Depresja maniakalna czy może coś innego?
Witam. Moje pytanie, a raczej prośba o potwierdzenie lub ewentualne zaprzeczenie przypuszczeń, dotyczy depresji maniakalnej. Liczę sobie lat piętnaście; okres dorastania. Cóż...
Odkąd pamiętam, łapałam parę srok za ogon. Z euforią chwytałam się nauki nowego, obcego języka, zapisywałam się, to wypisywałam z zajęć koła plastycznego, snułam plany o liceum artystycznym i tak dalej, i tak dalej...
Później, stopniowo ulegałam wypaleniu: wszystko jakby znikało; cały zapał i energia do zmiany życia o 180 stopni. Moi rodzice zauważyli powyższe zmiany, jednakowoż żyją w przeświadczeniu, że to normalne w tym wieku. Z kolei depresja...
Jestem bardzo podatna na uwagi i krytykę innych, słowa wypowiedziane nawet w złości czy chociażby z zazdrości, którymi nie powinnam się przejmować. Biorę je sobie do serca, nie wiedząc czemu. Przy życiu trzyma mnie... tak naprawdę, chyba nic. Wiele razy miałam samobójcze myśli, chwile całkowitej rozpaczy i niechęci do siebie, jestem jednak osobą, która na tenże czyn nigdy nie odważyłaby się. Wiem, że skrzywdziłabym bliskich.
Huśtawki i zmiany nastrojów są doprawdy niewiarygodne, ja potrafię zmienić się (humor, etc.) pod wpływem piosenki, chociażby! W jednej sekundzie uśmiecham się, by w drugiej płakać bez końca. Dosłownie. Liczę na szybką odpowiedź i z góry dziękuję, bo to dla mnie niezmiernie ważne.
Pragnę również podkreślić, że obawiam się reakcji rodziców. Mogą oni pomyśleć, że ubzdurałam sobie coś, że to jedna z prób zwrócenia na siebie uwagi. Nie wiedzą o mnie wszystkiego, nie wiedzą, co siedzi wewnątrz mnie, w głębi duszy. Dla nich jestem nieco nieporadną, uśmiechniętą, grzeczną córką, dobrą uczennicą, której nauka nie sprawia problemu...
Witam,
byłbym bardzo ostrożny w stawianiu diagnoz pokroju choroby afektywnej dwubiegunowej (czyli inaczej "depresji maniakalnej"). Z opisu wydaje mi się, że nie tu należy szukać przyczyn.
Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, to zawsze lepiej coś zrobić w tym kierunku, aby je wyjaśnić. Proponowałbym Ci wizytę u psychologa. Jeśli miałbym się zastanawiać nad szukaniem przyczyn w Twoim przypadku, to raczej myślałbym o problemach natury osobowościowej. Szczególnie sprawa Twojej podatności na krytykę, "brania wszystkiego do siebie", jest rzeczą, nad którą warto byłoby się zastanowić. Wydaje mi się, że inne problemy mogą mieć podłoże właśnie w szukaniu przez Ciebie poczucia własnej wartości.
Ludzie w Twoim wieku często są zagubieni, łakną więzi, szukają własnej tożsamości. Rzeczy, które dzieją się w teraz, wybory, których dokonujesz, problemy, z którymi się zmagasz, często przekładają się na późniejsze życie, funkcjonowanie. Warto więc już w tym momencie spróbować poszukać dla Ciebie rozwiązań na przyszłość.
Myśle, że rodzice mogliby Ci pomóc w poszukiwaniu odpowiedniego specjalisty. Mógłby nim być pedogog szkolny lub psycholog specjalizujący się w pomocy młodzieży. W razie wątpliwości możesz im pokazać treść naszych rozważań.
