16

Jak poradzić sobie po rozstaniu z chłopakiem?

Potret użytkownika anonimowego

Zerwałam z chłopakiem, bo powiedział mi, że mu na mnie nie zależy i nie zależało.
Powiedział również, że zależało mu kiedyś na pewnej dziewczynie ale ta go wystawiła.
Powiedział, że nie potrafi okazywać mi uczuć -a tego mi brakuje.
A kiedy powiedziałam, że żałuję, że nie jesteśmy już razem, to odpowiedział, że się ze mną zgadza.
A najgorsze jest to, że to wszystko przez sms! Nie mogę poradzić sobie z myślami. Co mam zrobić?

Potret użytkownika anonimowego

Zerwałam z chłopakiem. Nie wiem co mam zrobić? Kocham Go! Nie potrafię sobie poradzić. Myślę żeby odejść tak będzie lepiej ;(

Potret użytkownika anonimowego

Ja byłem z dziewczyna przez ponad 3,5 roku, kocham ją nadal jestesmy miesiąc po rozstaniu, ona zerwała ze mną. Myślę, że nadal mnie kocha, ale co z tego jak poznała kogoś innego i czuje się z nim szczęśliwa. Układam sobie już życie, ale wszystkie moje plany runęły w jednym momencie. Przed samym rozstaniem nic na to nie wskazywało i nie podejrzewałem tego nawet. Widywaliśmy się, przechodziłem przez to strasznie, myślałem, że to już koniec, że sobie nie poradzę, ale jednak dałem radę. Myślę o niej nadal i teraz to ona się martwi o mnie, a ja mam jakiś żal i wyłączony telefon. Marzę o tym aby przeszła do mnie i sama się przytuliła, a nie tylko pozwalała mi się przytulić jak bylem w potrzebie po rozstaniu. Mogę się podzielić własnymi doświadczeniami, tak jak i posłuchać rad ludzi co mają większe doświadczenie, bo dalej jest mi ciężko i będzie. Dalej nie wiem jak mam sobie moje życie układać, gg4831238.

zdjęcie użykownika Aasia

Kochani porzuceni.
Mnie chłopak zostawił po prawie 4 latach, 3 miesiące temu. Doskonale Was rozumiem. Był moją pierwszą miłością, ja jego też. Nie rozumiem co się stało. 2 tygodnie wcześniej powiedział, że mnie kocha. Czułam się pewna, bezpieczna, nie podejrzewałam, że może zrobić coś takiego. Gdy zabierał swoje rzeczy był płacz, krzyk i błaganie, żeby mnie nie zostawiał. Pewnie gdzieś w głębi nadal mam nadzieję, że wróci. Ostatnio, gdy próbowałam wydusić z niego co się takiego stało, że to zrobił powiedział, że jemu jest tak (samemu) dobrze. To wszystko bardzo nadal boli, ale wierzę, że kiedyś los mi to wszystko wynagrodzi.
Jeżeli chodzi o sposoby radzenia sobie z rozstaniem, to mi bardzo pomogły koleżanki. To, że miałam możliwość wygadać się. Spakowałam jego rzeczy do pudła (wszystkie wspólne pamiątki, prezenty), oddałam mu jego rzeczy, uporządkowałam rzeczy na kompie, żeby mnie nie korciło wieczorne oglądanie zdjęć. Wiem, co to znaczy zasypiać i budzić się z bólem serca i płaczem. Mam 24 lata i wszyscy moi znajomi są "sparowani", albo zaraz się zaręczą, albo już planują śluby. Jak się spotykamy, to tylko ja jestem sama. Najbardziej boli to, że ja go tak kocham, wszystko bym dla niego zrobiła, zawsze to ja pierwsza wyciągałam rękę po kłótni, moi rodzice traktowali go jak członka rodziny itd. Teraz jestem sama. może byłam za dobra? Wszystkim załamanym osobom chce powiedzieć, że z czasem będzie lepiej. Ja już nie wybucham płaczem kilka razy dziennie. Jeśli macie przyjaciół to poproście ich, żeby jak najczęściej wyciągali Was z domu. Znajdźcie sobie jak najwięcej zajęć. Dobrze radziłam sobie, gdy pracowałam po 10 godzin i zwyczajnie nie miałam czasu o nim myśleć. Nadal jest ciężko, ale rozum mówi, że może dobrze, że to się teraz stało. Co by było gdybym została sama z dziećmi? Tak mam szansę jeszcze kogoś poznać, choć nie wiem jak miałabym komuś zaufać. Straciłam najlepszego przyjaciela, człowieka, którego kochałam i to chyba zawsze będzie tak samo boleć, bo serce będzie już zawsze poharatane.
Wiecie co, kiedyś przyczesałam takie zdanie, które radzę zapamiętać. Myślę, że może wam pomóc, tak jak mi. "Jeśli kochasz puść wolno. Jeśli wróci jest twoje, jeśli nie nigdy twoje nie było"
Ja puściłam (nie dzwoniłam, nie rozmawiałam z nim, widujemy się na uczelni) i nie wrócił :(. Teraz próbuję się z tym pogodzić, że już nie wróci.

