Dlaczego nie potrafię poradzić sobie z rozstaniem mimo czasu, jaki upłynął?
2
Dlaczego nie potrafię poradzić sobie z rozstaniem mimo czasu, jaki upłynął?
11 październik 2010
kotarzyna (niezweryfikowany)29.03.2011, 13:38.
witam
widze,ze nie jestem jedyna. moj związek trwał 2,5 roku,podobny przypadek,tylko,ze moj byly nie pracowal a pojechal do rodziny do francji,zostalam tu calkowicie sama i zrezygnowalam z naszej milosci ,pomimo ,ze chcial powrotu do mnie po 2latach, nie wiem czemu,powiedzialam nie(zaznaczam ,ze juz po tych 2 latach jak chcial wrocic,to juz na stałe tam zamieszkal), chcialam bardzo ale nie zabardzo sobie wyobrazalam jak to by wyglądalo ja sie uczylam zaocznie,a szkoly nie chcialam porzucic. minelo juz 6 lat a ja wciaz placze po nocach,co roku przyjezdza do siostry na wakacje,gdy go widze w brzuchu mam rewolucje,a nogi uginają sie jakby byly z waty.
2 lata temu poznalam chlopaka z ktorym mam sliczną coreczke,i w tamtym roku zostalismy małżenstwem.myslalam ze w koncu to minie ,ta tesknota,ale nic z tego ,ciągle mam go w glowie. małżennstwo dlugo szczesliwe nie bylo,gdyz moj mąż zacząl swirowac z innymi,po wyjezdzie do pracy za granice. od kiedy sie o tym dowiedzialam coraz czesciej ,niz wczesniej myslami wracam do bylego chlopaka,teraz jest w polsce ,i ciagle mysle czy zrobic ten krok i pogadac (z tego co wiem to od 6 lat nie mial dziewczyny,i niema) czy dalej starac sie o nim zapomniec,chociaz wiem,ze nigdy nie uda mi sie zapomniec.
przeprasazm za błedy i nieskladne zdania,ale co chwile na corcie sie oglądam
pozdrawiam
Moja historia jest dość skomplikowana. Byłam w związku z dużo starszym mężczyzną. nie mieszkaliśmy razem, ja studiowałam dziennie w innym mieście, ale przyjeżdżaliśmy do siebie. Planowaliśmy ślub i dzieci. Nagle po 5 latach okazuje się, że on ma żone i dwójke dzieci!!! Spotkałam się z tą kobietą, okazało się że normalnie ze sobą utrzymują kontakty i wychowują dzieci. Zerwałam z nim kontakt, on próbował popełnić samobójstwo. Chciał, zebym wróciła. Nie mogłam mu wybaczyć tych kłamstw. Odeszłam.
Nie moge sobie z tym poradzić, od tamtego czasu minęło pół roku. Codziennie o tym myśle, mam żal do siebie, że tak długo nie znałam prawdy. Myślałam, że budujemy związek oparty na zaufaniu. A tu taka pomyłka. Myśle o tym codziennie, o nim... Pomimo tego wszystkiego co zrobił i jak bardzo mnie skrzywdził, ciągle mam go w swoim sercu, ale nigdy z nim nie będę. Czuje się fatalnie, rano budze się i myśle... co on dziś robi, czy mnie kochał, dlaczego tyle nakłamał... Czy powinnam może skorzystać z porady specjalisty? też sie nad tym zastanawiam, czy ten ból minie sam? czy poprosić kogoś o pomoc?
witam
widze,ze nie jestem jedyna. moj związek trwał 2,5 roku,podobny przypadek,tylko,ze moj byly nie pracowal a pojechal do rodziny do francji,zostalam tu calkowicie sama i zrezygnowalam z naszej milosci ,pomimo ,ze chcial powrotu do mnie po 2latach, nie wiem czemu,powiedzialam nie(zaznaczam ,ze juz po tych 2 latach jak chcial wrocic,to juz na stałe tam zamieszkal), chcialam bardzo ale nie zabardzo sobie wyobrazalam jak to by wyglądalo ja sie uczylam zaocznie,a szkoly nie chcialam porzucic. minelo juz 6 lat a ja wciaz placze po nocach,co roku przyjezdza do siostry na wakacje,gdy go widze w brzuchu mam rewolucje,a nogi uginają sie jakby byly z waty.
2 lata temu poznalam chlopaka z ktorym mam sliczną coreczke,i w tamtym roku zostalismy małżenstwem.myslalam ze w koncu to minie ,ta tesknota,ale nic z tego ,ciągle mam go w glowie. małżennstwo dlugo szczesliwe nie bylo,gdyz moj mąż zacząl swirowac z innymi,po wyjezdzie do pracy za granice. od kiedy sie o tym dowiedzialam coraz czesciej ,niz wczesniej myslami wracam do bylego chlopaka,teraz jest w polsce ,i ciagle mysle czy zrobic ten krok i pogadac (z tego co wiem to od 6 lat nie mial dziewczyny,i niema) czy dalej starac sie o nim zapomniec,chociaz wiem,ze nigdy nie uda mi sie zapomniec.
przeprasazm za błedy i nieskladne zdania,ale co chwile na corcie sie oglądam
pozdrawiam
Moja historia jest dość skomplikowana. Byłam w związku z dużo starszym mężczyzną. nie mieszkaliśmy razem, ja studiowałam dziennie w innym mieście, ale przyjeżdżaliśmy do siebie. Planowaliśmy ślub i dzieci. Nagle po 5 latach okazuje się, że on ma żone i dwójke dzieci!!! Spotkałam się z tą kobietą, okazało się że normalnie ze sobą utrzymują kontakty i wychowują dzieci. Zerwałam z nim kontakt, on próbował popełnić samobójstwo. Chciał, zebym wróciła. Nie mogłam mu wybaczyć tych kłamstw. Odeszłam.
Nie moge sobie z tym poradzić, od tamtego czasu minęło pół roku. Codziennie o tym myśle, mam żal do siebie, że tak długo nie znałam prawdy. Myślałam, że budujemy związek oparty na zaufaniu. A tu taka pomyłka. Myśle o tym codziennie, o nim... Pomimo tego wszystkiego co zrobił i jak bardzo mnie skrzywdził, ciągle mam go w swoim sercu, ale nigdy z nim nie będę. Czuje się fatalnie, rano budze się i myśle... co on dziś robi, czy mnie kochał, dlaczego tyle nakłamał... Czy powinnam może skorzystać z porady specjalisty? też sie nad tym zastanawiam, czy ten ból minie sam? czy poprosić kogoś o pomoc?
Dodaj nowy komentarz