Witam. Mam 49 lat od kilku lat coś mi dolega, zmęczona, nie chce mi się nic robić, ciągle bym spala. Nadmieniam, że lekarz stwierdził depresję, jestem na lekach, aby osłonić serce przed nerwicą. Ale mimo tego czuję dalej ściskanie w dołku i co najważniejsze mam płacz z byle czego. Co za tym idzie sytuacja w domu jest napięta, cierpi mąż i dzieci. Oczywiście przepisali leki przeciwdepresyjne, ale po zażyciu ich jeszcze gorzej się czuję, ból głowy, nudności. Czy mają być takie objawy? A już nie pamiętam ile tych leków zaczęłam brać, ciągle mi zmienia i nie może natrafić na ten, aby mi pomógł. Nawet już myślę, że to nie depresja tylko nerwy tak na mnie działają ? Sama już nie wiem, cóż mam robić? Proszę o pomoc. Z góry dziękuję.
Także bardzo często płacze. Nie umiem tego opanować. Po prostu raz jest super chichra, się jak głupia za moment ryczę. Ja też mam wsparcie w chłopaku ale on już tego nie wytrzymuję. Moje wybuchy płaczu są już od roku i nie umiem sobie z tym poradzić. Każdy mi z tym dokucza. Nie wiem Co robić! A mój chłopak już na to nie reaguje. Mówi, że sobie wymyślam. I najzwyczajniej w świecie mnie zlewa. A ja oczekuje od niego, że w takich chwilach mnie przytuli i wgl. okaże czułość, której nie okazuje NIKT. ; ((
również mam taki problem..mimo że nie mam problemów takich poważnych to jednak towarzyszy mi często stres ogromny stres z którym nie umiem sobie poradzić...w wyniku tego często wybucham płaczem bez powodu nawet kilka razy dziennie czy to w pracy czy w domu a nawet jeśli idę ulicą...wstyd mi8 ale to samo przychodzi i nie umiem tego sprecyzować nie wiem co się dzieje... nawet jeśli czytam to co inni piszą tutaj o sobie to chce mi się płakać mój chłopak na początku mnie przytulał i mówił że będzie dobrze a teraz mi dogaduję że chyba psychicznie chora jestem i powinnam się leczyć jednak nie tego od niego oczekuje gdyż bardziej tymi słowami mnie dołuje...nigdy nie byłam aż tak wrażliwa i co najważniejsze umiałam opanować wybuchy płaczu lecz teraz nie wiem nie umiem sobie z tym poradzić co mam zrobić?
Mam to samo. Im bardziej placze tym bardziej On jest na mnei znieczulony bo sie przyzwyczail, a tym ze mi dogryza albo nawet sie smieje... ja potrafie sobie wlosy z glowy wyrywac. mam wrazenie ze mnei niekocha i niemoge bez niego zyc. to straszne, bo czuje sie coraz bardziej na dnie, coraz bardziej czuje sie nikim i nic niewarta. marnuje sobie psychike, i mam wory pod oczami ze wstyd jutro isc do pracy, bo beczalam przed chwila. w ogole caly swoj humor uzalezniam od niego. a on czesto jest obojetny, bo ma taki cgharakter, w zasadzie sama niewiem czy ma taki charakter czy ma mnei już gdzies.
Witam. Mam 49 lat od kilku lat coś mi dolega, zmęczona, nie chce mi się nic robić, ciągle bym spala. Nadmieniam, że lekarz stwierdził depresję, jestem na lekach, aby osłonić serce przed nerwicą. Ale mimo tego czuję dalej ściskanie w dołku i co najważniejsze mam płacz z byle czego. Co za tym idzie sytuacja w domu jest napięta, cierpi mąż i dzieci. Oczywiście przepisali leki przeciwdepresyjne, ale po zażyciu ich jeszcze gorzej się czuję, ból głowy, nudności. Czy mają być takie objawy? A już nie pamiętam ile tych leków zaczęłam brać, ciągle mi zmienia i nie może natrafić na ten, aby mi pomógł. Nawet już myślę, że to nie depresja tylko nerwy tak na mnie działają ? Sama już nie wiem, cóż mam robić? Proszę o pomoc. Z góry dziękuję.
Także bardzo często płacze. Nie umiem tego opanować. Po prostu raz jest super chichra, się jak głupia za moment ryczę. Ja też mam wsparcie w chłopaku ale on już tego nie wytrzymuję. Moje wybuchy płaczu są już od roku i nie umiem sobie z tym poradzić. Każdy mi z tym dokucza. Nie wiem Co robić! A mój chłopak już na to nie reaguje. Mówi, że sobie wymyślam. I najzwyczajniej w świecie mnie zlewa. A ja oczekuje od niego, że w takich chwilach mnie przytuli i wgl. okaże czułość, której nie okazuje NIKT. ; ((
również mam taki problem..mimo że nie mam problemów takich poważnych to jednak towarzyszy mi często stres ogromny stres z którym nie umiem sobie poradzić...w wyniku tego często wybucham płaczem bez powodu nawet kilka razy dziennie czy to w pracy czy w domu a nawet jeśli idę ulicą...wstyd mi8 ale to samo przychodzi i nie umiem tego sprecyzować nie wiem co się dzieje... nawet jeśli czytam to co inni piszą tutaj o sobie to chce mi się płakać mój chłopak na początku mnie przytulał i mówił że będzie dobrze a teraz mi dogaduję że chyba psychicznie chora jestem i powinnam się leczyć jednak nie tego od niego oczekuje gdyż bardziej tymi słowami mnie dołuje...nigdy nie byłam aż tak wrażliwa i co najważniejsze umiałam opanować wybuchy płaczu lecz teraz nie wiem nie umiem sobie z tym poradzić co mam zrobić?
Mam to samo. Im bardziej placze tym bardziej On jest na mnei znieczulony bo sie przyzwyczail, a tym ze mi dogryza albo nawet sie smieje... ja potrafie sobie wlosy z glowy wyrywac. mam wrazenie ze mnei niekocha i niemoge bez niego zyc. to straszne, bo czuje sie coraz bardziej na dnie, coraz bardziej czuje sie nikim i nic niewarta. marnuje sobie psychike, i mam wory pod oczami ze wstyd jutro isc do pracy, bo beczalam przed chwila. w ogole caly swoj humor uzalezniam od niego. a on czesto jest obojetny, bo ma taki cgharakter, w zasadzie sama niewiem czy ma taki charakter czy ma mnei już gdzies.
Dodaj nowy komentarz