Potret użytkownika anonimowego

Asiu bardzo mądra z Ciebie dziewczyna!
jesteśmy w tym samym wieku...mam dosłownie takie same obawy...że nie znajdę, że nie pokocham a wokoło wszędzie pary...zaczęłam obwiniać siebie o wszystko, popadłam w depresję...a On...kilka dni po zerwaniu miał już następna..potem kolejna...i kolejna...i tak przez ostatnie 7 miesięcy było ich wiele... Jest bardzo przystojny, wysportowany,uprzejmy-supermen:) Po dwóch latach wspólnego mieszkania i planowania przyszłości On po prostu odszedł...Bawi się, żyje...a ja usycham...był przyjacielem, partnerem a teraz dba o inną...na ulicy głowę odwracał jak mnie widział...Ciężko na sercu...zamknęłam się w sobie...nie wiem jak wrócić do życia...nic nie bawi, nic nie cieszy...zazdroszczę mu nawet po części podejścia, bo mnie ucieka moje przez palce a on chwyta każdy dzień...najgorsze dla mnie to uczucie samotności...On tego nie ma...otacza się wiankiem przyjaciół i przyjaciółek...bo każdy chce być przyjacielem supermena:)
Pozdrawiam cię gorąco i serdecznie

Potret użytkownika anonimowego

Witam wszystkich.
Mnie dziewczyna zostawiła 3 tygodnie temu.Byliśmy razem dziesięć lat.Mieliśmy wspólne plany ,marzenia...Jeszcze tydzień przed jej odejściem mówiła mi ,że bardzo mnie kocha.Planowaliśmy przyszły rok...Po tygodniu powiedziała ,że mnie nie kocha i się wyprowadza.Jak pytałem dlaczego,odpowiadała ,że chce spróbować żyć sama.Mieszka u koleżanki...Dzwoniłem,pisałem ale nie odpisywała i nie odbierała telefony.Pojechałem do niej kilka razy.Za pierwszym razem była zła i chciała żebym dał jej już spokój,następnym razem sama się do mnie zaczęła przytulać i całować mnie.Ostatnim razem nawet nie chciała spojrzeć mi w oczy,odchodziła i unikała mojego spojrzenia.1,5 tygodnia temu zaczęła pisać i dzwonić do mnie.Pytała co u mnie słychać,jak się czuję itp.Mówi ,że coś jeszcze do mnie czuje ale to nie to co kiedyś.Jak pytałem się jej czy możemy spróbować jeszcze raz to mówiła,że nie chce już i chce zobaczyć jak się żyje samej.Poprosiłem ją żeby chociaż na zimę wróciła.Zgodziła się ale powiedziała,że wraca do domu a nie do mnie.Powiedzcie czy dobrze robię ,była i nadal jest dla mnie wszystkim .Nie wyobrażam sobie życia bez niej.Wszystkie plany jakie miałem były z nią związane.Nadal ją bardzo kocham i chyba nigdy nie przestanę.Jest dla mnie całym światem,wszystkim co miałem.Nie potrafię tego zrozumieć dlaczego tak postąpiła,jak można w tydzień się odkochać??Znam ją 10lat i po jej zachowaniu widać,że kocha mnie nadal ale broni się przed tym uczuciem.Nie wiem co mam zrobić ,już miałem myśli żeby zakończyć swoje życie.Mimo to,że jestem facetem to ciągle płaczę.Nie mam ochoty na nic,nic mnie nie cieszy.Świat stał się szary.Nie widzę dla siebie żadnej przyszłości dla siebie.Chciałbym ją bardzo odzyskać.Z nią byłem szczęśliwy.Nie jem ,mało co śpię.Straciłem 8 kg na wadze,nie chce mi się nawet w domu posprzątać.Załamałem się i nie wiem gdzie szukać pomocy.Odeszła i zabrała ze sobą cząstkę mnie.Czuję po jej odejściu pustkę....Proszę o pomoc,moje gg 24039653

