ja jestem pewna że chce być z nim, lecz nie mogę jakoś do niego dotrzeć. jest niezdecydowany, raz pisze ze chce się spotkać później ze nie chce. ostatnio mi napisał ze jest dziwny i ze nie chce mnie ranic i nie chce zebym ciepriała przez niego i ze najlepiej bedzie zakonczyc ta znajomosc, ale jakos do tej pory sie to nie udało bo ani ja ani on nie potrafimy nie kontaktowac sie ze soba. ja widze ze on jest bardzo zagubiony, ale co mam robic jak on nawet nie chce dac sobie pomóc...
W sumie mam podobną sytuację, tyle że różni się to jedynie tym, iż na początku ustaliliśmy obydwoje, że będziemy przyjaciółmi. Później to ewoluowało. Przyszedł taki moment, że jego pewne zachowania świadczyły definitywnie o tym, że jednak on sam czuje coś więcej. Ja nie chciałam wykorzystać tej sytuacji, bo pamiętałam podobne słowa - że uważa że jest dziwny, nie chce mnie ranić, nie chce bym cierpiała, ale jednak utrzymujemy kontakt. I teraz zagwozdka... Jak mu powiedzieć to, że ja czuję do niego coś więcej bez strachu że mi ucieknie sprzed nosa. Bardzo trudno jest dobrać delikatną formę komunikatu werbalnego. Z niewerbalnym nie miałam problemu.
Jeszcze niedawno było nawet więcej planów na przyszłość, rozmawialiśmy bardziej szczerze a ostatnio, nawet nie mogę nic się zapytać wprost, bo strach go paraliżuje, jest przybity niezadowolony. Jestem pewna że nie ma nikogo innego. Owszem, chciałabym go widywać częściej. Tyle że jak wchodzę subtelnie na tematy uczuć kończy się to zbyciem... Mi tylko pozostało cierpliwie poczekać, choć nie powiem... Jest to męczące, bo najchętniej przy (bliżej niesprecyzowanym spotkaniu) podeszłabym do niego, przytuliła się i powiedziała, że mi na nim zależy.
Jednakże dał mi do zrozumienia iż wie, kim dla mnie jest.
no tak tylko ze on teraz nawet nie chce się spotkać... a i tak wie co do niego czuje bo pisalismy o tym ale nie reaguje na to.
Może wobec tego warto się zastanowić czy z kimś takim naprawdę chciałabyś być?
Hmm facetom trzeba jednak czasem powiedzieć wprost niż się mają domyślać ;P
ja jestem pewna że chce być z nim, lecz nie mogę jakoś do niego dotrzeć. jest niezdecydowany, raz pisze ze chce się spotkać później ze nie chce. ostatnio mi napisał ze jest dziwny i ze nie chce mnie ranic i nie chce zebym ciepriała przez niego i ze najlepiej bedzie zakonczyc ta znajomosc, ale jakos do tej pory sie to nie udało bo ani ja ani on nie potrafimy nie kontaktowac sie ze soba. ja widze ze on jest bardzo zagubiony, ale co mam robic jak on nawet nie chce dac sobie pomóc...
W sumie mam podobną sytuację, tyle że różni się to jedynie tym, iż na początku ustaliliśmy obydwoje, że będziemy przyjaciółmi. Później to ewoluowało. Przyszedł taki moment, że jego pewne zachowania świadczyły definitywnie o tym, że jednak on sam czuje coś więcej. Ja nie chciałam wykorzystać tej sytuacji, bo pamiętałam podobne słowa - że uważa że jest dziwny, nie chce mnie ranić, nie chce bym cierpiała, ale jednak utrzymujemy kontakt. I teraz zagwozdka... Jak mu powiedzieć to, że ja czuję do niego coś więcej bez strachu że mi ucieknie sprzed nosa. Bardzo trudno jest dobrać delikatną formę komunikatu werbalnego. Z niewerbalnym nie miałam problemu.
Jeszcze niedawno było nawet więcej planów na przyszłość, rozmawialiśmy bardziej szczerze a ostatnio, nawet nie mogę nic się zapytać wprost, bo strach go paraliżuje, jest przybity niezadowolony. Jestem pewna że nie ma nikogo innego. Owszem, chciałabym go widywać częściej. Tyle że jak wchodzę subtelnie na tematy uczuć kończy się to zbyciem... Mi tylko pozostało cierpliwie poczekać, choć nie powiem... Jest to męczące, bo najchętniej przy (bliżej niesprecyzowanym spotkaniu) podeszłabym do niego, przytuliła się i powiedziała, że mi na nim zależy.
Jednakże dał mi do zrozumienia iż wie, kim dla mnie jest.
To jest ciężka sprawa.
Dodaj nowy komentarz