- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Jak mam dalej żyć? I po co?
Jak mam dalej żyć? I po co?
Leczę się już od jakiegoś czasu u psychiatry. Poszłam tam w wielkim dołku. Gdy straciłam mamę oraz pracę w krótkim czasie. Mama była dla mnie wszystkim. Zmarła mi na rękach. Niemal codziennie jestem na cmentarzu, czekam na nią, mam te same myśli, co ona, wydaje mi się, że ona zaraz wróci, wejdzie. Brak mi jej słowa, jej obecności. Życie straciło sens, ja żyłam dla niej. Nie założyłam rodziny, nie mam dzieci i teraz jestem sama jak palec.
Rodzeństwo ma swoją rodzinę i dzieci. Jestem bardzo zła na to, że nie mogłam jej pomóc. Nie daruję sobie, że kiedykolwiek nie będzie jej na moim ,,ślubie", nie zobaczy moich ,,dzieci". Nie umiem tak żyć. Siedzę sama w domu, w swoim pokoju, oglądam film za filmem. Chodzę spać już koło 20:00 i nie mogę zasnąć. Budzik ląduje w szufladzie.
Dzień zaczynam od samych złych myśli, które mi towarzyszą w ciągu dnia. Żyję według ustalonego harmonogramu i każda jego zmiana doprowadza mnie to szewskiej pasji. Nie lubię iść ulicą wśród wielkiego tłumu, czuję jak oczy ludzi mnie obserwują. Mam tylko nieliczne grono znajomych i nikogo więcej. Czuję się często niepotrzebna i samotna...
Myślę o tym, by móc umrzeć, być z mamą, a jednocześnie proszę ją o jakiś znak. Myśl o niej towarzyszy mi cały dzień. Często też mam myśli natrętne, które mnie przerażają. Wybrałam psychologa jakieś 9 miesięcy temu. Znalazłam go sobie sama. Jest to facet w moim wieku i też nie bardzo potrafię się przed nim otworzyć do tej pory. Wykonuję jego prośby o zadania domowe, ja mówię niewiele, jedynie kiwam głową na tak lub nie.
Nie wyobrażam sobie, by pójść do kobiety, nie wiem czemu, ale jej bym chyba w ogóle się nie pokazała. Tu miałam ukrytą wizytę. Mieszkam w małej miejscowości i nie chciałam, by ktokolwiek wiedział, gdzie chodzę. W rodzinie nikt nie wie i nie może się dowiedzieć. Cały czas kombinuję i kłamię ojcu, jak mam jechać na wizytę, różnymi sposobami, i udaje się to. Mieszkam z ojcem. Teraz też usiłuję znaleźć faceta, by założyć rodzinę, ale niestety nie udaje mi się to.
Ciągle mnie oszukują lub lokuję uczucia w niewłaściwej osobie. W rodzinie też nie bardzo mnie rozumieją, jestem im niepotrzebna albo raczej jak tylko potrzebują cioci do dzieci, to jestem naj naj. Tak to nie mają ze mną tematu. Nie chodzę z nimi nigdzie. Zresztą ciągle mają o coś pretensje... Jak to w rodzinie. Nie chcę żyć, nie widzę sensu życia. Wypełniłam też test Becka i jestem przerażona, mam skalę 51 pkt. Hm. Nie chcę i nie potrafię, widzę tylko czarną otchłań, nie widzę kolorów mego życia. Jak mam je dalej poprowadzić, co uczynić????? Proszę o odpowiedź. To tylko namiastka tego, co potrafiłam w skrócie powiedzieć o sobie...
Witam Serdecznie
Wynik w skali Becka na poziomie 51 pkt. może wskazywać na ciężką depresję, wskazuje natomiast na pewno na konieczność niezwłocznej wizyty u lekarza psychiatry. Pisze Pani, iż jest w trakcie leczenia. Z Pani opisu wynika, iż nie odczuwa Pani poprawy swojego stanu, proszę więc umówić się na kolejną wizytę – w celu modyfikacji leczenia. Nie jesteśmy skazani na przeżywanie smutku w samotności, proszę spróbować spisać na kartce Pani uczucia, dobrym pomysłem wydaje się także wydrukowanie powyższego maila i rozmowa o opisanych w nim uczuciach z lekarzem prowadzącym. Opisuje Pani że po stracie Mamy nie potrafi Pani odnaleźć sensu życia, czuje się Pani osamotniona i niepotrzebna. Reakcja na utratę kochanej osoby może trwać wiele miesięcy, rzadko jednak trwa wiele lat. Bardzo niepokoją mnie, opisywane przez Panią, myśli o śmierci i chęć połączenia się z Mamą. Proszę o tym także niezwłocznie porozmawiać z lekarzem prowadzącym leczenie, być może rozwiązaniem będzie czasowe przyjęcie do szpitala i okresowe intensywne leczenie. Pisze Pani, iż w trakcie spotkań z psychologiem, trudno jest się Pani otworzyć i brać aktywny udział w sesjach. Podstawą skuteczności leczenia jest szczerość, doradzam aby spróbowała Pani porozmawiać z psychologiem o tych trudnościach. Jest wiele metod, które mogą ułatwić komunikacje między Panią a terapeutą, jednakże aby je zastosować, musi być on świadomy trudności jakie Pani odczuwa.
pozdrawiam i gorąco namawiam do wizyty u lekarza prowadzącego








i tak mi nikt nie pomoże. Mój lekarz się przenosi a do innego pewnie nie mam szans. opowiadać od nowa to nie dla mnie. Raz miałam odwagę teraz nie..........nie dam rady wolę się nie wychylać walczyć i przegrać..................
Moja skala to 35 pkt......jestem zalamana...mieszkam w Angli z 10 miesiecznym synkiem i chlopakiem, z ktorym kompletnie nie umiem sie dogadac...na dodatek on jest z innego kraju i moze w tym tkwi caly problem...on jest strasznie nerwowy nie interesuje sie nami kompletnie ciagle krzyczy rzuca wszystkim co ma w rekach...potrafi zlapac tak mocno ze pozniej widac siniaki na rekach...nie umiem sie otworzyc przed rodzicami nie umiem siegnac po telefon i ''wyplakac'' wszystko do sluchawki on ciagle pracuje nie rozmawia z nami, nie bawi sie z malym. Budze sie po 5-7 razy w nocy bo tak chce moje dziecko karmie go.. glaszcze po glowce po chwili zasypia i taki kilka razy, nie prosze o pomoc o jedna krotka pobudke bo wiem ze on jest zmeczony ciagla praca...ale ja? co ze mna? jestem tu sama jak palec...bez rodziny..przyjaciol..nie mam nikogo. Kiedy pytam czy kocha.......? odpowiada, ze powinnam sie leczyc bo mam problem z glowa........a ja poprostu potrzebuje wsparcia..przytulenia..podniesienia na duchu kiedy czuje sie slaba....
wiem co czujesz !!!!Ale i tak ja mam to samo uczucie zatem pewnie i tak nic mnie nie czeka w Tym ciężkim życiu!!!!
Jak dlamnie to samotność zagranica jest najgorsza i gdy napotkamy niewłaściwego partnera bez uczuć .. Jestem zagranica pare ładnych lat mam znajomych przyjaciół ale i tak czuje się samotnie .. Każdy powrót po pracy jest taki sam 4 ściany i nic wiecej nikt nie czeka żeby chociaż powiedzieć siema.. Pustka jedynie to czeka .. I monotonia codzienności praca dom praca ..
Dodaj nowy komentarz