Potret użytkownika anonimowego

Witam,
Dziewczyny mam te same obawy, że nie znajdę i nie pokocham już tak nikogo jak Jego...
Byłam ze swoim chłopakiem około 4 lat, były w tym czasie jakieś rozstania i powroty. On mnie zostawił w swoje urodziny i już tego samego dnia bawił się na dyskotece ze swoją koleżanką z jego miejscowości. Zostawił mnie bez słowa miał do mnie przyjechać ale mnie olał, wybrał kolegów... Wczoraj minął rok od rozstania, spotkaliśmy się, chodź przez cały rok się nie widzieliśmy, parę razy tylko pisaliśmy On pierwszy zaczynał. Na spotkaniu była normalna rozmowa opowiadaliśmy o tym co się działo przez ten rok u nas. Nie wiem czy coś do niego czuję ale brakuje mi jego obecności... Ale na powrót myślę że jest już za późno i to byłoby bezsensu po takim czasie. Będąc z Nim w związku zapomniałam o koleżankach i potem zostałam sama po rozstaniu.. A On ma dużo kolegów i nie ma problemu z samotnością, z którą ja mam niestety ;-( Pomimo roku czasu nadal mnie boli to rozstanie, Jego nie. Nie wiem co mogę zrobić żeby sobie pomóc???
Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Witam,
Dziewczyny mam te same obawy, że nie znajdę i nie pokocham już tak nikogo jak Jego...
Byłam ze swoim chłopakiem około 4 lat, były w tym czasie jakieś rozstania i powroty. On mnie zostawił w swoje urodziny i już tego samego dnia bawił się na dyskotece ze swoją koleżanką z jego miejscowości. Zostawił mnie bez słowa miał do mnie przyjechać ale mnie olał, wybrał kolegów... Wczoraj minął rok od rozstania, spotkaliśmy się, chodź przez cały rok się nie widzieliśmy, parę razy tylko pisaliśmy On pierwszy zaczynał. Na spotkaniu była normalna rozmowa opowiadaliśmy o tym co się działo przez ten rok u nas. Nie wiem czy coś do niego czuję ale brakuje mi jego obecności... Ale na powrót myślę że jest już za późno i to byłoby bezsensu po takim czasie. Będąc z Nim w związku zapomniałam o koleżankach i potem zostałam sama po rozstaniu.. A On ma dużo kolegów i nie ma problemu z samotnością, z którą ja mam niestety ;-( Pomimo roku czasu nadal mnie boli to rozstanie, Jego nie. Nie wiem co mogę zrobić żeby sobie pomóc???
Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

czesto klocilam sie z moim chlopakiem.na poczatku bylo dobrze pozniej juz nie zbyt klocilismy sie z mojej i jego winy teraz nie wiem czy jestesmy czy nie razem nie wiem co robic.nie potrafie powiedziec mu nie i ze to koniec. czuje sie tak jak bym byla uzalezniona od niego.caly czas placze i mysle o nim mam juz dosc a tak bardzo sie do niego przywiazalam przez te 9 miesiecy spedzonych razem.myslalam ze to ten na cale zycie i nie potrafie byc z innym . tylko on i nikt wiecej caly czas mam nadzieje ze jeszcze bedzie dobrze i bedziemy razem dlugo i szczesliwi ale to chyba nie ma sensu. nie potrafie sie do niego nie odezwac.moim jednym rozwiazaniem zeby zapomniec chodz przez chwile o nim jest to jak spedzam czas z przyjaciolmi i jestem im bardzo wdzieczna ze zawsze sa razem ze mna i pomagaja mi w trudnych sytuacjach.tylko ze to wystarza tylko na chwile a co dalej gdy na ustach udawany usmiech a w sercu straszny bol;(

Potret użytkownika anonimowego

mnie zostawił po pół roku, nawet mieszkaliśmy razem, psuło się jakiś czas, mówił że jestem tą jedyną , planowaliśmy razem przyszłość, tydzień przed mówił ,że będzie dobrze że to dopiero początek naszej drogi, że czuje że to prawdziwa miłość...i co z tego?...jednego dnia skreślił wszystko...wysłał mi sms że właśnie się pakuje...wróciłam do domu i pomogłam mu się spakować..bez słów...bez rozmowy...nie byliśmy w stanie mówić nawet spojrzeć na siebie....dziś minął miesiąc a ja codziennie płacze...czuje się pusta w środku...strasznie tęsknie choć wiem że on na to nie zasługuje...jakiś czas temu napisałam mu tylko że wróciłam do byłego co jest kłamstwem wymyślonym po to żeby już nigdy się do mnie nie odezwał...minął miesiąc ile to jeszcze potrwa? jak długo może boleć? nie mogę przestać o nim myśleć...zastanawiać się co on myśli...gdy zamykam oczy widzę jego twarz...nie mogę zapomnieć choćby na chwile...gdy pracuję, gdy oglądam film, gdy czytam, gdy jestem na uczelni...nie mówcie mi że trzeba spotykać się jak najwięcej ze znajomymi...wogóle nie czuję takiej chęci, nie potrafiłabym się nawet skupić na rozmowie...jedyne czego potrzebuję to zasnąć i obudzić się gdy już minie...ile czasu to przechodzi jak myślicie?

Potret użytkownika anonimowego

Ja rozstałam sie tydzien temu z chłopakiem. w styczniu mineło by 6 lat. nie potrafie o nim zapomniec kazdy nowy dzien sprawia ze czuje sie coraz gorzej, tesknie za nim, przypominaja mi sie wszystkie wspolne chwile. czasem załuje ze to wszystko tak sie stało.
Wszystko zaczeło sie od tego ze w ciagu miesiaca mielismy 3 sprzeczki. pierwsza była taka ze martwiłam sie o niego. nigdy tak naprawde nie było w naszym zwiazku takich prawdziwych kłutni np o zdrade zawsze chodziło o to ze sie potrafimy nie dogadac. najwiekszym problemem było to ze po klutni przechodziło mi odrazu a on musial odczekac 2 dni. mielismy wczesniej kilka rozstan ale trwały one naprawde bardzo krotko, zaraz pozniej wracalismy do siebie i było ok.
teraz nie jestesmy juz ze soba probuje utrzymac kontakt bo nie potrafie tak nagle przestac z nim rozmawiac. zauwazam ze w pierwszych chwilach spodkania pojawia sie zdenerwowanie, on powtarza ze tak musi byc ze trzeba tak sobie w mawiac pozniej cała sytuacja sie odwraca. przytulamy sie do siebie zartujemy. gdy przytula sie do mnie słysze jak zaczyna ciezko oddychac tak jak by nie mogł złapac oddechu. milczymy oboje tak jak bysmy chcieli w ten sposob bez słowa wyrazic swoje uczucia. lubie go w takich momentach tym bardziej ze inicjatywa wynika z jego strony. wiem ze sie przed tym broni zapierajac nogami jednak widac ze jest mu ciezko. sama nie wiem co o tym myslec dawac sobie nadzieje. nie wiem co mam robic... daje do zrozumienia ze teskni ale wydaje mi sie ze boi sie co bedzie dalej a ja mam wciaz nadzieje, bardzo zmieniło mnie to zozstanie. nie mam pomysły jakie działanie zastosowac:(

Potret użytkownika anonimowego

Mam 21 lat, po ponad 6 latach związku zostawił mnie stwierdzając: "wolę żebyś cierpiała beze mnie niż ze mną, może pół roku popłaczemy i zapomnimy". Kocha mnie, ale nie potrafi uszczęśliwić, a przynajmniej dać tego namiastkę.
Nic nie pomaga.. pusto.........

Potret użytkownika anonimowego

mnie zostawił chłopak tydzień temu bez wytłumaczenia... wiem ze jest w tym duzo mojej winy bo po śmierci taty [pół roku] nie panowalam nad swoimi emocjami i potrafiłam powiedzieć mu wiele niemiłych słow... nie potrafię bez niego zyc on byłi jest moim światłem odkąd tata odszedł to on był ze mną w tych najtrudniejszych momentach,,, przez caly czas powtarzal mi ze mnie kocha ze tylko na mnie mu zalezy ze tylko ze mną czce byc ze inne o nie obchodzą a tu nagle z dnia na dzien ze potrzebuje czasu przez smsa to napisal... nie rozumialam tego i nadal nie rozumiem... przez siostre sowiedzialam sie ze to sefinitywnie koniec,,, nie potrafie sobie poradzic ciagle placze biore leki na spanie ech....nie potrafie sie uczyc a matura przedemna ... każdy zakamarek każdy kąt mi go przypomnina a on ma mnie gdzies baluje sobie na studiach i wogóle Go nie obchodzi co sie ze mną dzieje i czy ja wogóle jeszcze żyje...:( nie wytrzymuje tego bólu...nie po tym wszystkim co razem przeszliśmy... Jesu jak to boli...;(O;:(:(:(

Potret użytkownika anonimowego

JA zerwałam przedwczoraj z chłopakiem. Nie wyżymałam już tego napięcia.
Otóż zostałam oskarżona o to,że ja pisałam do jego kupla i do jej byłej i wyzywałam ich.Nic takiego nie było.
Nie mam numeru gg ani do niego ani do niej.
Dzień przed ta dziewczyna zdradziła go całowała się z innym i napisałam mi,abym jej pomogłam . Poradziłam jej im prędzej powie to Pawłowi tym będzie lepiej dla niej.
Wysłałam ta wiadomość do mojego chłopaka. On na początku myłam ,że to ja ,ale ja nie umiem zdradzać.
Napisałam mu,że to napisałam mi Ania. Uwierzyła a na drugi dzień właśnie zerwałam.
Jestem w totalnej rozsypce.;(.
Dziewczyna zniszczyła mi związek! Kumpel mojego chłopaka okłam go i on uwierzył im anie mi;((

Potret użytkownika anonimowego

Kilka tygodni temu przeżyłam coś co trudno nazwać romansem. Raczej mogę powiedzieć, że było to zauroczenie tyle, że silne. Z początku nie byłam do niego przekonana, ale z czasem zauważałam jego wspaniały charakter. Zauważyłam, że tylko on sprawia, że twarz boli mnie od uśmiechu nawet kiedy sobie ze mnie żartuje. Nie wierzyłam, że on może być mną zainteresowany, dlatego nie robiłam żadnych konkretnych ruchów, aby nasza znajomość przerodziła się w coś innego.
Pokłóciliśmy się o coś zupełnie bez sensu i nie rozmawialiśmy tylko ponad tydzień, ale kiedy już się pogodziliśmy nie było tak jak wcześniej. Miałam wrażenie, że mnie unika, a każda chwila spędzona ze mną jest dla niego karą. Kilka dni później, kiedy to znaleźliśmy jakiś temat i dobrze nam się rozmawiało zwierzył mi się. Powiedział, że poznał świetną dziewczynę, z którą się dogaduje.
Obecnie są razem od ponad 3 tygodni, a ja przez te wszystkie dni nie mogła znieść tego, że go straciłam. Mówi się "Docenisz jak stracisz". Żałuję, że tak to rozegrałam, bo mogło potoczyć się inaczej i może teraz byłabym szczęśliwa.
Nikt nie wie o tym co tak na prawdę do niego czuję i szczerze mi samej jest trudno to opisać gdyż nigdy nie czułam czegoś podobnego. Swoje uczucia wolę zostawić dla siebie, gdyż wiem, że teraz jest z nią szczęśliwy i chce żeby tak zostało, dlatego czekam aż to co czuje same przejdzie z czasem.

Potret użytkownika anonimowego

Byliśmy ze sobą 5 lat od prawie dwóch mieszkaliśmy razem a w tym roku miał być ślub...mieliśmy wspólne plany marzenia..chcieliśmy mieć wspaniały dom dzieci przyszłość...4 tygodnie temu powiedziała że odchodzi..zabrała wszystko i odeszła...mówi że mnie kocha ale nie możemy być razem..że chce innego życia...przez te dni nic się nie zmieniło cierpię i myślę myślę i cierpię...życie stało się bezcelowe beznadziejne i strasznie męczące...próbowałem chyba wszystkiego aby chociaż na chwile zapomnieć i nie myśleć..aby ukoić ten ból nie do zniesienia...robiłem mniej i bardziej mądre rzeczy..ale nic nie pomaga...przeczytałem wiele porad i rozmawiałem z wieloma ludźmi i przyjaciółmi..ale to nic nie daje...cały czas tak samo boli..do granic obłędu...nie wiem jak sobie z tym poradzić...mam jednak nadzieje że czas wyleczy rany tj wszyscy mówią..i mam nadzieje ze nie będzie on zbyt długi...bo długo tak się nie da żyć..
1855146

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Jak poradzić sobie po rozstaniu z chłopakiem?
Zupełnie nie wiem co robić. Mam 17 lat i tak jak wiele osób poza mną, zakochałam się nieszczęśliwie. Jednak to nie ...
Witam. Mam na imię Magda i mam 19 lat. Niedawno zerwał ze mną chłopak. Powodem zerwania było to, że nie mógł sobie ...
Witam! Jestem (a w zasadzie byłam) w długim związku z chłopakiem, za którego miałam wyjść za mąż. Niestety nie udało ...
Witam. Mam 22 lata i mieszkam od prawie dwóch lat w Anglii. Od niespełna roku jestem w związku z chłopakiem o 3 lata ...
Zacznę od początku. Moja i Konrada mama razem pracują i nas poznały. Przyszedł czas studniówek i napisał do mnie, ...
Jestem w związku od 6 lat... kocham mojego chłopaka ponad wszystko... ale ten zwiazek z dnia na dzień się wali coraz ...
Dwa dni temu wyprowadziłam się od chłopaka, mieszkaliśmy tylko 3 miesiące razem, byliśmy razem tylko pół ...
Jak poradzić sobie z tym, że opuściła nas pierwsza wielka miłość? Jak wytłumaczyć sobie to zrządzenie losu...? ...
Witam. Mam 35 lat i w ostatnich dniach po 2 latach trwania mojego związku musiałem rozstać się z kobietą, z która ...
Witam! Chłopak mnie rzucił po 2 latach związku. Sądziłam, że wszystko między nami w porządku, nie dał mi odczuć w ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica