11

Jak dać sobie radę po rozstaniu?

Potret użytkownika anonimowego

Witam, stracilem moja dziewczyne kora bardzo kochalem i nadal kocham, popadlem w ciezka depresje, przynajmniej tak mi wyszlo z testu i z tego jak sie czuje, prosze o jakas rade co mam robic bo nie daje juz sobie rady z tym wszystkim...

Potret użytkownika anonimowego

witaj w klubie:( ja tez nie daje rady ,nie moge przestac myslec analizowac ,wspominac ..........to jaks masakra.Wiem wszyscy mówią czas czas i jeszcze raz czas ale i tą męka jeszcze potrwa?to niewyobrażalne cierpienie

Potret użytkownika anonimowego

Hej mnie też to czeka i już się zaczynam bać.

Potret użytkownika anonimowego

Gdy czytam opis kamiennej, jakbym czytała o sobie. Też 5 lat związku, też z symptomami toxicu. Kochałam go i kocham nadal, mimo, że minęły 2 lata od rozstania i mimo, że zdążyłam się zakochać w kimś innym. Tak się jednak dzieje, że za każdym razem moje szczęście z kimś nowym trwa najwyżej kilka miesięcy, a nawet nie i kończy się, bo żaden partner nie daje rady wytrwać. Każdego podświadomie porównuję do niego. Nie wiem czy kiedykolwiek zapomnę o tym, co mnie spotkało. W końcu to 2 lata, a ja nadal go kocham, mimo każdej krzywdy.

Potret użytkownika anonimowego

Ja to samo, też dziewczyna zostawiła mnie po 3 latach i kocham ją i nie mogę się podnieść. Myślę czy życie jest do dupy czy ja? Nie wiedziałem, że to aż tak boli i że można tak kogoś pokochać.

Potret użytkownika anonimowego

Rozstałem się z nią 4 lata temu i boli dalej. Wydaje mi się, jakby to było wczoraj. Ona wyszła za mąż, jej dziecko ma już chyba ze 3 latka. A ja dalej śnię o niej. Dalej płaczę. Przecież to niesprawiedliwe. Przecież to mi mówiła, że jestem miłością jej życia. Mówiła, że kocha. Po co mi zawróciła w głowie? Szkoda gadać...

Potret użytkownika anonimowego

Ja się dowiedziałam, że mnie nie kocha po prawie 4 latach. W sumie to dopiero tydzień, ale ja nie wiem jak Wy sobie dajecie z tym radę, bo ja nie daje w ogóle, pod żadnym względem, nie funkcjonuje i nic nie pomaga nawet żadne proszki uspakajające;( To jakaś masakra.

Potret użytkownika anonimowego

Ja zostałam zdradzona. Jestem w związku prawie 9 lat - w tym prawie 3 lata małżeństwa. Od pół roku się rozstajemy. To pewne, że nie mogę do niego wrócić-zwłaszcza, że jego starania kończą się na paru słowach i nijakich gestach. Właściwie to się nie stara o nas. Strasznie mnie to boli. Prawie 9 lat razem, do tego ślub!! Strasznie cierpię!! Nie wiem jak mam sobie poradzić.

Potret użytkownika anonimowego

Do wszystkich co cierpią. Ja rozstałem się z dziewczynom po 7latach, kochałem i kocham ją ale to ja z nią zerwałem bo nie chciałem dłużej cierpieć. Aby zaspokoić ból który jak wiecie jest nie porównywalny z niczym w brew rozsądkowi i sercu po 1,5 roku postanowiłem się z kimś związać. Poznałem kobiete:) Dziś minęły nasze 3,5 roku. I dziś z nią zerwałem. Czekała na mnie jak byłem w woju, jest z****ale rozstaje się z nią ponieważ jest strasznie zazdrosna. A życie jest JEDNO! Zrozumcie że jest jedno i trzeba być w nim szczęśliwym. Wyjedź gdzieś, zaszalej, zrób coś nowego nawet głupiego, wtedy poczujesz to szczęście. No i moje pytanie:) Co mógłbym dać mojej dziewczynie tak na rozstanie żeby wynagrodzić jej spędzony cudownie z nią czas?

