Polecane tematy
zobacz
zobacz
- jak postępować z chorym na depresję
- zaburzenia schizoafektywne objawy
- szantaż emocjonalny
- choroby osób starszych
- objadanie się
- choroba afektywna dwubiegunowa
- nerwobóle w klatce piersiowej objawy
- jak radzić sobie z emocjami
- objawy depresji test
- choroba afektywna dwubiegunowa leczenie
- czy schizofrenia jest uleczalna
- krwawienie z przewodu pokarmowego
- chroniczne zmęczenie objawy
- zaburzenia lękowe
- układ nerwowy
- depresja lękowa
- nadwrażliwość emocjonalna
- nerwobóle leczenie
- obżeranie się
- psychiatra
- wahania nastroju
- depresja
- schizofrenia
- stres test
- terapia behawioralna
- leczenie depresji
- psychoterapia
- depresja w ciąży
- biofeedback
- depresja objawy
- psycholog
- pomoc psychologa
- stres
- trudne emocje
- choroba psychiczna objawy
- jak odbudować zaufanie w związku
- dystymia
- samobójca
- zaburzenia afektywne dwubiegunowe
Nowości na e-mail
najnowsze informacje na email





Pomyślałem, że być może moje słowa dodadzą Ci chęci do działania, bo nie wiem dlaczego, ale "poczułem" iż powinienem się wypowiedzieć tu i teraz. W przeciwieństwie do Ciebie ja mam już 37 lat i uważam, że co najmniej kilkanaście z nich zmarnowałem poprzez bezsilność, głupotę, opory, wycofanie, bierność itp. Niestety, a może i lepiej późno niż wcale, otrzymałem to o czym nawet nie marzyłem.
Wszystko zaczęło się w bardzo młodym wieku i trwało prawie 20 lat. Zaliczyłem setki lekarzy typu psycholog, terapeuta, psychiatra a i nawet szpitali psychiatrycznych i kilka prób samobójczych. Ale w moim przypadku idealnie sprawdziło się powiedzenie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Wszystko jest względne. Całe dnie spędzałem w łóżku, zero aktywności. I nie jest powiedziane, że leki wszystko załatwią. Przede wszystkim potrzebna jest chęć, bo do walki nie bardzo jest siła, ale zapewniam Cię - póki nie spróbujesz to się nie przekonasz.
Ważne właśnie aby móc się wypowiedzieć, opowiedzieć komuś zaufanemu o sobie. Już zrobiłeś ważny krok, bo tu napisałeś i oby tak dalej. Nie ręczę, ale na pewno jak nie leki to psychoterapia czy nawet bliska osoba, wiara, motywacja, żeby tylko coś chociaż "drgnęło".
Naprawdę trzymam kciuki bo na pewno Ci się uda tylko cokolwiek podziałaj. Nieważne co, czy leki, czy marzenia, czy nadzieja tylko żeby było cokolwiek, a nie tylko wegetacja, która mnie teraz, z perspektywy jej zakosztowania, a właściwie długoletniego przeżycia doprowadziła do m.in. tego, że teraz to piszę do Ciebie, bo nie mogę nic nie zrobić, żeby kogoś nie ostrzec przed tym, co wg. mnie jest naprawdę okropne!
Broń się, bo ja to zrobiłem po prawie 20 latach. A miałem pełny komfort typu troskliwa opieka, leczenie, przyjaciele itp. Jednak to wszystko nic nie dało, bo ja nic nie zrobiłem, tylko leżałem w łóżku, bo już tak się przyzwyczaiłem i wegetowałem. Strasznie mi zależy, żeby nigdzie, nigdy i nikogo nie dotknęło to, co mnie!!!
A tu coś mnie tknęło, że może Ci to grozić, zwłaszcza, że nie masz tego komfortu co ja. Moją wypowiedź potraktuj jako sygnał. Oprócz tego co tu radzi psycholog jestem jeszcze np. ja. I widzisz Ty właściwie już drgnąłeś z letargu, jak ja ten stan nazywam. Oby tylko moje wypociny Ci coś dały. Możesz zadzwonić - chętnie pogadam, niekoniecznie przez telefon, bo to kosztuje - form kontaktu jest wiele. Można przez NK czy choćby skype, bo to jest akurat za darmo . W razie czego - 694227173 kom. Nie może kogoś spotkać to co mnie, nie dopuszczam takiej myśli!!!
Jeśli kiedyś chciałbyś napisać, moje gg 7442699.
Witam "zmęczony".
Przeczytałem Twoją wypowiedź i właściwie doszedłem do wniosku, że opowiedziałeś moją historię. Z taką różnica, że ja mam 28 lat, skończyłem studia, mogę liczyć na pomoc rodziny. Wszystko wygląda pięknie a jest bardzo źle.. Totalny brak wiary w siebie, niemoc życia, podejmowanie dziwnych decyzji, co chwile wahając się, kilka nieudanych epizodów pracy, po każdej porażce zaczęcie czegoś innego (inny kierunek studiów, kursu, inna praca) a sytuacja bez zmian. Brak pieniędzy, znajomych, dziewczyny, odpychanie wszystkiego i wszystkich dookoła. Czas leci, życie ucieka i po co to wszystko..? Nie mam już siły więcej oszukiwać siebie, że coś robię, że będzie lepiej.. bo cały czas wegetuję. Doszedłem do wniosku, że potrzebuję pomocy terapeuty, bo problem jest w mojej głowie. Wiem, że od tego muszę zacząć. Też nie mam ubezpieczenia, nie chcę się po raz setny rejestrować, bo jest mi po prostu wstyd za moją nieudolność. Muszę znaleźć pracę i kółko się zamyka..
Dodaj nowy komentarz