Dzień dobry mam na imię Monika od niecałych 3 lat mam silne napady agresji, od 6 miesięcy nasiliło się to do takiego stopnia, że biję swojego chłopaka bez przyczyny. Podczas napadu nie panuję nad sobą tak jakbym to nie była ja. Widzę ale nie mogę przestać. Chciałabym pozbyć się tego i być taka jak kiedyś. Brałam leki uspakajające ale one tylko usypiały mnie na parę godzin, po obudzeniu potrafiło być to samo. Okaleczam się, chodzę smętna i mam huśtawki nastrojów, boję się, że podczas takiego napadu zrobię krzywdę mojemu synkowi lub komuś innemu. Chciałabym wiedzieć co mi jest i jak się leczyć. Pozdrawiam
Witam, nie wiem od czego mam zacząć. Siedzę sobie teraz na łóżku cała zapłakana i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Moje życie nie wiem dokąd zmierza. Od kiedy rzuciłam swojego chłopaka z którym byłam 5 lat moje życie stało się piekłem. Nie potrafię samodzielnie funkcjonować. Chociaż nie jestem z nim już prawi pół roku to i tak do niego dzwonię i piszę gdy mam problem, doła. Co mam robić, mam wrażenie że nie mam już nikogo na kim mogłabym polegać. Wszyscy naokoło mnie myślą że jest wszystko OK a w rzeczywistości jest odwrotnie. Nienawidzę swojego życia, nie potrafię stanąć na nogi, ciągle mi się coś nie udaje. Pomóżcie mi, proszę?
witam,ja rowniez tez mam taki problem, podejrzewam ze mam cos w rodzaju depresjii nerwicy niewiem.mam 33 lata dwoje dzieci od jakis 5 lat miewaam takie napady zlosci,wpadam w szal krzycze przeklinam nie panuje nad soba, najgorsze jest to ze wyladowuje zlosc na najblizszych a potem jet mi tak strasznie wstyd, czuje sie zle placze przepraszam i uwazam sie za najgorsza matke na swieci bo dzieci na to patrza ale ja nie moge sie opanowac. wiem ze krzywdze najblizszych alr nie moge nic na to poradzic, ciagle jestem zmeczona przygnebiona i wogole nie akceptuje siebie. mam jeszcze ten problem ze od 6 lat jestem na obczyznie i uwierzcie strasznie ciezko tu o dorazna pomoc terapeuty. przedewszystkim chcialam bym zaczac jakos sama nad soba panowac cos zrobic tylko nie wiec co. prosze pomozcie mi prosze
Dzień dobry mam na imię Monika od niecałych 3 lat mam silne napady agresji, od 6 miesięcy nasiliło się to do takiego stopnia, że biję swojego chłopaka bez przyczyny. Podczas napadu nie panuję nad sobą tak jakbym to nie była ja. Widzę ale nie mogę przestać. Chciałabym pozbyć się tego i być taka jak kiedyś. Brałam leki uspakajające ale one tylko usypiały mnie na parę godzin, po obudzeniu potrafiło być to samo. Okaleczam się, chodzę smętna i mam huśtawki nastrojów, boję się, że podczas takiego napadu zrobię krzywdę mojemu synkowi lub komuś innemu. Chciałabym wiedzieć co mi jest i jak się leczyć. Pozdrawiam
Witam, nie wiem od czego mam zacząć. Siedzę sobie teraz na łóżku cała zapłakana i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Moje życie nie wiem dokąd zmierza. Od kiedy rzuciłam swojego chłopaka z którym byłam 5 lat moje życie stało się piekłem. Nie potrafię samodzielnie funkcjonować. Chociaż nie jestem z nim już prawi pół roku to i tak do niego dzwonię i piszę gdy mam problem, doła. Co mam robić, mam wrażenie że nie mam już nikogo na kim mogłabym polegać. Wszyscy naokoło mnie myślą że jest wszystko OK a w rzeczywistości jest odwrotnie. Nienawidzę swojego życia, nie potrafię stanąć na nogi, ciągle mi się coś nie udaje. Pomóżcie mi, proszę?
witam,ja rowniez tez mam taki problem, podejrzewam ze mam cos w rodzaju depresjii nerwicy niewiem.mam 33 lata dwoje dzieci od jakis 5 lat miewaam takie napady zlosci,wpadam w szal krzycze przeklinam nie panuje nad soba, najgorsze jest to ze wyladowuje zlosc na najblizszych a potem jet mi tak strasznie wstyd, czuje sie zle placze przepraszam i uwazam sie za najgorsza matke na swieci bo dzieci na to patrza ale ja nie moge sie opanowac. wiem ze krzywdze najblizszych alr nie moge nic na to poradzic, ciagle jestem zmeczona przygnebiona i wogole nie akceptuje siebie. mam jeszcze ten problem ze od 6 lat jestem na obczyznie i uwierzcie strasznie ciezko tu o dorazna pomoc terapeuty. przedewszystkim chcialam bym zaczac jakos sama nad soba panowac cos zrobic tylko nie wiec co. prosze pomozcie mi prosze
Dodaj nowy komentarz