Pozdrawiam serdecznie
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz




Komentarze
Witam... Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z rodzicami, koniecznie, albo z kimś bliskim. Jestem mamą 15-latki, która też miewa takie problemy, a w pewnym momencie było bardzo źle z jej samopoczuciem. Wzorowa uczennica, zawsze na szczycie, z sukcesami, a do tego bardzo ładna, lubiana wcześniej w swojej klasie. W pewnym momencie coś pękło i pomimo dobrych wyników w nauce, nie chciała chodzić do szkoły ze względu na rówieśników z klasy, ponieważ miała własne zdanie i nie dała się podporządkować, zaczęli ją dręczyć psychicznie. Wystarczyło kilka osób, które skutecznie zatruwały jej życie dogadywaniem, rzucaniem w nią jakimiś przedmiotami itp. Ale moja córka jest bardzo otwartą osobą i mówi nam o wszystkim. Na początku też miałam mieszane uczucia co do jej stanu. Mówiłam, że wyolbrzymia, że by się nie przejmowała i nie izolowała od klasy. Wciąż powtarzała, że my jej nie rozumiemy, bo nie jesteśmy nią, nie jesteśmy w takiej sytuacji. Zaczęłam czytać artykuły na temat takich zachowań i trafiłam na treści, w których zawarte było wszystko niemal, co przeżywa moja córka i zdałam sobie sprawę, że nie ona jedna tak cierpi, że to nie jej fanaberie i nie jej wina, że jest bardzo wrażliwą osobą. Poszłyśmy do psychologa w Poradni Wychowawczo Zawodowej, oczywiście ona chciała, nic na siłę. Chodziła tam 4 miesiące i wciąż opowiadała o tym samym. Wciąż, że nie będzie chodziła do tej klasy. Więc Pani psycholog zaproponowała, aby spróbować ją przenieść, a jeśli nie, to nauczanie indywidualne i psychoterapia oczywiście. Chociaż było ciężko, przeniosłam ją do innej klasy.Zaczęła regularnie i bardzo chętnie chodzić na zajęcia szkolne. Ma tam dobrych przyjaciół, jest lubiana, na nowo zna i docenia swoją wartość. Małymi kroczkami będzie dobrze. Miała skorzystać z psychoterapii, ale już nie bardzo chce, chociaż ja uważam, że powinna. W każdym razie odżyła. Widzisz, nie jesteś jedyna w takiej sytuacji, ale sama sobie nie dasz rady. Rodzice Cię kochają i gdybyś dała im tylko szansę pomogliby Ci na pewno. Gdyby wiedzieli, jak Twoja młoda duszyczka cierpi, nie byliby obojętni. Opowiedz im o swoich niepokojach i problemach. Nie zrażaj się, jeśli na początku będą cię przekonywać, że to fanaberie, Twoje wymysły. Poleć im portale, w których młodzież wyraża swoją bezradność. Ja wiem, że każdy ma inną psychikę i inaczej odbiera rzeczywistość. Może przykład mojej córki nie jest najlepszy w Twoim przypadku, ale też może przekona Cię, że warto pogadać z rodzicami. Im zależy na Twoim szczęściu, uwierz mi. Ja uczę się teraz na nowo wychowywać moją córkę, a nauka przeszła na plan dalszy, bo najważniejsze jest zdrowie. Pozdrawiam Cię cieplutko. Trzymaj się dziewczyno i nie daj się pokonać... Kasia
Spotkałam się ze specjalistą, który mocno doszukiwał się problemów natury osobowościowej w moim przypadku. Pomimo że w mojej rodzinie depresja maniakalna występuję często, specjalista ten na podstawie kilka rozmów doszukał się we mnie psychopatii i lekko mówiąc nasrał mi w papiery. Z tego co wiem problemy natury osobowościowej można wykryć na podstawie wielu testów, a zwłaszcza jeżeli chodzi o psychopatie. Specjalista postawił mnie w złym świetle nie tyle przed kimś ile przed samą sobą. Wobec tego cały system wartości jaki udało mi się zbudować odnośnie mojej osoby legł w gruzach w momencie, kiedy przyszło mi przeczytać diagnozę, jedną z wielu jakich mam na koncie. Pies wraca do swoich wymiocin, a świnia do babrania się w błocie. Tak teraz jest moją psychiką. Dziękuje takim specjalistom.