Potret użytkownika anonimowego

To może być głupie pytanie. W każdym razie nic nie stracę jak spytam. To mój drugi prawdziwy związek w życiu. Pierwszy był z osobą która przez rok potrafiła mnie "szantażować" mówiąc, że jeżeli z nim zerwę to się zabije. Udało mi się z tego wyjść! Bo w końcu im więcej ludzie mówią o samobójstwie tym mniejsze prawdopodobieństwo, że to zrobią... gdyby chciał to zrobić naprawdę zrobiłby to po cichu - tak mi mówił jego ojciec i dzięki tej osobie udało mi się ułożyć życie. W każdym razie byłam załamana, bo przez 3 miesiące nocami stawał pod moimi oknami, pisał wiersze, rysował szczęśliwych zakochanych ludzi, a potem to samo tło, ale już tylko z jedną osobą. Przeżyłam to! A dzięki komu? Dzięki właśnie temu drugiemu. Pierwszy raz w życiu poczułam się kochana i szanowana jako kobieta. Mówił, że jestem śliczna - ale nigdy szczególnie, po prostu śliczna. Kiedy mówił "masz troche za duży brzuch" mówił konkretnie. Tutaj może powinnam się sama już domyślić, że może coś jest nie tak. Ale wieczorne smsy, to on zaprosił mnie pierwszy do swoich rodziców, mówiąc że "chce cie przedstawić jako swoją dziewczynę". Wiedząc, że będąc z kimś 2 miesiące, dzięki temu że miałam już związek, i tak pojechałam. I to był mój błąd, bo wypadało później zaprosić i jego, a wyszło z tego, że zrobiliśmy sobie mega poważny związek. Jestem jeszcze młoda, mam 20 lat. Z jednej strony, no cóż, może i troche za szybko na takie myślenie, ale czemu nie? Przy nim czuje się bezpieczna, do tego szanowana [odsuwa krzesło, lubi się przytulać i to on pierwszy powiedział, że coś do mnie czuje] i do jakiegoś czasu chciana. Wyobraźcie sobie mój wstręt do mężczyzn po pierwszym związku. Nie chciałam tego przeżywać jeszcze raz. A jednak tak mi zawrócił w głowie, że, przyznam, sama go pokochałam i zechciałam. Bajka nie trwała długo, bo z jakieś 3 miesiące. Mamy wspólnych znajomych, wszyscy cieszyli się z tego, że jesteśmy razem, zdziwiło ich to na początku, ale jak nas widzieli razem, szczęśliwych, to nie mieli żadnych wątpliwości. I nagle? Usłyszałam, że źle się ubieram, że nie może się patrzeć na mój uśmiech, bo jest ochydny i że wolałby żebym ważyła tyle ile jego wcześniejsza. Fakt, może nie jestem jakimś patykiem z długimi nogami [chociaż długość moich nóg jest naprawdę w porządku - co no, wielu ludzi mi mówi, że mam zgrabne i ponętne nogi] ale jakaś mega gruba też nie jestem. Waże 55kg. Sadełko na brzuszku związało się napewno przez zaprzestanie codziennych ćwiczeń i większej ilości piwa. Ale nikt nie jest w stanie spytać się, czy może jestem w ciąży, bo aż tak źle nie jest. W każdym razie do czego zmierzam. Mówiąc mi to zerwał ze mną. Może w taki sposób opowiedziany sposób brzmi to dość komicznie, ale tak naprawdę było. Siedział smutno wpatrzony w jeden punkt przez spory czas i spytałam się co go dręczy. Nie chciał mi powiedzieć, ale w końcu się przemógł. Dopowiedział też "jestem zbyt młody i niedojrzały na to, żeby być w tak poważnym związku". Całą noc zastanawiałam się gdzie popełniłam błąd, że nagle zwątpił. Bo przecież gdyby był szczęśliwy to nie myślałby o tym, żeby mnie zmienić, ani o tym, że jest źle. Nigdy w życiu nie mówiliśmy sobie że to własie my jesteśmy sobie przeznaczeni. Fakt, śmialiśmy się kiedyś i była mała kłótnia o imie rzekomego przyszłego dziecka. Ale to bardziej z mojej obawy przed zostaniem [w jakims niechcianym przypadku] samotną matką - taki test, czy by ze mną został. Zdał go oczywiście wyśmienicie. Czułam się strasznie. Z jednej strony chciałam to naprawić, powiedzieć mu, że go kocham i dla niego przejdę na dietę, będę pracować nad swoją idealizacją kobiecości, ale no... to "zbyt młody" zatrzymywało mnie przed tym wyznaniem. Następnego dnia zadzwonił i powedział, że żałuje. Że w końcu miał chwilę, żeby ode mnie odetchnąć i zauważył, że beze mnie sobie nie da rady. Spotkaliśmy się na neutralnym gruncie. Przypadkiem zresztą, w tym samym miejscu w którym byliśmy kiedy pierwszy raz się całowaliśmy. Myślałam, że będzie lepiej. A tu co... "jestem jeszcze zbyt młody, chce się pobawić. jesteś moją pierwszą dziewczyną z którą to robiłem, ty masz już doświadczenie, bądźmy ze sobą za 3 lata jak dojrzeje". Wyśmiałam go. Nagle zmienił zdanie proponując mi otwarty związek. Wyśmiałam go. To boli pod względem tego, że ja nie wystarczam, a do tego, że nie jestem dobra w tym, bo skoro chce spróbować z inną... rozumiem nie wiem, doświadczenie z prostytutką, myślę też nad trójkątem, nie mówie że nie. Ale z naszymi koleżankami? Bo zawsze miał takie marzenie? Bo są ładniejsze, zgrabniejsze? To w końcu mu się podobam? Zostałam z nim jeszcze chwilę, bo mam do niego słabość. nie potrafiłam, go również walnąć w twarz i się odwrócic. I nagle powiedział, że chce jednak dalej naszego związku. - hipokryzja. Kiedy tak odpowiedziałam, zaczął znowu wypominać mi mój wygląd. Bardzo dosadnie i niemiło. Spytałam się go czy robi to specjalnie? Tak, żeby odsunąć od siebie tą myśl, która mu wróciła, że chce dalej być ze mną. Bo za miesiąc i tak pomyśli o innych. Pożegnaliśmy się. Już nie płakałam, bo w końcu potraktował mnie dość przedmiotowo. Wieczorem dostałam jednak smsa "ostatecznie chce być z tobą. teraz zależy to już tylko od ciebie!". Zaraz dostane szajby. Bawi się mną jak chce. Najgorsze jest to, że ja to widzę ! I dalej wiem, że gdyby przyleciał z kwiatkiem i powiedział że mnie kocha i tak będę chciała do niego wrócić. To niedorzeczne. Nie, nie zgodzę się na żadne "zastąpianie mnie" innymi kobietami. Wiem też że za trzy lata to już nie będzie to samo. [sam później jednak zaprzeczył sobie, że nie mógłby znieść mojego widoku z innym chłopakiem, nawet gdyby myślał, że to i tak tylko przelotny romans-a sam chce mnie na taki widok wystawić!] ahhh.... widze, że mnie kocha. CO robić?! Czy jest szansa, żeby jakoś ujarzmić jego męskie porządanie? Czy jest szansa że kiedys nie będzie chciał innej? Czy jest szansa, że kiedys nie będzie myslał schematem "mam mniej partnerek niż moja kobieta"? To naprawdę boli.

Potret użytkownika anonimowego

witam mam nadzieje ze mi tu pomozecie .
Bylam z chlopakiem 2.5 roku przez pierwszy rok bylo super pozniej zaczol sie horror dla mnie:(
Zaczal mnie wyzywac od najgorszych bil ,na nic mi nie pozwalal wszystkiego mi zabranial i w koncu mu powiedzialam ze dosc tego mam i ze to koniec. Minelo pol roku a on dalej do mnie wypisuje ze mnie kocha i wogole ze nie moze zyc bezemnie ze sie zabije nawet sie dusil przezemnie powiedzial ze skonczy ze soba a jak mu powiedzialam ze nie moge byc z nim za to jak mnie traktowal inigdy mu nie wybacze..... Kupil nawet pierscionek zareczynowy i chcial sie oswiadczyc obiecywal ze sie zmieni ale ja nic . Zaczelam sie bac ze sobie krzywde zrbi.... prosilam go zeby mi dal troche czasu musze to przemyslec ..... po miesiacu mu napisalamze to nie ma sensu bo wiele razy obiecywal ze sie zmieni .... ja glupia wierzylam za kazdym razem do pewnego czasu ..... Jego odpowiec byla na sms-a Jezeli nie mozesz byc ze mna To nie bedziesz z zadnym ze zrujnuje mi zycie i wogole ..... I stalo sie zrobil tak jak pisal. zaczol w miejscach publicznych , na przystankach znakach wypisywac rozne okreslenia ze sie ... i takie tam a co najgorsze z moiim imieniem nazwiskiem oraz nr telefonu napisal ze jesli chcesz zebym zrobila ci ...napisz pod ten nr .... i byly wypisane moje dane ... Nie wem co mam zrobic :(:(:(:( Niedawno tez poznalam chlopaka i sie zakochalam byl z dziewczyna 3 lata i dwa miesiace temu sie rozstali ona do tej pory wypisuje smsy i wogole ze nie da rady bez niego .... On wszystko mi mowi co pisze i wogole .... Stwierdzil ze nie mozemy byc razem teraz bo ona to zniszczy. za kazdym razem co by sie nie stalo slysze tylko ona to ona tamto ja juz nie moge ..... powiedzilam mu ze jestem w nim zakochana ze nie moge zyc bez niego ze on sie liczy dla mnie ze nie wytrzymam tego..... To stwierdzil ze chcial mnie uchronic przed tym ze wie ze mnie to boli .... Chce sie ze mna spotykac dalej ale i tak to nic nie zmieni .:(:(:(:( nie bedziemy narazie razem :(:(:(:( Nie wiem po co byly te pocalunki ... spacery ,..... sptykanie sie i wogole..... jak on nic tylko sie zabawial mna a ja glupia naiwna uwierzylam w to wszystko przyjaciolka mnie ostrzegala ze to jest zbyt piekne zeby bylo realne... ale ja jej nie sluchalam i teraz cierpie :(:(:( Mam ochote umrzec , czasem mysli mam samobojcze nie moge o nim zapomniec :(:(:(:(

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Jak dać sobie radę po rozstaniu?
Mam 4 letnią córkę,nie nadaje sie chyba na matkę,ciagle płacze,mój maż nie mieszka z nami.Ciagle tylko ...
Rozstałam się z kimś kilka miesięcy temu. Jestem sama, ala on ma kogoś i sypia z nią. Za każdym razem, kiedy z nim ...
Witam. Mam na imię Magda i mam 19 lat. Niedawno zerwał ze mną chłopak. Powodem zerwania było to, że nie mógł sobie ...
Zupełnie nie wiem co robić. Mam 17 lat i tak jak wiele osób poza mną, zakochałam się nieszczęśliwie. Jednak to nie ...
Chciałabym podzielić się moim problemem i oczywiście prosić o pomoc. Mam niecałe 20 lat, ale od pewnego czasu nie ...
Już nie wiem co mam robic:( W kwietniu zerwałam z chlopakiem, a teraz zakochałam się w nim na nowo. W czerwcu ...
Po ponad 4 latach rozstał się ze mną narzeczony, były już zaręczyny, był już termin śluby, wspólne mieszkanie... Z ...
Witam. Mam 35 lat i w ostatnich dniach po 2 latach trwania mojego związku musiałem rozstać się z kobietą, z która ...
Mam 36 lat i lata złych doświadczeń w życiu. Zaczę może od tego, że byłam w związku z mężczyzna 4 lata młodszym ode ...
Witam Państwa bardzo serdecznie. Mam 27 lat. W dniu wczorajszym wyprowadziła się ode mnie narzeczona po 5 latach ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica