciekaj natychmiast. Facet jest nieobliczalny i jest bardzo prawdopodobne, że zacznie stosować przemoc (również fizyczną) względem dzieci, szczególnie starszego (bo "cudze"). Większość przypadków ciężkich pobić i zabójstw dzieci to dzieło konkubentów matki niebędących ojcami tego dziecka. Nie chcę czytać o Tobie i Twoim synku w gazetach.
Uciekaj, dopóki jeszcze jesteś w stanie. Za jakiś czas będziesz tak zgnojona psychicznie, że głęboko uwierzysz w to, że jesteś bezwartościowa, beznadziejna, tępa i łaskę ci robi, że cię toleruje. Najpierw ubezwłasnowolni cię psychicznie, a potem zacznie lać. W końcu i tak odejdzie, oczywiście obarczając cię winą, że go unieszczęśliwiłaś, a ty zostaniesz wrakiem człowieka i wrakami będą twoje dzieci. Dzieci potrzebują spokoju i miłości, a nie wybuchów złego humoru pana i władcy. Potrzebują faceta, który będzie się z nimi bawił i nauczy ich, jak się traktuje kobiety. Czego nauczy ich ten facet? Będą traktować swoje partnerki tak jak on ciebie. I tak jak on zaczną odnosić się do ciebie. Bo skoro to tolerujesz, to znaczy, że tak wolno.

Jest wielu facetów, którzy szukają kobiety z dziećmi, bo nie mogą mieć własnych - są chorzy albo obarczeni chorobami genetycznymi i nie chcą ryzykować. Poszukaj na portalach matrymonialnych, to zobaczysz. Ja po 4 latach w takim toksycznym znalazłam męża (na portalu matrymonialnym właśnie), który mnie szanuje i świata poza mną nie widzi. Ty też na to zasługujesz.

zdjęcie użykownika kleopisss

witam
trudno mi w kilku zdaniach opisać całą sytuacje bo jest tego za wiele...za wiele sytuacji w których jestem,byłam poniżana,ograniczana,obrażana....i ZAWSZE z mojej winy!!!
wszystko co złe to ja!!
żle sie zachowuje,wszyscy znajomi byli zli(byli bo juz nie mam nikogo nawet zeby czasem pozalic sie czy wyjsc na ,,kawe'')
od samego początku zwiazku (1,5 roku) były ciągle kłutnie o wszystko
-musialam zmienic nr tel bo ciagle moje kolezanki wydzwaniały z zapytaniem co tam słychać był o nie chyba zazdrosny...
o moich kolegów ktorzy tez czasem dzwonili ale byli to ludzie ktorych znam od 15 lat i sa miomi znajomymi...
-ciagle pretensje ze ,,włuczyłam'' sie po miescie nie wiadomo za czym...a ja szlam sama na zakupy albo czasem wpadlam na szybkiego papieroska do kolezanki ale to juz byl powod do tego by sie obrazic...i wstrzynac kolejna awanture....wiec postanowiłam że bede wychodzic nawet na zakupy tylko z nim by uniknac tych przykrych sytuacji...
-w efekie po 3 miesiacach od momentu gdy zaczełam sie spotykac z miom partnerem juz nikt do mnie nie dzwonił nikt sie z nami nie chcial spotykac nie zapraszali nas juz na grilla itp,,,(moi znajomi stwierdzili ze jest on nienormalny i lepiej zebymod niego uciekała jak najdalej bo to co teraz pokazuje to 1 z 1000 o jeszcze mi pokarze bo to psychol!!!...o to zakonczyła sie moja przyjazn bo wybrałam jego....i ok...ale teraz widze ze teraz faktycznie wszystko sie potwierdziło albo i gorzej....
Na dzien dzisiejszy to ze znajomi sie odsuneli to nie jest mój problem tylko to jak mnie traktuje!!!
- REGULARNIE SPRAWDZAŁ MOJĄ POCZTE (NAKRYŁAMGONA TYMKILKA RAZY)
-LOGOWAŁ NA MOJE GG I CZYTAŁ CO PISZE NP Z KUZYNKA A BYLY TO RACZEJ OSOBISTE ROZMOWY pozniej mi wygadywal ze sie zale...a ja pisalam tylko jak mi przykro..
-sprawdzał moje kontakty i telefon
-szukał ciagle dowodow na to ze sobie z kims flirtuje a mi to nawet do głowy nie przyszło bo przeciez bylamz nim nie dla zabawy...
-grzebał bez mojej zgody w moich wiadomosciach z perzed z wiazku co i o czympisalam z kims ,zkim w tedy sie spotykałam pozniej tresci tych wiadomosci wysyłammi smsami i sie ze mnie nasmiewał!!!
-ciagle powtarzal ze jestem małokobieca,za gruba(przytyłam 5 kilo jak zawsze na zimę) jak ja wygladam zebymcos ze soba zrobila bo to wstyd!! ze nie wygladam jak w tedy co sie poznalismy..coz ja mam 30 lat i nie bede coraz mlodsza a zawsze staram sie ładnie wygladac widocznie i to za mało....
-ciagle nabijal sie ze mnie zwłaszcza przy kims tak zeby sobie temat to zartow znależc i ponizyc mnie zeby pokazac ze jestem beznadziejna-TAK TEZ SIE ZACZELAM CZUC !
-mowil ze jestem jak babo -chlop itd itp...
dodam jeszcze ze Nigdy !! ale to nigdy nie powiedzial ze dorze wygladam ,niegdy w zyciu przez 1.5 rozku zwiazku nie zwrocil sie do mnie w czuły sposob nawet w łozku(kochanie skarbie czy tego typu zwrot)nigdy sie tak do mnie nie zwrocil tylko wieczna krytyka!!! za wszystko krytyka co by sie nie stało moja wina
cos sie zespulo moja wina
o czyms zapomnialwaznym moja wina bo mu nie przypomnialam!!!
itd...wiele wiele takich sytuacji....
Ja sie czuje..czuje sie nikim,nie czuje sie kobieta jestem zakompleksiona do tego zostawił mnie tydz temu bo mu kazałam odejsc z domu tak ,tak powiedzialam bo juz nie wytrzymałam....
zamieszkalismy razem w lutym tego roku jak sie okazało ze jestem w ciazy...mialam mieszane uczuia ale chcialam dobrze.. chcialam tego dziecka i cieszylam sie....myslam ze sie wszystko sie zmieni bo juz nie bedzie musial byc zazdrosny bo zrozumie ze bedziemy połaczeni na zawsze ale tu sie zaczeło dopiero na całego...
-wyzwiska od najgorszych .... tak w zasadzie bez wieszych powodów wyzwiska i przy tym przerazliwie na mnie krzyczał nie dopuszał do słowa,starałam sie to znosic jakoś tłumaczyc ale juz czasem nie miałam sił ani wytłumaczenia na jego zachowanie bo i tak przeciez wszystko moja wina :(
Doszło do tego że mnie 2x udrzyl w twarz ostatnio bo jego wyzwiska zaczełam powtarzac w jego strone to samo co on do mnie to ja do niego zeby przez chwile poczuł ,może to co ja.
UDERZYŁ MNIE GDY BYŁAM W 2 i 6 MIESIACU CIAZY!!! TEZ BEZ WIEkSZEGO POWODU !! przez 1,5 tyg chodzilam z siniakami na rekach bo mi je wykrecal!!!
poza tym od kad jestem w ciazy nie sypia ze mna nie przytula nie zasypia przy mnie Wczesniej juz od listoipada zaczynal sie taki stawac) ,naie tylkoz pilotem na salonie telewizor oglada do 1-2 w nocy nie ma czasu na rozmowe ze mna nie mowie juz o wspolnych spacerze czy spedzenie czasu we 2....zaczelo mi brakowac kogos obok,,,bo czulam sie w tym zwiazku z moja ciaza sama i z ta otyłscia moja bo mi boczki urosły i wałki no a przeciez inne kobiety w ciazy nawet tego nie maja!!!-to tez zabolało!!).....probowalam sie zblizac ale to jak woda o kamienie zawsze jakas przeszkoda ...awantura srodku nocy ze kołdra za mała o to tez moja nwina i mi sie musialo oberwac bo sie ta gruba rozepchałam!!! wniosek jaki? ze on spi pod kocem na 2 koncu łozka i nie mam sie nawet jak przytulic,,,,tak 2 miesiace wspolnego mieszkania zakonczyly wielka awantura nasz zwiazek....oczywiscie z mojej winy!!! ja zawsze bo sie czepialam o wszystko!!! nie
nie czepialam tylko zaczelam prosic o to czego mi brakowało....powiedzial ze jestem chora i powoinnam sie leczyc bo pezszkadza mi nawet to ze spokojnie sobie telewizor oglada
wiec,.
-rozmawiac sie z nim nie dało bo nie potrafił gdy tylko cos zaczynalam to przrywal i mowil a bo ty,,a bo ty,,,bo to twoja wina..itp,,,
-albo..nie było ku temu okazji
-oziębły ..zimny jak lód jak skała i egoista do tego kłamca!!zawsze potrafi sie wszystkiego wyprzec sa co lepsze odwrocić kota ogonem!!!
-wyspac sie rano ( 10-11w poludnie) biedny nie mógl , bo mu chodze jak słon jak mamut po pokoju i trzaskam dzrzwiami ( a staralam sie je zamykac jak najciszej i to parkiet stary i skrzypial tez moja wina..)
WSZYSTKO MOJA WINA!!!
JEGO MAMA STWIERDZILA ZE DZIECKO TO BYL HACZYK!!...(nie rozumiem co miala na mysli tak sadzac) A ON BIEDNY BYL ŻLE TRAKTOWANY!!! TO ZE MNIE WYZYWAL I UDERZYŁ TO NIC TAKIEGO ZE MUSIALAM ZPROWOKOWAC ...POZA TYM JEGO OJCIEC JEST TAKI SAM A ONA Z NIM Z YJE JUZ,,XXXX LAT WIEC TO WSZYSTKO MOJA WINA!!! i teraz mam sobie radzic sama...:(
mysle co mam dalej robic bo zostałam ja ,,winna''' sama bez srodkow do zycia!!! zyc mi sie odniechcialo juz przestalam sie cieszyc ciaza zaczyna ona byc przeszkoda,,,,a tak bardzo chcialam tego dziecka.....
mam zmiazdzona psychyke nachcetniej to bym tylko spala nie chce mi sie jesc ....nie chce mi sie juz nic...mam wrazenie ze faktycznie jestem do niczego ....
Gdy przeczytałam kilka artykułów na forum na ten temat to pomysłałam ze temu człowiekowi potrzebana jest pomoc by mu uswiadomić cze ma problem ze soba.....
i to nie mały
ja ja moge udowodnic jego rodzinie ze jest takim tyranem a nie ja!!!!

troche tu namieszałam wszystkiego narazale jest tego zbyt wiele by w skrocie dosłownie opisac jest zbyt wiele przykrych sytuaji i zachowan z jego strony....
dodam tylko ze jesli ja go obraziłam to dlatego ze on to zrobił ppierwszy jesli zachowałam sie zle to mialam do tego powód zawsze przepraszam za swój bład...potrafie sie do nie niego przyznac w przeciwieństwie do niego....wszystko ma swoja przyczyne a kazdy z nas jest tylko człowiekiem tylo ze tezs ma swoje granice wytrzymałosci!!!

Potret użytkownika anonimowego

Kleopisss dziewczyno uciekaj jak najdalej bo bedziesz cierpiala razem z dzieckiem.Ten typ tak ma i nic go nie zmieni.Ja tak zyje z takim facetem 35 laT TO JEST PIEKLO.jESTES MLODA KOBIETA ZNAJDZIESZ MEZCZYZNE KTORY TOBIE ODPOWIEDA,KTORY POKOCHZ CIEBIE I DZIECKO.

Potret użytkownika anonimowego

Moja partnerka napisała o mnie na tej stronie. Chodzi o wypowiedź doreen. Nie będę zaprzeczał, tak.. zdarzyło mi się tak nazwać moją drugą połówkę. Zdarzyło mi się ją obrazić, napiszę więcej.. zdarzyło mi się ją obrazić tak, że cholernie mi wstyd z tego powodu. Pozwólcie jednak, że przedstawię swój punkt widzenia, gdyż każda opinia bywa zazwyczaj skonstruowana w sposób mocno subiektywny. Dorota jest osobą bardzo emocjonalną, jakieś 2 lata temu rozstała się z partnerem z którym była 13 lat, podczas tego związku on wiele razy ją zdradził, co moim zdaniem pozostawiło po niej trwały ślad w postaci braku zaufania, chociaż ostatnio sama stwierdziła, że mi ufa. Ojciec Doroty znęcał się nad rodziną, jej mama po jednym z pobić trafiła do szpitala. Rodzice są po rozwodzie, aktualnie kontakty zarówno z mamą jak i ojcem Dorota ma moim zdaniem dobre. Ja wiem, że to jest wirtualna dyskusja na zasadzie "on jest głupi ..nie nie ..to ty jesteś głupi" i każdy będzie przekonywał do własnej racji, jednak to jest trochę na zasadzie "akcja rodzi reakcję". Dorota miała romans z moim dobrym kolegą z pracy. Owocem tego związku była ciąża podczas której Dorota poroniła. Ja zacząłem się spotykać z Dorotą jakieś 2 miesiące po rozstaniu Doroty i Tymka. Dodam, że wówczas jeszcze pracowaliśmy w tej samej firmie (cała nasza trójka). Całe te moje zachowanie zaczęło się tak naprawdę od tego, że Tymek (jest żonaty) w pewnym sensie nie odpuszczał i robił wiele, żeby nam w związku namieszać. W głowie mam jedną scenę, kiedy siedzieliśmy koło siebie na szkoleniu, po lewej Dorota po prawej Tymek, ja po środku ..oraz oni piszący do siebie smsy. Nieważne jakieś treści. Czułem się jak dureń, a wówczas już byłem z Dorotą. Tak naprawdę jednego nigdy nie zrozumiałem, dlaczego ona przez cały czas naszego związku utrzymywała kontakt z gościem, który chciał ją zostawić z dzieckiem, którego miał być ojcem? Dlaczego pomimo moich próśb i błagań utrzymywała z nim stały kontakt? A najbardziej zabolało kiedy urodził się nasz wspólny syn ..a któregoś dnia Dorota zadzwoniła do mnie i powiedziała, że rozmawiała z Tymkiem na temat naszego dziecka i ten doradził jej w kwestii jego leczenia. Stąd brak zaufania, bo nie wierzę, że nie utrzymują ze sobą kontaktu. Chwalę ją za gotowania, chwalę jak dba o syna, kupuję kwiaty, zabieram na urlopy ..tylko, że ona jest często nie zadowolona.

Potret użytkownika anonimowego

Mam małą córeczkę.Wychowuje ją sama,bo nie chce mieć z jej ojcem nic wspólnego,ale nie zabraniam mu kontaktów z córką.Mieszkam razem z matka i bratem.I moje życie zmieniło sie w piekło,bo moja matka znęca sie nade mną psychicznie.Wtrąca sie w moje sprawy i nie może zrozumieć ze nie chce życ o ojcem mojej corki.Ona jest materialistka i chce żebym z nim była żeby było więcej pieniedzy.Wyzywa mnie od najgorszych,każe sie wyprowadzać z domu.I tak cały czas,nie mam zadnego wsparcia.Ojciec mojego dziecka jest okropny ale potrafi sie podlizac mojej rodzinie wiec oni uważaja ze jestem nie normalna ze nie chce z nim byc.Ale oni nie wiedza jaki on jest naprawde.Zgadzając sie na spotkanie z nim było wielkim błedem.Nie żałuje tego że mam dziecko bo kocham ją nad życie i tylko ona sie liczy...ale juz powoli opadam z sił.Matka robi wszystko zeby mnie upokozyc i poniżyć,wyzywa tak glosno zeby wszyscy słyszeli...a przecież ona jest na moim utrzymaniu bo ona nigdy w zyciu nie pracowała.Co mam robić??????Czy moge założyć jej sprawe o znecanie psychiczne?I co dalej bedzie z naszym życiem?!

zdjęcie użykownika kleopisss

witam
trudno mi w kilku zdaniach opisać całą sytuacje bo jest tego za wiele...za wiele sytuacji w których jestem,byłam poniżana,ograniczana,obrażana....i ZAWSZE z mojej winy!!!
wszystko co złe to ja!!
żle sie zachowuje,wszyscy znajomi byli zli(byli bo juz nie mam nikogo nawet zeby czasem pozalic sie czy wyjsc na ,,kawe'')
od samego początku zwiazku (1,5 roku) były ciągle kłutnie o wszystko
-musialam zmienic nr tel bo ciagle moje kolezanki wydzwaniały z zapytaniem co tam słychać był o nie chyba zazdrosny...
o moich kolegów ktorzy tez czasem dzwonili ale byli to ludzie ktorych znam od 15 lat i sa miomi znajomymi...
-ciagle pretensje ze ,,włuczyłam'' sie po miescie nie wiadomo za czym...a ja szlam sama na zakupy albo czasem wpadlam na szybkiego papieroska do kolezanki ale to juz byl powod do tego by sie obrazic...i wstrzynac kolejna awanture....wiec postanowiłam że bede wychodzic nawet na zakupy tylko z nim by uniknac tych przykrych sytuacji...
-w efekie po 3 miesiacach od momentu gdy zaczełam sie spotykac z miom partnerem juz nikt do mnie nie dzwonił nikt sie z nami nie chcial spotykac nie zapraszali nas juz na grilla itp,,,(moi znajomi stwierdzili ze jest on nienormalny i lepiej zebymod niego uciekała jak najdalej bo to co teraz pokazuje to 1 z 1000 o jeszcze mi pokarze bo to psychol!!!...o to zakonczyła sie moja przyjazn bo wybrałam jego....i ok...ale teraz widze ze teraz faktycznie wszystko sie potwierdziło albo i gorzej....
Na dzien dzisiejszy to ze znajomi sie odsuneli to nie jest mój problem tylko to jak mnie traktuje!!!
- REGULARNIE SPRAWDZAŁ MOJĄ POCZTE (NAKRYŁAMGONA TYMKILKA RAZY)
-LOGOWAŁ NA MOJE GG I CZYTAŁ CO PISZE NP Z KUZYNKA A BYLY TO RACZEJ OSOBISTE ROZMOWY pozniej mi wygadywal ze sie zale...a ja pisalam tylko jak mi przykro..
-sprawdzał moje kontakty i telefon
-szukał ciagle dowodow na to ze sobie z kims flirtuje a mi to nawet do głowy nie przyszło bo przeciez bylamz nim nie dla zabawy...
-grzebał bez mojej zgody w moich wiadomosciach z perzed z wiazku co i o czympisalam z kims ,zkim w tedy sie spotykałam pozniej tresci tych wiadomosci wysyłammi smsami i sie ze mnie nasmiewał!!!
-ciagle powtarzal ze jestem małokobieca,za gruba(przytyłam 5 kilo jak zawsze na zimę) jak ja wygladam zebymcos ze soba zrobila bo to wstyd!! ze nie wygladam jak w tedy co sie poznalismy..coz ja mam 30 lat i nie bede coraz mlodsza a zawsze staram sie ładnie wygladac widocznie i to za mało....
-ciagle nabijal sie ze mnie zwłaszcza przy kims tak zeby sobie temat to zartow znależc i ponizyc mnie zeby pokazac ze jestem beznadziejna-TAK TEZ SIE ZACZELAM CZUC !
-mowil ze jestem jak babo -chlop itd itp...
dodam jeszcze ze Nigdy !! ale to nigdy nie powiedzial ze dorze wygladam ,niegdy w zyciu przez 1.5 rozku zwiazku nie zwrocil sie do mnie w czuły sposob nawet w łozku(kochanie skarbie czy tego typu zwrot)nigdy sie tak do mnie nie zwrocil tylko wieczna krytyka!!! za wszystko krytyka co by sie nie stało moja wina
cos sie zespulo moja wina
o czyms zapomnialwaznym moja wina bo mu nie przypomnialam!!!
itd...wiele wiele takich sytuacji....
Ja sie czuje..czuje sie nikim,nie czuje sie kobieta jestem zakompleksiona do tego zostawił mnie tydz temu bo mu kazałam ... z domu tak ,tak powiedzialam bo juz nie wytrzymałam....
zamieszkalismy razem w lutym tego roku jak sie okazało ze jestem w ciazy...mialam mieszane uczuia ale chcialam dobrze.. chcialam tego dziecka i cieszylam sie....myslam ze sie wszystko sie zmieni bo juz nie bedzie musial byc zazdrosny bo zrozumie ze bedziemy połaczeni na zawsze ale tu sie zaczeło dopiero na całego...
-wyzwiska od najgorszych ....tak w zasadzie bez wieszych powodów wyzwiska i przy tym przerazliwie na mnie krzyczał nie dopuszał do słowa,starałam sie to znosic jakoś tłumaczyc ale juz czasem nie miałam sił ani wytłumaczenia na jego zachowanie bo i tak przeciez wszystko moja wina :(
Doszło do tego że mnie 2x udrzyl w twarz ostatnio bo jego wyzwiska zaczełam powtarzac w jego strone to samo co on do mnie to ja do niego zeby przez chwile poczuł ,może to co ja.
UDERZYŁ MNIE GDY BYŁAM W 2 i 6 MIESIACU CIAZY!!! TEZ BEZ WIEkSZEGO POWODU !! przez 1,5 tyg chodzilam z siniakami na rekach bo mi je wykrecal!!!
poza tym od kad jestem w ciazy nie sypia ze mna nie przytula nie zasypia przy mnie Wczesniej juz od listoipada zaczynal sie taki stawac) ,naie tylkoz pilotem na salonie telewizor oglada do 1-2 w nocy nie ma czasu na rozmowe ze mna nie mowie juz o wspolnych spacerze czy spedzenie czasu we 2....zaczelo mi brakowac kogos obok,,,bo czulam sie w tym zwiazku z moja ciaza sama i z ta otyłscia moja bo mi boczki urosły i wałki no a przeciez inne kobiety w ciazy nawet tego nie maja!!!-to tez zabolało!!).....probowalam sie zblizac ale to jak woda o kamienie zawsze jakas przeszkoda ...awantura srodku nocy ze kołdra za mała o to tez moja nwina i mi sie musialo oberwac bo sie ta gruba ...rozepchałam!!! wniosek jaki? ze on spi pod kocem na 2 koncu łozka i nie mam sie nawet jak przytulic,,,,tak 2 miesiace wspolnego mieszkania zakonczyly wielka awantura nasz zwiazek....oczywiscie z mojej winy!!! ja zawsze bo sie czepialam o wszystko!!! nie
nie czepialam tylko zaczelam prosic o to czego mi brakowało....powiedzial ze jestem chora i powoinnam sie leczyc bo pezszkadza mi nawet to ze spokojnie sobie telewizor oglada
wiec,.
-rozmawiac sie z nim nie dało bo nie potrafił gdy tylko cos zaczynalam to przrywal i mowil a bo ty,,a bo ty,,,bo to twoja wina..itp,,,
-albo..nie było ku temu okazji
-oziębły ..zimny jak lód jak skała egoista do tego kłamca!!zawsze potrafi sie wszystkiego wyprzec sa co lepsze odwrocić kota ogonem!!!
-wyspac sie rano ( 10-11w poludnie) biedny nie mógl , bo mu chodze jak słon jak mamut po pokoju i trzaskam dzrzwiami ( a staralam sie je zamykac jak najciszej i to parkiet stary i skrzypial tez moja wina..)
WSZYSTKO MOJA WINA!!!
JEGO MAMA STWIERDZILA ZE DZIECKO TO BYL HACZYK!!...(nie rozumiem co miala na mysli tak sadzac) A ON BIEDNY BYL ŻLE TRAKTOWANY!!! TO ZE MNIE WYZYWAL I UDERZYŁ TO NIC TAKIEGO ZE MUSIALAM ZPROWOKOWAC ...POZA TYM JEGO OJCIEC JEST TAKI SAM A ONA Z NIM Z YJE JUZ,,XXXX LAT WIEC TO WSZYSTKO MOJA WINA!!! i teraz mam sobie radzic sama...:(
mysle co mam dalej robic bo zostałam ja ,,winna''' sama bez srodkow do zycia!!! zyc mi sie odniechcialo juz przestalam sie cieszyc ciaza zaczyna ona byc przeszkoda,,,,a tak bardzo chcialam tego dziecka.....
mam zmiazdzona psychyke nachcetniej to bym tylko spala nie chce mi sie jesc ....nie chce mi sie juz nic...mam wrazenie ze faktycznie jestem do niczego ....
Gdy przeczytałam kilka artykułów na forum na ten temat to pomysłałam ze temu człowiekowi potrzebana jest pomoc by mu uswiadomić cze ma problem ze soba.....
i to nie mały
ja ja moge udowodnic jego rodzinie ze jest takim tyranem a nie ja!!!!

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Od kilku dniu jestem z chłopakiem, ale mamy jeden duuuży problem, jego rodzice znęcają się nad nim psychicznie. Wszystko zaczęło się od kiedy poszedł do nowej szkoły, na samym początku złapał kilka dobrych ocen, ale oczywiście jak to w szkole zawsze problem jest z matematyką. I właśnie w tym przypadku tak jest, Rafał ma problemy z nią. Ostatnio było zebranie w szkole, mam poszła, wróciła ze szkoły i wielka awantura w domu. Ich nie obchodzi, to że z innych przedmiotów ma same 4 i 5. Oni wymagają od niego, żeby ze wszystkiego był naj! Ale niestety on sobie z tym wszystkim nie radzi. Rodzice zabronili mu wszystkiego, telewizji, komputera, wyjść z domu. Najgorszy jest jego ojciec! Z dnia na dzień Rafał musiał zrezygnować z korepetycji z angielskiego, bo kochany tatuś powiedział "gówno mnie obchodzi Twoja nauka, idź do pracy i zarób sobie na lekcje!", jego matka powiedziała to samo, jeszcze go zwyzywała od najgorszych, tylko dlatego, że on nie radzi sobie z matematyką! Ojciec zagroził mu, w zasadzie powiedział, że może wyprowadzać się z domu w każdej chwili, bo on nie będzie go utrzymywać. To jest ojciec? To jest tyran, nie ojciec! Ostatnio też chciał wystartować do Rafała z pięściami... nie rozumiem takich ludzi, czy to daje im satysfakcję, że krzywdzą swoje dziecko?! Chcę pomóc jakoś mojemu chłopakowi. Nawet pomyślałam, że zadzwonię na "Niebieską linie", porozmawiam o tym ze szkolnym pedagogiem. Jakoś wspólnie mu pomożemy. Naprawdę jest źle! A Wy co o tym sądzicie?

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Czy to znęcanie psychiczne?
Witam, moja sytuacja wygląda następująco: nasz ojciec od początku życia był alkoholikiem, wszczynał bójki w domu, ...
Witam. Mam pytanie: od 34 - 35 lat dziadek znęca się fizycznie i psychicznie nad rodziną. Pije, leci do bicia, ...
Od kilku miesięcy, gdy jestem sama, jestem bardzo przygnębiona, zdarza mi się bardzo często płakać. Myślę, że to ...
Chodzi o to, że na imprezie wczoraj podeszła do mnie przyjaciółka mojej znajomej i zaczęła na mnie krzyczeć, że będę ...
Proszę o radę. Mąż mi zmarł, po jakimś czasie zapoznałam Wieśka, z początku był miły, nawet aż za spokojny, potem ...
Od 18 lat jestem mężatką. Niestety tak się złożyło, że mieszkam razem z teściowa. I tu jest właśnie mój problem. Ta ...
Jestem kobietą w wieku 47 lat. Sprawa nie dotyczy mnie, ale mojego bratanka, który ma 30 lat, który był w zwiazku ...
Witam, jestem 24-letnią kobietą. Mieszkam w domu z mamą i ojczymem. Ojczym zatruł życie nam wszystkim. Moi bracia ...
Przeszło 20 lat znęca się nade mną mój szwagier. Jak tylko ożenił się z moją siostrą zupełnie się zmienił. Jak ...
Witam!   Jestem 27 letnią mamą 2,5 letniego synka. Całe życie miałam przerąbane. Zacznę od początku. Ojciec ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica